- Alez ten las jest obrzydliwy, zimno, mokro, i co chwila jakies gnojki przyjezdzaja zeby nas bic - marudzil jak zwykle Algar.
- Przestan marudzic Algar - strofowal go jak zwykle Igor.
- Czemu ty mnie ciagle strofujesz, co? - zapytal sie glupio Algar.
- Bo zadajesz glupie pytania ! - odchrzaknal rozloszczony Igor.
- I po co sie zloscisz ? - rzekl uspokajajaco Algar.
- Nawet nie probuj mnie uspokoic ! - zachna sie Igor.
...
Ta wymiana zdan jak zwykle trwala bardzo dlugo a wlasciwie caly czas, az do chwili gdy na ich drodze nie zobaczyli postaci ubranaej na zolto.
"Co za dziwny ubior" - pomysleli obaj - "Pewnie jakis bogacz" - ich tok myslenia byl zadziwiajaco podobny...
Lecz zanim cokolwiek ta dwojka byla w stanie zrobic, postac podniosla reke i przemowila w sposob tak przekonywujacy, ze ciezko bylo jej nie sluchac a co najwazniejsze przyznac racji...
i tak oto po raz pierwszy ettin zostal straznikiem miasta...
Przygarbiona postać szła przed siebie spokojnym krokiem. Myślami była gdzieś daleko stąd, ale to nie jest wcale takie ważne. Prawdziwe zdumienie wywołało w niej to, co ujrzała przed swymi oczyma. Oto wielki, na oko dwumetrowy osobnik dzierżący w ręce olbrzymi drewniany kawałek z przymocowanym kamieniem rozgląda się bacznie w pobliżu zamurowań pewnego miasta, sprawdzając dokładnie wjeżdżających. Fascynujące.
Spadłem z krzesła jak to zobaczyłem. ;)