Ksiezna zmeczona ciaglym ogladaniem sie za siebie dotarla do Minoc. Wladz nie bylo, uciekinirow ze Stolic takze. Na szczescie pojawil sie jeden z zakonnikow, poprosila go do ratusza i przekazala ksiegi.
Obmywajac rany wspomniala swoj jake lekkomyslny uczynek...
Od upadku stolicy coraz bardziej niepokojace wiesci na temat mordow i pladrowan dochodzily od tych, co odwazyli sie tam wrocic. Placowka dyplomatyczna pozostala bez strazy, posiada jednakze wiele cennych ksiag, ktore nalezalo wydobyc, zanim wpadna w niepowolane rece.
Dlugo zastanawiala sie, czy nie wezwac srebrnej strazy, lecz ryzyko wykrycia oddzialu moglo by zbyt duze.
Przemykajac sie wsrod spalonych stosow ksiag, rozbitych medli, niepochowanych cial, ostraoznie zblizala sie do placowki. W centrum miasta slychac bylo krzyki zdobywcow. Wschodnia dzielnica byla spokojniesza. Postawila wierzchowca przed budynkiem, z tajnej skrytki wyjela dwie najwazniejsze ksiegi, w tym ta, spisana jeszcze podczas obrony stolicy.
Tetent kopyt zaskoczyl ja. Tylko drzwi dzielily ja od jezdzcow.
*Oby to nie byli nekromanci* - pomyslala. Promieniach zachodzacego slonca, trzy postacie weszly do pomieszczenia... jej obawy nie byly tak straszne jak rzeczywistosc - Nekromaci Rady.
Zaskoczona, prawie bezbronna wiedziala ze ucieczka nic nie da. Lich spogladal na Elfke, siejac wokol zaduch strachu, smierci. Spod kaptura widac bylo swiecace sie oczy.
- Co my tu mamy? Pojdziesz ze mna... rzekl Drow odslaniajac kaptur. Oddasz mi swe cialo... rzekl i chwycil Elfke za wlosy, lubujac sie w dwojnasob jej cierpieniem.
Elfka z trudem zachamowala swoj gniew.
- Sa rzeczy wazniejsze na Swiecie anizeli Cialo - rzekla, wyszarpujac sie.
Znierciepliwiony Lich rzekl krotko - Wiec Gin.
Walka byla krotka... Elfka nie miala szans.
- Jakie to delikatne... rzekl z pogarda Lich. W oddali zabrzmial tentent. Zdobywacy, zwyciezcy zdobywacy, zabrali tylko woreczek z ziolami i pognali w tamtym kierunku.
Kiedy wszystko juz ucichlo, a Iluvatar usluchal modlitw Panny z Lufu Gwiazd, wrocila pogrzebac swe cialo. Szkatula z Pismami Dyplomatycznymi lezala nietknieta...
Niech Eru ma w opiece tego, kto odwrocil ich uwage - szepnela i skierowala sie ku Minoc, aby to czym wzgardzili oprawcy wzmocnilo wygnancow z Brytani.
ps. zdarzenia opisane sa tylko troche podkolorowane, styl narratorki zamierzony... przepraszam oprawcow za slabe RPG, ale telefon byl tak samo niespodziewany jak wasze pojawienie...
A to Ty byles 8) ,trapka robi swoje :P ,dzieki za zabawe ;]
8)
Najs opisane