DM2: Dziedzictwo Mistrzów

Forum Projektu DM2 => Przygody => Wątek zaczęty przez: Sh4ft w 2013 11 19, 21:13:37

Tytuł: Wierzchowiec z Yew
Wiadomość wysłana przez: Sh4ft w 2013 11 19, 21:13:37
Nastał kolejny słoneczny poranek w Księstwie Yew. Po abdykacji Morgatha Elandera, nowo zaprzysiężony władca Ademar spoglądał przez ratuszowe okiennice jak mieszkańcy powoli budzili się do życia, a na drogach zaczynał się pierwszy ruch w postaci wozów konnych dostarczających różnego rodzaju towary na miejski targ. Ademar wraz z objęciem stanowiska postanowił zadbać o to, aby Yew wyniszczone po wieloletnich wojnach, nabrało blasku i było coraz częściej odwiedzane przez nową ludność. Po obfitym śniadaniu pod eskortą strażnika Ghassillura wyruszył na ulice Yew, aby zwiedzić dokładnie miasto oraz zobaczyć jak miewają się mieszkańcy. Po kilkunastu ziarnach dotarli pod stajnie, gdzie miejski treser Symned Othiri opowiada władcy o złotogrzywym, wierzchowcu hodowanym i tresowanym w tutejszych stajniach od pokoleń.


(http://imageshack.us/a/img39/1516/fxjp.jpg)


Ademar zaciekawiony opowiadaniem tresera postanawia osobiście przyjrzeć się wierzchowcowi, lecz wówczas dowiaduję się również że regularnie ktoś włamuje się do stajni i wykrada wierzchowce...

(http://imageshack.us/a/img109/8948/hyxf.jpg)


- Ale jak to wykrada wierzchowce ? – zapytał władca
- Najprawdopodobniej pod osłoną nocy jakiś włamywacz  forsuje zamek. Kilkakrotnie zmienialiśmy zamki, ale to nie pomaga – odparł treser
- Gdyby nie braki w straży, kazałbym pilnować stajni całą dobę!– odparł Ademar
- Panie, co zatem  proponujesz?  – zapytał Symned

Po chwili namysłu,  Ademar poważnym głosem odpowiada:
- W tej sprawie osobiście przeprowadzę gruntowne dochodzenie, by znaleźć winnego za te włamania i kradzieże – po czym prostym gestem żegna się z treserem i odchodzi


Odchodząc ze stajni na swej drodze napotykają niejaką Folvenę Fevreal miejscową farmerkę, postanawiają wypytać ją o owe zajścia.

(http://imageshack.us/a/img24/6247/qxbq.jpg)

-Farmerko często przebywasz w pobliżu stajni?
-Owszem, jestem tu codziennie, próbuje sprzedać różnorakiego rodzaju przedmioty rolnicze oraz różnorodne nasiona i owoce by pomóc rodzicom w utrzymaniu wielodzietnej rodziny. Jesteś panie zainteresowany kupnem czegoś ?
- Nie w tej sprawie przychodzimy..
- A co was sprowadza mości władco ?
- Słyszałaś o kradzieżach złotogrzywych z miejskiej stajni ?
- Coś słyszałam... przypadkiem, gdy treser kazał jakimś rzemieślnikom wymieniać zamki w drzwiach do stajni.
- A widziałaś może sprawcę? Kogoś podejrzanego kto kręcił się w pobliżu ?
- Raz widziałem, jak ktoś prowadzi za sobą złotogrzywego... Było to późnym wieczorem i nie wyglądał mi on na tresera.


Ademar spojrzał na nią wzrokiem pełnym nadziei myśląc że uda się zidentyfikować sprawcę.

- Zatem kto to był ? Jesteś w stanie go opisać ?
- Było już chwile po zmroku, a ja byłam spory kawałek od stajni ładując ostatnie rzeczy na wóz przed powrotem do domu. Na głowę miał naciągnięty kaptur od togi spod którego ciężko było dostrzec nawet rysy twarzy. To wszystko co udało mi się dostrzec.
-No dobrze, zatem to wszystko, lecz gdybyś sobie coś przypomniała lub coś zobaczyła, powiadom mnie niezwłocznie, bądź mego strażnika. – odpowiedział władca nieco zawiedzionym tonem, kończąc rozmowę z młodą damą.


