Wpis pierwszy.
Po raz pierwszy swiadkiem aktywnosci przestepczosci zorganizowanej stalem sie majac niespelna lat trzydziesci. Wraz z G. oraz Juliem zatrzymalismy sie w tym miejscu, wowczas przypominajacym teatr gruzow i pokuty i pamietam, ze juz wtedy Julio narzekal na swoja profesje i wyszedl z powazna propozycja przemianowania naszej trupy na wedrowna grupe akrobatow plujacych ogniem. Dopiero niepowodzenie zwiazane z tendencjami Julia do polykania alkoholu, miast miotania nim, podkreslily wszystkie wady tego pomyslu, a na domiar zlego wspomniec nalezy ten niezwykly incydent, kiedy nadzy obudzilismy sie wsrod calego peletonu mezczyzn po 50 ubranych tylko w pawie piora i wykonujacych piruety. Aktywnosc przestepczosci zorganizowanej w owym czasie nasilila sie, a to ze wzgledu na prohibicje nalozone przez Brytanie na okoliczne miasta i wiekszosc typow spod ciemnej gwiazdy zaczela szmuglowac nielegalnie alkohol, tyton, podejrzane narkotyki i homogenizowane serki o smaku waniliowym, cieszace sie slawa jako wzmacniajace odpornosc (zostalo jednak dowiedzione, ze sa to zwykle bujdy, kiedy jeden z konsumentow postanowil sprawdzic dokladnosc tego wyrazenia i wysmarowany produktem rzucil sie z piatego pietra kamienicy). Cove rzadzilo sie wowczas swoimi prawami, a nam nie do konca podobalo sie, ze kiedysmy staneli tylko w bramie miasta, pierwsze, co zrobiono to okradziono nas zostawiajac jedynie komplet dmuchawek ustnych, ksztaltem przypominajacych meskie penisy. Zanim jednak, pelni goryczy, opuscilismy te wspolczesna sodome i gomore, stalismy sie swiadkiem wydarzenia, ktore mialo wstrzasnac moim rozumieniem przestepczosci w ogole i wprowadzic w swiat dialektyki mlota i elegancji skrytobojczego sztyletu. Na naszych oczach trzech mezczyzn stracilo zycie z reki ludzi - ktorych na potrzeby tego opowiadania nazwe gangsterami - na skutek decyzji o wlaczeniu ich w pejzaz architektoniczny Cove i wzniesienia na ich klatce piersiowej nowej karczmy. Egzekucja jednak nie miala charakteru bestialskiego, a okraszona byla istnie teatralnym widowiskiem, co przyuwazylem, kiedy jeden z gangsterow w pewnym momencie wykonal koziolka w przod i wyrzucil z zacisnietych piesci confetti. Zmuszeni kuksancami jednak zapomnielismy o tej sprawie, zas nasze milczenie przypieczetowane zostalo przymusem zjedzenia dwunastu sernikow suto posmarowanych musztarda.
Nie spodziewalem sie jednak, ze kiedykolwiek wroce, wraz z G., do tematu przestepczosci zorganizowanej, nie tylko jako swiadek ale jako kontestant i czlonek grupy przejawiajacej podobne zainteresowania w stepowaniu, bierkach i zabijaniu/okradaniu ludzi. Gangstera poznac mozna po wyrafinowanej i zorganizowanej nomenklaturze oraz palecie gestow; gangster odnosi sie do Ciebie per 'kolezko' albo 'przyjacielu' (co jest gorsze, jakoze oznacza rychle przejscie z istoty rozumnej w trupa z pelnymi konsekwencjami tej przemiany, takimi jak brak tchu, brak reakcji na bodzce zewnetrzne oraz generalne poczucie rozkladu), czesto przerzuca w ustach wymietoszona wykalaczke, jest nienagannie ubrany w rowno skrojone ubrania, ktore pociera regularnie lewa dlonia, pozbywajac sie drobinek kurzu oraz piasku oraz widoczny w sferach erogennych wizerunek dwunastu pochw na noze roznorakiej wielkosci.
