DM2: Dziedzictwo Mistrzów

Forum Projektu DM2 => Przygody => Wątek zaczęty przez: Raaban w 2012 05 04, 23:57:16

Tytuł: Nabytek Klanu Pancernej Pięści
Wiadomość wysłana przez: Raaban w 2012 05 04, 23:57:16
Rizz'daer obudził się w Coviańskiej stajni. Dzień był w zenicie a jesienny wiatr rześko cucił ze snu. Wdrapał się swojego czerwonego żuka, o wdzięcznej nazwie Smrodek, po czym ruszył poszukać czegoś do zagryzienia wczorajszego kaca. Gdy tylko ruszył, za jego plecami otworzyło się niebieskie niczym błękit nieba jajo. Wyskoczył z niego sprawnie Horg. Na białym worgu i w obskurnej zbroi kościanej...
- Rizz! Moja Cie szukać!
Rizz przywitał uruka donośnym beknięciem.
-Uga, Hurg twój smród czuć z daleka!*Huknął zadowolony*
-Rizz nasza musi się udać do obóz. Tam być stara wiedźma ona musieć Cie obejrzeć.
Młody uruk otarł przedramieniem ciągnąca się wydzielinę z nosa i chrząknął pod nosem.
- To prowadź Hurg!
Horg po chwili zaczął cichą inkantację czaru, znów pojawiło się niebieskie jajo, Rizz splunął siarczyście i ruszył prosto w nie.
Po chwili znaleźli się wokoło niebieskich namiotów. Rizz zsiadł szybkim ruchem ze Smrodka i ruszył ku namiotowi Horga.
-Hurg dałbyś mojej jakieś krasnalskiej gorzałki, bo tak Rizz wczoraj w lesie mieczem machał że aż kaca dziś ma!*Huknął rubasznie w stronę pobratymca*
Horg zagłębił się w namiotowej skrzyni i wyjął baryłkę i postawił na stole, zaraz pojawiły się dwa napełnione kufle. Młody uruk ujął jeden i przechylił szybkim ruchem całą zawartość naczynia. Beknięcie które potem wydało się z jego mordy ucieszyło ich obu. Siedząc tak bezczynnie Urukowie usłyszeli stary zrzędliwy głos. Obaj poderwali się z miejsc i wyszli przed namiot. Przed oczami Rizza  pojawiła się stara przygarbiona kobiecina, skóra ciemna wydawała się brudna, włosy srebrne przetłuszczone aż strach. Starucha ubrana była w luźna szatę koloru zgniłej zieleni, na głowie miała diadem z nieznanego metalu w tym samym kolorze.
-Uga! Starucho! *Ryknał zadowolony Rizz*
Starucha mętnym wzrokiem zmierzyła Rizzdaera, po czym przemówiła do Horga.
-Coś ty mi tu przyprowadził? Dziewicze jakieś to dziecko, członki jak gałązki jarzębiny. A szersze plecy miał mój mąż rolnik.*Prychnęła pogardliwie*
- Wiedźmo, on być jeszcze młodzieniec mówić on że przybył nie dawno, śmierdzieć od niego jeszcze mlekiem kozy i barana, ale moja myśleć że będzie z niego dziki uruk.*Chrząknął Horg głosem bez wyrazu*
Wiedźma obeszła młodego orka wokoło po czym bezceremonialnie burknęła.
- Rozbierz się młody uruku.
- Starucho, żebyś się nie przestraszyła jak Rizz się rozebrać, może młoda pamięć wrócić *Roześmiał się szeroko ukazując pożółkłe kły*
Począł się rozbierać zdjął z siebie swoje łachmany i naprężył się bezceremonialnie.
- Młodyś jeszcze. Na plecach masz jakieś robione w karczmie po pijaku tatuaże. Co to ma być? Zabierz go Horg z moich oczu, zabierz go do źródła, niech zobaczy swych przodków i swoje własne przeznaczenie.
Po tych słowach starucha jakby samoczynnie się rozpłynęła w powietrzu, pozostał po niej tylko zapach ziół i starego lasu.
- Ubieraj się Rizz i nasza ruszać bo nie ma czas.
Horg rzucił polecenie po czym wsiadł na swojego wilka.Rizz'daer ubrał się bez tracenia czasu wsiadł na żuka i ruszył w stronę portalu który przed chwilą postawił Horg. Znaleźli się na brzegu. Szybko wgramolili się na starą barkę i wzięli się za wiosłowanie. Po klepsydrze znaleźli się u brzegu Skutej Lodem Wyspy. Rizz zsiadł i ruszył za Horgiem. Docierając do dziwnych ruin Rizz'daer się zatrzymał i zaczął wąchać.
- Moja czuć tu dziwny smród, dużo magii czuć Bogiem, starym Bogiem, złym...
Horg rzucił okiem na młodzieńca tylko przez chwilę po czym machnął dłonią by ruszali dalej. Dotarli do małego źródła wypływającego z litej skały. Horg zsiadł z wierzchowca pokazując równocześnie Rizzowi by zrobił to samo.
- Tutaj twoja pozna swoich przodków. Prastare źródło pokazać twojej własne przeznaczenie!
Rizz'daer burknął tylko pod nosem i podszedł do źródełka.Klęknął po czym zanurzył w nim głowę. Wstał po chwili i pozwolił by woda spływała po jego nieokrzesanym pysku.Horg przyglądał się uważnie młodzieńcowi. Patrzył jak jego wzrok mętnieje, wiedział że widzi teraz odległą przeszłość i bitwę jaka się tu rozegrała.Widzi litry krwii, słyszy szczęk żelaza i czuje zapach spalonego drewna. Po dłuższym czasie Rizzdaer się przebudził z trasnu w jaki wprowadziła go magiczna woda. Jego oczy nabrały wojowniczego wyrazu.
- Hurg moja widzieć, moja czuć. Moja znać przeznaczenie i wiedzieć co teraz czekać.

