Jesienne liście złociły się na drzewach, księżyc oświecał swą jasną tarczą leśne polany. Na jednej z takich polan rozegrały się tej nocy krwawe sceny.
Nadchodził poranek, niebo stawało się jaśniejsze. Potężna bestia runęła na ziemie tracąc swe siły. Po chwili z tego samego miejsca powstał młody człowiek. Był zdezorientowany i zszokowany wielkimi, martwymi cielskami ettinów broczącymi krwią dwa kroki od niego. Nic nie pamiętał. W ustach miał metaliczny posmak krwi. Gdy splunął okazało się że w ustach rzeczywiście była krew.. najwyraźniej nie jego.
Po chwili zastanowienia stwierdził, iż pójdzie do biblioteki która jak wiadomo jest siedliskiem wiedzy wszelakiej i poszuka odpowiedzi na nurtujące go pytania.
Po drodze przedzierał się przez zarośla i gęstwiny lasu, bronił się przed atakującymi go leśnymi mieszkańcami aż nie natrafił na szarego wilka. Stworzenie gdy tylko go ujrzało podkuliło ogon i zaczęło zachowywać się nieco niezwyczajnie. Wyglądało bez wątpienia na przestraszone. Wilk skamlając położył się na ziemi ukazując swą uległość. Mężczyzna zaczynał kojarzyć fakty. Przysiadł na powalonym konarze i zaczął rozmyślać.
Zrozumiał, że jest dzieckiem Luny, wszystko zaczynało się układać w jedną całość.
Podziękował swemu mniejszemu bratu i ruszył przed siebie pełen nadziei.