Kolejny dzień służby dla Ciebie książę nie zapowiadał tego co się wydarzyło i dlaczego mnie nie ma w Minoc.
Patrolowałem północną część lasu Minoc nieopodal Twierdzy Krasnoludów gdy nagle coś usłyszałem.
-Łapać za broń ścierwa i atakować , krzyk niósł się spod gór.
Postanowiłem to sprawdzić i ruszyłem. Po chwili przed sobą zobaczyłem Fascoda na przeciw którego stało pięciu goblinów.
Rozprawiliśmy się z goblinami w mgnieniu oka. Zapytałem Fascoda co się tu dzieję ten jednak nie chciał zbyt wiele mówić.
Szepnął jedynie -Dokopaliśmy się za głęboko, teraz czeka Nas zguba i wskazał toporem jaskinie.
Wsiadł na lamę i udał się w stronę Twierdzy. Wtedy zrozumiałem że u krasi nie dzieje się za dobrze.
Nie mogłem tego tak zostawić i postanowiłem sprawdzić co kryję jaskinia.
-Schodzę, niech się dzieje co chcę ! i zlazłem w dół gdzie zobaczyłem tych pokracznych goblinów.
(http://i.imgur.com/b9xsouS.jpg)
Zielone ścierwa rzuciły się do ataku, lecz pokarałem ich jak trzeba.
Zabiłem ich z dobre dwadzieścia sztuk gdy nagle, usłyszałem jakiś dziwny dźwięk
Wówczas reszta się wycofała i zbiegła niżej co mnie kompletnie zdziwiło.
Nie ruszyłem za nimi. Postanowiłem zbadać jaskinię i dowiedzieć się więcej o goblinach.
W ciemnych odnóżach jaskini natrafiłem na : starą zaryglowaną windę, kilka miejsc z czarnymi grzybami
oraz kilka pajęczych kokonów które oczywiście poczuły smak ostrza mego topora.
(http://i.imgur.com/dpXLi0l.png)
Jaskinia zbadana w całości, przede mną już tylko zejście niżej. Nie czekałem zbytnio.
Złapałem mocniej za tarczę i zlazłem w głąb jaskini.
Tam ku memu zdziwieniu pusto, żadnego goblińskiego ścierwa. Zdziwiony poruszałem się w głąb.
Minąłem mostek , po chwili kolejny by nagle znaleźć się przy oczku wodnym.
Zlazłem z wierzchowca by spróbować wodę. Czysta niczym dziewica i dobra jakbym pil spirol.
Nagle mój kirin zaryczał a jego łapy pokryły się pajęczyną, która po chwili skrępowała mnie całego.
Z pieczary na zachód wybiegły gobliny, nade mną pojawiły się włochate pająki.
(http://i.imgur.com/L0qk0Lc.jpg)
Wówczas nie spodziewałem się że przeżyje. Nagle ze zgrai goblinów wyłonił się największy wśród nich.
Wypowiedział kilka niezrozumiałych słów i zgraja goblinów oswobodziła mnie.
Goblin wskazał na mnie swoim mieczem który był większy niż on sam.
Zrozumiałem że chce pojedynku ze mną. Nie odmówiłem bo i tak nic by to nie zmieniło.
Odłożyłem tasak i tarczę by z pleców ściągnąć wielki topór obosieczny.
Nie wiedziałem że ta walka będzie trwała tak krótko, jeden zamach toporem.
Głowa upadła obok ciała a zgraja otaczających nas goblinów rozbiegła się po całej jaskini.
Pozbierałem swoje rzeczy łeb schowałem do wora i zbadałem ten poziom jaskiń.
Nie trafiłem jednak na nic ciekawego. Kolejne zejście niżej wzbudziło tylko zaciekawienie.
(http://i.imgur.com/CkBxNbb.png)
Zlazłem niżej a tam pusto żadnego goblina, pająka. Widok przykuła tylko stara zaryglowana winda.
Otworzyłem windę lecz również nic specjalnego, pomyślałem co ja tu robię.
Nagle coś usłyszałem.Po chwili zobaczyłem metalową przepięknie zdobioną bramę.
Podlazłem i psia mać jego co to jest. Jakieś kamienne stworzenia stały w bezruchu i stukały w środku.
