DM2: Dziedzictwo Mistrzów

Forum Projektu DM2 => Przygody => Wątek zaczęty przez: Aruv w 2006 06 04, 12:39:33

Tytuł: Deszcz Kamieni Projekcji
Wiadomość wysłana przez: Aruv w 2006 06 04, 12:39:33
Deszcz Kamieni Projekcji
Tajemnicze chmury zaczęły zbierać się w okolicach leśnego miasta Yew. Po chwili określone ich partie uległy zarwaniu, obdarowując mieszkańców deszczem tajemniczych kamieni. Każdy kamień, gdy już wreszcie doleciał do ziemi, oddawał odbicie tego co było najbliżej, by zaraz po tym, chwytając wiatr podążać dalej i dalej, ku kolejnym osadom.


---

Dziękuje sporej grupie graczy za krótkie oderwanie od codziennych czynności. ;)
Tytuł: Deszcz Kamieni Projekcji
Wiadomość wysłana przez: sleeper w 2006 06 04, 13:22:26
chmury chmurami ale porzadek w skrzyni musi byc. Mortaris przerzucal gory rupieci w kufrze gdy nagle zobaczyl... Mortarisa. Jakby tego bylo malo, skopiowany Mortaris rzucil sie na oryginalnego okladajac go kijem. Na szczescie, po chwili,  w sukurs okladanemu magowi przyszedl Tulkas.
Niestety, kopia Mortarisa byla naprawde bardzo wiarygodna...
Ostatnia rzecza jaka prawdziwy Mort pamietal byl jakiks kawal zelastwa ladujacy z impetem na jego czerepie.


przyjemny evencik :D
Tytuł: Deszcz Kamieni Projekcji
Wiadomość wysłana przez: Rowen w 2006 06 04, 13:37:15
Na niebie zbieraly sie ciemne chmury, nie byly to zwykle burzowe chmury ....te zwiastowaly cos innego
Rowen siedzial w banku Minoc uporzadkowujac swa skrzynie bankowa ,gdy zauwazyl dziwne chmury zbierajacy sie nad jego rodzinnym miastem...
   Gapie rozglodaly sie po niebie ,gdy spadl na nich grad kamieni mniejszych i wiekszych .
Rowen wyjrzal z nad skrzyni co sie dzieje bo conajmniej kamiennego deszczu nie mozna nazwac normalnym zjawiskiem meteorologicznym.
  Gdy deszcz ustal kamienie zaczely przybierac formy ludzi stojacych najblizej nich.Po czym rzucily sie na   nich.Rowen zabardzo nie wiedzial cos sie dzieje .Kazdy walczyl z kazdym nie wiadomo kto byl prawdziwym czlowiekiem a kto magicznym glazem.
  Sobowtorniaki byly slabe chodz zrobily duzo zametu.
Rowen zalozywszy zbroje i dobywszy miecza ruszyl na dziwaczne stwory.Nagle wszystkie sobowtorniaki zmienily sie w jego samego i ruszyly na niego z impetem.

  Walka byla krotka klony nie byly nawet w jednej setnej tak silne jak prawdziwy mezczyzna.
Rowen szybko polozyl sobowtorniaki na ziemi.Ich ciala byly dziwne i podlozne jakby z jakiejs mazi.
  Po pokonaniu dziwnych stworo chmura zaczela przesowac w strone miasta paladynow Trinisic.
Wio Wio!Popedzal swego wierzcha mlody rycerz musimy zdarzyc przed tymi stworami i ostrzec mieszkancow.
  Za pozno.....Dziwne stwory zaczely juz sie formowac lecz teraz byly dokladniejsze wieciej szczegolow i o wiele wieksza sila stworow....-Skoro nie zdazylem ostrzec mieszkancow znow bede musial was zniszczyc!
Po czym rzucil sie w wir walki.
  Stylacja sie powtarzala w kazdym wiekszym miescie.... Occlo,Skara Brea,Vesper,Valstoria sobowtorniaki byly coraz dokladniejsze i silniejsze.Po pobycie w Tol En Estel chmura skierowala sie w strone miasta cieni Wind.-
No to do Wind! po czym pogalopowal do Wind
 Na miejscu spotkal Zamiruda Dal'Khar Lowce Potepionych.Zaczeli penetrowac jaskinie ale niestety nic nie znalezli.....



