DM2: Dziedzictwo Mistrzów

Forum Projektu DM2 => Przygody => Wątek zaczęty przez: Ziggy w 2015 12 26, 16:04:22

Tytuł: Kofany pawiętniczkó....
Wiadomość wysłana przez: Ziggy w 2015 12 26, 16:04:22
Dzień 156
Dzisiaj sprzątałem w przydomowej stajni łajno jaszczurów. Nie uwierzysz pamiętniczku, ale znalazłem 3 złote monety. Z radości postanowiłem sprzątnąć do czysta, być może coś jeszcze znajdę...Dostałem tylko 20 razów batem - tak w nagrodę. Kiedy wylizałem się po paru godzinach poproszono mnie o zabranie towaru z kuźni. Przechodząc przez Har'oloth Videnn, zauważyłem wielkie poruszenie w mieście. Handlowcy pakowali swoje stragany, rzemieślnicy zamykali swoje warsztaty, wszyscy byli w ruchu.
I nagle wstrząsnęło ... łup! .... łup! Jakby piorun trzasnął tuż obok... Co za... Pobiegłem czym prędzej do kuźni załatwić sprawę dla Pani.
Teraz, kiedy jestem na swoim worku wypchanym słomą chciałbym się z Tobą pożegnać i życzyć dobr....
   ŁUP ! ŁUP ! TRZASK PRASK!

Dzień 157
Dziś z rana była ewakuacja Domu. Nikt nie wiedział co się dzieje, ani Państwo nie rozmawiali o tym... Czyżbym zauważył strach w ich oczach? A może to tylko niepewność? Pani wzięła mnie ze sobą do banku bym pomógł jej przenieść rzeczy. Nie zdążyła usiąść kiedy tuż obok, z sufitu spadł kawałek sufitu.

(http://i67.tinypic.com/24cigle.png)

Nie dzieje się dobrze w mieście... i ja to czuje i Państwo...
Tytuł: Odp: Kofany pawiętniczkó....
Wiadomość wysłana przez: Ziggy w 2016 01 09, 12:15:26
Dzień 165
Drogi pamiętniczku! Jest już późna noc, ale ty pewnie stwierdzisz, że w mieście zawsze jest noc.. Hie hie..
Chciałbym Ci opowiedzieć, co dziś widziałem, a widziałem wiele.
Wpierw moja Pani wysłała mnie w miasto, gdyż dostała polecenie od samej Lorny Ol'oth by się pojawiła w światyni. A kimże ona jest dla mojej Pani, by kazać przerywać swoje ulubione zajęcia. Wysłała więc mnie.. Biegnąc z dzielnicy do centrum, natrafiłem na wielu niewolników sprzątających miasto - trole, szczurołaki, nawet ludzie. Podobno dostawę "świeżego mięsa" sprowadzili nowi członkowie Domu Ol'oth. Wbiegam na dziedziniec, i co widzę ?

(http://i68.tinypic.com/2vcxswj.png)

Słabo znałem tego Pana, zawsze stał na wieży w bramie i obserwował. Śmierć niegodna drowa...Tak, przejdźmy dalej...
Dobiegłem do banku, tu też niewolnicy uwijali się szybko ze sprzątaniem. Na środku stała ona... Kobieta, Wysoka Kapłanka, Matka Opiekunka, Samica ALFA, władza i doświadczenie tworzyło wokół niej otoczkę nie do przebicia. Jej przeszywający wzrok wbił się od razu we mnie. Usłyszałem w głowie - Gdzie ona jest? Ma przyjść tu natychmiast! - Dało się odczuć, że to nie było już zaproszenie, tylko dyplomatyczne stwierdzenie ledwo przekraczające groźbę.
Jak się zjawiłem, tak szybko znikłem. Opiekunka Xivreth'ynrae nie była z tego faktu zadowolona, ale ostatecznie zdecydowała się na posłuchanie co to Ol'oth ma jej do powiedzenia, nawet z czystej ciekawości.
Nie odstępowałem swojej Pani na krok, wprowadziła mnie nawet do światyni - kazała zostać przy portalu.
Zrozumiałem tylko tyle, że Lorna była zatroskana sytuacją miasta i że trzeba coś z tym zrobić, i że w Podmroku pojawił się mutant pożeraczy, o niezwykłej sile, i że on jest wyjątkowy bo buntuję się przeciw swoim rodakom, i że trzeba coś z tym zrobić, bo musi mieć to coś związek z tymi wstrząsami w mieście. Shirma ma zorganizować grupę rozpoznawczą, a ona zadba o sprowadzenie jakiegoś wariata spod Stolicy Powierzchniowców.
Do pomocy Pani Shirma zwerbowała wcześniej wspomnianych członków Ol'lol. Szybko zebrali 2 niewolników, trzeba było jeszcze jednego... Udali się do kopalni, tam poproszono strażnika Silin'aerl, by wskazał niewolnika ze "średniej pułki" i go przekazał do grupy rozpoznawczej. Jak typowy Silin, wyczuł okazję na zarobek i zaproponowal niewolnika za 70 tysiecy złota... Pani bez zbędnego targowania się, szybko wypłaciła kwotę i doszło do wymiany. Znam JĄ już długo i rozpoznałem ten wzrok...
Biada temu strażnikowi... oj biada...
Grupa złożona z 3 drowów szlachciców, 3 niewolników wszelkiej maści i jednego wolnego niewolnika orka ruszyła do Dzikiego Podmroku...