(http://i.imgur.com/T3ieRdg.jpg)
Mury za bramą nie przypominały jaskini zamieszkałej przez gobliny.
Mocno zbite kamienne bloki tworzyły ściany, podłoga zaś wykonana z mocno
plecionej stalowej liny na której ktoś poukładał kamienne bloki.
To co za bramą zaciekawiło mnie jeszcze bardziej.
Otworzyłem bramę, a stuk nagle ucichł.
Stworzenia zaczęły się wolno poruszać i wydawać dziwne dźwięki.
Nagle brama się zamknęła, a stworzenia zaczęły się poruszać w moją stronę.
Nie wiedziałem czego się spodziewać dlatego nie nacierałem czekałem na ich ruch.
Nagle stworzenia zaczęły przyśpieszać i mnie atakować.
(http://i.imgur.com/WHlilkF.png)
Tarcza niemal wypadła mi z ręki po jednym z ciosów. Wówczas wiedziałem że łatwo nie będzie.
Kamienne stworzenia przypominały golemy których używają zaprawieni górnicy, których golemy słuchają
Pierwsze które rozleciały się po moich ciosach różniły się od siebie siłą, wyglądem i zachowaniem.
Pierwsza komnata zbadana, a w niej coś co zaciekawiło mnie jeszcze bardziej.
(http://i.imgur.com/yqJLSo5.png)
Dziwne miejsce, a po pierwszej komnacie jeszcze bardziej chce mi się je badać.
Idę dalej zobaczyć co kryje to miejsce. Kolejna komnata przede mną i kolejne dziwne golemy.
Każdy zupełnie inny od kolejnego, lecz nie tak silny żeby polec po jakimś ciosie.
Nagle na końcu komnaty coś dziwnego nie przypominającego golema.
Wygląd podobny do pszczoły. Ciało jednak większe dziesięciokrotnie.
Pierwszy cios i wielkie zdziwienie, stworzenie zostało okute jakąś magiczną zbroją.
Ciosy wykute toporem z tytanium nie rani pszczoły, wręcz niszczy ostrze topora.
Wyciągam więc broń o magicznej mocy i okładam mechanicznego owada.
Kilka serii ciosów i magiczna zbroja pęka a ostrze rani pszczołę, która po chwili pada.
Kolejna komnata w całości zbadana ! Pora ruszać dalej by poznać te miejsce lepiej.
Po raz kolejny trafiam na golemy których jeszcze nie widziałem.
Ile tego tu jeszcze jest pomyślałem gdy doszedłem do rozwidnienia komnat.
Zdecydowałem ruszam na północny-wschód. Dosłownie ziarenko wystarczyło by trafić na
coś co nie przypominało ani golema , ani mechanicznej pszczoły.
Latający mechaniczny przypominający łeb z jednym okiem, którego prawa strona miała
zamocowany wielki topór. Lewa zaś strona przypomina jakieś narzędzie do łapania ofiar.
Pierwszy cios dziwnej machiny i tarcza wypadła mi z ręki. Dobrze że zareagowałem dość szybko.
Pozbierałem się i wyprowadziłem atak. -Psia mać ! -wykrzyczałem do machiny.
Kolejna machina którą okuto magiczną zbroją do tego te silne ciosy.
Musiało minąć kilka ziaren gdy rozbiłem zbroję i ubiłem mechanicznego kata.
Całe szczęście pierwszy cios wielkiego topora mnie nie zabił.
Odetchnęłam z ulgą i zbadałem kolejną komnatę.
(http://i.imgur.com/3qUMz8F.png)
Ruszyłem dalej bo wchodząc do mechanicznego kata zauważyłem kolejna komnatę.
Wchodzę a tam kolejne golemy, tym razem te same co po otwarciu bramy.
Lecz nagle pojawia się coś innego niż dotychczas spotkane stworzenia.
Bryła z twarzą mężczyzny poruszająca się na jakimś kole.
(http://i.imgur.com/0WrPUSV.jpg)
Wyprowadzam pierwszy cios by stracić ochotę na resztę walki. Magiczna zbroja.
Tłukę jednak by czegoś się o nim dowiedzieć. Szybkie ciosy lecz słabe niczym elf.
Ubiłem pierwszego gdy nagle pojawiły się kolejne trzy. Tych również ubiłem.
