DM2: Dziedzictwo Mistrzów

Forum Projektu DM2 => Przygody => Wątek zaczęty przez: Lenti w 2014 07 03, 17:05:50

Tytuł: Prorok
Wiadomość wysłana przez: Lenti w 2014 07 03, 17:05:50
Mimo, że w Skara Brea'jskim banku znajdowała się tylko jedna osoba, panował tam nieznośny hałas: irytujący brzdęk przeplatał się z drażniącym uszy skrzypieniem giętego metalu. Młody majster Yanu wkładał w swoje ćwiczenia całe serce - nawet jeśli jedno ramię świecznika okazało się krótsze o ćwierć kciuka od reszty, cały lądował w koszu na śmieci. Takim losem owocowała każda, choćby minimalna skaza jego wyrobów - liczyła się tylko perfekcja. W ten sposób minąć miało wiele godzin.

(http://static.pokazywarka.pl/i/3058539/480954/zaznaczenie-011.jpg)

Jednak plany rzemieślnika pokrzyżował głos. Półwilk rozejrzał się w poszukiwaniu jego źródła, ale gdy nikogo nie ujrzał, doszedł do wniosku, że mu się przesłyszało i jak gdyby nigdy nic kontynuował swoją prace.
Jednak, gdy ten sam głos skarcił Yanu, by go nie ignorował zostały tylko dwie możliwości: albo halucynacje z przemęczenia, albo rzezimieszek czyhający na zawartość sakiewki.

W obu przypadkach zalecaną czynnością jest zaniechanie pracy i schowanie wszystkiego do skrzyni bankowej - pomyślał majsterkowicz, po czym takoż uczynił. A jako, że niegdyś praktykował sztukę skrywania się, postanowił sprawdzić jak zareaguje na to właściciel głosu.
- I czemuż uciekasz przed Bogiem? Uwierz we mnie, a będziesz potężny.
Tego było za wiele - uważa się za boga? Jakiego?
- Mogę spełnić jedno twe życzenie. Powiedz czego pragniesz?
Takiś cwany? No to spełnij to życzenie:
- Jeśli nie chcesz mojej zguby, krokodyla daj mi, luby - rzekł Yanu szczerząc kły.
Ale, gdy w drzwiach banku stanął żywy aligator, głupkowaty uśmiech ustąpił miejsca osłupieniu, a w głowie została tylko jedna myśl:

CHODU DO SKARBCA!

Zdziwienie, ze i aligator tam się udał zatuszował fakt, że chwilę później przemówił do Yanu:
- Czy teraz we mnie wierzysz? Idź, bądź mym kapłanem i zbierz dla mnie wyznawców.
- Niechaj tak będzie - półwilk przyklęknął przed wielką mocą - będę głosił wiarę w Gadającego Aligatora.
- Rzeknij, na które miasto mam zesłać plagę, by uwierzyli?
- Nie ma co się patyczkować... - popadł w chwilę zadumy - Cove.
Tytuł: Odp: Prorok
Wiadomość wysłana przez: Lenti w 2014 07 05, 01:39:57
- Trza sprawdzić co żem uczynił - jak pomyślał, tak zrobił. Yanu czym prędzej udał się do portu, skąd popłynął statkiem do Cove. Lecz to co zastał na miejscu przerosło jego oczekiwania: chmury na niebie przybrały zielony kolor, a miasto oblegały żaby i ropuchy.
- Nie zabijajcie zwierząt! - grzmiała władczyni miasta - Nie są niczemu winne!
Ale reprymenda nic nie dała, a i zwierzęta mimo swej wątłej siły atakowały mieszkańców - trza się było bronić.