Wiem to, poniewaz zwerbowany zostalem przez podobnie wygladajacego czlowieka, o nieco wydluzonych konczynach i wygladzie suchotnika, przekonujacego, ze kiedy nie wykonam kiku polecen stane sie lzejszy o glowe. Pod kloszem nocy, wyprowadzeni zostalismy, wraz z G., na deski chwiejnej, niedofinansowanej lajby i skierowani od razu pod jej poklad, gdzie czekal na mnie kolejny mezczyzna o facjacie rabusia i zbiorowego gwalciciela. Poczatkowo zadawano mi pytania z metafizyki, o przyczyne bogow, o poszukiwanie prawdy. Uznalem to za pytanie warte zastanowienia, choc mialem problem ze znalezieniem toalety we wlasnym domu. Wydaje mi sie, ze dalem ciala rowniez w pytaniach o sztuke, nie rozpoznajac trafnie maksym wielkich poetow i filozofow, ktore brzmialy dla mnie rownie trafnie jak zdania typu 'Malgorzata przygotowala dzisiaj cala tace pierogow' albo 'Uwaga, roboty na wysokosci'. Cos jednak przekonalo te bande nieukow, swiadczacych piescia swoje racje, gdyz zabrany zostalem z powrotem na deski tej chwiejacej sie lajby i przystopilem do inicjacji, skladajacej sie z egzaminu fizycznego oraz psychicznego testu na wytrzymalosc. Roznica pomiedzy testami podobnej proweniencji byla jednak taka, ze wszystkie testy odbywaly sie symultanicznie i w trakcie robienia pajacykow zamiennie z podksakiwaniem na lewej nodze, przepytywany bylem z historii powszechnej, dendrologii oraz znajomosci gwiazd teatru wspolczesnego, w trakcie kiedy na moja glowe jeden z mezczyzn lal goracy wosk, ukladajacy sie w niezgrabna statuetke koziego placka. Jak sie pozniej okazalo, co dyskwalifikowalo kandydata, to niewybredne komentarze na temat fryzury i talentu (a raczej braku) Megan Rajn, odgrywajacej komedie bez smiechu na deskach brytyjskiego teatru oraz narzekanie na gorac wylewanego na glowe wosku. Kandydat wie, ze zostal przyjety do rodziny, kiedy mezczyzni w losowo wybranym momencie biora delikwenta w ramiona i podrzucaja trzynascie razy w gore, spiewajac przy tym falsetem arie z opery 'La Cosa Nostra', pomiedzy podrzuceniami klaskajac trzykrotnie dlonmi.
Wiem to, poniewaz pomyslnie przeszedlem inicjacje i od tego czasu moglem cieszyc sie wszystkimi zaletami bycia gangsterem, takimi jak darmowym papierem toaletowym czy stylowym beretem oraz wadami, jak absolutnym zakazem jedzenia potraw z czosnkiem. Nastepnie zostalem zaprowadzony do tajemnej siedziby bractwa, ktora opisac moznaby bylo jako wystawna wille o tarczy z nienagannie przystrzyzonego ogrodu, zatopionej w plaszczu wiecznej nocy (tak mi sie wowczas zdawalo). Jak sie jednak okazalo, willa nie byla przyjaznym domkiem letniskowym dla rodziny z dwojka dzieci, lubujacej sie w grach planszowych i innych grach familijnych polegajacych na gonieniu jednego czlonka rodziny i przyjacielskim klepnieciu w ramie wolajac glosno 'Berek!'. Willa ow nastroszona byla wszelkiej masci pulapkami i mechanizmami ostatecznej zaglady. Sama w sobie byla szkola bez nauczycieli, gdyz kazdy, kto przetrwa w ow domu dluzej niz dwa tygodnie mogl spokojnie mianowac sie skrytobojca/zlodziejem pierwszej klasy. Nalezalo pamietac, zeby w poniedzialki nie jest oswianki, gdyz zawierala w sobie drobinki metali z kuzni, ktore nie tylko powodowaly ogolna niestrawnosc, ale w ostatecznym efekcie doprowadzaly do dziwnej reakcji z sokami zoladkowymi, co z kolei prowadzilo do implozji. W czwartki natomiast nie nalezalo isc na zajecia plywania, gdyz basen zostal wykorzystywany przez capo di tutti capi jako wybieg dla jego hodowlanych rekinow. Takie i inne, ciekawsze, pulapki czekaly na niczego nie spodziewajacych sie nowicjuszy.
Odmowiono nam jednak podwojnego lozka, ale dostalismy dwa zestawy poscieli, legowisko dla psa do 8 kg wagi wlacznie oraz gumowa kosc. Ukontentowany, zwalilem sie na swoja prycze i zadecydowalem o prowadzeniu tego wlasnie diariusza.
Gorsze od koleżko może być tylko kole"sz"ko!
Klasyczne piękno opisów, które swoim brakiem powagi sprawiają, że to co poważne budzi niepoważny śmiech.
Ah ten Pan G.!!!