Rozłupałem ich i zobaczyłem że w ciele mają nie tylko zębatki, przeróżne mechanizmy ale
również dość ciekawe kamienie szlachetne.
Wchodzę głębiej w komnatę i trafiam na kilka golemów oraz mechanicznego kata.
Wiem czego się po nim spodziewać i od razu nacieram magiczną bronią.
Mechaniczny kat pada szybciej niż pierwszy którego niedawno spotkałem.
Komnata zbadana lecz dość szybko ją opuściłem bo na ścianach zauważyłem
przymocowane wojownicze bryły, które zaczęły dziwnie stukać.
(http://i.imgur.com/eS7gvu3.png)
Wychodzę z komnaty i udaje się na północ. Nagle kolejne wejście i komnata.
Na wejściu mechaniczna pszczoła i kilku golemów. Poradziłem sobie dość szybko.
Opuszczam komnatę i ruszam dalej badać to co na północy. Idąc trafiam na dość dużą komnatę.
W niej kolejne golemach których wcześniej nie spotkałem. Kilka słabych padło szybko.
Jednak jeden przykuł moją uwagę , większy niż te które spotkałem. Szybszy o kilka razy.
Na dodatek jego cios już tarcza odczuła. Po ubiciu w jego ciele znalazłem szatę.
Być może szata samego wynalazcy owego golema jak nie reszty golemów.
Schowałem szatę do worka i ruszyłem. Kolejny korytarz również prowadził na północ.
Wąski korytarz zupełnie inny niż te które widziałem wcześniej.
Jakby coś się w nim nie mieściło blokując się o ściany tworząc zniszczenia.
Przeczucie mnie nie myliło. Wchodząc do ostatniej komnaty na północy z kilku mechanizmów
stworzyło się coś co przypominało mechanicznego kata ale było trzykrotnie większe.
Od razu sobie pomyślałem że zapewne ma magiczną zbroję i bije mocniej niż kat.
Pierwszy cios i tarcza pękła w pół. Wtedy zrozumiałem że pora uciekać.
Machina ruszyła za mną nadzwyczaj szybko niszcząc wszystko na swojej drodze.
Wówczas pomyślałem że wąski korytarz może uratować mi życie.
Uciekałem z niszczycielem tam gdzie zacząłem przygodę w tajemniczych komnatach.
Nawróciłem i biegłem w stronę skąd wyciągałem niszczyciela. Całe szczęście szybciej niż on.
Wbiegłem w wąski korytarz lecz machina się nie zablokowała. W komnacie nawróciłem.
Uciekając po raz kolejny biegnę wąskim korytarzem. Nagle przeraźliwy zgrzyt.
Mechaniczny niszczyciel się zablokował, przez to udało mi się ujść z życiem.
Pomyślałem sobie bez tarczy trafiając na kolejnego niszczyciela mogę nie dać rady.
Postanowiłem opuścić tajemnicze komnaty i udać się do Twierdzy Krasnoludów.
Uzupełniłem ekwipunek, wysłałem też gońca do Ciebie z listem oraz raportem.
(http://i.imgur.com/0MIX2zD.png)
Pewnie list i raport dotarł na miejsce.
Postanowiłem że tam wrócę by zbadać resztę komnat.
Taki mały wpis mojego analfabety krasnoluda ;D
wkrótce dalsza część moich jakże ciekawych przygód ;D
PS. Być może wyjdzie opis zbadanego loszku i bestiariusz w 2016 roku 8)
-Wstawaj! Ghassillurze wstawaj! Pora ruszać do Minoc! te słowa obudziły mnie w Twierdzy Krasnoludów.
-Co się do licha stało ?! ale mnie łamie w kościach i co to za blizna na moim bebechu! odparłem krzykiem.
-Nie wiem co się stało. Twój ekwipunek leży obok łóżka może w nim znajdziesz odpowiedź.
Odpowiedział krasnolud który obudził mnie dosłownie przed ziarenkiem.
Szybko złapałem za plecak i znalazłem w nim zapisane notatki oraz kilka drogocennych kamieni.
Otworzyłem notatnik, kartki prawie w całości poplamione były z krwi.
Ich treść na całe szczęście była czytelna, więc przystąpiłem do czytania. Powrót do Minoc puki co musiał poczekać.
Pierwszy dzień po powrocie do goblińskich jaskiń...