Wielce zasmucił Sinthię widok konających zwierząt, ale cóż było robić? Tym bardziej, że i z wód wyszły aligatory.
- Wiele nie poradzę, trza głosić com usłyszał - pomyślał świeżo objawiony prorok. Tak wiec gdy walki się trochę uspokoiły mieszkańcy usłyszeli jego głos:
- Ta plaga to manifestacja mocy mego Pana - Gadającego Aligatora! Uwierzcie, bowiem sami widzicie z jaką potęgą macie do czynienia!
- Tyś na głowę chyba upadł - brzmiały głosy zgromadzonych. - Masz waść w głowie nie po kolei! Gadający Aligator, trza było tyle nie pić! - Co poniektórzy
Yanu rozumiał niechęć gawiedzi, wszak sam niegdyś wyśmiałby każdego opowiadającego o rozmowach z fauną. Smucił go fakt, że nie ma jak udowodnić swej tezy.
Lecz nagle usłyszał głos ten sam, który w banku do niego przemówił! Rozejrzał się, ale ponownie źródła jego znaleźć nie mógł. Zauważył za to, że wzrok zebranych zwrócony był w stronę dachu banku, a gdy i on tam spojrzał - zobaczył go, swego Pana!
- Panie mój! - rzekł klękając.
- Jam jest Gadający Aligator. Słuchajcie mego proroka, bowiem prawdę głosi. Uczyniłem tę plagę na dowód swego istnienia.
- ZESTRZELMY GO! - ktoś krzyknął. Niewierni bluźnią? Niemożliwe...
Przynajmniej panienka Sinthia nie wypierała się mocy Aligatora:
- JAK ŚMIECIE ATAKOWAĆ MIASTO! Jakim prawem? Wierzę w Matkę Naturę, a i Requanisa darzę uznaniem... - Cóż, monolog trwał chwilę - Wykorzystujecie niewinne zwierzęta do własnych celów! Dzieci Matki Natury!
Zapewnienie, że cel jest słuszny na nic się nie zdało. Trudno, potrzeba czasu... Lecz za serce półwilka chwycił wyraz twarzy strażniczki, którą niegdyś poznał:
- Ty? Przecież zdaje się żeś tu kiedyś pomoc utrzymał..
- Albo zaprzestaniecie ataków, albo będę zmuszona skorzystać z możliwości jakie się wiążą z namiestnictwem Cove. Wybieraj, proroku, albo się do praw zastosujesz, albo więcej twa noga tu nie postanie - postawiła ultimatum władczyni.
Przewidując działanie swego pana (wszak tylko głupek stracił by dostęp do licznego miasta) Yanu obowiązał się ograniczyć jedynie do słów, choć i mimo tego postanowił udać się za bramy, bowiem nie brakowało głosów, by, zarówno proroka, jak i Aligatora zabić.

- Początki są trudno - Pan przemówił bezpośrednio do swego sługi - Idź i od tej pory nawracaj słowem, a nie cudem. Zgromadź mych wyznawców.
-Tak, mój Panie - odparł kapłan i zauważył jak przed nim powietrze gęstnieje i tworzy postument z posągiem Gadającego Aligatora.
Nie był on jedynym świadkiem zdarzenia, bowiem i przez bramę strażniczka wyszła, ale widząc co zaszło, czym prędzej udała się po Namiestniczkę.
Wraz z nią przed bramę miasta udała się reszta zebranych.
- Natychmiast to przesuń! - ku zdziwieniu gawiedzi posąg przesunął się sam z siebie, po czym zagrzmiał:
- Jeśli nie uznajecie mej boskości, oddam sprawę pod osąd Kręgu Druidzkiego, niech zadecydują.

Wielu chciało posąg zbezcześcić czy zniszczyć, lecz wtem posąg uniósł się na parę metrów w powietrze, by opaść i zniknąć. Bluźniercy uznali to za swoje zwycięstwo, ale Yanu wiedział co ma dalej czynić, wiec ruszył czym prędzej do miasta. Na drodze stanęła jednak władczyni, która ponowiła ultimatum, a kapłan zapewnił, że jedynie słowa od teraz używać będzie, a to co uczynił było konieczne. Mimo zapewnień Namiestniczka ogłosiła, że cały zbór podlegać będzie ścisłej obserwacji, a wszelkie skargi równoznaczne będą z rozpoczęciem działań prawnych.
Cóż poradzić? Prorok czym prędzej udał się do parku, by przy szumie wodospadu spisać co zaszło...
(http://static.pokazywarka.pl/i/3061508/375749/zaznaczenie-010.jpg)
Tytuł: Odp: Prorok
Wiadomość wysłana przez: Lenti w 2014 07 05, 22:39:48
- Skończyłem. Teraz i beze mnie nowina o Gadającym Aligatorze roznieść się będzie mogła, jeno wprawnego kopistę znaleźć mi pozostało, co bym miał egzemplarzy dla wiernych sporo - pomyślał Yanu, po czym wstał i skierował swe kroki do banku.
Traf chciał, że na miejscu zastał dwóch mężów. W jednym rozpoznał Basiliusa - sławną Cove'iańską osobistość, a co więcej, wyśmienitego skrybę.
- Czy nie jest kto z waszmościów skrybą, gdyż mam księgę do skopiowania? - rzucił półwilk, by rozmowę jakoś zacząć.
Opowieści o dobroci dawnego kasztelana nie okazały na wyrost, bowiem zalecił czym prędzej zakupić wymaganą liczbę czystych ksiąg i bez zbędnej zwłoki zabrał się do pracy.
- Jak mogę się waszmości odpłacić? - zapytał kapłan, gdy otrzymał księgi.
- Wrzuć, gdy będziesz miał, zioła w podpisanym worku do skrzyni znajdującej się w banku.
Yanu w odpowiedzi pokiwał głową i podziękował za trud.