http://imageshack.us/photo/my-images/716/uo4.png/ (http://imageshack.us/photo/my-images/716/uo4.png/)

Ruszyli  z powrotem. Dzień już chylił się ku końcowi. I codzienna gonitwa słońca za księżycem się kończyła.Gdy dotarli znów do obozu czekała na nich już wiedźma. Otoczona była dziwnymi malowidłami i długimi cienkimi igłami. Rizz zsiadł z żuka i rzekł donośnie.
- Wiedźmo, moja widzieć krew stal i drewno. Moja widzieć przeznaczenie. Moja czuć...
- Tak wiem, teraz wyglądasz inaczej, mleko spod twojego pyska wyschło zastępując je wczesną męskością, pokaż no teraz plecy naznaczę cię teraz prawdziwym plemiennym tatuażem. Żebyś zawsze pamiętał skąd od teraz wywodzi się Rizz'daer!
- Na moich plecach chcieć! *rzekł bez wyrazu*


http://imageshack.us/photo/my-images/26/uo5.png/ (http://imageshack.us/photo/my-images/26/uo5.png/)

Wiedźma bez skrupułów zaczęła swą pracę. Młody uruk naprężył plecy czując ukłucia kościanej igły. Tak trwał przez dłuższy czas, aż wreszcie wiedźma uderzyła go w ramię z głośnym rechotem.
- No młody byczku. Teraz opowiem Ci co masz na plecach. Wielki silny uruk ujeżdża czarnego niczym noc worga. U siodła widać przywieszone ludzkie głowy. Uruk w swym zadowoleniu nie widzi czających się z kuszami ludzkich strażników z kuszami. Zapamiętaj sobie ten obraz Rizz'daerze. Abyś nigdy w swej głupocie nie zapomniał iż ty też śmiertelnym jesteś.
To mówiąc poczęła zbierać swe rzeczy. Rzuciła pod nogi młodego uruka pakunek.
- Rozłóż to gdzieś tutaj. Tylko nie nabrudź za bardzo!
Po tych słowach wiedźma zaczęła się rozmazywać. Rizz krzyknął głośno na pożegnanie :
- Wiedźmo twoja i tak być jeszcze brzydsza niż matka Rizza!
Usłyszeli po tym tylko starczy rechot. Zaszeleściły liście i znów polana była pusta.
-Hurg, nasz rozłożyć ten namiot bo już się ściemniać.
Horg potrząsnął głową i zabrali się do pracy. Po dłuższej chwili namiot był gotowy. Zielony i majestatyczny.
- Moja iść nazbierać drewien żeby mieć ognisko.
Małym toporkiem odłupał korę wraz z małymi gałązkami. Horg ułożył wokoło kulki z siarki. Ognisko zakończyli kołem z małych leśnych kamieni. Rizz'daer wrzucił palącą gałązkę do ogniska. Stanęli obok siebie i wpatrywali się w skrzące płomienie. Zapach który się z nich wydał mało nie zrzucił ich z nóg. Tak potężny smród uderzył ich w nozdrza że aż przykucnęli w jednej chwili.
- Moja nie wiedzieć co to być. Ale cuchnąć jak ojciec Horga.
Rizz się tylko popatrzył, wtem las przeszył starczy rechot wiedźmy która zabawiała się leśną ściółką wokoło nich.


http://imageshack.us/photo/my-images/10/uo6.png/ (http://imageshack.us/photo/my-images/10/uo6.png/)

Po upieczeniu żeberek obaj zapakowali się na swoje wierzchowce. Horg burknął pod nosem :
- Gdzie twoją odesłać?
- Może być to miasto co tam zawsze szyszkożerca jakiś jest!
Obaj wybuchnęli śmiechem. Po czym Horg postawił błękitne jajo. Rizz splunął i skrzywił się po czym ruszył w jego stronę...


(Mam nadzieje że będzie C.D.N)
Prosiłbym o wyrozumiałość jestem od zawsze graczem PvP i nie łatwo przychodzi mi pisanie takowych rzeczy :)
Chciałem podziękować Dhagtowi za świetne wprowadzenie w świat Pół-Orków. Oby jak najwięcej takich zabaw!
Pzdr.
Tytuł: Odp: Nabytek Klanu Pancernej Pięści
Wiadomość wysłana przez: Odyn w 2012 05 05, 04:18:09
No Baaran po tobie bym się tego nie spodziewał :D Jestem mile zaskoczony :D