Obóz Trolli Porywaczy
Tego dnia los okrutnie zadrwił z elfa lasów Yew. Oto stanął przed nie lada zadaniem przedostać się niepostrzeżenie do małej twierdzy ludzkiej, uwolnić trzymanego tam więźnia, a to wszystko dla jednego z największych wrogów. Jednak czego się nie robi, by ratować najmłodszych przedstawicieli swej rasy?
Dzien byl piekny, a w powietrzu czuc bylo won dojrzaych szyszek.
Tego dnia zielonowlosy elf wybral sie nazbierac swojego ulubionego smakolyku. Zabral ze soba wielki wor i udal sie do zachodniej czesci lasu Yew na poszukiwania. Zbierajac pachnace szyszki, rozmyslal jakie dania sobie na kolacje z owych owocow natury upichci. Przez glowe przelatywalo mu tysiac pomyslow: szyszki w sosie z mandragory, szyszburgery ze zmazona cebulka, krolik nadziewany szyszkami, hmm a moze bimber z szyszek na zimowe wieczory? Elf mial nielada szyszke do zgryzienia. Mysl za mysla przelatywala i wylatywala, wtem poczul bolesne uderzenie w glowe, zakrecilo mu sie w glowie, a przed oczymi zawirowalo tysiace szyszek.... hmm czyzby myslal za duzo? Nie, to jakis bezczelny czarny typ rzucil mu kamieniem w glowe. W miare jak zamroczenie powoli przechodzilo elf zobaczyl wielkiego czarnego jak smola piekielna trolla, o zapachu dorownujacym urodzie bezczelnego trolla. Szybkim susem elf wskoczyl na swojego wierzchowca, ciagle trzymajac worek pelen cennych szyszek na plecach. Slinacy sie troll zblizal sie ciezkim krokiem. Elf myslal tylko o jedym: Uratowac szyszki za wszelka cene. Uciekajac przez zarosla i geste chaszcze worek roztargal sie na tyle, ze cenne plony lasu wysypaly sie na ziemie. Widzac to w elf zrobil sie czerwony, nastepnie niebieski i znowu czerwony, nieprzebrane poklady zlosci wziely gore. Jezdziec zawrocil wierzchowca i ruszyl w strone troll'a z lukiem gotowym do strzalu. Troll zrobil szybki zwrot i dal susa w krzaki, elf ruszyl za nim. Pierwsza strzala trafila w zad bestii, a ta glosno zawyla, przyspieszajac bieg. Troll uciekal w strone morza, a pelen gniewu elf wiedzial ze zemsta sie dopelni na brzegu gdy troll nie bedzie mial gdzie uciekac. Poscig dotarl juz prawie nad brzeg morza. Mijajac ostani rzad krzakow dzielil zwierzyne od mysliwego, elf zostal zlapany w sidla, w wielka siec. Po chwili rzucila sie na niego banda trolli, ktora unieszkodliwila biednego poszukiwacza szyszek.
Skrepowanego elfa przyprowadzono po obozu trolli, byly tam tez trzy inne elfy, znacznie mlodsze. Jeden z czarnych jak lajno niedzwiedzia trolii podszedl do swojego wieznia.
- Ty mnie slucha. Tam mury. Tam nasz Wodz. -wysapal, wskazujac na polnoc w kierunku wielkiego kompleksu wieziennego.
- Ty tam pojsc i uwolnic naszego Wodza, ale Ty musiec uwazac na straznikow w biala plaszcz, bo oni strzelac do Wszystkiego. My wtedy nie zabic Ty, Ty i Ty -wskazal na mlode elfy.
- Grr.. a co jesli tego nie zrobie, ale za to zrobie z was czarne dywaniki pod kominek? - ogrozil elf.
- Wtedy my zrobi tak... *PaC* *PaC* *PaC* , kolejne uderzenia spadaly na zebra elfa, wybijajac mu jednoczesnie z glowy wszelkie sprzeciwy.
