DM2: Dziedzictwo Mistrzów

Forum Projektu DM2 => Przygody => Wątek zaczęty przez: Kusznik w 2014 02 19, 17:46:46

Tytuł: Szwadron Oprawcow Smokow (SoS) rusza na ratunek!
Wiadomość wysłana przez: Kusznik w 2014 02 19, 17:46:46
Na wstępie przeproszę za małą ilość screenów( edit. skreen'y zaginely :() z gry, ale mieliśmy problemy techniczne z programem do robienia zdjęć. (niektórym się nie uruchomił, niektórym wywalał clienta do windy) i o wyrozumiałość. To pierwsza taka moja inicjatywa.



   Dzień który niemal się już kończył nie zapowiadał nic ciekawego. Każdy bo wiem odliczał ostatnie ziarna do zakończenia swojej pracy i udania sie do karczmy na wspólna biesiadę. Khazad o imieniu Gotharg Gor-Drung odłożył ostatnią wystruganą z mistrzowską precyzją deskę, podciągnął gacie, i ruszył w stronę komnaty swojej sąsiadki Paksenarri Gor - Drung Thalorn, by wspólnie udać się do karczmy. Gdy schodzili ujrzeli wracającego z polowania Rekruta Szwadronu oprawców Smoków (SoS) Ren'a.

- Witajcie Krasnoludzcy przyjaciele! Pewnie udajecie się na codzienna biesiadę? Jeśli pozwolicie z chęcią i ja z wami pobbiesiaduje. Jeno odstawie lupy do skrzyni i jubilerowi sprzedam kamienie, co by na napitek i zagrychę było.

Khazadzi kiwnęli głowami, po czym Ren udał się do Banku. W tym czasie Gotharg i Krasnoludzica Pakasterion zaczęli omawiać dzisiejszy dzień w tym też sprawy związane z SoS. Rekrut wyszedł z banku, zadowolony z łupów ostatniego polowania, które znacznie zapełniło mu mieszek złotem. Już mieli się kierować do kraczmy gdy usłyszeli wołanie pomocy, dochodzące z pod bramy miasta. Nie zastanawiając się dalej cala trójka udała się sprawdzić co się dzieje. Wchodząc w kamienny tunel prowadzący do bram Twierdzy ujrzeli słaniającą się na nogach postać. Był to człowiek, ledwo co opierający się o pastuszy kij. Po ubiorze jednoznacznie można by stwierdzić że był on rolnikiem.
Ren podbiegł do człowieka, chwycił go pod ramie i pomógł usiąść opierając się o kamienną ścianę.

- Co się stało?! Godej że! - zapytała Krasnoludzica
- Zarazaaa... Pomocy - wybełkotał człowiek. W tym czasie na jego szarawej koszuli ukazała się plama krwi.
- Krwawi! Trza go do uzdrowiciela - krzyknął Gotharg
- Zaraza, czarci pomioty - wybełkotał człowiek, zachrypniętym głosem, osuwając się ze ściany.
- Jakie pomioty, co wy godocie? Kaj?! Mów że człeku!
Rana zaczęła krwawić coraz bardziej, Ren ściągnął swoją koszulę i owinął ją w okół pasa człowiekowi, mocno zaciskając ranę.
- Moja wioska, wójt. - wyszeptał tak cicho że ledwo można było usłyszeć cokolwiek.
- Jaka wioska? Który wójt? - Krzyknął Gotharg.
Człowiek nie był już w stanie nic powiedzieć, stękał jedynie przy każdym ruchu ręki probie wyciągnięcia listu z za pasa, lecz niedowład rąk sprawił że list upadł na ziemie. Rolnik stęknął jeszcze kilka razy i wydał ostatnie tchnienie życia. Głowa jego opadła na bruk, słomiany kapelusz złamał się zakrywając mi twarz.

- Co robimy? - zapytał Ren
- Weźmy ten list, zobaczym co pisze, może więcej się dowiemy, zaczekamy na Hakana, wspolnie podejmiemy decyzje co z tym robić. Na razie to weźmy ciało z przejścia by nie budziło leku i zbytniego zainteresowania wśród innych khazadów.

Podczas przenoszenia ciała pojawił się Hakan.
- Co to za ciało? Kto to? Co sie dzieje? - zaczął zadawać pytania.
- Rolnik, skonał przy bramie - psiknęła Paksenarri
- A co z nim? Po coś przyszedł do Twierdzy?
- Wiele sie nie dowiedzieliśmy, skonał za wcześnie. Coś tylko wspominał o zarazie, plugastwie, wiosce, wojcie... A no i miał to przy sobie - odpowiedział Gotharg pokazując zalakowany list Hakanowi.
- Jeszcze nie czytaliście co w nim? Dokładnie oglądając zwój dostrzegł napis: Do Szwadronu Oprawców Smoków. - Te to do nas szedł ten wieśniak.

Bez namysłu złamał pieczęć i rozwinął zwój.

