Podkładzik: http://www.youtube.com/watch?v=CS9OO0S5w2k&feature=player_embedded
Nareszcie spokój – wykumkał Quan'tsins opuszczając Coviański ratusz. Pierwszy raz w swojej krótkiej karierze strażnika został wezwany na dywanik do księżnej Sinthii w związku ze skargą na niego. A zaczęło się to późnym popołudniem, kiedy ów żabi-strażnik przyłapał w Coviańskiej altance pół-elfa Luisa w jednoznacznej sytuacji ze swoim ostardem, którego smyrał po jajkach i w okolicach ,,pyrońskiej pieczary". Wyraźnie zdegustowany kazał strażnikom zaprowadzić Luisa do więzienia, a ostarda odprowadzić do stajennego. Jak się później okazało, ostard zdechł, z ,,tęsknoty" za panem, a Quan został oskarżony o morderstwo przez niespełnionego kochanka.
Nie przejmuj się tym wypudrowanym gogusiem – mruknął najmroczniejszy z delucjańskich strażników Cinow Xinada klepiąc go po ramieniu.
Tak, wiem – westchnął Quan kierując się w stronę karczmy – ten elf zupełnie oszalał, kiedy dowiedział się, że Chick Link dał mu kosza.
Jak go spotkam, to utnę mu te klejnoty – warknął złowrogo Cinow machając złowieszczo kosą.
Pożegnawszy się przy rozwidleniu dróg, Quan miał w głowie tylko jedno – papuańskie muchy w zalewie. Nie zdążywszy przejść trzech kroków usłyszał za sobą tętent lamich kopyt. W jego kierunku jak szalony pędził jego najwierniejszy kompan i sprawca wszystkich problemów – Fodr.
-Towarzyszu Quanstein!
-Towarzyszu Fodrstein! – po ceremonialnym całusie, szalony Niziołek szybko przeszedł do rzeczy.
Wiem, gdzie Bobby ,,szybkie pchnięcie" Weitt będzie chędożył się z Weroniką i jeszcze jedną panienką!
-Oooo, a kim jest ta druga panienka? – zapytał wyraźnie zainteresowany Quan zacierając ręce.
-Nie wiem, ale podobno mówią na nią ,,Głęboki Kołczan"!! – mówił wyraźnie podekscytowany Fodr
Dobrze, zatem chodźmy ich podglądać! Prowadźcie Towarzyszu!
Po wielu godzinach wędrówki przez chaszcze, spotkaniu trzech żuków ludojadów i brawurowej ucieczce od trzęsawiska dotarli na skraj wielkiej polany.
No i gdzie ten Bobby? – zapytał zdyszany Quan, ledwo łapiąc oddech – gdzie te pchnięcia?
Już zaraz, jesteśmy niedaleko! – Wysapał Fodr z jeszcze większym entuzjazmem – szukaj krzyczących liści!
Akbar, Towarzysze! – usłyszeli głos rozchodzący się ze wszystkich stron – Czekałam na Was!
Na środku zmaterializowała się Wielka Ropucha
-Jestem Klimentstein, posłaniec Jej Obślizgłości – wyrechotał dumnie
-Akbar! – krzyknęli kultyści padając na ziemie
-Wasze starania i walka z wszechobecnym kułactwem i burżuazją zaimponowały Wielkiej Jednookiej. Zostaniecie wynagrodzeni! – po tych słowach ziemia zaczęła się trząść i ociekająca bagnem konstrukcja wyrosła z ziemii niczym potężny pieczarka na polanie obficie pokrytej gnojówka. Ów budowla stanowi hojny dar od Wielkiej Jednookiej Ropuchy. Kultyści, nie tracąc ani chwili, przystąpili do dekorowania świątyni. W murach piramidy można teraz podziwiać arcydział sztuki spod pędzla takich wirtuozów, jak Wielmożna Laurecja i Władcza Sinthia.
Pod wrażeniem wielkiej piramidy był także Chick Link, który przybył chwilę później roznosząc za sobą zapach drogich perfum o zapachu delikatnych róż.
Mrrrraau misie. Jak patrze na to. MMmmmm -- oblizał się zbereźnie i poprawił swoją różową kieckę -- od razu przychodzi mi na myśl, no wiecie, taki spiczasty, silny,masywny, mrrrau, lubie to misie.
(http://i.imgur.com/w97F1.jpg)
Kolejny dzień przynosi kolejny psychodeliczny wojaż po najbardziej skrytych zakamarkach ludzkiej świadomości.
KJR wraca z mocnym przytupem. Obecnie, nasz fabularny team składa się z
-- Psychicznie chorego niziołka
-- Lubiącego chłopców niziołka drag queen
-- Pół-żaby
-- Latynoskiego grajka
-- Skośnookiego łucznika będącego synem tego pierwszego
Jeśli ktoś ma na tyle cywilnej odwagi, by dołączyć do tego przedsięwzięcia, to zapraszamy na prv.
ALL GLORY TO THE HYPNOTOAD!
To zaczyna się trochę jak opowieść H.P. Lovecrafta.