DM2: Dziedzictwo Mistrzów

Forum Projektu DM2 => Przygody => Wątek zaczęty przez: Ilidrius w 2006 04 17, 23:39:41

Tytuł: Wspomienie obrońcy
Wiadomość wysłana przez: Ilidrius w 2006 04 17, 23:39:41
Porzegnał się z klientem w banku i w dosyć smutnym nastroju ruszył w stronę katedry. Jadąc na swoim wierzchowcu przypominał sobię tego człowieka-Lorda Britisha. Jakim był, kim był. Z letargu wyrwał go jakiś młody mag, który nie wiedział gdzie jest miejsce uroczystości. Strażnik uśmiechnął się do niego. ,,Chodź, pokażę ci.." . Obaj ruszyli brukowaną drogą, mijając wróżki i mieszkańców, którzy wyszli z domów oddać ostatni hołd Britishowi. Wreszcie po przejechaniu drewnianego mostku w przed oczami ukazała się potężny budynek britańskiej katedry. Pozostawił konia przed wejśćiem, przywiązując go starannie do jednej z belek i ruszył do wejścia. Otworzył cicho wrota i przeszedłszy parę kroków stanął w jednym z rzędów. Z podestu ubrany na biało starzec głosił słowa pocieszenia, a zarazem słowa, które jeszcze bardziej podkreślały wielkość Lorda.  Po kilku minutach pojawił się duch, który również oddał hołd umarłemu. Strażnik cały czas w skupieniu nasłuchiwał słow, jednak w duszy czuł, że może stać się coś złego. Wreszcie modły zakończyły się i hufiec żałobników ruszył   za arcykapłanem, trzymającym urnę z prochami, do katakumb by oddać ostatni hołd Lordowi. Kiedy już doszli na dół, strażnik przystanął i począł się modlić. Pochylił głowę i nie patrzył. Słyszał słowa kapłana, zamknięcie sarkofagu kiedy to nagle. "Alarm! Atakują miasto!"- krzyki i dźwięk rogów. Nie uwierzył. Skupił się na modlitwie, jednak żałobnicy poruszyli się coraz bardziej. Na zewnątrz dał się słyszeć szczęk broni. Strażnik wiedział, że nadeszła chwila kiedy przyjdzie mu oddać życie za ukochane miasto. Chwycił za kij i szybkimi susami wbiegł po schodach. Za sobą posłyszał tupot pozostałych. Biegł przed siebie. Odgłosy walki były coraz głośniejsze. Wreszcie dopadł do wrót, otoworzyl je z hukiem. To co ujżał...Nie potrafił tego zrozumieć. Jak przez kilka chwil, potężne miasto mogło znaleźć się w ogniu. Nie namyślał się długo i dosiadł wierzchowca. Za sobą usłyszał krzyk arcykapłana, pozostali wojownicy i magowie w szyku ustawili się przed świątynią. Ci którzy nie byli zdolni walczyć, albo wsiadali na statki albo chowali się w katakumbach. Na jednym z nich ujżał znajomą twarz. Krzyknął "Nicolas!", ten obrócił się. "Wrócę!" .
Magowie i wojwonicy zaczęli przejeżdżać obok niego. Pojechał za nimi...
"Wojownicy do przodu! Magowie z tyłu!" grzmiały rozkazy to od jednego do do drugiego. Obrońcy walczyli dzielnie. Magowie stawiali ściany i rzucali magicznymi pociskami i płomieniami. Wojownicy siekli wroga ścieląc most do świątyni trupem wszelkiej maści. Strażnik obrał jednego z wrogów na cel i zwalił go z konia. Mając zadać kolejny cios, koń pod nim zachwiał się i upadł. Uderzył głową o deski mostu. Pociemniało. Wokoło siebie słyszał dźwięki walki, tupot kopyt i podkutych butów. Co chwilę jakieś ciało poszarpane i zalane krwią  uderzało o deski. Podnióśł się. Zamroczony skierował swe kroki do świątyni. Przy ołtarzu zobaczył znajomą krawcową. "Niech się pani schowa" zaczął, ledwo mogąc mówić. Piorunujący ból przeszywał mu czaszkę. "Gdybym miała broń, biłabym się z wami." odpowiedziała w pełni pewna siebie. Strażnik uśmiechnął się przez ból. Spojrzał na nią i odpowiedział. "Obyśmy się jeszcze spotkali.". Wybiegł z katedry....
Na moście nadal trwałą zarzarta walka. Zdobyty teren przechodził z rąk do rąk. Krew jak i jednych tak i drugich zaścieliła świątynny most. Nie namyślając się długo ruszył do walki. Cały czas wymiana ciosów. Ogłuszające huki eksplodujących czarów i szczęk oręża. Walczył za to co kochał. Uderzył kolejny raz rozbijając komuś czaszkę. Obrońcy zaczęli się cofać. Raz po raz kolejny obrońca padał pod ciosami nieprzyjaciela. Wszyscy walczyli dzielnie. Rozejrzał się wokoło widząc twarze ludzi, krasnoludów i elfów, którzy byli gotowi oddać życie. Odparował kolejny cios. Nagle jakby czas zwolnił. Na drugim końcu mostu zobaczył jadącego na koniu żołnierza. Pędził na niego z halabardą w dłoni. Strażnik wiedział, że nie zdąrzy odskoczyć. Spojrzał w niebo i oddetchnął głęboko. Miękka skórzana zbroja ustąpiła pod potęźnym cięciem. Ciepła krew rozeszła się pod ubraniem. Świat wkoło zawirował. Mgła przysłoniła jego oczy. Zatoczył się i oparł o poręcz mostu. Ostatnimi siłami wzniósł się na ręku. Wtem kolejne ukłucie. Wzdrygnął się kiedy poczuł zimną stal i rozdzierający ból. Miecz gładko przeszedł na wylot. Splunął krwią i osunął się na bok. Dotyk śliskich od krwi desek nie zrobił już dla niego róźnicy. Ześlizgnął się po nich i wpadł do wody. Zimna toń okryła jego ciało. Złagodziła ból. Ciemność...."Czy to już koniec?" zadał sobie to pytanie... wszystko przestało się liczyć. Nagle silna para dłoni porwała go w góre. Wciągnięto go na pokład jakiegoś statku. "Ten jeszcze żyje, choć jest w bardzo cięzkim stanie, kurs na Trisnic!" głos delikatny lecz stanowczy."kobieta?"pomyślał. Z rufy statku dało słyszeć się donośne wołanie sternika. "Ay Ay Kapitanie"....

