DM2: Dziedzictwo Mistrzów

Forum Projektu DM2 => Przygody => Wątek zaczęty przez: Gucio w 2015 01 22, 13:15:26

Tytuł: Jak to Najpotężniejszy Pomiota bił
Wiadomość wysłana przez: Gucio w 2015 01 22, 13:15:26
O Najpotężniejszy Mag Sosarii Droghey Gloow... siedział jak to zawszę w swoim apartamencie, na pięknie zdobionym żywym tronie. Rzucał te śmieszne zaklęcia krzycząc na cały zamek słowa:
- Kal Vas Flam!
Trochę przygłuchy był od tych wybuchów... dzień w dzień, noc w noc ciągle te zaklęcia i zaklęcia. No ale po co to robił? A po to, żeby być jeszcze potężniejszy, choć i tak już był tym Najpotężniejszym Magiem w całej Sosarii. Nigdy tak potężnego nie było i nigdy nie będzie... jeden się zapowiadał, jego syn Anthar Gloow. Niestety w czasie jednej z bitew pod Brytania zniknął i od tamtej pory słuch o nim zaginął. No ale nie o tym teraz.

Siedział ten Najpotężniejszy Mag siedział... znudziło mu się to czarowanie i wskazywanie palcem na bułkę, która już była "palona?" z milion razy, ale dalej dzielnie się trzymała. No i siedział, siedział... czarował... nudno się zrobiło. Krzyknął!
- Arbuz!
I wielka, potężna chimera, potężniejsza od Krystyny wpełzła przez okno do apartamentu w zębach trzymając małą, czarną nogę.
- Oh Maleńki, kogo znowu upolowałeś? Cóż to za drow?
Gorący i seksualnie niebezpieczny Mag wziął nogę i zaczął się jej przyglądać. Jakieś ryciny na skórze... robione chyba tępym kordelasem...
- Ahhh... kapłanka Lloth? - pogłaskał zwierza po głowie, po czym machnął nogę za okno w stronę zamkowej fosy.
*chlup*... noga poszła na dno... do swoich towarzyszy... innych nóg, głów i rąk, różnorakiego koloru.
- Nudno mi Arbuzie... (nazwał go tak na cześć jednego z jego dawnych przyjaciół) ruszamy ku przygodzie!
Ognisty czarodziej zarzucił jakiś stary komplet demoni kilka magoli, ubrał piękne zdobione szpony, wskoczył na grzbiet chimery i odlecieli przez okno w stronę Yew. Wylądowali niedaleko starego portalu... Starzec rozejrzał się dookoła i w oddali zobaczył... Wielki Najpotężniejszy Piekielny Pomiot! To był największy i najpotężniejszy jakiego kiedykolwiek widziano w Sosarii. Podleciał i krzyknął!
- Kal Vas Flam! - zaklęcie potężne... tak potężne, że prawie go spaliło żywcem, lecz wtedy... jak to napisał w swoim dzienniku:
|I wtedy mój kochany Arbuz... zrzucił mnie. Stanął na tylnych łapach i się przyglądał... a w międzyczasie dostawałem manto od Piekielnego Pomiota. Dziesięć kroków dalej spostrzegłem wielkie drzewo rosnące tylko na terenie Księstwa Yew, pobiegłem śmiejąc się okropnie, w jakim celu nie wiem. Obejrzałem się za siebie a tam? Arbuz zaczął lizać Pomiota po dłoni i? Obaj biegli szczerząc zęby w moją stronę, a najlepsze było, że... osłabłem. Ostatnim tchem, wspiąłem się na samą górę drzewa, gdzie schowałem się za duży konar... i słuchałem...

(http://i.imgur.com/P13UgXTl.jpg)


Jak to się skończyło? Oczywiście Najpotężniejszy Mag Sosarii miał asa w rękawie. Wyjął z plecaka wielki surowy stek zdobyczny z chimery pewnego Minokijskiego mieszkańsa Satsumo Jomato, napluł na niego, a potem wtarł ślinę w mięso i biorąc wielki zamach rzucił niedaleko Arbuza. Towarzysz chwycił mięso w zęby, połknął wgle nie gryząc i podniósł łeb ku górze. Wielki Mag zaczął machać kończynami na wszystkie strony aby ten jego przyjaciel go ujrzał. No i tak się stało, Arbuz zadowolony z wielkim błyskiem w oczach spojrzał na maga a potem? Odgryzł głowę Pomiotowi.
Tytuł: Odp: Jak to Najpotężniejszy Pomiota bił
Wiadomość wysłana przez: swider w 2015 01 22, 14:24:05
Jestem fanem. Czyta sie to sto razy lepiej niz te wszystkie mroczne opowiesci.
Tytuł: Odp: Jak to Najpotężniejszy Pomiota bił
Wiadomość wysłana przez: Akkarin w 2015 01 22, 14:25:20
Cytat: swider w 2015 01 22, 14:24:05
Jestem fanem. Czyta sie to sto razy lepiej niz te wszystkie mroczne opowiesci.

+1
Tytuł: Odp: Jak to Najpotężniejszy Pomiota bił
Wiadomość wysłana przez: zwis w 2015 01 22, 23:58:52
 :o Nawet z moobami na wstecznym :o

Historyjki coraz ciekawsze , brawo dla najpotężniejszego maga Sosarii.  :D

CytatWyjął z plecaka wielki surowy stek zdobyczny z chimery pewnego Minokijskiego mieszkańsa Satsumo Jomato, napluł na niego, a potem wtarł ślinę w mięso i biorąc wielki zamach rzucił niedaleko Arbuza.

Satsumo Jomato  ;D ;D ;D ;D ;D