-  Jeszcze tylko sprawdzę jak się miewa mój kupiec... - pomyślał i ruszył w stronę Vesper.
(http://static.pokazywarka.pl/i/3062707/621357/zrzut-ekranu-z-2014-07-03-19-33-34.jpg)
Szczęśliwym zbiegiem okoliczności spotkał na moście znajomego alchemika Whitta, któremu jako pierwszemu postanowił opowiedzieć o tym co go spotkało.
(http://static.pokazywarka.pl/i/3062707/302523/zrzut-ekranu-z-2014-07-03-19-33-52.jpg)
Whitt jak to Whitt, słysząc o pladze, którą zesłał Gadający Aligator, skuszony jego potęgą przyjął słowo Proroka (zarówno wiarę jak i księgę), a i otrzymawszy błogosławieństwo, ruszył dalej w świat by głosić wiarę, a Yanu ruszył do Twierdzy Krasnoludów, by i jej mieszkańcy usłyszeli wspaniałe nowiny.
W tamtejszym banku, prócz pracowników, siedział grajek ćwiczący się na barda.
- Niech Cię błogosławi Gadający Aligator! Pozwól waść. że Ci chwilę zabiorę i opowiem o mym Panu... - powiedział kapłan, a Tar (bo takie było imię rozmówcy) przystał na tę propozycję.

Niestety nie dał on wiary opowiedzianej historii i mimo uprzejmej odmowy oddania się pod opiekę Aligatorowi, w jego głosie zdawało się słyszeć pogardę. Rozumiał niedorzeczność swych opowieści, tak i ruszył półwilk z powrotem do Cove.

Ykhy, khy! - głośny kaszel dobiegał ze sklepu garbarza.
Chorym okazał się być krawiec Kaza Dur, oszpecony w boju niegdyś pirat.
- Szczęście mi sprzyja, wszak czytałżem o chorobach. Oby to była jedna z tych powszednich - pomyślał prorok i wypytał Kazę o objawy, by potem powiedzieć co mu dolega, i że z przyjemnością wyleczy go gdy podąży ścieżką wyznawcy Gadającego Aligatora. Rozmówca odparł, że musi pierw co wiedzieć o tym wyznaniu.
(http://static.pokazywarka.pl/i/3062707/865721/zrzut-ekranu-z-2014-07-03-19-56-49.jpg)
Takoż i zaczął Yanu opowiadać swą historię, lecz dociekliwość krawca nie miała końca, pytał to o strukturę, to o misję... Niestety kapłan nie miał co odpowiedzieć, wszak struktury się dopiero tworzyły, a i celach swego Pana wiele rzec nie mógł, tak i odrzekł co mógł i obowiązał się by wolę swego pana lepiej zgłębić. Kaza rzekł więc, że dopiero gdy o tym wszystkim się dowie, rozważy zostanie wyznawcą.
Mimo tego półwilk wręczył mu miksturę many, będącą lekarstwem na chorobę krawca.
(http://static.pokazywarka.pl/i/3062707/411541/zrzut-ekranu-z-2014-07-03-20-29-03.jpg)
Tak oto grono kultystów się powiększyło.

W swych podróżach Yanu trafił też na młodego towarzysza ze Światowego Towarzystwa Handlowego. Ten usłyszawszy historię ruszył głosić Słowo Proroka niemal z fanatycznym zacięciem.
(http://static.pokazywarka.pl/i/3062707/110831/zrzut-ekranu-z-2014-07-03-22-08-53.jpg)

Gdy dzień miał już się ku końcowi, pierwszy kapłan Gadającego Aligatora rozmawiał właśnie z Satirem w banku, a siedzący obok górnik przysłuchiwał się temu co mówią, co prędko zostało zauważone przez Proroka. Tak i pierw opowiedział swą historię, potem nawiązała się rozmowa, w której Bartok - tak miał na imię ten górnik - przyjął nową wiarę, a i pokusił się o spory datek na świątynię.
(http://static.pokazywarka.pl/i/3062707/787316/zrzut-ekranu-z-2014-07-03-22-58-44.jpg)
Rozmowa toczyła się jeszcze chwilę, by zejść na tory budowy świątyni. Długo się nie zastanawiając obaj doszli do wniosku, że wypadało by takową postawić, więc Yanu wypłacił sporą część złota z konta i obaj udali się do architekta by zakupić plan i materiały na budynek.
- Cóż, świątynia z prawdziwego zdarzenia to to nie będzie, ale niech stanie chociaż kaplica, w której podróżni będą mogli przystanąć by się pomodlić oraz się czego dowiedzieć... - pomyślał.