DM2: Dziedzictwo Mistrzów

Forum Projektu DM2 => Przygody => Wątek zaczęty przez: Zyzio w 2011 09 05, 23:41:07

Tytuł: Klusownik pod Yew
Wiadomość wysłana przez: Zyzio w 2011 09 05, 23:41:07
Okazalemu jeleniowi niewiele pozostalo z dostojenstwa, ktore bilo od niego jeszcze kilka godzin wczesniej. Z kilkoma powaznymi ranami klutymi zgubil sie w Yew, a z kazda kolejna kropla uchodzilo z niego zycie... Chwile pozniej jeszcze ci obcy, wyciagajac do niego swe dlonie jak ten brudny traper z boru Yew...
Tytuł: Odp: Klusownik pod Yew
Wiadomość wysłana przez: PiKiSu w 2011 09 06, 17:50:03
Rannego jelonka znalezli tuz pod sciana jednego domu w Yew. Widzac cierpienia biednego stworzenia nakarmili go. Nakarmili owocem niesamowitym jak sie okazalo. Tak wspanialy to byl owoc, ze w krotkim czasie jelonek stanal na nogi. Poruszal sie przy tym tak dostojnie ze swym wdziekiem i gracja przypominal lanie. Nie nacieszyli zbyt dlugo tym widokiem bo zwierze szybko pognalo w las.
Tytuł: Odp: Klusownik pod Yew
Wiadomość wysłana przez: cp_ w 2011 09 06, 21:29:44
Obudził się leniwie przetarł oczy, kompletując swój dobytek rozrzucony po podlodze karczmy Yew. Ledwo założył gacie usłyszał kwilenie dobiegające z okolic domku uzdrowiciela miasta. W sumie nie było by w tym nic nadzwyczajnego gdyż starzec tam urzędujący dziwne rzeczy nieraz robił, tym jednak razem nie była to jego sprawka.
Idąc w stronę podejrzanych odgłosów dostrzegł z oddali maga w jeleniej masce, który wyraźnie zmieszany rozglądał się w koło szukając wsparcia. Gdy podszedł bliżej jego oczom ukazało się niemalże morze krwii. Sprawcą tego bałaganu o dziwo nie był stojący nieopodal wampir łucznik, lecz dorodny, bardzo okazały jeleń. W jego boku tkwił bogato zdobiony sztylet, który raz za razem sprawiał że życie uchodziło z jelonka. Spanikowane zwierze nie chciało dać sobie pomóc, to też w krótkim czasie legło nieopodal ściany domu rzeźnika.
Podejrzliwość nie pozwoliła mu przejść obok tego obojętnie, ruszył śladami krwii w las gdzie w krótkim czasie doszedł wraz z kompanami do chaty. W niej kilku obdartusów obrabiało skóry. Jeden z nich, wyraźnie pyszałkowaty domagał się zwrotu sztyletu. Na pytania o pozwolenie władcy Yew na polowanie w lasach poszczuł przybyszów swym przybocznym zwierzem. Była to ostatnia rzecz jaką zrobił w swym życiu.
Zdobywszy dziwnie wyglądający owoc, po przeszukaniu miejsca i zdobyciu dowodów na kłusownictwo wrócili do miasta. Wtem dostrzegli że zwierz, który powinien był być martwy ostatkami sił dyszy. Dzielny mag w jeleniej masce wykorzystując swą bystrość umysłu wcisnął zwierzowi tajemniczy owoc w gardło. Wtedy oczom jego i pozostałych osób ukazał się okazały gżdyl. W swej radości, i wdzięczności za ocalone życie... uciekł w las.
Tytuł: Odp: Klusownik pod Yew
Wiadomość wysłana przez: Ared w 2011 09 07, 02:34:09
Wieczór był spokojny, komorzy księstwa kończył już załatwiać sprawy miastowe i zbierał się powoli do powrotu do swych włości. Nie miał jednak możliwości wrócić spokojnie do siebie. Ledwo opuścił budynek banku kiedy zobaczył nieopodal ślady krwi a także błąkającego się po uliczkach Yew wielkiego pięknego jelenia. Osoba nie znająca zbyt dobrze lasów i zamieszkujących je zwierząt uznała by, że jest to jeleń jak każdy inny w wielkiej puszczy Yew. Ared jednak miał za sobą wiele długich lat polowań i podróży w dziczy. Przybyły jeleń należał to prawie nie istniejącego już szlachetnego gatunku i czarodziej dobrze o tym wiedział. Zwierze przypomniało mu trochę jego dzieciństwo kiedy w odległych lasach widział białego jelenia z czerwonymi ślepiami oraz porożem...
Zwierze krwawiło to było widać od razu i nie wróżyło niczego dobrego. Podszedł powoli możliwie tak blisko jak mu na to pozwolił jelonek. W boku sterczał mu spory zębaty łowiecki sztylet. Był bardzo płochliwy widać było niewątpliwie, że ktoś próbował go upolować. Kelum Vitae wyszeptał czarodziej próbując chociaż trochę pomóc rannemu zwierzęciu. Niewielki był tego efekt, bo pomimo starań komorzego zwierze niewiele potem legło wykrwawiając się prawie całkowicie w jakimś kącie pomiędzy budynkami miasta. Smutny był to widok, zresztą jak zawsze kiedy ze świata odchodzi coś równie niezwykłego jak to zwierze.