Władca delikatnie skinął w kierunku farmerki po czym wraz ze swoim strażnikiem udał się w kierunku ratusza.
Mijały godziny a Ademar zafascynowany i zaniepokojony, nie mógł przestać myśleć o złotogrzywym i opowieściach tresera jak to przez wiele pokoleń dzięki wiedzy treserów i wielu próbach krzyżowania różnych ras powstał tak piękny i unikatowy wierzchowiec
Tej nocy spał niespokojnie...
Lecz wraz z wschodem słońca w głowie władcy zrodziła się myśl która miała wszystko zmienić...

cdn...

_woj_:
przypominam, że to dział przygody. Komentarze i dalszą dyskusję proponuję prowadzić w nowym wątku - http://dm-uo.pl/forum/index.php/topic,28890.new.html#new
Tytuł: Odp: Wierzchowiec z Yew
Wiadomość wysłana przez: Sh4ft w 2013 11 21, 02:40:00
Wstawał ranek. Ciepłe powietrze unosiło się nad miastem, a słońce przedzierało się przez grube konary drzew. Blask promieni słońca wpadający przez niedomkniętą okiennice obudził  Ademara.

Zapowiada się kolejny piękny dzień – pomyślał władca wychodząc na taras gdzie przed nim rozpościerała się błękitna zatoka, skrząca się refleksami wschodzącego właśnie słońca.

(http://imageshack.us/a/img843/16/z2qp.jpg)

W tym właśnie momencie naszła go pewna myśl , myśl na pozór banalna i łatwa do zrealizowania.
Władca nie tracąc czasu na śniadanie, założył buty, przyodział togę i naciągając kaptur na głowę wskoczył na swego wierzchowca, po czym popędził w stronę miasta.


Docierając do bram miasta, niezwłocznie udał się w kierunku miejskiej stajni, gdzie miał nadzieje spotkać tresera i porozmawiać z nim o swym pomyśle. Docierając na miejsce, jednak go nie zastał. Nieopodal rozładowywała swój wóz młoda farmerka.

- Szukasz Panie tresera ? – zapytała farmerka
- Tak młoda damo, wiesz może gdzie się podział ? – odparł władca z lekkim uśmiechem na twarzy
- Jak co ranek wyszedł wyprowadzić wierzchowce na pastwisko.
- A gdzie to pastwisko się znajduje ?
- Tuż za wschodnią bramą, mości władco.
- Dziękuje Ci dobra kobieto – odparł Ademar pośpiesznie ruszając w stronę bramy.


Po chwili Ademarowi udaje się odnaleźć owe pastwisko, a razem z nim tresera.
Zeskakuje z wierzchowca, po czym pośpiesznie podbiega do Symneda.

(http://imageshack.us/a/img32/6020/dulp.jpg)

- Tu jesteś ! – krzyknął w stronę farmera

Farmer nieco zdziwiony, przez chwilę nie mógł wydusić z siebie słowa. Lecz po chwili uświadomił sobie że władca pewnie ma informacje w sprawie złodziei złotogrzywych i to jest cel jego wizyty.

- Tak panie, jak co ranek. Niezmiennie od wielu lat wyprowadzam wierzchowce na to pastwisko. Stało się coś, że o tak wczesnej porze mnie szukasz ? Masz jakiś trop w sprawie tych kradzieży ?
- Niestety nie, nie udało nam się ustalić nic konkretnego jak do tej pory. Dziś w innej sprawie przychodzę.

Treser spojrzał z lekkim niepokojem na Ademara.

- Zatem, o co chodzi?
- Wpadła mi dziś do głowy pewna myśl. Zafascynowany Twymi opowieściami, postanowiłem wyhodować nową rasę wierzchowca, silniejszego i jeszcze piękniejszego niż złotogrzywy. A Ciebie chciałem prosić o pomoc, ponieważ słabo znam się na hodowli.


Symned z niedowierzaniem odparł:

- Panie, wyhodowanie złotogrzywego poprzedzały długie miesiące porażek, ciężkiej i nieustającej pracy wielu osób, w tym stajennych, treserów oraz hodowców. Obawiam się że bez gruntownej wiedzy na temat hodowli nie będziesz wstanie sobie poradzić nawet z moją pomocą.
- Jeżeli będzie trzeba zatrudnię najwybitniejszych w tej dziedzinie, złota mi nie brak na opłacanie ich usług. Czy wówczas widzisz chodź cień szansy na to że nam się uda?


