DM2: Dziedzictwo Mistrzów

Forum Projektu DM2 => Przygody => Wątek zaczęty przez: Maelui w 2014 02 21, 21:16:11

Tytuł: Vitae Lex!
Wiadomość wysłana przez: Maelui w 2014 02 21, 21:16:11
Kroniki Wampirów-Nowa Era

*Wydarzenia miały miejsce w ostatnich tygodniach*



Kapłanka Krwi czekała na nich w zapomnianej świątyni. Zawsze czuła się tu lepiej niż w Zamku. Bezpieczniej.
Znajomy zapach kurzu,pergaminów i krwi uspokajał ją. Tutaj mogła skupić się na planie...
Spojrzała tęskno na marmurowy postument, który teraz stał pusty.
-Gdzie jesteś Panie?-Powiedziała do siebie bezwiednie.
Najpierw ich wyczuła. Silnie pulsującą aurę córki rozpoznała natychmiast.
Do krypty wkroczyła dumna Arayrien Nar'Daroth  oraz Darthar D'aelthar.
-Wzywałaś nas kapłanko-Rzekła surowym tonem Arayrien.
-Tak, wezwałam was moje dzieci, ponieważ czas zrobić to co juz dawno powinno być zrobione.Kilka miesięcy temu dokonano ataku na Zamek Wampirów, jednakże była to jedynie dywersja mająca na celu odwrócenie naszej uwagi...
-Kapłanka zacisnęła powieki a jej twarz wyrażała wstyd i ból-To moja wina.-rzekła.
-To ja do tego dopuściłam. Najemnicy wykradli sarkofag z ciałem Przedwiecznego. Byli przy tym niechlujni i pozostawili ślady. Prowadzą one do Ocllo. Ustaliłam, że sarkofag jest stale przenoszony dlatego nie mogę wyczuć Aury Phaedree.
Musimy odzyskać Jego ciało za wszelką cenę!
-Gdzie mamy zacząć, matko?-Spytała Arayrien.
-Córko moja, krew z mojej krwi Tobie powierzam szczególne zadanie. Twoja siła i determinacja może doprowadzić cię do celu. Kiedy odnajdziemy Jego Ciało będziemy musieli przywrócić go do życia. Po wielu miesiącach jego ciało będzie zniszczone i na granicy śmierci ostatecznej.Moja krew nie wystarczy aby przywrócić stabilność Jego egzystencji...Potrzeba jeszcze więcej krwi przedwiecznych.
Wiem, że dasz sobie radę. Przynieś mi 10 fiolek krwi przedwiecznej. Zabij Księcia Tallionis-księcia wampirów.
Arayrien uśmiechnęła się szeroko, prezentując przy tym kły, a uśmiech ten wyrażał jej pragnienie krwi, tak nienasycona...-Pomyślała kapłanka.
-Ruszaj moja córko, niech bataliony Deceit padają do Twych stóp. Vitae Lex! Prawo Krwi!

***

Pani ! Znalazłem go ! Ja wiem gdzie on jest ! – Wycharczał ghul ledwo otworzywszy drzwi do komnaty, w której siedziała Arayrien. Wampirzyca podniosła wzrok na swojego niewolnika w lekkim zdziwieniu i rozdrażnieniu, że przeszkadza jej w swoich zajęciach.
- Uspokój się i mów co wiesz – Powiedziała wampirzyca rzucając kawałek mięsa pod nogi ghula, który łapczywie rzucił się na pokarm.
- Odszukałem go, tak jak kazałaś – wymamrotał niewyraźnie przeżuwając kawałki mięsa. – Śpi na lodowej wyspie, jego słudzy pilnują sarkofagu, ale mi się udało, wiem gdzie on jest !
Wampirzyca wstała zza stołu, zaczęła zdejmować z manekina zbroję – Zwołaj starszyznę, czas zapolować – Uśmiech zawitał na twarzy Aryarien.

   Weszła do chłodniej i ciemnej sali o znikomej ilości światła ścianę.. Zdobędziemy krew, która przywróci moc Przedwiecznemu  – Bez zbędnych ceremonii przywitalnych Arayrien przeszła do sedna sprawy. – Książe przebywa w Deceit pilnowany przez swoich sługusów. Wyruszamy jeszcze tej nocy. Niech każdy z was zwoła swoją straż przyboczną. – Zebrani wiedzieli co się święci, nie wymagało to zbędnego komentarza szczególnie gdy czas był cenny.

(by Muszka)

Ubrani byli w purpurę, a płaszcze ich szkarłatne. Ruszyli do walki. Siejąc ziarna trwogi w śmiertelnych sercach.

