Podkładzik: https://www.youtube.com/watch?v=x72w_69yS1A
Rewolucyjne Szwadrony Ropuchy wzbogaciły się o nowego kultyste. Młody Nathran, intelektem nie grzeszący, choć pełen młodzieńczej werwy. Zapragnął pojąć tajniki sztuk demonologicznych, co by wspierać kult Jej Obślizgłości w walce z wyzyskiem, używając do tego istot demonicznych.
Kultyści wybrali się więc na wyspę Hythloth, aby oko w oko stanąć z czerwonym niczym jarzębina z daczy Sekretarza Demonem Otchłani i przekazać mu Pakt Krwi.
Dzielni proletariusze przebijali się ciemnymi kazamatami lochów, oręża nie szczędzili na sługów burżuazji, parszywców wszelakich, co swe szpony pragną wbić zawsze w tkankę ludu i wyssać z niej soki witalne. Nic z tego, burżuazyjne świnie! Moc Wielkiej Jednookiej prowadziła kultystów, wypełniając ciemność żarem ich wiecznej wiary.
Wreszcie, po ciężkich zmaganiach, kultyści dotarli do komnaty Demona Otchłani. Tutaj niestety grubiaństwo proletariackiego Maga Bitewnego Nathrana okazało się barierą nie do przeskoczenia. Ów chłopek nieroztropek przekazał Demonowi Pakt Krwi, ale zamiast rychło rzucić w jego obślizgłe burżuazyjne łapska wór złotych monet, wolał gapić się jak snop siana. Monet niestety, jak to członek klas niższych, zapomniał.
– Masz czelność przychodzić tu z pustymi rękoma?! – ryk rozeźlonego demona wypełnił lochy. Z jego rozwartych nozdrzy buchnął kłąb gęstej pary.
Młody kultysta zaoferował mea culpę godną proletariusza:
– Ja mogę waści demonowi czaju zaparzyć, takiego dobrego, chłopskiego.
Taka zuchwałość na dobre rozsierdziła burżuazyjnego władcę lochów. Machnął swym potężnym pazurem i nagle wokół naszych dzielnych proletariuszy poczęły powstawać niebieskie portale. Z każdego wyskoczył lodowy demon. Czemu lodowy? To ważne pytanie. Nieznane są wyroki burżuazji. Choć grasuje ów Demon Otchłani potężny w lochach pełnych ognia, magmy i sadzy, woli przyzywać istoty lodowe. Pokusimy się zinterpretować dialektycznie tę ekstrawagancję. Otóż burżuazyjny wyzyskiwacz, korzystając z ognistej materii, zdolny jest tworzyć formy wszelakie. Ten dualizm oparty na formie i materii pozostaje nienaruszony, aż do momentu, gdy przedstawiona zostanie nowa materia przeciwstawna. Tą materią był proletariacki zryw aktywu ludowego Cove. Niesieni na falach wiary w Wielką Jednooką kultyści naruszyli burżuazyjny porządek rzeczy. W tej sytuacji teza starła się z antytezą i tak z walki ognia i gorliwej wiary powstała synteza – lód, lód mający ochłodzić zapał kultystów Wielkiej Jednookiej. Nigdy! Naszej wiary nie ostudzą żadne lody i lodowe istoty, a już nie na pewno takie wykute w kuźniach demonicznej burżuazji.
Demony okazały się przeciwnikami godnymi, acz kultyści rozprawili się z tymi bestiami dosyć szybko. Gniew Demona nie miał granic. W szale przyzwał do lochów Lodowego Smoka. Szybka mobilizacja aktywu gildyjnego była skuteczna. Kultyści umocnili swe szeregi i stanęli do morderczej walki z ziejącym ogniem smokiem.
Walka była ciężka i żmudna. Końca widać nie było. Kultyści opadali z sił, choć walka była wyrównana. Wtem smok przerwał potyczkę, machnął skrzydłami i wzbił się do góry.
– Dam wam szansę, marne istoty! Albo spełnicie moje żądanie, albo was zabije!
– Żadnych dyskusji! – odrzekli kultyści.