Treser zamilkł na dłuższą chwilę, analizując wszystko co usłyszał

- Hm, to może się udać ! Lecz sukcesu zagwarantować  nie mogę.

Na twarzy Ademara pojawił się delikatny uśmiech.

- Cieszą mnie Twe słowa. Zatem nie tracę czasu i ruszam zorganizować wszystko...

Po czym wskoczył na swego złotego rumaka i pośpiesznie odjechał...
Wówczas jeszcze nie wiedział jak trudnego zadania się podjął i z czym przyjdzie mu się zmierzyć by osiągnąć swój cel...
Tytuł: Odp: Wierzchowiec z Yew
Wiadomość wysłana przez: Sh4ft w 2013 12 02, 21:28:25
Po wielu dniach poszukiwań i morderczej pracy, udało się ! Ademar zorganizował niezbędnych ludzi oraz  miejsce do hodowli. Całe przedsięwzięcie mogło ruszyć !  Z ową wiadomością popędził do miejskiego tresera by go niezwłocznie zawiadomić.



- Witaj Symnedzie, mam dobre wieści.

(http://i.imgur.com/0b4ZNxY.jpg)

- To świetnie, zatem możemy zacząć realizować nasz plan.

(http://i.imgur.com/EBdeHbz.png)

- Dobrze – odparł treser, delikatnie skinąwszy w stronę Ademara

- Zatem osiodłaj jednego z złotogrzywych i ruszaj za mną !

Władca niezwłocznie wskoczył na lodowego rumaka po czym udał się w stronę nowo wybudowanej stajni w której trzymane miały być wierzchowce. Za nim podążał, na równie chyżym biegunie, treser.

(http://i.imgur.com/nhXEmu0.png)

Zegar wskazywał godzinę 12 minut 30, gdy jeźdźcy dotarli do stajni. Zeskoczyli lekko z koni po czym szybkim krokiem udali się do środka.

Ademar z dumą w głosie i lekkim uśmiechem zwrócił się w stronę tresera :

(http://i.imgur.com/kA6PTBB.png)



Treser rozejrzał się po stajni, po czym w zachwycie odpowiedział :

(http://i.imgur.com/fSiQfJB.png)


- Przepiękna stajnia, stajenni będą mieć idealne warunki do opiekowania się wierzchowcami, a i same wierzchowce wyglądają na zadowolone. A do tego w tak krótkim czasie udało Ci się sprowadzić tak wiele ras wierzchowców, co zapewne pozwoli nam szybko rozpocząć pracę.

- Myślę że możemy śmiało zaczynać, a w tym czasie postaram się pozyskać rasy wierzchowców których jeszcze nam brak. A Ty miej oko na wszystko. Dopilnuj by stajenni dobrze zajmowali się wierzchowcami.

- Ależ oczywiście mój Panie. Lecz z tego co widzę brak Ci między innymi śnieżnego rumaka. Obawiam się że będziesz miał problemy z pozyskaniem go. Ponoć jedyną możliwością oswojenia go jest pokonanie dosiadającej go lodowej istoty zwaną Ernithel, która zamieszkuje wyspę wiecznie pokrytą śniegiem i lodem. Krążą plotki że nie jeden już próbował swych sił w pojedynku z nią, lecz wielu poniosło porażkę, a niektórzy nie wrócili już nigdy z owej wyspy...

- O nic się nie martw Symnedzie, wiem o tym że samotnie wybierać się tam, to czysta głupota i wyrok śmierci. Znam jednak śmiałków którzy mogą mi pomóc w tej niebezpiecznej wyprawie - odparł władca pewnym tonem.

- Zatem nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Ci powodzenia mój Panie. Chętnie też bym pomógł lecz nie znam się na niczym innym jak na hodowli, a na pewno już nie na wojaczce. - powiedział lekko drżącym głosem

- Zatem do zobaczenia już niebawem!... - krzyknął Ademar wybiegając ze stajni

- .... mam nadzieję że niebawem... - zamruczał pod nosem władca wskakując na konia.


Władca wiedząc jak niebezpieczna misja go czeka udał się w kierunku miasta, by odszukać tych którzy byli na tyle odważni bądź głupi, by wyruszyć wraz z nim na ową wyspę, aby pokonać lodową istotę i ujarzmić śnieżnego rumaka...


