http://www.youtube.com/watch?v=AcmpBCXOgVI
Dwie młode pannice na pierwszy rzut oka podobne do siebie jak kropelki wody tak bardzo zachwyciły się przebudowanym Ocllo, że... wybrały się na jego promocję.
Pół dnia machały wędkami, nie bacząc na ziąb, który niemiłosiernie chłodził ich drobne ciała, przedzierając się przez pocerowane i znoszone tuniki.
- Budowlane rewolucje w Ocllo! Zapraszamy i rybę w podarunku mamy - wrzeszczała młodsza, wymachując koszykiem upchanym po brzegi smażonymi filetami.
- Pan, pani, ci państwo... każden w Ocllo mile widziany - szeptała ta o włosach prostych niczym druciki, częstując rybami kupców na targowisku w Cove.
A oni ochoczo spracowane swe dłonie po filety wyciągali, korzystając z okazji by w dekolt panienkom zajrzeć bądź żalom swym upust dać, przeklinając na czym świat stoi, że zimno, że dukatów mało, że dziatwa w domu chora, że baba do łożnicy nieskora.
Zrobiło się paskudnie zimno a w dodatku mżył uporczywy deszcz, którego małe kropelki zdawały się wciskać wszędzie. Uczucie chłodu potęgował lekki acz nieustający wiatr. Zaszło słońce, mrok zagarniał coraz większe połacia miasteczka. W pobliskiej stajni rżał koń, nieopodal dwóch marynarzy trzaskało się po gębach, co jakiś czas odstępując od siebie na krok jeno po to by łyknąć rumu z butelczyny.
Coś... ktoś... otarł się o płaszcze dziewcząt, gdy te pochylone nad stoiskiem rzucały kośćmi, przegrywając właśnie nowiusieńką parę skórzanych rękawiczek. Obie, jak na komendę, skierowały światła latarenek za siebie. Obie odruchowo zacisnęły dłonie na zniszczonych kaletkach, przytwierdzonych do pasa.
- Szlag, widziałaś coś? - zapytała starsza, rozglądając się uważnie.
W migotliwych refleksach bladego światła czyjaś sylwetka błyskawicznie rozmyła się w mroku.
***
Lindi, raz jeszcze gratulujemy ;)