Ared, wraz z kilkoma towarzyszami ruszył śladami krwi prowadzącymi z puszczy Yew. Miał nadzieję odnaleźć miejsce a może nawet i osobę która zadała zwierzęciu tak okrutne rany. Po drodze dostrzegł leżące na ziemi zakrwawione ostrze. Jak widać nie był to jedyny nóż który tkwił w ciele jelonka. Po pewnym czasie dotarli pod drzwi jednej z chat otaczających miasto. Przed domem stała grupka uzbrojonych obszarpańców, którzy nijak nie wyglądali na uczciwych mieszkańców tych okolic.
W powietrzu czuć było krew i garbowane zwierzęce skóry.
Zaraz po przybyciu z chaty wyszedł rosły mężczyzna odziany w skóry z ciężkim buzdyganem w dłoni.
Od początku rozmowa nie kleiła się zbyt dobrze, kłusownik próbował przegnać przybyszy twierdząc, że opuszczona chata należy do niego razem z okolicznymi ziemiami. Szybko można było się domyślić, że to właśnie on zajął się biednym zwierzęciem które padło na ulicach Yew. Nie można było pozwolić aby w tych okolicach bezkarnie polowano na i tak rzadko występujące już gatunki niektórych zwierząt.
Kłusownika jednak nie bardzo to interesowało, nawet w momencie w którym komorzy chciał doprowadzić go przed straże i zamknąć w lochach na jakiś czas. Szybko w ruch poszła broń a także sporej wielkości pies myśliwski należący do kłusownika.
Walka trwała krótko, po kilka sparowanych ciosach buzdyganu i paru ciśniętych zaklęciach złoczyńca padł. Umierającym już człowiekiem zajęła się wampirzyca która akurat przyszła z nimi.
Przy ciele znalazła dziwne złote jabłko. Szaman domyślał się co ono może symbolizować, ale nie miał całkowitej pewności. Wszak tego typu zjawiskami zajmowali się druidzi a którym On nie był.

Po powrocie do Yew dostrzegli, że zwierze jeszcze żyje. Ledwo bo ledwo, ale jeszcze dyszał. Szaman podbiegł do niego szybko, próbował jeszcze magią coś zdziałać ale na nic. Przypomniał sobie potem starą legendę dotyczącą owoców takich jak złote jabłka. Miały one rzekomo przywracać życie i młodość. Nie miał bladego pojęcia ile w tym prawdy bo nigdy nie spotkał się z czymś takim. Ale postanowił zaryzykować. Podsunął pod pysk jelenia niewielki owoc i po tym jak ten zaczął je powoli zjadać. Patrzył zdumiony na to co się stało. Jeleń nagle wstał bez ran na ciele, jednocześnie zniknęło jego poroże wyraźnie wskazując na to, że zwierze odmłodniało i odzyskało pełnie sił. Z zasklepiających się w niezwykłym tempie ran było tylko widać jak ostatnia kropla upływającej krwi zmieniła kolor na iście słoneczny i uleciała na dłonie czarodzieja. Niezwykle gęstą i złocista substancję szybko schował w niewielkiej fiolce. Zaraz potem patrzał z uśmiechem na twarzy jak mały jelonek w pełni zdrowy odbiega w kierunku bramy aby jak najszybciej oddalić się od miasta...