Tytuł: Odp: Wierzchowiec z Yew
Wiadomość wysłana przez: Sh4ft w 2013 12 04, 00:53:13
 Po wielu godzinach poszukiwań Ademar znalazł śmiałków którzy chcieli mu towarzyszyć w tej niebezpiecznej wyprawie. Do owych śmiałków należeli :

- Kaplanka Dalii Anabelle Monttres  - Piękna elfka. Urodzona w Magincji. Wychowywana samotnie przez ojca Grifonesema. Gdy jej ociec wyruszył na jedną z wypraw, musiała się usamodzielnić. Postanowiła opuścić rodzinne strony i udała się na samotną tułaczkę. Przez wiele lat jej domem było wiele miast, aż trafiła do Dolennost, gdzie po latach batalii wojennych  odnalazł ją  ojciec. Jej artystyczna dusza pozwala jej malować piękne obrazy, oraz tworzyć wspaniałe utwory, które są ukojeniem nie tylko dla duszy ale także dla ciała. Znakomicie obchodzi się również ze zwierzętami. 

- Mistyczna Yumeka Monttres –  Równie piękna jak jej ukochana elfia siostra Anabelle. Nim odnalazła swe miejsce w elfim mieście Dolennost, zamieszkiwała wiele miast. Znana z zamiłowania do natury. Bez reszty oddana służbie Naturze. Stoi na straży wszelkiego życia. Znakomita zielarka. Arcymistrzyni magi i szamanizmu. Latami pogłębiała swą wiedzę na temat matki wszystkich stworzeń.

- Dziki Gronmar Zedhar –  Człowiek który przez lata przewodził plemieniu  Asheyow. Największy Asheyski wojownik. Nie straszna mu walka nawet z najstraszniejszymi stworami zamieszkującymi Sosariie. Niejednokrotnie dowodził swej siły, odwagi i oddaniu przyjaciołom oraz współplemieńcom. Obecnie strażnik Księstwa Cove, dbający o porządek i broniący murów miasta przed nieprzyjaciółmi.

- Basilius Jean Jacques Arth've - Mag Księstwa Cove, arcymistrz nauk magicznych, znawca trucizn, emerytowany alchemik, malarz z zamiłowania. Urodzony gdzieś niedaleko Trinsic, od lat obywatel wolnego miasta Cove. Erudyta i ekscentryk. W Cove zrobił szybką karierę jeszcze za młodu. Później w burzliwym okresie historii miasta, był jedna z czołowych postaci rewolucji Coviańskiej, która skończyła się obaleniem tyranii sukkubicy Cailet. Po rewolucji obrany Namiestnikiem Księstwa, piastował ten urząd przez kilkanaście lat. Obecnie odsunął się nieco od polityki ustępując pola młodszym, bardziej zaangażowanym. Ciągle jednak zasiada w Radzie Miasta Cove i obejmuje urząd Maga Miasta.




Po dotarciu na miejsce zaczęli poszukiwania lodowej istoty. Niestety mimo dokładnego przeszukania całej wyspy, śmiałkom nie udało się odnaleźć Ernithel. Napotkali jedynie niedźwiedzie polarne, lodowe węże i pająki które trudno uśmiercić nie było. Ale nie po to przybyli. Nie mogli się tak łatwo poddać. Zaczęli z całą siłą swych gardeł wykrzykiwać jej imię, mając nadzieje że lodowa istota ukaże im się.

- Ernithel ! Ernithel ! Ernithel ! – krzyczeli przez wiele ziaren, przemierzając wyspę.


(http://i.imgur.com/cOfgF3q.png)


W pewnym momencie widoczność stawała się coraz słabsza, a wokół śmiałków rozszalała się burza śnieżna. Przez szalejący wiatr docierał do nich jak by szept wypowiadający jej imię.

- Ernithel.. - zaszeptał wiatr

Nagle ogarnął ich okropny chłód, na karkach czuli jak by mrożący oddech samej śmierci..., a śnieżyca nabierała na mocy. Nagle z oddali wyłoniła się blada postać. Wszystko jak by zastygło w bezruchu. W jednym momencie ustała burza, nie było nawet słychać szepczącego wiatru. Nastała totalna cisza. Tajemnicza siła uniemożliwiała im jakikolwiek ruch. Wówczas lodowa istota przemówiła :

(http://i.imgur.com/DGrJntE.png)

(http://i.imgur.com/IAzAyxV.png)



- Odejdźcie, intruzi !