(zdjęcia beda dodane pozniej)

- Wzywają nas, O pomoc proszą. Krzyknął Hakan po przeczytaniu listu nagłos. - Musimy się tam udać zbadać sprawę.
Towarzysze potwierdzili zgodnie decyzje Hakana.

Nie minęła chwila a każdy dosiadał wierzcha w pełnym ekwipunku, gotowy stawić czoła czarci plugastwu,   


Tytuł: Odp: Szwadron Oprawcow Smokow (SoS) rusza na ratunek!
Wiadomość wysłana przez: Kusznik w 2014 02 19, 18:01:33
    Śmiałkowie maszerowali traktem całą, ciemną noc, którą rozświetlała jaskrawymi rozbłyskami runa lewitująca nad głową Hakana. Podczas marszu co trochę mijali prowizoryczne obozowiska handlarzy. Czasem zatrzymywali się na chwilę by usunąć z drogi przypadkowe potwory błąkające się po trakcie, które mogły zagrażać kupcom podczas wędrówki, bo w końcu tym się zajmowali. Odepchnęli również napad Bandytów w puszczy Yew.
  Zaczynało świtać, gdy w oddali dostrzegli dym z kominów miasta Scara Brea co dodało im dodatkowej otuchy że niewygodna podroż na wierzchach wreszcie się skończy i zaspokoją swą ciekawość odnośnie problemów pobliskiej wsi.
Po dotarciu udali się niemal natychmiast do Karczmy gdzie zjedli śniadanie i wypytali karczmarza o dziwy wszelakie z ostatnich nocy. Ten wskazał na mapie wieś na wschód od miasta, że ponoć widać było błyski za mostu, w powietrzu czuć było siarkę i dym. Widać było tez ogień i słychać krzyki. Straże miasta - jak zeznał karczmarz nie opuszczały swoich stanowisk, twierdząc że w mieście maja już ponad to roboty żeby jeszcze się po wsiach kręcić, on sam też nie sprawdzał co się dzieje, bo co go to, ma swoja karczmę i dbać o klientów musi, że córki pilnować musi, bo urodziwa taka że nie jeden nawet nie człek się ślini na jej widok. Co widać po młodym rekrucie, prawdą było kiedy ów dziewka przynosiła mu kasze ze smalcem eksponując przy tym wszelkie swoje wdzięki poprzez znacznie wydekoltowana czy specjalnie niedopięta koszule, na szczęście jego zapędy ostudziła Paksenarri mocnym uderzeniem harfy o głowę młodzieńca.

- Panie co mnie tam, mam co mam, tego się trzymam, stad sie nie ruszam! - dorzucił na koniec karczmarz ostrząc tasak przed poćwiartowaniem dziczyzny która akurat leżała na ladzie.

Po skończeniu strawy wszyscy wskoczyli na wierzchy udając się w stronę wsi. Faktycznie w powietrzu czuć było zmieszany zapach siarki i dymu. Po dotarciu na miejsce oczom im okazały się spalone domy i padle bydło. Hakan nakazał dokładnie przeszukać to co zostało z domostw, w poszukiwaniu kogoś ocalałego. Sam też udał się do jedynego w miarę całego domu zbudowanego z kamienia, ale ten nie posiadał już dachu. Z tabliczki przyczepionej przy wejściu dowiedział się że to dom wójta. Ostrożnie uchylił drzwi, wszedł do środka, za nim wparował Gotharg mówiąc że nikogo nie ma w wiosce, jeno ze stodoły jakies dźwięki dochodzą.
- Nie wchodziłem, zamknięte. Chciałbym żebyś to zobaczył.
Hakan kiwnął głową, jednak nie przestawał przeszukiwać domu. Gotharg również dołączył do przeszukiwań, zaraz dobiegli Ren oraz Paksenarri.
- Coś znalazłem! List, z tymi samymi sygnaturami co poprzedni, przyniesiony przez wieśniaka do Twierdzy. Leżał obok łóżka przykryty stertą skór które widocznie służyły jako okrycie w zimne noce.
Gotharg otworzył list i zaczął czytać na głos.

(zdjęcia)

- No cóż przynajmniej jest nadzieja że ktoś żyje. Zaczekamy tu do świtu, ów dziwota może się pojawią nocą, a rankiem udamy się na ziemie druidów. Sprawdźmy teraz co tam w tej stodole sie dzieje.

