Świąteczne skrzaty atakują
Dzień zaczął się zupełnie zwyczajnie. Ptaszki ćwierkały, wiewiórki skubały orzechy a z Vesper dochodziły odgłosy 12 wojny światowej.
Thiass leniwie przeciągnął się w swym domku i postanowił zajrzeć do miasta... a nóż przyda się jakiś subtelnie wyczarowany Corp Por czy tez przyzwany demon.
Zaraz za mostem samotny demonolog natknął się na przerażającą istotę.. tak straszną iż sam jej wygląd zapierał dech w piersiach! Otóż przed wielkim złym magiem stał mały około metrowy zielony ludzik ubrany w strój błazeński śpiewający cos w stylu ,,Coraz Bliżej Święta"
No cóż... nie dość ze istota bezczelnie śmiała się i skrzypiała to jeszcze na plecach miała worek wyładowany słodkościami czy tez innymi duperelami... mag musiał je mieć!
Po walce ze skrzatem oraz przegrzebaniu świątecznego worka:
Demonolog ruszył w głąb tak dobrze znanego sobie miasta. Cóż ujrzał następnie? Postaram się wam to przedstawić jak najlepiej...
Najpierw cos przebiegło przed nim tak szybko ze ledwo dostrzegł kontury postaci. Za tym kimś kto wydawał dźwięk ,,beep beep" unosiła się wielka kula dymu. Nie, nie był to struś a długouchy Saverion... przed czym uciekał? Zaraz za Saverionem z kurzu wyskoczyła wesoła gromadka skrzatów bojowo krzycząc ,,wśród murów Vesper" oraz obrzucając biednego elfa skórkami po mandarynkach, bananach oraz papierkami po cukierkach. No cóż wyglądało to iście komicznie a uroku dodało to że skrzaty goniła plująca na około pianą pani Crystalista wymachując widłami do gnoju i szukając powodu dla którego mogła by zabrać kurduplom worki z prezentami. Jeśli myślicie że to koniec pościgu to stanowczo się mylicie... Otóż Crystalista nie goniła skrzatów a uciekała przed pomocnicą królowej skrzatów która to musiała wcześniej skosztować gumy winterfresh bo jej podmuch zamrażał wszystkich dookoła. Zamykającą cały pościg była ociekająca seksapilem kobieta o iście wspaniałych krągłościach o jakże dźwięcznym imieniu Akashari... Niby wszystko w porządku gdyby nie fakt ze miała czerwoną skórę, ogon i wciskała wszystkim kit że jest półdemonem...
Twarz maga przybrała wyrazu niczym kaczor duffy po dostaniu kowadłem w łepetynę.
Po walce z pomocnica.
Walka była długa i wyczerpująca ale okazało się ze moc winterfresh nie trwa wiecznie a pomocnica po kilku zaklęciach gryzła glebę.
Vesperyjczycy znaleźli przy niej dość ciekawą księgę w której zapisane było miejsce skrzaciego skarbu. Samo słowo skarb wzbudziło w Vesperyjskiej bandzie chęć do ruszenia na poszukiwania magicznej skrzyni.
(http://imgup.pl/di/TNC5/UO0474.jpg)
(http://imgup.pl/di/PK6P/UO0475.jpg)
Po dostaniu się na ostatni poziom shame gdzie miał być ukryty skarb:
Thiass jako pierwszy odnalazł mały skrzaci skarbiec oraz złotą skrzynie na jego środku. Oczy zaświeciły mu się chciwością a ręka powoli przekręciła zamek skrzyneczki.... cholera zamknięte, a obok mały liścik. Demonolog wiedział co to znaczy... znów zagadka, znów wyślą go gdzieś po klucz. ,,Klucz przyczepiony jest do ogona tutejszego demona"
Ciekawe jak te cholerne skrzaty powiesiły kluczyk do skarbu na ogonie wielkiego demona – zastanawiała się wesoła gromadka... No cóż może zaśpiewamy mu kolędę a on spokojnie odda nam kluczyk?
Po pokonaniu demona:
Kolęda nie pomogła a demon musiał pogodzić się z faktem że musi zginąć bo inna metoda zabrania klucza nie wchodziła w grę. Skrzynia była faktycznie sowicie wypełniona najróżniejszymi skarbami oraz czymś jeszcze. Dwie magiczne runy oraz kolejna notatka.
Jedna runa prowadzi w pułapkę a druga do skrzatowej krainy gdzie małe zielone ludziki schowały wszystkie skarby.
Thiass zapytał towarzyszy... lewa czy prawa runa. Chórek odparł PRAWA więc portal pojawił się z użyciem właśnie tej...
(http://imgup.pl/di/4HRR/UO0461.jpg)
Ucieczka z pułapki:
No cóż... tak jak wszyscy się domyślają oczywiście runa okazała się fałszywa a w środku przywitała nas chmara pająków. Na szczęście każdemu udało się uciec... no prawie każdemu bo jeden z naszych przyjaciół chorował na arachnofobię i wywrócił się ze strachy. Na szczęście dość szybko zebraliśmy się w kupa i ruszyliśmy przez drugi portal...
(http://img715.imageshack.us/img715/3781/123cve.jpg)
Zakończenie przygody i wielki skarb:
Corp por Corp por Corp por ... i tak to było przez parę godzin.... ciał skrzatów było tak wiele ze przy 30 każdy przestał liczyć. Akashari znalazła magiczną kulę która doprowadziła powiększającą się armie z Vesper pod samą skrzynię. Ohh skrzynia wyglądała iście wspaniale... Wyobraźcie sobie Exodusa... a teraz dwa exodusy a teraz złączcie je do kupy... tak wielka była skrzynia a skarby w niej... no właśnie!!! znów zamknięte o_0
Walka z królowa skrzatów:
Crystalista biegała jak oszalała a magowie robili co mogli aby poskromić małego pół metrowego skrzata ganiającego za berserkową dama z tłuczkiem do kartofli... Po długiej i wyczerpującej walce skrzatowa królowa wreszcie padła twarzą w śnieg a drużyna pierścienia zabrała magiczny klucz i dostała się do skarbu. Złota, kamieni, magicznych przedmiotów i innych dupereli było bez końca. Każdy chwycił po worku i ruszyli z powrotem do Vesper.
No cóż.. pora odpocząć, położyć się do łóżka, oddać się Vesperyjskiej rozpuście i ruszyć na wigilie która przygotowała rodzina.
(http://imgup.pl/di/XW63/UO0462.jpg)
(http://imgup.pl/di/CVDX/UO0468.jpg)
Przyznam ze bawiliśmy się całkiem fajnie, a łatwość w wykonaniu questa wpłynęła na zabawę i tonę śmiechu na Tsie.
Wesołych Świąt ^^
(http://imgup.pl/di/C122/UO0480.jpg)
Swietny opis to i quest musial byc swietny. Dziekuje osobom ktore przyczynily sie do tego klimatu swiatecznego. Mysle ze to pokazuje chociaz troche ze bez angazowania skryptera da sie tez umilic gre. Dzieki :)
Nie wiem kto prowadził ten qest ale naprawdę ładnie to wygląda z humorem tak jak i z humorem opisane. Tylko czemu po qeście te ściany tam zostały przez kolejny dzień blokując całkowicie jedną lokacje? :D
rozmyślałem nad następnym eventem w tych okolicach
ścian już nie ma