DM2: Dziedzictwo Mistrzów

Forum Projektu DM2 => Przygody => Wątek zaczęty przez: Darogan w 2010 09 30, 12:30:54

Tytuł: Ostatni Dzień
Wiadomość wysłana przez: Darogan w 2010 09 30, 12:30:54
Dzień jak co dzień w zrujnowanej wojną maginci nie niósł ze sobą żadnych nadzwyczajnych wydarzeń .. nikt nawet nie spodziewał się co się tli w umyśle okupujących się w garnizonie wielkiego zakonu rycerzy... Jednak decyzja.. już zapadła zdrajcy , zdrajcy z korony nie odpuszczą.. a król zaślepiony swym nowym doradcą który pojawił się jak by znikąd.. Zrobił wszystko co mu ostało przez niego doradzone.. Po dziesiątkach lat jego wierne rycerstwo miało upaść. Gdyż doradcą żywiący wielką nienawiść do zakonu już uknuł swój plan..  a pomóc w tym miał mu jeden z siepaczy..

W ten jeden.. ostatni dzień miało właśnie nastąpić to z czym tak długo zwlekano..  Mistrz zakonu, ruszył ostatni raz uliczkami maginci by ostatni raz ujrzeć jej dawną chwale, która z trudem mu przyszło budować przez 50 lat..   by po czasie na nowo wrócić na swój posterunek..

Posterunek który niespodziewanie miał być odwiedzony przez tajemnicą grupę..
Już ostrza do góry podniesiony.. armaty gotowe do wystrzału.. czyżby atak nastąpił wcześniej niż to szpiedzy donieśli ?
Jednak.. nie byli to siepacze korony tak bezwzględnie pragnący krwi zakonników , gdyż to właśnie przez zakon wiele razy byli powstrzymywani by niewinnych nie mordować..
Byli to prości.. zdaje sie obywatele... a może ktoś zupełnie obcy, kto słysząc o wydarzeniach z miasta postanowił ruszyć w z pomocną dłonią ?
Po krótkiej dyspucie przed bramami garnizonu.. obcy w końcu zostali wpuszczeni do wnętrza..
Tam przywódca owej grupy wiele donośnych i wielkich słów rzucił.. o chęci pomocy.. o chęci zażegnania konfliktu..
Mimo wielu propozycji.. wielu próśb rycerze zakonu nie zmienili swego zdania, a nawet ostrzegli.. przed grożącymi niebezpieczeństwami..
Po dłuższej dyspucie ..  odpowiedzialna osoba za obcą grupę zdaje się dała za wygraną.. jej zastępca.. także był bezradny.. mimo lepszego ujmowania słów..

Zakonnik po chwilowym namyśle.. wziął ową postać ze sobą.. w głąb podziemi.. po co.. jednak nie będzie wielu dane poznać..
Po czym pożegnał.. ich.. słowami.. i informacją.. ze gdy tylko opuszczą garnizon.. rozpocznie się procedura..  procedura jego zniszczenia..
Gdyż żaden kto obcy jego sekretów poznać.. nie będzie mógł..
Ani żadnej tajemnicy.. zakonu światłości..

Po słowach tych wrócił sie rycerz w tył sal.. gdzie przekazał dwa klucze..
Mechanizm .. zaraz zostanie uruchomiony...