- Ty jesteś jej siostrą ? Ona ma siostrę ? - odparł zdziwiony Ademar

- Tak! Jestem Faernhal! Czego tu szukacie !? - krzyknęła,w okół niej zaczęły wirować płatki śniegu

- Przyszliśmy ujarzmić śnieżnego rumaka którego dosiadasz Ty i Twa siostra - powiedział władca z lekkim niepokojem w głosie.

- I myślicie że tak po prostu sobie go zabierzecie ? - lodowa istota parsknęła śmiechem




(http://i.imgur.com/IDC8kQB.png)

- Oddajcie nam jednego rumaka po dobroci, bądź jeżeli będziemy musieli, zabierzemy go siłą.

Wiatr zawiał mocniej, wzbijając tumany śniegu.

- Poczucie humoru doceniam, bezczelności już nie ! - ryknęła głośno

Wraz z jej rykiem zerwał się mocny wiatr, odrzucając wszystkich do tyłu.
W tym momencie Anabelle i Yumeka zaczęły uświadamiać Ademara że ta istota jest zbyt potężna, nasza garstka nie poradzi sobie w walce z nią. A naszą jedyną szansą na pozyskanie śnieżnego rumaka jest droga dyplomacji. Siłą nic nie wskóramy, a możemy jedynie skrócić swe żywota. Śmiałkowie zatem zmienili strategię i chcieli bez rozlewu krwi dojść do porozumienia.

(http://i.imgur.com/bd6k8ee.png)

Każdy usiłował przekonać lodową istotę do współpracy, jedynie Basilius uważał inaczej, lekceważąc Faernhal.

(http://i.imgur.com/RTHF3Lj.png)

Próbowali wszystkiego lecz siostra Ernithel stanowczo twierdziła że ma wszystko, czego może chcieć i nie są jej w stanie niczego zaoferować w zamian za śnieżnego rumaka. Wszystkim kończyły się pomysły, a Basiliusowi cierpliwość. Na każde słowa bladej istoty odpowiadał opryskliwie, co prawie przypłacił życiem.

(http://i.imgur.com/I3nxGEc.png)

(http://i.imgur.com/ucvbc7r.png)

Na twarzach wszystkich pojawiło się przerażenie i niepokój. Faernhal nie miała zamiaru już więcej znosić ich obecności. Zagroziła że jeżeli natychmiast nie opuszczą wyspy, przypłacą to życiem. Wiedząc że tu i teraz nie mają szans na pokonanie jej, nie mieli wyboru. Musieli opuścić wyspę. Jednak Basilius nie chciał dać za wygraną. Mimo odniesionych ran, język miał sprawny. Raz jeszcze wygarnął swe myśli w stronę lodowej istoty...

(http://i.imgur.com/fYrWB8h.png)

Nie było to najmądrzejsze posunięcie....
Siostra Ernithel była wściekła. Tak wściekłej istoty jeszcze nie widzieli. W jednym momencie rozszalała się burza śnieżna, w której wirowały ostre jak brzytwy kawałki lodu, wbijając się głęboko w ciało każdego kogo trafiły. Wszyscy zaczęli w popłochu uciekać....

(http://i.imgur.com/RSXoWdy.png)


Na szczęście wszystkim udało się cudem uciec. Upokorzeni, musieli odpłynąć z wyspy.
Lecz Ademar wchodząc na pokład statku, głośno wykrzykiwał :


- To jeszcze nie koniec ! Zapłacisz za to głową...
Tytuł: Odp: Wierzchowiec z Yew
Wiadomość wysłana przez: Sh4ft w 2013 12 06, 23:24:10
Na odwet nie było trzeba czekać długo...
Wszyscy byli jednomyślni, musieli tam wrócić i wykonać swoje zadanie. Śnieżny rumak musiał zostać ujarzmiony.
Lecz był jeden problem. Wiedzieli że bez dodatkowej pomocy, wracać tam to samobójstwo. Postanowili ruszyć do swych rodzinnych miast w poszukiwaniu śmiałków, którzy się do nich przyłączą.
Nie było jednak to łatwe. Wielu wiedziało jak niebezpieczna jest lodowa istota, a potencjalnych śmiałków dodatkowo przerażał fakt iż podczas ostatniego spotkania z Faernhal ledwo uszliśmy z życiem.
Na całe szczęście znaleźli się tacy, których odwaga bądź głupota była ponad to. W ten sposób grupa śmiałków powiększyła się o kilka nowych nazwisk, jednocześnie tracąc jednego z towarzyszy Basiliusa Jean Jacques Arth've, którego rany okazały się zbyt poważne i uniemożliwiły mu dalszą walkę. Razem z pozostałymi mieli do boju ruszyć :


