Gry hazardowe.
Dzień górnika zazwyczaj wygląda tak samo. Wstaje rano, szykuje kilofy i udaje się do kopalni, żeby fedrować rudę w poszukiwaniu tych najcenniejszych. Istna monotonia.
Jednak jeden dzień z życia Keverena wyglądał zupełnie inaczej, kiedy w kopalni pojawiła się dziwna postać. Z oczu mu dziwnie patrzyło chociaż był dobrze przyodziany. Wyglądał na majętnego i chyba to właśnie wzbudziło w Keverenie zainteresowanie.
-,,Hey! młodzieńcze!" - zawołał doniosłym głosem.
- ,,Ciężko tu pracujesz, nie chcesz trochę zarobić?".
Młodego raczej długo nie trzeba namawiać, kiedy mowa jest o pieniądzach.
-,,Chodźmy do karczmy, przyodziej szatę, omówię Ci szczegóły".
Keveren szybko ruszył do banku, przebrał się i czym prędzej ruszył do karczmy, aby wysłuchać dokładnie o co chodzi. Hegeron, bo tak właśnie na imię miał ten przybysz, szybko przeszedł do konkretów.
-,,Widzisz to chłopcze? Kości do gry, ale my nie będziemy grać". – rzekł mężczyzna.
Keveren dokładnie przyjrzał się kościom, ale nie widział w nich nic szczególnego.
-,,W jaki sposób mamy zarobić kośćmi do gry?" - odparł młodzieniec.
-,,Tymi to i tak nic nie wygrasz." - rzekł Hegeron po czym wyciągnął z plecaka drugi zestaw kości.
-,,Tymi będziesz grać, są to specjalnie przygotowane szlifowane kości. Są tak skonstruowane, że twój przeciwnik zawsze wyrzuci mniejszą liczbę oczek!" – wyjaśnił Hegeron.
-,,No dobrze, ale to raczej nie jest uczciwe." - odparł Keveren.
-,,Chłopcze! Oczywiście, że uczciwe! Chcesz w końcu zarobić czy nie?!".
-,,Jasne że chcę! Tylko z kim mam zagrać?" - odparł młodzieniec.
-,,No więc w Cove jest pewien malarz, straszny hazardzista. Zwą go Diego, znajdziesz go w ogrodzie. Gra z każdym, tylko pieniądze mu w głowie. Jednak z tymi kośćmi ograsz go bez problemu! Na początku będziecie grać zwykłymi kośćmi, ciągle podbijając stawkę. Kiedy nadejdzie czwarta runda podbij stawkę do miliona złotych monet. Podmień kości i zgarniesz całą pulę, podzielimy się po połowie, to proste prawda?" – zachęcał Hegeron.
-,,Owszem, powinienem dać sobie radę" - rzekł młodzieniec podrywając się z krzesła.
-,,Ruszaj więc i czekam na wieści.".
Keveren wyruszył do Cove, jednak nie znał zbyt dobrze miasta, więc postanowił zapytać karczmarza gdzie znajdzie malarza o imieniu Diego.
-,,Znajdziesz go na północ stąd w ogrodzie, zawsze tam siedzi".
Ruszył na północ i po chwili jego oczom ukazały się ogrody. Bardzo szybko dostrzegł między drzewami postać która pasowała do opisu. Diego akurat wykonywał pejzaż, kiedy Keveren go zaczepił.
-,,Witam, piękny dzień prawda?" - rzekł młodzieniec.
-,,Witam, zaiste bardzo ładny. W czym mogę pomóc? Portret? Pejzaż?" - odparł malarz.
-,,Może innym razem, teraz mam taką trochę delikatniejszą sprawę..." – nieśmiało zagadywał Keveren.
-,,No więc słucham o co chodzi?" - zapytał z zaciekawieniem artysta.
Keveren wyciągnął kości do gry i rzekł:
-,,Chodzą słuchy, że lubi Pan czasem zagrać i to nie tylko dla rozrywki, ale również dla pieniędzy".
-,,Ooo taaaaak!! Diego uwielbia grać, Diego jest mistrzem!" - odparł malarz.
Po krótkiej rozmowie obaj udali się do karczmy, aby zagrać o duże pieniądze. Usiedli przy stoliku. Diego wyciągnął kości do gry i rzekł:
- ,,No dobrze chłopcze to od ilu zaczynamy?".
-,,10 tysięcy złotych monet na rozgrzewkę powinno być w sam raz" - odparł Keveren.
-,,Dobrze zatem rzucaj pierwszy młodzieńcze."
Keveren rzucił kośćmi. 5 i 1.
- ,,Aha! moja kolej" – Diego uśmiechnął się chciwie, po czym wziął kości i wyrzucił kolejne liczby: 4 i 4.
-,,Aha! mówiłem że Diego to mistrz!" - rzekł malarz.
Keveren postanowił podbić stawkę tak jak to ustalił wcześniej z Hegeronem:
-,,No cóż tym razem miałeś szczęście, podnieśmy stawkę do 100 tysięcy monet."
-,,Dobrze niech będzie 100 tysięcy złotych monet, Diego chętnie się wzbogaci".
Diego rzucił kośćmi, 2 i 4. Teraz pora na Keverena. Rzuca kośćmi i... 5 i 3! A więc wygrana! Szczęście tym razem dopisało młodzieńcowi. Diego jednak się nie zniechęcił, a stawka została podniesiona do 200 tysięcy złotych monet. Diego wyrzucił 5 i 3. Ciężko byłoby pobić ten wynik. Młodzieniec włożył kości do kubka, potrząsnął z całych sił i rzucił na stół: 3 i 1. Porażka totalna.
-,,No młodzieńcze niestety ale jesteś mi już winien 110 tysięcy złotych monet".
