Datter - właściciel cyrku: Szanowni państwo! Zapraszamy! Zapraszamy do cyrku! Wiele atrakcji!
A skoro tak ładnie zapraszali, kilka osób skusiło się na bilet. Skoro cena jest tak wysoka, zapewne czymś zaskoczą...
(http://img17.imageshack.us/img17/6696/cyrkfn.jpg)
Skara Brae. Pod bankiem
Lostara właśnie opuszczała budynek banku, z zamiarem udania się do domu, kiedy zauważyła uwiązanego pod bankiem, asheyskiego rumaka Cheysulii...Nie musiała długo się rozglądać za swoją sąsiadką, Chey nadchodziła właśnie od strony targu. Chey zasypała Lostarę buziakami,
a uściskom nie było końca.
"Chey, może dzisiaj gdzieś się wybierzemy? Do karczmy, albo do łaźni? Co ty na to?"
"Ooo! Łaźniu!"
Po chwili były już na miejscu, zażywając kąpieli plotkowały zawzięcie, jednak większą część rozmowy stanowiły wybuchy śmiechu i chichoty.
Chey nosi się dzisiaj nienagannie. Skórzana zbroja, kubraczek, buty z cholewkami.
Chey zauważa, że Lostara z pewną zazdrością przygląda się jej nowemu obuwiu.
"Ona takie buty by chciała? Chodźmy do Ocllo, tam doskonałe połączenia towarowe mają"
Ziemie piratów
Po załatwieniu sprawunków, Chey i Lostara ściskając pakunki udają się z powrotem do portu. Po drodze okazuje się, że w mieście czeka na nich jeszcze jedna atrakcja.
Trupa cyrkowa właśnie rozstawiała namiot, bileterka sprzedawała bilety, a właściciel cyrku zachwalał liczne czekające na widzów atrakcje.
Po chwili ściskają już bilety i stoją w rozbawionym tłumie czekając na występy.
Obok nich w kolejce po bilety stał potężnie zbudowany mężczyzna. Wygląd miał barbarzyński i prawdopodobnie w ogóle nie był człowiekiem.
"Jak ja człowieku żółwiu nie zobaczyć, to ja wpaść w szał" wygrażał, co i rusz. Jednak
większość czasu spędzał na jedzeniu, i wtedy wyglądał dość dobrotliwie.
Co chwilę o mało nie dochodziło do jakiejś rozróby. Właściciel cyrku i strażnik Buccander's Den musieli się nieźle nabiegać, aby upilnować porządku.
Tuż przed przedstawieniem, nadjechał groźnie wyglądający jegomość, dosiadający wychudłego konia. Wyzywał on na pojedynek jedną z osób zgromadzonych w tłumie, a kiedy nie spotkał się z odzewem, cisnął błyskawicę w zebrany tłum gapiów.
Szybka reakcja straży Ziem Piratów doprowadziła do jego zamknięcia w więzieniu, które podobno tak naprawdę było komórką na miotły (tylko z założoną kłódką).
(http://img256.imageshack.us/img256/2373/cyrki.jpg)
Przedstawienie:
Przedstawienie było bardzo ciekawe i zostało głośno oklaskane.
Po występach:
Lostara i Chey właśnie miały udać się w drogę do domu, kiedy Chey rzuca pomysł.
"Los, myślę, że my człowieku zółwiu musimy uwolnić. On tu nieszczęśliwy!"
Po chwili już skradają się za namiot cyrkowy. Za namiotem rośnie potężne drzewo
i mnóstwo chaszczy. Ukrywają się tam i leżąc płaskiem nasłuchują.
Po chwili wokoło namiotu zaczął chodzić znany już im barbarzyńca, chwilę potem
Sauveger.
*psssyt*
"My się tu chowamy, chodźcie do Nas"-szeptem wyjaśniły w jakim celu.
Słońce pomału już chowało się za horyzontem. Ukryci czekają na nadejście nocy...
(http://img163.imageshack.us/img163/1746/cyrk1.jpg)
Niestety nie mam screena, ale tekst Macila na widok fakira siedzacego na kolczastym lozu rozbil system ;D
"To jakis fake..."
"To jakis fake..."
"To jakis fakeir..."
8)
http://half-life.elsat.net.pl/uo/Bucc-Cyrk/
Gdyby ktoś chciał zobaczyć.
http://www.youtube.com/watch?v=iq4Kz_JrD4s
Film gracze DM dedykuja Kurothelowi Smohh'owi 8)
[zbieznosc ze screenem zamieszonym przez zmijke]
Pasuje do smoczego zabójcy bałwanów. Tym razem Arctos z Buccs musiał obejść się smakiem. Dzielnie się spisałeś Jakubie, może wyklimacisz se dopisek: "pół-pingwin".
Wszyscy co byli i widzieli a tym bardziej kupowali proszeni są o krótkie info ( 2/3 zdania/ screen) tu, w tym temacie bym mógł się przyjrzeć opisie, karcie i historii postaci, ponieważ to jeszcze nie koniec ( co najwyżej koniec początku) :).
ja koze kupilem z mysla o Malkolmie i jemu jako kozojezdzcy ja podarowalem :P a on chyba na forum sie nie udziela...