– Możesz nas zabić, możesz nas rozszarpać na strzępy, możesz nas poniewierać, ale IDEA!... – krzyknął Sekretarz Generalny Quan'tsins.
– IDEA jest wieczna! – wydzierali się kultyści.
–...IDEA nie umiera nigdy! – Quan'tsins uderzył swym pudao o posadzkę lochu.
Smok wyszczerzył swe śnieżnobiałe kły, jakby chciał parsknąć śmiechem.
– Nie rozumiecie, marne istoty. Dam wam szansę się wykazać i pójdziecie wolno. To jak?
Kultyści poczęli się naradzać. Po chwili Sekretarz zwrócił się do smoka:
– U nas w naszej gildii dla każdego kultysty są jeno dwie drogi: albo AWANS, albo POD ŚCIANĘ!
Smok spojrzał się na naszych dzielnych proletariuszy z politowaniem.
– Dam wam 12 ziaren na unicestwienie Władczyni Demonów. Jeśli wam się uda ta sztuka, pójdziecie wolno.
– Przyjmujemy wyzwanie!
Po szybkiej naradzie ustalili, że podczas walki użyją specjalnej, ropuszej taktyki wyuczonej na bagnach Trinsic przed laty.
Komisarz Ludowy Fodrstein, jako najtwardszy i najdzielniejszy z kultystów szarżował pierwszy. Był kotletem schabowym drużyny, więc logicznym było jego pierwszeństwo w walce. Zasmażaną kapustę stanowił Sekretarz Quanstein z Nathranem, którzy ruszyli zaraz za Komisarzem. Sofia, pełniąca funkcję sosu, była spoiwem nadającym treść walecznemu duchowi całej drużyny. Formacja ta, zwana ,,Obiadową", zaskoczyła władczynię Demonów, która z każdą chwilą stawała się coraz słabsza. Nie obyło się jednak bez problemów. W pewnym momencie wszystkich proletariuszy przeszył ogromny ból. Czyżby kolejna sztuczka tej Demoniej Sukwy? – Krzyknął wyraźnie osłabiony Fodr
– Haha – krzyknęła triumfalnie Władczyni Demonów – Trzeba było jeść ten bigos w karczmie? Był wczorajszy!
W wyniku powikłań żołądkowych formacja Obiadowa zmieniła się w istny kogel-mogel. Ogrom kuriozalnych sytuacji sprawił, że z pozoru łatwa walka okazała się morderczą szarpaniną. Po ciężkim boju i pełnych jelitach, kultyści w końcu pokonali władczynię.
No, no, jestem pod wrażeniem – zadudnił Smok, zlatując do młodych awanturników – Udało wam się pokonać Władczynię. W nagrodę puszczę Was wolno. Odlatując, wyrzucił coś jeszcze z paszczy – nowy demoniczny kodeks.
– Nasza drużyna to jeszcze nieociosany diament – westchnął Sekretarz.
– Wiecie, ja to bym wyjaśnił to tak – powiedział Fodr, z typową grubiańską manierą syna piekarza – że mamy sobie wiadro kartofli. Rozumiecie? Nasi kultyści to takie nieobgotowane kartofle. Ale jak my te kartofle obgotujemy, to one będą nadawać się do zjedzenia i wypełnią żołądek, jakim jest niewątpliwie lud. Ku chwale Wielkiej Jednookiej Ropuchy!
– Ku chwale! – krzyknęli wspólnie kultyści.
Ów dzieło literackie jest owocem kolektywnej współpracy kultystów wysokiego szczebla gildyjnego -- Fodra i Quan'tsinsa
Dodam od siebie, że bardzo chcieliśmy podziękować tajemniczemu GM`owi za interakcję, mimo późnej godziny. Wydaje mi się, że ogrom kuriozalnych sytuacji sprawił, że w pewnym momencie musiał zagościć na Twojej twarzy uśmiech politowania, szczególnie chaos, jaki towarzyszył przy tym. Event jak najbardziej na plus, dziękujemy raz jeszcze i czekamy na więcej.
(http://i.imgur.com/w97F1.jpg)