Keveren chwilę się zastanowił i rzekł:
-,,Pójdźmy na całość! Stawka milion złotych monet, co Ty na to?"
Na twarzy malarza pojawił się uśmiech po czym odpowiedział:
-,,To bardzo duża suma, jesteś pewien swojej decyzji?"
-,,Oczywiście! Kto nie ryzykuje ten nigdy nic nie osiągnie!" – odrzekł Keveren.
Diego usłyszawszy to ucieszył się bardzo:
-,,Dobrze zatem grajmy o milion złotych monet! Rzucaj pierwszy."
Keveren zwinnym ruchem rąk podmienił kości do gry na te, które dostał od Hegerona. Chwycił je oburącz, chuchnął, wrzucił do kubka, wstrząsnął i rzucił na stół. Ich oczom ukazały się liczby 4 i 1. Diego głośno się zaśmiał i rzekł:
-,,Aha! chyba jednak dziś szczęście Ci nie sprzyja, mówiłem że jestem mistrzem. To będzie bardzo proste."
Po czym wyrzucił wyniki: 6 i 4! Diego wygrał, a młodzieniec właśnie stał się bankrutem.
-,,To nie możliwe... jak to się stało?!" - rzekł Keveren.
-,,Mówiłem że Diego to mistrz i nigdy nie przegrywa! Mówiłem! No dobrze na dziś wystarczy chodźmy do bankiera po moje pieniądze."
-,,Jeszcze do Pana wrócę i się odegram."
-,,Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy, Diego bardzo chętnie zagra" - rzekł szyderczo malarz.
Obaj udali się do banku.
-,,Razem będzie milion i sto dziesięć tysięcy złotych monet chłopcze"- powiedział ucieszony malarz.
Keveren wypisał czek i przekazał prosto w ręce zwycięzcy.
-,,No nic ja wracam do pracy, muszę dokończyć moje dzieło. Bywaj chłopcze!"
- ,,Bywaj Diego! Jeszcze się spotkamy i wtedy wygram!".
Malarz wrócił do ogrodów, a Keveren czym prędzej udał się do karczmy w Twierdzy Krasnoludów w poszukiwaniu Hegerona. Po drodze rozmyślał jak to możliwe, kości miały być przecież niezawodne. Niestety po dotarciu do karczmy okazało się, że jego nowego znajomego nigdzie nie ma. Zapytał więc karczmarza czy nie wie gdzie mógł się on udać, jednak nie miał on żadnej informacji na ten temat. Gdy już zrezygnowany kierował się ku wyjściu, jedna ze służących zaczepiła go mówiąc:
-,,Czekaj Panie, ostatnio słyszałam, że w Księstwie Yew przebywał."
Keveren zatem udał się do Księstwa Yew, gdzie po odnalezieniu karczmy znalazł się również jego znajomy. Hegeron, namawiał już kolejnego młodzieńca do spróbowania gry jego kośćmi.
-,,Nie słuchaj go, to oszust! Te kości nie są niezawodne! Przez niego przegrałem cały swój majątek. A zrobiłem wszystko dokładnie tak jak kazał, w czwartej rundzie podmieniłem kości." - krzykną ze złością Keveren.
-,,To nie możliwe, coś musiałeś jednak zrobić źle. Gdzie graliście? W karczmie w zamkniętym pomieszczeniu czy na zewnątrz?" - odparł Hegeron.
-,,No... w sumie to w pomieszczeniu otwartym przy karczmie, zresztą co to za różnica, zrobiłem wszystko co kazałeś i przegrałem!."
-,,No widzisz i tu jest pies pogrzebany, pył i wiatr mają bardzo duży wpływ na te kości. Trzeba było grać w środku karczmy to na pewno byś wygrał. Wyciągnij kości i rzuć nimi. Sam się przekonaj."
Keveren wyciągnął kości, po czym rzucił nimi: 6 i 6.
-,,Widzisz?! Mówiłem, że są niezawodne! Ale nie przejmuj się, ostatnio słyszałem, że będę miał pewne zlecenie na którym będzie można dobrze zarobić. Za jakiś czas się do Ciebie odezwę, jak tylko dowiem się czegoś więcej."
-,,A co z moimi pieniędzmi? To było wszystko co posiadałem, co ja teraz pocznę?"- rzekł młodzieniec.
-,,Niestety też jestem spłukany, ale zaraz coś poradzę..." – nie kończąc zdania Hegeron sięgnął do plecaka, z którego wyjął dziwny czek i dał go Keverenowi.
-,,Weź ten czek i zanieś go bankierowi, tobie powinien go zrealizować."
-,,Ale ten czek jest podrobiony, zorientują się i zamkną mnie w lochu." - powiedział przestraszony młodzieniec. --,,Nie martw się, jesteś młody nie wzbudzisz żadnych podejrzeń u bankiera, nie to co ja. A teraz idź i odbierz pieniądze."
Keveren udał się do banku po czym bez najmniejszych problemów zrealizował czek na sumę 360 tysięcy złotych monet. Suma ta to jednak tylko trzecia część tego co przegrał z malarzem. Szybko wrócił do nowego znajomego.
-,,Udało się, tym razem miałeś rację. Bankier nawet zbytnio się nie przyglądał czekowi."
-,,A nie mówiłem? Dobrze, a teraz młodzieńcze wyruszam dowiedzieć się czegoś więcej na temat zlecenia, o którym wcześniej wspominałem. Jak się tylko czegoś dowiem to Cię odnajdę. Bywaj!" - rzekł Hegeron.
-,,Dobrze Panie, ja wracam do pracy, sporo muszę odrobić po przegranej w kości." – pożegnał się Keveren i wrócił do swej kopalni, by rozpocząć kolejny monotonny tydzień.