Tytuł: Odp: Ostatni Dzień
Wiadomość wysłana przez: DzikiHL w 2010 10 01, 02:47:50
Przechadzał się lasem kiedy to nagle na jego ramieniu usiadła gołębica. Znana mu z wcześniejszych dni, jak zwykle trzymała przy nóżce przyczepioną wiadomość. Odczepił ją delikatnie, z listu wynikało że szykuje się spotkanie gildyjne w wyznaczonym punkcie o godzinie 21:00. Jako że czasu było mało, wyruszył w tą stronę. W międzyczasie przebrał się w dogodniejszy strój. Gdy przyszedł na miejsce spotkania, prawie wszyscy już byli zebrani, ostatnie osoby dołączały chwilę po nim. Laurea wytłumaczyła, że zadaniem na dziś jest podróż do Magincji w celach negocjacyjnych. Zabrali zatem sprzęt i weszli na pokład łodzi by podpłynąć do tej wspaniałej piaszczystej wyspy. Zacumowali łódź bezpiecznie w porcie, poczęli przechadzać się pustymi ulicami, które kiedyś tętniły życiem, handlem. Teraz wyglądało na opuszczone, wymarłe. Natrafili na garnizon rycerzy noszących niebieskie tarcze ze znakiem białej róży. Ci zatrzymali ich na drodze dalej i nerwowo rozpoczęli wypytywać o powód przybycia i imiona. Jakie było zdziwienie naszego bohatera kiedy okazało się, że to właśnie do Garnizonu Rycerskiego przybył wraz z grupą. Nieznany jednak był jak dotąd cel.
Dowódca Zakonników rozpoznał w gościach osoby przyjaźnie nastawione. Zaprosił zatem wszystkich do podziemi gdzie zasiedli przy wielkim stole. Rozpoczęły się rokowania, po stronie zakonu przewodził Grifonesem, po stronie przybyłych zasiadała Laurea. Burzliwa i męcząca dyskusja, przewodniczącego Wędrowców zastępuje w bojach nasz wiecznie spóźniony podróżnik. Jak na byłego zakonnika przystało, przemawia on pewniej, w bardziej doświadczony sposób, starając się trafić w czułe punkty Zakonników. Wkrótce cierpliwość Grifonesema kończy się, zaprowadza on nowego przedmówcę przez tajemne korytarze do skarbca. Na środku sali wielka skrzynia którą Rycerz otwiera za pomocą jednego z kluczy. Grifonesem tłumaczy mu powód całego zamieszania, pokazując zawartość skrzyni po czym zamyka ją z powrotem. Po krótkiej chwili wracają do zgromadzonych by oznajmić podjętą decyzję o zniszczeniu garnizonu rycerskiego. Dramatyzmu całej sytuacji dodaje fakt, że rycerze nie chcą opuścić garnizonu podczas jego wysadzania.

Próby przekonania go do zmiany decyzji na bardziej łagodną kończą się fiaskiem. Gospodarz bierze z półek dwa klucze i podaje je swoim podwładnym, ogłasza odliczanie do wybuchu. Po tym fakcie ogłasza rozmowy za zakończone, żegna się ze wszystkimi po czym siada samotnie przy wielkim stole sięgając po kufel mocniejszego trunku. Goście ze smutnym wzrokiem opuszczają garnizon i stają przed bramą wejściową. Wielu z nich rozchodzi się we własne strony, Sauvager jednak przekazuje zebranym że musi jeszcze załatwić coś w środku budynku po czym wbiega w cieniu z powrotem do budynku. Porusza się zwinnie, krocząc przy ścianie omija strażników po czym zwinnym ruchem uderza siedzącego przy stole Grifonesema w tył głowy. Precyzja jego ciosów powoduje szybką i bezszelestną utratę przytomności ofiary. Napastnik podnosi go delikatnie i zawiesza na swoim barku, przykrywa go płaszczem wyjętym z plecaka po czym spokojnie wychodzi z garnizonu. Odliczanie nadal trwa. Przed murami czekają pozostali zgromadzeni którzy szybko zauważają dodatkowy "bagaż". Potrzebujemy jakiegoś bezpiecznego i cichego miejsca, jakieś pomysły? - pyta skrytobójca. Może Ocllo? - pada pierwsza propozycja która okazuje się najlepszym wyjściem. Szybko zatem pojawia się brama magiczna którą spokoju przechodzą wszyscy zebrani. Strażnik w Ocllo wita przybyłych jednak od razu zaczyna coś podejrzewać i podchodzi do nich w celu przeszukania. Dzięki swym umiejętnością, Sauvager unika wykrycia tajemnicy i ucieka poza teren miasta. Po chwili doganiają go jego przyjaciele i wspólnie przenoszą się do kręgu druidycznego. Jest to piękne i spokojne miejsce - stwierdzają zgromadzeni - na pewno mu tu niczego nie braknie. Kładą jego ciało na ołtarzu, opatrują głowę bandażem po czym spokojnie rozchodzą się w swoją stronę. W ich głowach tkwi jedynie nadzieja aby rycerz ten nie miał więcej pomysłów tego typu...