Pierwszy opisany przezemnie qwescik;> Z gory przepraszam za brak polsich liter i przecniki.Aruvin: Nie zabardzo rozumiem co mialo stac sie w Wind i czy cokolwiek mialo sie stac.Ale dzienkuje za chwile rozryki od ciaglego koxu.
Tytuł: Deszcz Kamieni Projekcji
Wiadomość wysłana przez: skorzak w 2006 06 04, 13:48:28
- Przygraj mnie jeszcze Vidarze te pieśń...Pinkna jest...Daje ulgę cierpieniom...– Poza murami Yew tliło się niewielkie ognisko, trzy przygarbione postacie nachylały sie nad ogniem...Blask płonących konarów zdał się nieść daleko...Przedziwnie oświetlone twarze pełne tańczących cieni patrzyły się na barda...W cień nocy znowu popłynęła pieśń...
Świtało juz prawie, lecz chmury słońcu nie ustepywaly...
- Dziwne zac te chmury widać panie bardzie...Niepokojące diabelnie..Chyba nici z tej naszej pieczeni bydzie, kiedy padać pocznie... – Rosła postać w kościanej zbroi obróciła pieczonego dzika na rożnie..
- Ba, bo jak sie w środku zimy pieczeń robi to sie dziewisz? – Roześmiał się sie bard rzucając kulka śniegu w ognisko.
- Masz i racje... – Wojownik zerknął jeszcze raz w niebo...Jego twarz przyjęła  dziwny wyraz, cos jakby chciał powiedzieć... znowu... no i powiedział – Znowu!?!? Psia krew spokoju nidadzom...to magija jakowaś...Gasić ogień za mury szybko!!
Ekipa zerwała sie na nogi, ostawili pieczeń ...ognisko...
– Znowu się spali psia krew!! A taki dorodny dziczek był... – Wymamrotał do siebie wojownik...

Wpadli z hukiem do banku...Rozejrzeli się sie ryknęli niemal chóralnie: Co słabi niepotrafiący walczyć na górę!

Ustal pod drzwiami, od dziwnego opadu chroniła go wielka niedźwiedzia czapa...Oparł sie spokojnie o slup...W palcach trzymał za korzonek mały czarny grzybek...Bawił sie nim obracał patrząc jak maly kapelusz tańczy...Czekał...
Wyglądało ze to jednak na normalne aczkolwiek nienormalne, czyli inne gradobicie...Przyciągało jednak masę gapiów...
- Nu chyba nic nie będzie, jeno taka zima dziwna tego roku...- Odwrócił sie na piecie skierował w kierunku drzwi, wtem co za jego plecamy zasyczało...Znal ten syk...Obrócił sie i zobaczył cztery otwierające sie portale...Niekształtne istoty, które przed chwila wybiegły zaczęły przypominać znajomych... – Zbyt dużo grzybów zbyt dużo...- Przetarł oczy – ...ale i ten jeden nie zaszkodzi!!

Jakiś czas później Tulkas siedział obok Mortarisa...tłumacząc się jak tylko mógł...
- Wybacz za ten toporek..- naprawdę to jakoś przypadkiem – taki podobny był...jak w lustrze...ba nawet lepiej...można powiedzieć, że lepiej wyglądał niż ty ... prawda, że już nie boli? Dobrego uzdrowiciela w Yew mamy...- nie wiedział co dalej powiedzieć... – A to wszystko przez te grzyby!!


HEHEHE fajny evencik...sorka za toporek w banie... : P
Tytuł: Deszcz Kamieni Projekcji
Wiadomość wysłana przez: Motharq w 2006 06 04, 15:48:19
(...)Kolejne portale i kolejne sobowtóry spotęgowały zamieszanie na placu. - Który jest który? - Matthaeus stał jak wryty przed drzwiami banku spoglądając to na walczący tłum, to na barda który coś wypatrywał zakłądając czarne rękawice . - Sam się zastana.... - Vidar nie skończył odpowiedzieć bo wtem oberwał od swojego sobowtóra cios łamiący żuchwe. Walczący tłum powoli topniał, pokrywając plac przed bankiem stosem ciał. - Kal Vas Xen An Flam - wyinkantował elf. Za jego przykładem przedstawiciele różnych klas magicznych zaczęli prosić swych bogów o wsparcie. Po krótkiej chwili plac był pełen różniorakich przywołańców - od żywiołaków, przez liche i dzikie leśne stworzenia. - Wszystko w porządku? - zapytał elf pochylając się nad opatrywanym przez uzdrowiciela bardem. - Ja sie na to nie pisze, ide do banku - odburknął Vidar przerywając opatrywania jego ran i udając się do banku. Elf wzruszył ramionami, po czym rozejrzał się po placu. Jego wzrok zatrzymał sie na Tulkasie tłumaczącym się przed klęczącą postacią która łapałą sie za głowe. - Wybacz za ten toporek.. Naprawdę to jakoś przypadkiem!  Taki podobny był...jak w lustrze...ba nawet lepiej...można powiedzieć, że lepiej wyglądał niż ty ... prawda, że już nie boli? Dobrego uzdrowiciela w Yew mamy... A to wszystko przez te grzyby!!

Cool :)
EDIT: skorz piknie to opisałeś :)
Tytuł: Deszcz Kamieni Projekcji
Wiadomość wysłana przez: Aruv w 2006 06 04, 16:10:00
Silny wiatr zerwał się niczym w oburzeniu. Spychać zaczął tajemnicze chmurzyska w stronę doliny Cieni, Wind zwaną.
Tam swój początek zjawisko to miało i tam końca zazna


-----

Wof, ale ładnie opisujecie. Chyba w takim razie częściej będą globale. ;)