Jak to zazwyczaj, okrzyki obwoływacza wyspowego poinformowały Sauvagera o zbliżającym się przedstawieniu, trzecim, wydawać się mogło, że ostatnim. Przebrał się dostojniej w swojej kwaterze i wyruszył powolnym krokiem w stronę wielkiego namiotu. Był przed czasem, nikogo z gapiów jeszcze nie było a pracownicy cyrku dopinali właśnie wszystko na ostatni guzik. Wspiął się on więc na stojącą nieopodal tajemniczą kapliczkę i obserwował z góry rozwój sytuacji.
Wkrótce zaczęli się zbierać obserwatorzy. Czekali i plotkowali spokojnie pod wejściem, z wysoka dało się zauważyć nadchodzących kolejnych. To będzie wspaniały wieczór - pomyślał, przeżuwając jabłko. Niepostrzeżenie dołączył on do zebranych.
Właściciel cyrku wytoczył się powoli z namiotu, spocony i nieświeży, jednak rozbawiony i ze szczerym spojrzeniem powitał zgromadzonych. Powymieniał niektórym wyblakłe bilety, niektórych zaprosił do zakupu nowych. Wszyscy weszli do środka i radośnie oczekiwali występów.
Pierwszy na scenę wyskoczył mały człowieczek, pokazujący ciekawe sztuczki. Zaraz za nim na scenę wyskoczyły wspaniałe i pół nagie akrobatki. Szczęśliwcem tego występu okazał się Rexor Vega któremu jedna z piękności wylądowała na kolanach, niby to niechcący, niby przypadkiem... Kolejnym był dziwaczny pies który o dziwo też polubił Rexora. Chwile po nim podziwiać można było niespotykaną urodę kobiety Krasnoelfa... jedynej takiej na świecie. A mawiali, oj od setek lat, że to nie możliwe. Widocznie echo konfliktów między rasowych nie odbija się już tak mocno między dolinami i górami...
Po dłuższym oczekiwaniu zjawił się i ulubieniec tłumów zwany Maciusiem. Tłum pokochał go od pierwszego spotkania, uczucie to trwa i teraz. Wraz z nim wleciała wielobarwna papuga która przy dokarmieniu jej, opowiadała śmieszne rzeczy o zgromadzonych. Brakowało tylko by obrzuciła "bombami" zgromadzonych z góry, szczególnie po zjedzeniu tak dużej ilości pieprzu...
...
Po występach zaczęła się równie emocjonująca aukcja pamiątek. Wygrany dostał prawo do posiadania danego przedmiotu przez okres 60 dni. A było ich razem 10. Walka o nie trwała długo i zażarcie. Kasztelan nie zamierzał pozostawać w tyle za możnymi tego świata, przystąpił do aukcji...
... tym sposobem miasto wzbogaciło się o wspaniały okaz ptaka, który usadowił się już wygodnie na ciepłej poduszce w sali bankowej. Nie był to jednak koniec, jeszcze tego samego dnia najpiękniejsza blondynka w Sosarii otrzymała niespotykaną, różową szatę...
http://half-life.elsat.net.pl/uo/Bucc-Cyrk/07-01-2012/
Zapraszam do przejrzenia najnowszych zdjęć z tego eventu.
Flimsh przybył na miejsce chwilę przez rozpoczęciem przedstawienia. Zafascynowany gibkością akrobatki oglądał jej występ z podziwem. Nie sądził że bez użycia magii ciało może się tak wyginać. Wielki Maciuś choć głupiutki, okazał się bardzo miłym i łagodnym stworzenie. Później właściciel cyrku przyznał się że karmił Maciusia specjalnymi warzywami które doprowadziły stworzenie do tak ogromnych rozmiarów.
Na scenie pojawił się też piękny i kolorowy ptak. Narrator chwalił stworzenie iż potrafi mówić gdy nakarmi się ją ziarenkiem pieprzu z lewej ręki. Prowadzący przedstawienie poprosił kogoś z widowni o pomoc. Flimsh po krótkim namyśle wystąpił. Podarował papudze ziarno pieprzu z lewej ręki z prośbą aby zaśpiewała. Ptaszek uraczył widownie serenadą o Ziemi Piratów. Podpuszczony przez widownie Flimsh zdecydował się nakarmić papugę z prawej ręki ciekaw co się wydarzy. Papuga poinformowała zgromadzonych o miłości jednego z widzów do lam. Całe przedstawienie minęło dla Flimsha bardzo szybko mimo ogromu atrakcji.
Jednak samo przestawienie nie było końcem zabawy. Właściciel cyrku ogłosił aukcje kilku przedmiotów. Jednym z nich była piękna tarcza, nawet nie zastanawiał nad jej kupnem, po prostu wiedział że chce ją mieć, licytacja była zażarta ale udało się Flimshowi wygrać. Właściciel ocierał pot z czoła słysząc kwoty jakie były wykrzykiwane. Następnym przedmiotem licytacji przedmiotu była urna. Co chwile było słychać podnoszącą się stawkę, Flimsh dalej mając wysoki poziom adrenaliny z poprzedniej licytacji wykrzyknął nagle: ,,130" i tym sposobem stał się właścicielem drugiego przedmiotu, chwycił się za głowę i stwierdził ,,Co ja zrobiłem". Kolejnym przedmiotem który zainteresował Flimsha była lanca, o nią również musiał stoczyć zażarty bój z Rexorem. I tak Flimsh stał się właścicielem pięknej tarczy, cudownej lancy i nie widział jakim sposobem ale również dziwnej urny.