W roku 545 Kalendarza Sosarii, z woli ojca Aresto, Najwyższego Kapłana kultu Valstora i Teokraty Świętego Księstwa Valstorii, oraz wszystkich zebranych powołuje się do życia, złożoną z najznamienitszych wojowników, pełnych oddania i niezłomnej wiary, honorową gwardię, która od dnia dzisiejszego, nosić będzie miano Świętego Przymierza Valstora. Misją jej, czyni się dozgonną służbę Najwyższemu, poprzez wypełnianie woli Jego oraz poświęcenie dla spraw, które na tej ziemi Boskim są udziałem. Wojownicy Przymierza Valstorii, słowami przysięgi zobowiązują się pełnić straż u wrót Błogosławionego Domu Valstora, i wypelniac wole slug Jego na ziemi.. Ślubują imię Jego sławić i nieść Święte Słowo, wszędzie tam, gdzie tylko ich głos słyszanym będzie, wskazując wiernym prawdziwą Drogę Pana...
Święte Przymierze zostaje powołane na służbę Valstorowi i pomoc Księstwu Valstorii jako miastu bedacemu wybranym przez Pana. Nie zdarzy się nigdy, aby znalazły się rzeczy, które traktowano by ponad cele Boskiej Służby. Wojownicy Valstora nie opowiadają się za polityczną stroną, nie wdają się w starcia między ludźmi i grodami, nie przekładają prywaty nad dobro tego, czemu poprzysięgali swe poświęcenie chyba ze zostana do tego zmuszeni lub los Swiatyni lub Miasta Najświętszego zagrożony będzie. Wierności dochowują cnotom, które Pan tak mocno umiłował, a cześć Valstorowi oddają poprzez rzemiosło wojenne i tak jak niegdyś Pierwszy Wojownik, pełni są ducha i woli zwycięstwa. Walka jest dla nich najżarliwszą modlitwą, a każdy zadany cios, dedykują Najwyższemu, z nadzieją, iż dane im będzie po śmierci, kiedy Pan zwolni ich ze służby, spocząć po prawicy Jego, w Wiecznym Królestwie.
Spisane przez Ezcarga de Varno,
kronikarza Świętego Przymierza Valstorii,
w roku 545 Kalendarza Sosarii
Kronikarz zatknal pioro w kalamarzu i po raz ostatni spojrzal na pergamin, ktory wlasnie przed chwila skonczyl zapisywac. Usmiechnal sie do siebie. Zdmuchnal swiece i powoli podniosl sie znad masywnego, debowego biurka, przy ktorym siedzial. Podszedl do okna i otworzyl je, wpuszczajac do ciemnego pokoju promienie slonca. Wyjrzal na zewnatrz, a jego swzrok zatrzymal sie na strzelistych wiezach murow obronnych Jhelom i dumnie lopoczacych na wietrze zoltych sztandarach Valstorii. Z oddali do jego uszu docieral spokojny szum fal.
- A wiec, dokonalo sie... - pomyslal. - Jestem pewny, ze udzwigna ciezar odpowiedzialnosci, jaka zostala im powierzona. Ciekaw jestem jednak, jak inni poradza sobie z faktem narodzin Przymierza?
Kronikarz odszedl od okna i podszedl do biurka. Zapieczetowal pergamin i skinal reka na stojacego przy drzwiach poslanca w liberii.
- Zanies to do Swiatyni chlopcze i zloz na rece Ojca Aresto. Dzis jest dzien ceremonii...