- Dobrze, ze cie widze Torianie. Nie ma czasu do stracenia. Mam informacje o naszych marynarzach... - zeglarz mowil pospiesznie, wskazujac koordynaty na trzymanej mapie...
...Chwile pozniej niewielki okret pokonywal fale, zmierzajac ku zaznaczonej przez zeglarza wyspie. Niewielka zaloga prowadzila lodz, podczas gdy dwojka wojownikow obmyslala plan dzialania...
...Szybkie uderzenie sie powiodlo. Wojownicy podjeli wlasciwa decyzje aby atakowac szybko i z zaskoczenia. Piraci nie stawiali zbyt wielkiego oporu. Po krotkim starciu czesc marynarzy byla wolna. Wiesci nie byly jednak optymistyczne. Podobno Wezowa Twierdza nie zareagowala na statki piratow wplywajace do jej portu. Nalezalo sie spieszyc. Statek odbil od nabrzeza i pozeglowal w kierunku Magincii...
...Za pozno. Jedyna ocalala kobieta przekazala straszliwa prawde. Zaloge tutaj przetrzymywana wybito. Piratow takze.
Mag w czerni...
Ofiara...
Wezowa Twierdza padnie o zmierzchu...
Oszalala kobieta nie powiedziala wiele wiecej. Mimo nawolywan uciekla w kierunku opanowanego przez mroczne bestie miasta. Nie mieli czasu aby jej pomoc...
...Nie widzieli nikogo. Nie mogli. Slawetna straz Wezowej Twierdzy. Stali niczym bydlo czekajac na rzez. A czas plynal.
Odnalezli ich. Czekali tam, pod samym nosem straznikow. Ich oczy plonely od magii ktora dawali im moc. Wojownicy uderzyli. Sala obok portu wypelnila sie krzykami konajacych i szczekiem oreza...
...Slabli. Ranny Jablo wrocil do swej kajuty na statku, sily go opuscily. Torian zostal sam.
Walczyl.
Zabijal.
I umieral.
Jego dusze oderwano od ciala. Skoncentrowal sie. W swej niematerialnej postaci siegnal ku swej ostatniej szansie powodzenia.
Poczul, ze powraca. Dusza na powrot zespolila sie z cialem.
Zabral ze soba cos wiecej.
Sylwetka zlotego wilka uformowala sie u jego boku.
Avatar Fenrira kroczyl u jego boku zadajac smierc zniewolonym istotom. Wyzwalal ich...
...Zmeczony wkroczyl do sali. Magiczna bariera wiezila jego ludzi.
- Glowna sala. Klucz... - tylko tyle zdolal zrozumiec. Ruszyl smialo. Wilk zniknal, jednak nadal czul jego obecnosc. Wiedzial, ze nie jest sam...
...Widmo nadeszlo. Czarne widmo.
Slup czaszek stworzony z poskrecanych cial zalogi pulsowal nienaturalnym blaskiem. Widmo przemowilo...
...Mial dosc. Zjawa mowila nadal, jednak najwazniejsze juz uslyszal.
Uslyszal o upadku Britt.
Uslyszal o napadzie na Vesper.
Uslyszal o stworach z glebin.
Uslyszal za wiele...
...Ignorowal go. Tak pewny swej mocy. Tak ufny w swa potege.
Zabil jego ludzi. Zniewolil pozostalych.
A teraz stal i szydzil z niego, pewny zwyciestwa.
Torian juz nie sluchal. Jego gniew rosl. Zacisnal dlon na stylisku topora...
...WOLNOSC !!!
Cios przeszyl powietrze i uderzyl w magiczna oslone mrocznej postaci nie wyrzadzajac jej krzywdy.
Istota zasmiala sie.
Nie dostrzegla materjalizujacego sie za jej plecami zlotego wilka.
Nie dostrzegla, ze jej czas wlasnie sie skonczyl...
...Pochylil sie nad cialem. W jego glowie dudnialo ostrzezenie. Uniosl tylko miecz.
Niezwykly.
Wspanialy.
I tajemniczy.
Spojrzal na pospny slup. Jeszcze nie pora.
Gdy opuszczal pomieszczenie zwloki mrocznej istoty rozplynely sie na posadzce...
...Nareszcie wolni.
- Wezcie statek piratow i plyncie do Vesper - Torian ledwo trzymal sie na nogach. Walka go wyczerpala.
- Tak jest Admirale. Gdy tylko wrocimy rozpoczniemy rekrutacje nowych zeglarzy.
- I jeszcze jedno... - glos kapitana przycichl - dziekujemy...
...Sil starczylo mu tylko na dotarcie do kajuty.
Przed zasnieciem uslyszal jeszcze wesola piesn uwolnionych marynarzy ktorzy wlasnie odcumowali zajeta lodz piracka.
- "Do Vesper..." - dolecial do jego uszu fragment refrenu.
- Do Vesper - pomyslal.
Zasnal...
*********************
Z braku czasu narazie tylko niewielki strzepek. Jak tylko bede mial chwile opisze cala przygode.
Tymczasem dziekuje bardzo osobie prowadzacej. Bardzo fajna fabula, swietnie pozostawiona mozliwosc jej kontynuacji a co najbardziej mnie ucieszylo, quest nie skupil sie na mechanice (koniecznie musisz sam ubic przeciwnika), sama walka byla tylko tlem do fabuly a prowadzacy potrafil bardzo elastycznie pokierowac wydarzeniami wspierajac gracza czyli mnie :)
Bylo coprawda pare wpadek (jak chocby podpakowani kusznicy ktorzy ubili mnie 1 salwa gdy tylko otworzylem drzwi), ale osoba prowadzaca quest swietnie reagowala na takie wydarzenia i nie pozostawiala mnie samemu sobie z problemem.
Jeszcze raz dzieki i gratuluje. Oby wiecej takich przygod.
Edit - No. Tak to mniej wiecej wygladalo. :D
Mag w Czerni z wsciekloscia robil krysztalowa kule... uwolnieni zeglarze oznaczaja, ze potrzeba nowych cial, zyjacych cial, aby postawic kolejny slup czaszek.
Dawno ich nie odwiedzalem - rzekl i wyszeptal slowa zaklecia...