Najpotężniejszy Mag Sosarii o Wielki Droghey Gloow siedział w swoim apartamencie na Zamku Królewskim (tuż za ścianą gdzie mieszka o Wielki Najpotężniejszy Lord British) na Wielkim Najpiękniejszym (piękniejszym niż u Lorda Britisha) krześle z żywego drewna... siedział, siedział... myślał o pięknej Liliannie... piękna jak Anioł, taka czysta i niewinna... Biała! Co najważniejsze Biała! Podrapał swoją starą, długą i farbowaną na odcień żółci brodę wyjrzał za okno... a tam? Lilianna! A nie to jednak białe płatki śniegu... ale jak to w lecie śnieg? Wyrwał się ze swojego Wielkiego Najpiękniejszego (piękniejsze niż te u Lorda Blackthorna) krzesła z żywego drewna i popędził na plac zamkowy.
Żywiołaki śniegu!
Szkielety Lodowe!
Gargulce!
Złapał się za głowę, popędził do tresera po swoją Najukochańszą i Najpotężniejszą (potężniejsza niż ta co mają chaośniki czy loańczyki) Chimerę o imieniu Krystyna. Co potem się działo! Ilu bardów będzie śpiewać o tym co zrobił Najpotężniejszy Mag Sosarii Droghey Gloow!
SAM! JEDYNY! Ocalił stolice! Zabił miliardy lodowych istot! A na koniec SAM! zgładził Ogromnego Najpotężniejszego Lodowego Smoka!
(http://i.imgur.com/BTweNBG.jpg)
Chwała mu!
Ave ród Gloow! Ave jego syn Anthar Gloow!
Ave Lord British! Lord Droghey!
Dobry wariat. :D