Szantazysci obdarowali ofiare kluczem do celi Wodza Trollow. Kirdian ruszyl w strone wiezienia, a w jego plecy bylo wycelowane dziesiec ciezkich trollowych kusz. Przekradl sie pod mury pierwszej linii baszt. W cieniu murow przeszadl na paluszkach przez przednia straz wiezienia. Dalej ruszyl pod murami glownego bloku wieziennego pod gesto tam rosnacych drzew. Jeden fragment murow byl wygladal na znacznie bardziej zaniedbany od innych i porosniety starym bluszczem. Zwinny elf wdrapal sie na mury wiezienia niczym mloda wiewiorka. Dalej ruszyl przez dachy, ktore byly rzadziej obsadzone przez straz. Po dluzszej chwili gry z ze straza i cieniem znalazl sie nad glownym budyniem wiezienia, gdzie trzymano najniebezpieczniejszych bandytow. Zwinny elf czmychnal przez jedna z dziur w murze imitujacych okno do srodka. Pietro bylo jednak puste. Postanowil sprawdzic dolny poziom. Zszedl po cichu schodami i nadstawil uszu do metalowych drzwi dzielacych go od ostatnich dwunastu cel, gdzie w jednej z nich siedzial Wodz Trolli. Za drzwiami uslyszal ciezkie kroki okutych butow straznika. Rozlal na podlodze wybuchowa miksture, uchylil lekko drzwi, poczym podpalil morka podloge rzucajac na wszystko swieczke oswietlajaca schody wiezienia. Sam stanal w ciemnym koncie, gdy pol podlogi zaczelo sie palic, straznik ujrzawszy zza uchylonych drzwi ogien krzyczal na alarm i wbiegajach na gore schodami. Elf za jego plecami czmychnal do ostatniego szeregu cel. W ostatniej siedzial Wodz Trolli. Elf szybko otworzyl zamek celi kluczem, ktory dostal od Trolli. Teraz trzeba bylo jak najszybciej wydostac sie z wiezienia, jednak droga powrotna byla zagrodzona przez plomienie. Zbieg i jego wyzwoliciel udali sie pietro nizej, mijali szybko korytarze, a gdy staneli przed ostatnimi drzwiami dzielacymi ich od ucieczki, te okazaly sie zamkniete. Na szczescie drzwi ustapily przed masywnym trollem. Byli wolni... gdy znowu biedny elf poczul bolesne uderzenie w glowe, zobaczyl setki szyszek przed oczami, pozniej ciemnosc.
Przebudzal sie powoli z usmiechem na twarzy, myslac: 'alez ten sen byl realny... tylko czemu boli mnie glowa?'
*PaC* *PaC*. kolejne uderzenia w zebra elfa zabraly mu oddech. Juz wiedzial czemu go boli glowa... to nie byl sen.
- Wstawaj smierdzacy wymiocie! - Zawarczal troll. Byli spowrotem w obozie trolli, byl tam tez uciekinier.
- Teraz wy znalesc sie tutaj - powiedzial troll, wskazujac na brzuch. Rzecz jasna oznaczalo to zerwanie umowy.
Jednak chytry elf nie zamierzal sie poddawac, przetarl krepujacy go sznur na ostrym kamieniu i oddalil sie, zabierajac luk i kolczan strzal, gdy trolle byly zajete przygotowaniem przystawek do kolacji. Gdy byl juz w bezpiecznej odlegosci zagwizdal.
Jego widmowy wierzchowiec znalazl sie przy jego boku w krotkim czasie.
Dziko wjechal w oboz troli szyjac strzalami powietrze. Strzaly swistaly, krew sie lala. W czasie nie dluzszym niz dwa rzuty szyszka wszystkie szesc troli bylo martwych. A ich Wodz uciekal przez las ratujac zycie. Uwolnione elfy szybko oddalily sie z miejsca walki. Elf szbko ruszyl za Wodzem Troli, zabierajac ze soba line z obozu troli. Dogonil czarna pokrake i rzucial sie na jej nogi, zrecznie splatujac je lina, a drugi jej koniec byl przywiazany do wierzchowca, ktory przeciagnal Trolla po kamieniach, wybojach i innych wertepach przez pol lasu, zanim ten stracil przytomnosc. (tutaj autor wrocil z baru) Nastepnie elf zataszczyl brzydkiego trola pod bramy wiezienia gdzie straznicy mogli go z latwoscia dostrzec. (tutaj autor stracil konwencje) Po dobrze spelnionym obowiazku elf wrocil do domu na dlugi i zasluzony odpoczynek.
Dziekuje kierownikowi Aruvinowi za dobra zabawe.
Słuchajcie wszyscy! Słuchajcie mych wieści! Elf z lasów Yew pojmawał zbiegłego więźnia! Strażnicy więzienni wyrażają wielką podzięke!- krzyczeli tego dnia obwoływacze we wszystkich miastach.
Dzięki, Miz. ;)