Wkroczyli do lochów Deceit spokojni i opanowani chociaż krew w nich wrzała. Kapłanka emanowała mocą.Jej oczy niemal ciskały ogniste błyskawice. Arayrien przemierzała korytarze w duchu przygotowując się do ciężkiej walki, która ją czekała.
Pokonawszy sługi Księcia Tallionis, Vitae stanęło w ostatniej krypcie pełnej kamiennych sarkofagów.
-To jeden z nich-odezwała się Maelui wskazując ręką na postumenty i zsiadła z rumaka. Podeszła do pierwszego i położyła na nim dłoń zamykając oczy. Nie poczuła nic. Podeszła do następnego sarkofagu i tak jak uprzednio położyła dłoń na gładkim marmurze.Również nic.
Nagle wyczuła znajome przyciąganie. Mrowienie w palcach i pulsowanie krwi w skroniach. Spojrzała w lewo.
-To tamten...-Szepnęła i wskazała na sarkofag po środku.-Przygotujcie się.-Kapłanka wskoczyła na swojego wierzchowca i stanęła obok swej córki.
-Otwórz sarkofag gdy będziesz gotowa..-Położyła dłoń na ramieniu wampirzej wojowniczki i po chwili ruszyła w stronę większej sali.

Poczuli gęstnienie atmosfery,powietrze stało się ciężkie i przesiąknięte zapachem krwi.
-Nadchodzi!-Krzyknęła Maelui-W górę broń! Vitae Lex! Za krew!
Książę Wampirów rozpostarł swoje błoniaste skrzydła, z jego zdeformowanej twarzy wydobył się przenikliwy syk. W głowach zadźwięczały im jego trujące słowa "Dlaczego śmiecie wyrywać mnie ze snu...Szukacie Śmierci ostatecznej Immorthaa?"
Przed szereg wystąpiła dumna Arayrien, uśmiechnęła się i skierowała w stronę Księcia ostrze swej broni.
-Przybyłam by Cię zabić ścierwo z Tallionis-Szydzącym tonem głosu rzekła wampirza wojowniczka i w tej samej chwili ruszyła ku niemu z okrzykiem na okrwawionych ustach.
***

-Kapłanko, matko moja oto krew Przedwiecznych, o którą prosiłaś-Arayrien podała kapłance skórzany woreczek z kryształowymi fiolkami-Wypełniłam powierzone mi zadanie.
-Arayrien, dzięki Tobie jesteśmy coraz bliżej celu...-Maelui podniosła jedną fiolkę pod światło i obróciła ją w palcach.
-Idę Phaedree, idę po Ciebie...


C.D.N








Tytuł: Odp: Vitae Lex!
Wiadomość wysłana przez: Maelui w 2014 02 22, 19:03:46
Kroniki Wampirów-Nowa Era cz. II

Z cienia wyłonił się kształt człowieka. Poruszał się bezszelestnie i tak cicho, że ludzkie ucho nie wychwyciłoby tego dźwięku. Jej ucho nie było jednak ludzkie. Nic w niej już nie przypominało człowieka. Dawno zatarte wartości moralne uleciały gdzieś na przestrzeni lat. Wielu, wielu lat.
-Masz dla mnie jakieś wieści?-Rzuciła te słowa w przestrzeń komnaty a skrytobójca zatrzymał się kilka kroków za nią. Opuścił swoje bliźniacze ostrza a ona się uśmiechnęła.
-Najpierw zapłata wampirze.-Rzekł asasyn cicho.-Najpierw złoto, potem informacje.
Wampirzyca wskazała ręką małą skrzyneczkę leżącą na zniszczonym stole świątyni.-200 tysięcy złotych monet zgodnie z umową Asasynie.
Maelui otworzyła skrzyneczkę prezentując złote obiekty pożądania młodego skrytobójcy. Ten zrobił krok w jej stronę wyciągając ręce jednak w tej chwili zauważył w dłoni kapłanki sztylet skierowany w kierunku jego tętnicy szyjnej.
-Informacja...i skrzyneczka będzie Twoja.Nie rzucam słów na wiatr jednak nie będą płacić za coś czego nie posiadam. Mów zatem prędko bo nie byłeś jedynym wynajętym przeze mnie typkiem.-Spokojny ton głosu wampirzycy odbił się echem po zapomnianej świątyni.
Asasyn cofnął się i jego twarz rozpromienił nieco sarkastyczny uśmiech. Nie spodobało jej się to.
-Konkretna jesteś...To czego szukasz znajduje się w krypcie pod cmentarzem Vesper. Wampiry z zamku ruszą tam dzisiejszej nocy aby odnaleźć to czego szukasz.-Oczy Asasyna spoczywały na skrzyni ze złotem-Czy mogę już zabrać co mi się należy i pójsć wydać te pieniądze na tanie wino i łatwe kobiety?-Asasyn teatralnie aż do przesady skłonił się wampirzej kapłance i jako jeden z nielicznych spojrzał w jej ogniste oczy.
-*Upiorny chichot* Skoro to właśnie chcesz zrobić ze swoim wynagrodzeniem...-Skinieniem głowy pozwoliła mu się zbliżyć do stołu i zabrać skrzynkę. Sięgnął po nią natychmiast i zaczął się oddalać.
-Gdybyś czegoś potrzebowała-Odrzekł powoli skrywając się w cieniu-Wiesz jak mnie znaleźć. To przyjemność robić z tobą interesy Pani d'More
-Ta przyjemność jest jednostronna. Zniknij już.
***