Basilius zasiadl przed stolem i zaczal siegnal po pioro. Przed nim pietrzyla sie gora papierow i sam jej widok przyprawial go o bol glowy. Zaklal pod nosem i siegnal po pierwsza kartke ze stosu.
- Wejsc! - rzucil nie podnoszac wzroku znad kartki, kiedy rozleglo sie ciche pukanie.
Drzwi otworzyly sie a podmuch wiatru rozwalil stos papierzysk po calym stole. Basilius zaklal znow, tym razem nieco glosniej.
- Przepraszam jego ekscelencje, ale przyszli panowie w sprawie...
- Tak, tak.. zar... - rzucil Basilius skladajac rozrzucone kartki kiedy nagle jego wzrok przykulo pewne pismo. Podniosl je i przebiegl wzrokiem po literach.
- Ekscelencjo?...
- Zaraz ich przyjme... a Ty moj drogi w tym czasie przygotuj raport o stanie wojsk i zarzadz manwewy. Sciagnac oddzialy ktore sa na misjach i przygotowac wszystko do inspekcji!