Od razu ruszyłem do komnat które zauważyłem gdy uciekałem przed mechanicznym niszczycielem.
Zaznaczyłem je na mapie tłustymi kropami. Jak się okazało obie komnaty prowadzą wgłąb lochu.
Kilka kroków wykonanych i po raz kolejny natrafiam na golemy. Chyba z pięć musiałem złożyć by przejść dalej.
Trafiłem na wąską komnatę i kolejnego golema. Lecz on mało mnie zaciekawił, padł jak pięć wcześniejszych.
Moje oko zauważyło ogromny posąg, który jak się zaraz miało okazać mógł mnie zgładzić.
(http://i.imgur.com/ZejaQjG.jpg)
Całe szczęście kirin wyczuł niebezpieczeństwo i odskoczył kiedy posąg nagle ożył i wyprowadził potężny cios.
Wówczas zrozumiałem że nie komnaty kryją tajemnice a spotkane w nich istoty.
Ożywiony posąg nie dość że był większy ode mnie czterokrotnie to trząsł ziemią po każdym ciosie.
Walka z nim była prawdziwym wyzwaniem, a pokonanie go sprawiło wiele radości.
Po ubiciu wróciłem do komnaty by ją zbadać lecz nie znalazłem w niej nic ciekawego.
Ruszyłem dalej i natrafiłem na dość dużą komnatę w której spotkałem kilka golemów.
Ubiłem wszystkie i rozglądając się po komnacie zauważyłem kolejne komnaty.
Bardzo małe klitki, w których trafiłem na kolejne golemy, które robiły się już nudne.
W pewnym momencie zwątpiłem czy jest sens badać kolejne komnaty.
Nic postanowiłem ruszyć dalej i trafiłem na korytarz, który zaprowadził mnie do kolejnej komnaty.
Największa znaleziona komnata, w której oprócz golemów trafiłem ponownie na posąg.
Kilka ziaren i komnata zostaje zbadana. Kolejne dwa korytarze które trzeba zbadać.
Miałem powoli dość. Golemy, komnaty wszystko takie same.
Poczułem się wtedy jak jakiś naukowiec i coś mnie wzięło. Jak nie znajdę nic innego wracam.
Wybrałem wąski korytarz, w którym ściany nie wyglądały za ciekawie.
Zniszczenia przypomniały mi ściany gdzie spotkałem mechanicznego niszczyciela.
Nie myliłem się na samym końcu zauważyłem potężną machinę. Nie podchodziłem nie było sensu.
Wróciłem się do drugiego znalezionego korytarza. Golemy, golemy, golemy, golemy ciągle one.
Idę dalej i natrafiam na dziwne zejście w dół. Zastanowiłem się przez chwilę czy schodzić.
Stwierdziłem idę niech się się dzieje nic nudniejszego raczej się nie trafi.
No i szlag miał by trafić, gdy zobaczyłem komnatę większą niż boisko do bagballa.
(http://i.imgur.com/gxMaZWF.png)
Pokręciłem się kilka ziarenek i wlazłem po schodkach do góry.
Ku mojemu zdziwieniu wychodząc natrafiłem na silniejsze golemy niż spotkane dzisiaj.
Skąd one tu pomyślałem i zacząłem okładać jednego po drugim. Przebijałem się przez kolejne komnaty.
Golemy padały jeden po drugim, każdy inny od kolejnego. Wpadłem w amok i zatrzymałem się przy wyjściu z lochu.
-Wychodzę bo mam dość tego miejsca! i wówczas spojrzałem na grzbiet mojego wierzchowca.
-Plecak psia juha! niemal spadłem z wrażenia gdy zobaczyłem ile drogocennych kamieni udało mi się zebrać.
Wtedy zrozumiałem że mogę zarobić tanim kosztem. Postanowiłem zostać, jedzenia starczy na cztery noce.
Wracać do Twierdzy jakoś się nie chciało, a zarobek szykuje się fajny.
Drugi dzień okazją do zbierania drobiazgów...
Pobudka niczym cios w mordę zadany przez Aethe, najgorszą babę jaką spotkałem.
Dobrze że w nocy zaryglowałem się w windzie. W końcu topór nie tylko przydał się do bitki.
Nici ze spokoju pomyślałem gdy o kratę windy uderzył kolejny golem.
-Kamyczki, kamyczki! Wyskakiwać z nich moi mili! i ruszyłem z impetem na golemy.
