Drzewo karmiące się światlem księżyca
Jest piękne i zarazem tak bardzo tajemnicze. To niesamowity cud natury. Wspaniałe drzewo o średniej wielkości, posiadające bajeczną srebrną kore wybrało sobie dziwne miejsce na swoje życie. Nie jest to jednak ważne. Spragnione kąpieli w świetle księżyca oczekuje nocy, niczym spragnione dziecko wody. Niesamowite.
Aeterna siedziała w osadzie na ławeczce przed niewielką wieżą. Wyciągnęła nogi przed siebie, zsunęła hełm z twarzy i rozpięła karczek, ciesząc się chwilą odpoczynku.
- Popatrz, Ellendarze, jak pięknie dzisiaj gwiazdy świecą... - przemówiła do odpoczywającego obok gildianina, zadzierając głowę wysoko.
- Rzeczywiście, bardzo jasno - przyznał towarzysz. - Ale popatrz na ten księżyc... - wskazał dłonią.
Zadarła głowę jeszcze wyżej i zapatrzyła się w idealnie okrągłą srebrną tarczę z ciemnoczerwoną otoczką. Patrzyła jak zahipnotyzowana.
- Szkoda, że nie można sprowadzić jego światła na ziemię, by móc cieszyć się jego pięknem przez całą dobę... - rozmarzyła się i przymknęła oczy, niemal czując na swojej twarzy chłodne srebrzyste promienie.
Z zadumy wyrwało ją dotknięcie w ramię. Ellendar pokazywał jej małą świetlistą drobinkę opadającą z nieba wirowym ruchem.
- Coś jak ziarenko - stwierdził Ellendar, pochylając się nad miejscem, gdzie upadlo.
Wpatrywali się jak urzeczeni w jasny kształt, który na ich oczach wniknął w żyzną glebę oświetloną promieniami księżyca. Po chwili w tym miejscu zaczęła kiełkować drobna roślinka o srebrnej łodyżce i szarobiałych listkach. Rosła i powiększała objętość, opromieniona srebrnym światłem aż stała się wyjątkowej piękności drzewkiem o wielkości zbliżonej do niskopiennej wiśni.
Aeterna ściągnęła rękawice i podeszła do drzewka, dotykając je. Z bliska było jeszcze piękniejsze. Stało dumne i roziskrzone w promieniach księżyca, które zdawało się pochłaniać, odbijać i powielać... Błyszcząca kora w załamaniach zwielokrotniała światło, a jeśli dobrze się przyjrzeć, można zobaczyć swoje odbicie. Listki natomiast były jaśniejsze, porośnięte meszkiem a dotyku mięciutkie jak aksamit.
- Cudowne... - zachwycili się oboje.
Drugie ziarno
Kapryśne ziarenko wybrało sobie ciekawe miejsce. Lokalizacja, w której moc Luny jest szczególnie silna. Szybko zadamawiając się w glebie skierowało swe srebrzyste listki w stronę Księżyca, czerpiąc z niego życiodajną siłę....