A oto i mój opis dzisiejszych walk. Bardziej osobisty :wink: , proponuję byście opisali to zdarzenie z waszej perspektywy :)

p.s nie mam talentu do pisania :wink:
Tytuł: Wspomienie obrońcy
Wiadomość wysłana przez: Ruth w 2006 04 17, 23:49:26
Cytatp.s nie mam talentu do pisania ;)
Nie gadaj głupot :P Naparwde fajnie opisane. Załuje ze nie mogłem brac udziału w dzisiejszych walkach. :?
Tytuł: Wspomienie obrońcy
Wiadomość wysłana przez: Kirvin w 2006 04 17, 23:50:39
nic nie straciłes Ruth
Tytuł: Wspomienie obrońcy
Wiadomość wysłana przez: Ragnall w 2006 04 17, 23:52:28
Cytat: "Ruth"Załuje ze nie mogłem brac udziału w dzisiejszych walkach. :?

Znaczy chciałęś oddać w spokoju i zadumie hołd Britishowi, si ?
Tytuł: Wspomienie obrońcy
Wiadomość wysłana przez: UnknOwn w 2006 04 18, 00:15:15
Sila woli ruszyl wieko, sarkofag zadrzal lekko, charkterystyczny dzwiek piasku ocierajcego o kamien przeszedl swiatynie, zaklocajac na chwile lament, szloch i zawodzenia magicznego glosu piesni. Wieko powoli unioslo sie ku gorze. Starzec pochylil sie nad sarkofagiem i delikatnie zlozyl w nim prochy Lorda, - niechaj wszyscy Bogowie dadza ci pokoj - odstapil, poczal powoli przymykac wieko. Wielka kamienna przykrywa powoli opuszczala sie by zamknac grob wladcy. Majestatyczny stuk opadajacej kamiennej plyty przypieczetowal przeznaczenie Lorda i rozpoczenia nowej i koniec starej ery. Wiedzial ze teraz musi stawic czolo rzeczywistosci, ktora miala nadejsc. Przymknal oczy przy sarkofagu, zgromadzony tlum lamentowal, modlil sie i spiewal... oni nie wiedzieli jeszcze, Starzec wiedzial... Potezne brzmienie rogu rozdarlo lamenty - w oddali dalo sie slyszec nawolywania do walki... zdezorientowani zebrani zaczeli dobywac broni, inni dalej pograzeni w rozpaczy odmawiali prawa istnienia rzeczywistosci, ktora sie spelniala za murami katedry. Starzec milczal przez chwile po czym spojrzal po przerazonych i bojowych twarzach zebranych, tych co zostali... nie ruszyli do walki - nie bojcie sie - przemowil - w swiatyni jestescie bezpieczni z woli Ahn'bysa, niedosiegnia was tu nieszczescie, nie siegajcie po bron jezeli nie jest wam to pisane a wasze oczy ponownie poczuja slodknie swiatlo poranka. - Starzec spojrzal ponownie na sarkofag i wykonal szybki gest dlonia. Cialo starca zmaterialozowalo sie na zamku krolewskim, wiedzial jakie jest jego przeznaczenia, wiedzial coz ma uczynic. Rozlozyl na ziemi potrzebne skladniki i poczal zawodzic piesni rutalu obrony. Mury drzaly, piesn nasilala sie, skala tarla o skale i zrastala sie jedna z druga, bramy drewniane przemienialy sie w braz, a kamienie w valoryt. Ogien zniszczyl nasienia zla, woda przywrocila nadzieje. Zamek byl nie do zdobycia, zapanowac mogl w nim pokoj... Starzec opadl na kolana z wycienczenia, nie mial wszystkich skladnikow, jego moc oslabla, wiedzial ze jego rola w tej grze Bogow dobiegla konca, przynajmniej narazie... opadl na posadzke, kiedy w kolo niego materializowaly sie istnienia boskie, ku obronie Zamku, przywolane moca jego zaklecia... przymknal oczy i ogarnela go bloga jasnosc mocy Stworcy.
Tytuł: Wspomienie obrońcy
Wiadomość wysłana przez: Dal w 2006 04 18, 06:52:17
I ja tam byłem, od cmentarza ruszyłem, a jak lag się zrobił to się zmyłem 8)