Golemy padały jeden po drugim a kamieni przybywało coraz to więcej.
Przechodziłem tak komnata po komnacie i wracałem gdy w oko wpadały schody schodzące niżej.
Nie było przecież sensu schodzić tam gdzie i tak nic niema.
Wracając w komnatach znajdowały się już golemy, trochę mnie to zaciekawiło.
Nie zagłębiałem się w tym.Wracałem gdy zmęczenie dawało znać o sobie.
Postanowiłem że zanim się zarygluje wyjdę z lochu i udam się do jaskiń goblinów by uzupełnić w oczku wodnym zasoby wody.
Zasoby wody uzupełnione i pora wracać do windy, którą rygluje od środka.
Trzeci dzień niczym nie różnił się od drugiego. Od wstania od razu ruszyłem ubijać golemy.
Ich ubijanie jakoś nie sprawiało problemów. Z każdym uderzeniem coraz więcej poznawałem ich zachowanie.
Odwiedzając komnaty poznawałem je coraz bardziej.
Wiedziałem gdzie nie chodzić by nie trafić na mechy niszczyciele. Tak minął właśnie trzeci dzień z golemami.
Czwarty dzień przeznaczyłem nie tylko na ubijanie golemów.
Postanowiłem że spiszę zachowanie golemów. Opiszę wszystko czego się dowiem.
Niech mają i wiedzą co wykopały krasnoludy z Twierdzy. Nie wiedzieć czemu szło mi całkiem nieźle.
Kolejne ubite golemy sprawiły że wiedziałem coraz więcej. Dzień dłużył się, a notatek przybywało.
Zakończeniem dobrego dnia było ubicie ożywionego posągu. Wróciłem do windy, zaryglowałem się i zasnąłem.
Piąty dzień to ostatni dzień przygody z golemami.
Po raz ostatni stoczyłem walkę z golemami i zebrałem również kilka drogocennych kamieni.
Oczywiście dowiedziałem się też czegoś o golemach. Wróciłem do windy spakowałem zebrane kamienie.
Miałem już wyruszać do Twierdzy gdy nagle usłyszałem przeraźliwy ryk.
-Psia juha! Przypominam sobie co się stało! Pobiegłem pod schody prowadzące na dół.
Zlazłem w dół i zobaczyłem jakieś dziwne pająki. Rzuciły się na mnie, lecz miały znaną z magicznej tarczy osłonę.
Ubiłem je lecz walka trochę trwała. Zacząłem się rozglądać po komnacie. Gdy nagle...
Niech to! Nie pamiętam co się wydarzyło! Zostawiam Ci te notatki byś przekazał je ezbadowi Twierdzy.
Ja wyruszam czym prędzej do Minoc.
*fragmenty notatek Ghassillura*
Słabsze golemy
Skorodowany - Jego ciało pokryte było najczęściej skorodowanym żelazem, pyronem, rdzawnikiem oraz ignitem.
Cechował się małą wytrzymałością i jego ciosy nie sprawiały wielkich problemów.
Każdy choć trochę znający się na bitce wojownik z łatwością sobie z nim poradzi.
Porysowany - Na jego ciele widniała ogromna ilość rys. Nie wiem czym były one spowodowane.
Golem padał dość szybko nie sprawiając problemów.
Najczęściej spotykałem je w kolorach: żelaza, pyronu, rdzawnika oraz ignitu.
Pękaty - Siłą przypominał wcześniej opisane golemy. Słabiutki przeciwnik który nie sprawiał problemów.
Jego ciało różniło się nieco od poprzedników, bowiem na jego ciele można było zauważyć ogromne zgrubienia.
Nieforemny - Zbudowany inaczej niż poprzednio opisane golemy. Słaby golem odstraszający tylko wyglądem.
Najczęściej spotykałem je w kolorze pyronu, rdzawnika oraz ignitu.
Kanciasty - Jego krawędzie wyglądały na ostre. Dość ładnie to wyglądało.
Wygląd niczego niestety nie zmienił bo słaby jak opisane wyżej.
Bywało że wpadałem na nie w kolorze rdzawnika oraz ignitu
Najsłabsze z nich to : podniszczony, zgrzytający, skrzypiący.
