Jak każdego dnia, od czasu swojego powrotu, Magnus Sun'Rae spędzał czas na polu w Ocllo ścinając warzywa i rozmyślając o przeszłości. Przez głowę przelatywały mu twarze tych, których zwał kiedyś przyjaciółmi, a którzy od wielu lat już nie żyją. To było jego przekleństwo. Jak każdy Elf, musiał zmagać się z widokiem przemijania.
Jakież wielkie było jego zdziwienie, gdy tym razem coś mu przeszkodziło w rozmyślaniach. Podbiegł do niego dziwny stwór - ni to człowiek, ni to ryba. Podbiegł i zachowywał się natarczywie - bacznie przyglądał się Elfowi, jego ubiorowi. Elf z niechęcią pokręcił głową i tylko westchnął na młodą, niedoświadczoną istotę. Przywykł do takiego zachowania.
Po chwili dziwna istota odbiegła. Magnus zaś, skierował swoje kroki w stronę miasta. Kilka chwil później zauważył postacie w kolorach miasta. Domyślił się, że to strażnicy i podszedł do nich. Z uwagi na niecierpliwość przedstawicieli młodszych ras, najszybciej jak tylko potrafił przekazał strażnikom informację co i gdzie widział a następnie udał się z powrotem do miasta.
Oni sobie z tym poradzą... - pomyślał przed snem