Po dotarciu do budynku słychać z niego było dziwne ujadania i zgrzyty. Gorarg chwycił za belkę w drzwiach i zaczął je szarpać, lecz drzwi były dobrze zaryglowane . Okna znajdowały się zbyt wysoko aby Krasnoludy czy człowiek przez nie zajrzał, nawet Elf z rodu wysokiego, stojąc na rumaku miał by z tym problemy.
- Wyważmy drzwi! - Krzyknął Hakan.
Ren nie myśląc zeskoczył z wierzcha, wziął rozbieg i z impetem uderzył barkiem w drzwi, wpadając z nimi do środka. Zaraz zanim weszła reszta. Hakan rozświetlił mrok rzucając jasna runę o ziemie. Oczom ich ukazały się tylko wilki które dostały się przez wyrwę w ścianie, zwabione zapachem mięsa które marynowało się w dębowych beczkach. Po przegonieniu świty zaczęli rozbijać obóz budując prowizoryczny ruszt na którym piekli dziczyznę z beczek.
Tytuł: Odp: Szwadron Oprawcow Smokow (SoS) rusza na ratunek!
Wiadomość wysłana przez: Kusznik w 2014 02 19, 18:04:14
Po zadziwiająco spokojnej nocy której cisze przerywały tylko świerszcze, grupa śmiałków jeszcze przed spakowaniem obozu obgadywała przy mapie dalsza drogę do ziemi Druidów. Która będzie szybsza a która bezpieczniejsza. W ten Hakan przypomniał sobie słowa zapisane w jednej z ksiąg które czytał o Druidach. W księdze tej było napisane iż istnieje alternatywna droga do tych ziem. Należy tylko odnaleźć krąg Druidów posiadać odpowiednie składniki oraz znać odpowiednie słowa by otworzył się portal. Hakan oddalił się na chwilę od przyjaciół podróży aby podczas medytacji przypomnieć sobie dokładnie słowa księgi. Po kilku chwilach powrócił do grupy, nie dość ze przypomniał sobie wszystkie potrzebne składniki to i położenie kręgu, które jak się okazuje jest "kilka rzutów kamieniem" od wioski.
Droga była krótka i spokojna. Hakan od razu po dotarciu zaczął przygotowywać się do przywoływania portalu. Nie trwało to długo a oczom śmiałków pojawił się zielony portal, do którego natychmiast wskoczyli.
Z drugiej strony czekał na nich Druid. Nie był on zachwycony, jak wspomniał kolejna wizytą obcych. Poprzedni opuścili gaj jeszcze nim słońce wstało. Jeden z nich co Wójtem kazał się nazywać prosił o przekazanie tegoż oto zawiniątka. Paksenarri odwinęła kolejny list po czym odczytała jego treść.

(zdjecia)

W tym czasie Gotharg rozejrzał się po okolicy jednak nikogo innego jak Druidow nie spotkał. Podróżnicy prosili jeszcze niezadowolonego Druida czy może ich przenieść do osady Harroth. Ten jednak powiedział że jedynie może nas odesłać w to miejsce z którego nas przyzwał na co Śmiałkowie się zgodzili, bo to i tak zaoszczędzi im wiele sił oraz czasu.
Tytuł: Odp: Szwadron Oprawcow Smokow (SoS) rusza na ratunek!
Wiadomość wysłana przez: Kusznik w 2014 02 19, 18:07:29
Po wyjściu z portalu wszyscy zastanawiali się gdzie leży Ów osada. Coś jednak ciągało ich do Księstwa Yew i jak się okazało słusznie. Albowiem w mieście tym przebywali niegdyś barbarzyńcy pochodzący z osady Harroth. Wędrowali traktem cały dzień oraz całą noc, gdy wreszcie zobaczyli zawieszone na drewnianej palisadzie pochodnie.
- Tak to Yew! - Krzynął Gotharg. Jesteśmy u celu, chodźmy wiec się pożywić i zapytać o dalszą drogę w karczmie.
Nikt sprzeciwu nie zgłosił, wiadomo, długa niewygodna podroż, to aż milo będzie siąść na drewnianej ławce niż w siodle wierzcha. Jak zwykle Gotharg zamówił olbrzymiego pieczonego prosiaka wraz z kilkoma flaszkami spirytusu, Ren fitke, naleśniki z daktylami i kilka piw, Paksenarri w pierwszej kolejności kilka flaszek spirytusu oraz pieczone udka w sosie winnym. Hakan nim dosiadł się ze swoją strawą do pozostałych wypytywał gości gospody o dalsza drogę. Gdy już kończyli się posilać podszedł do nich sam właściciel pytając:
- Slyszalem ze szukacie osady? Czego tam chcecie?
Wszyscy po kolei przedstawili się karczmarzowi, bo i on to uczynił na wstępie a dalszej kolejności zaczęli tłumaczyć całą sprawę.
Zainteresowany karczmarz przyznał że w tej wsi mieszkali znajomi jego. Z nadzieją że nic im nie jest, rozrysował mapę do osady na zwoju który podał mu Hakan.

CDN
Tytuł: Odp: Szwadron Oprawcow Smokow (SoS) rusza na ratunek!
Wiadomość wysłana przez: Siudi w 2014 09 21, 12:11:00

Gdzie screeny? :D
Tytuł: Odp: Szwadron Oprawcow Smokow (SoS) rusza na ratunek!
Wiadomość wysłana przez: Kusznik w 2014 09 22, 08:02:03
Niestety zaginęły..
Tak nam tez jest przykro