Liść
Oderwany od gałęzi
Drży, dygoce
Dopiero, kiedy dotknie ziemi
Uspokaja się
Weszła do Kręgu, jak miała zwyczaj niegdyś. Niegdyś, bo robiła to coraz rzadziej i zwyczajem trudno byłoby te odwiedziny nazwać. Łzy nie pojawiły się w jej oczach jak dawniej. Nie czuła też żalu.
Po cóż szukać winnych?
Nie przynosi to przecież nic prócz zawiści, gniewu, goryczy i żółci.
,,Nie wrócisz tego, co przeminęło"
Złożyła insygnia przed ołtarzem.
Uśmiech Natherine... dyskretne łykanie grzybków przez Ślepego Arewora... żarty Aeterny... spojrzenia i chrząknięcia Axela... nadzieja, którą pokładała w Sidrtiranie... przeprosiny Rexxara... modlitwa z Kasinem... pomysły Dacapo... optymizm Lothana...
Tyle zdarzeń, zdarzeń tak wiele, tak wiele odległych.
Odsunęła dłonie, skrzyżowała ręce na piersiach, pochylając głowę.
- Pani, oto zwracam Ci, co błogosławione Twą mocą i co Tobie winnam. Miej mnie w swojej opiece, Najdroższa memu sercu. Nie mogę Ci służyć w ten sposób. Nie potrafię Ci służyć w ten sposób. Moje jestestwo sprzeciwia się Prawom – zamilkła na chwilę. Jej zwykle pewny siebie, radosny głos zaczął niepokojąco drżeć. – Wszystkie doświadczenia zabiorę ze sobą. Będę pielęgnować te dobre, a nie brakowało ich. Robiłam to, co uważałam za słuszne. Nadszedł czas, bym nabrała samodzielności w służbie wobec Ciebie...
Przedmioty przemieniły się w owoce natury, liście. Poczęły powoli wnikać w głąb ziemi, toga zaś opleciona została źdźbłami trawy i wchłonięta. Zdawały się dołączać do Matki Natury.
- Od tej chwili ruszam nową drogą – popatrzyła uważnie na dorodnych rozmiarów drzewo, śledziła jego kształty, przesuwała łagodne spojrzenie po całej polanie, kawałek po kawałku, kamień po kamieniu, pień po pniu...
Wspomnienie po wspomnieniu...
Dotarł do niej śpiew ptaków, tak miły uszom. Żegnały ją serdecznością, jednym z uroków Natury, jakim jest dźwięk ich głosów.
,,Jeżeli marzy tylko jeden człowiek, pozostanie to tylko marzeniem. Jeżeli zaś będziemy marzyć wszyscy razem, będzie to już początek nowej rzeczywistości"
Wzniosła ręce do góry, pokłoniła się, po czym odwróciła stanowczo i oddaliła spiesznymi krokami.
***
PS. Dziękuję wszystkim, którzy należą lub należeli do Kręgu za wspólną zabawę i QMowi, który postanowił mi towarzyszyć w pożegnaniu... było mi raźniej.
:( Mi też przykro że to wszystko potoczyło się tak jak się potoczyło...
A mogło być tak pięknie...
*wzdycha*