Alexei Dragovich - Rosły Pół-Wilk z okolic Yew. Doświadczony tropiciel, wprawny myśliwy i honorowy wojownik. Ostatnimi czasy zasilił szeregi straży Księstwa Yew, jednocząc jednoczeście rozbite grupy przyczynił się tym do wzrostu liczebności pół-wilkow w mieście. Urodzony w Vesper. Jako niemowlę wraz z rodzina osiedlił się na obrzeżach Yew. Gardzi wszelakimi wampirami.


Megyana Trisengard - Młodziutka elfka. Wojowniczka i miłośniczka skarbów. Pomimo młodego wieku wiele w życiu przeszła. Odseparowana od rodziny, szkolona w rzemiośle wojennym przez ludzkich banitów. Po wielu przygodach dotarła do Dolennost, gdzie wśród  elfich sióstr i braci próbuje odnaleźć swoje miejsce na świecie. Nieśmiała, skromna, zamknięta w sobie, ale o ogromnej determinacji. Wspaniała kartografka oraz znawczyni magicznych przedmiotów.


Grifonesem Monttres – Urodzony na terenach Dolennost. Dość tajemnicza elficka postać. Nie wiele o nim wiadomo. Z zasłyszanych plotek wiadomo że pełni funkcje Dowódcy Elfickiej Gwardii. Zawsze skory do pomocy swym pobratymcom. Przeszłość jego jednak pozostaje tajemnicą.


Mirdin Taurore - Bystrooka i urodziwa elfka. Dziecko lasu. Wychowana wśród drzew, z dala od cywilizacji. Najlepsza zwiadowczyni w straży elfiego miasta  Dolennost. Lojalna przyjaciółka i kompan w niezliczonych wyprawach zarówno elfów jak i innych ras pierworodnych. Doskonała tropicielka i łowczyni dzikich stworzeń oraz jedna z najlepszych strzelców przemierzających Sosaryjskie szlaki.




Śmiałkowie mieli niewiele czasu na przygotowanie się do tej nierównej walki, bowiem następnego dnia, wczesnym rankiem mieli wyruszyć.
Każdy miał zabrać ze sobą tylko niezbędne rzeczy, ponieważ nie miała to być długa wyprawa.
Po niespokojnej nocy śmiałkowie zebrali się w porcie Yew, by wyruszyć na lodową wyspę.
Po dotarciu na miejsce zebrali się w szyku. Powoli przemierzając wyspę, rozglądali się w poszukiwaniu lodowych istot.
Obawiali się że tym razem mogą spotkać obie siostry, co było by wielkim problemem.
Na szczęście trafili tylko na jedną, tym razem była to Ernithel. Lecz i ona nie była skora do załatwienia sprawy drogą dyplomatyczną.
Ale właśnie tego spodziewali się, nie czekając na atak lodowej istoty, uderzyli pierwsi!

Rozpoczęła się zacięta  i nierówna walka...


(http://i.imgur.com/etKDuY2.png)


Po wielu ziarnach zmagać z potężną istotą, udało się ! Wydała ostatnie tchnienie, spadając z konia. Rozwścieczony śnieżny rumak ruszył w kierunku grupy, uderzał na oślep kopytami próbując wszystkich pozabijać. Byli przygotowani na to, bowiem Anabelle Monttres  potrafiła skłonić do posłuszeństwa każde zwierze. Gdy tylko wierzchowiec przestał chaotycznie wierzgać kopytami, Anabelle wraz z Ademarem powoli zbliżyli się do niego...



(http://i.imgur.com/AYU4gry.png)


Już po chwili śnieżny rumak uspokoił się. Wyczuł że nie chcą go skrzywdzić i okazał znak pokory. Wówczas powoli założyli mu lejce i poprowadzili go za sobą...
Dołączyli do reszty towarzyszy którzy opatrywali rannych, po czy niezwłocznie wszyscy udali się na statek by opuścić lodową wyspę...