DM2: Dziedzictwo Mistrzów

Forum Projektu DM2 => Przygody => Wątek zaczęty przez: Olo w 2015 11 14, 19:30:13

Tytuł: Dziwny Sen
Wiadomość wysłana przez: Olo w 2015 11 14, 19:30:13
Stał odwrócony plecami do drzwi. Dłonie oparł na skrzyni,
czuł chłód dobiegający go z otwartego okna tego mroźnego poranku.
"Coś dziś w końcu upoluję!" tak mówił sobie w duszy osamotniony mag.
Po ostatnich walkach obronnych w Skara Brae zrozumiał że jego zapasy
ziół oraz żywności zebrana na tę srogą zimę skończyły się wraz
ze szczęsciem po wygranej z okrutnym wrogiem.
"Ahh..." westchnął pod nosem "Żebym nie był takim głupcem, cały
majątek licho wziął!
" Młodzieniec walcząc w bitwie pod miastem
zużył cale swoje zapasy, dzieląc się również z swoim przyjacielem
Gerandirem oraz resztą kompanów.
Postanowił więc wyruszyć w srogie zimowe tereny, ponoć wielu ludzi mowiło
że znajdzie tam dużo szlachetnych kamieni i śnieżnej skóry która ponoć jest
mimo pozoru cieplejsza od zwykłej trollowej skóry.
Spakował swe rzeczy, wymówił kilka błogosławieństw i wgramolił się do swej
łodzi przycumowanej zaraz przed domem.
Dokładnie o północy dotarł na miejsce, wziął ekwipunek i już z daleka zobaczył
rodzinę niedźwiedzi polarnych w oddali.
"Chodźcie, nie zrobię wam krzywdy..." powtarzał pod nosem zbliżając się
wolnym krokiem do stada. Wyciągnął mięso z plecaka i rzucił im pod nos,
od razu wprawiony przygotował jednego z nich do wyprawy wypowiadając
kilka błogosławieństw.
(http://s19.postimg.org/gu6yu4mb7/Araal_mi.jpg)
Tak więc ruszyli w podróż, po kilku godzinnej eksploracji wyspy młody mag
w końcu natrafił na potężnego w jego mniemaniu Lodowego gargulca który
wyszedł im naprzeciw. "Stój!" takie słowo padło z zlodowaciałych ust
wroga, Araal nigdy nie podejrzewał że istoty takie jak ta mogły mówić!
Lecz po chwili owy gargulec biegnąc w jego stronę zamienił się w wilka i
czym bliżej był tym bardziej odczuwał zmęczenie i robił się senny,
coraz bardziej senny...

Obudził się goły, w śnieżnej zaspie przy wejściu do Deceit, trzęsąc się z zimna
nie potrafił pozbierać myśli. "C-c-oo-o s-ss-s-i-ę s-ta-ł-o" wykrztusił z siebie
zaraz przed totalnym wyziębieniem organizmu po czym zemdlał.

Drugi raz ocknął się już w swoim domu, na łóżku.
"Gerandirze, ja żyję?" zapytał przyjaciela siedzącego przy nim na krześle.
"Żyjesz Araalu, nie było cię kilka tygodni!, posłałem ludzi po ciebie
aż w końcu pomyślałem o naszej ostatniej rozmowie na temat lodowej wyspy!
głupi masz ten swój rozum jednak, nie mogłeś zapolować za domem?!
"
krzyczał głośno na chorego. "Był znachor,i powiedział że konieczna jest amputacja
kilku palców u stóp i dłoni, masz szczęście że żyjesz! w ogóle nikt nie wie jakim
cudem udało ci się tam jakoś przetrwać, może to sam Requanis ci pomógł!
"
"Nie wiem, nic nie pamiętam, ale przed oczami mam wilka w pięknej połyskującej na
biało sierści, jak tylko wyzdrowieje dowiem się co zaszło tego dnia na wyspie..."
po tych słowach zasnął osłabiony a Gerandir wyruszył po lekarstwa i prowiant na
przyszłe srogie dni zimowe które przyjdzie mu spędzić przy swoim chorym przyjacielu...