Pierwszy sam w sobie był na tyle zniszczony że nie potrzeba było zbyt dużo wkładu by go poskładać.
Dwa kolejne gdy się ruszały robiły tylko hałas. Spotkać je można był w kolorach: żelaza, pyronu, rdzawnika, ignitu.
Nieco mocniejsze golemy
Nie odbiegały jakoś szczególnie od słabszych. Różniły się jedynie ciut lepszą wytrzymałością.
Ich ciała były odporniejsze na ciosy, lecz nie zadawały ich jakoś szczególnie.
Standardowy - Zazwyczaj widziałem je w kolorze ignitu. Golem który nie wyróżniał się niczym szczególnym.
Zwykły - Podobnie jak standardowy nie wyróżniał się niczym. Słabo bijący z nieco lepszą wytrzymałością.
Najczęściej pokrywane były : ignitem, damascenem oraz meteorytem.
Matowy - Jego powierzchnia wyglądała inaczej niż spotkane wcześniej golemy.
Spoglądając na wszystkie spotkane golemy szło się w nich przejrzeć w tym nie było jak.
Słaby cios, lekka wytrzymałość nic szczególnego. Je również wyróżniały kolory: ignit, damascen oraz meteoryt.
Głośny oraz chrzęszczący - Chodząc robiły wrażenie. Każdy ich ruch był słyszany.
Wykazywały nieco mocniejszą wytrzymałość. Nie była ona jednak dużo większa.
Padały równie szybko niż opisani poprzednicy. Spotkałem je w kolorach: ignitu, damascenu i meteorytu.
Nitowany - Jego ciało nie wyglądało jak inne golemy. Można było zauważyć że każdy element był dziwnie ze sobą połączony.
Łączenia wyglądały bardzo solidnie. Widziałem je tylko w kolorze damascenu oraz valorytu.
Ten pierwszy niczym się nie różnił. Słabe ciosy, do tego słaba wytrzymałość.
Valorytowy golem natomiast był wytrzymały, trzeba było się troszkę namachać toporem.
Jego ciosy również można było odczuć.
Mocniejsze golemy
Najlepiej spotkać je pojedynczo. Spotkanie dwóch może sprawić problem najwybitniejszemu wojownikowi.
Pancerny - Wyróżniał się niebywałą wytrzymałością. Zanim zadałem pierwszy cios trochę się namachałem toporem.
Szybkie uniki sprawiały że ciężko było zadać celny cios. Sam natomiast bił w miarę, nie sprawiając problemu.
Masywny - Największy golem jakiego spotkałem. Mniej wytrzymały niż poprzednik.
Cechowała go szybkość oraz celność. Prawie każdy jego cios musiałem parować tarczą.
Naoliwiony - Jego budowa nie różniła się jakoś szczególnie od innych spotkanych golemów.
Z krawędzi wydobywała się śliska maź, która nadawała golemowi wygląd jakby się pocił.
Był zarazem nie do usłyszenia, chodził najciszej z wszystkich spotkanych golemów.
Porównywalny do masywnego golema jeśli chodzi o siłę ciosu oraz wytrzymałość.
Wypolerowany, błyszczący - Wyglądem przypominały golemy do których ktoś zamontował szlachetne kamienie.
Nie było miejsca gdzie golemy nie świeciły się bogactwem. Ich powierzchnia zrobiła na mnie największe wrażenie.
Blask był na tyle uciążliwy że raził i ciężko było zadać jakikolwiek cios. Potrafiły też mocno uderzyć.
Dynamiczny - Najszybszy z golemów jakie spotkałem. Szybkie ruchy całego ciała potrafiły sprawić że miałem problemy.
Na domiar tego jego ciosy miały też siłę. Nie wspomnę już o dość dużej wytrzymałości.
Prototypowy - Najciekawszy okaz zostawiłem na sam koniec. Nie przypominał żadnego z opisanych golemów.
Wyglądał jakby ktoś wykonał go z zupełnie czegoś innego niż pozostałe.
Jego powierzchnia przypominała nieco płytową zbroję, na której nie można było zauważyć żadnej krawędzi.
Patrząc zastanawiałem się czy nie walczę z elastycznym stopem żelastwa.
Szybkie, wytrzymałe ustrojstwo do tego mocno siekało potężnymi łapami.
Wszystkie opisane mocniejsze golemy spotykałem w barwach : mithrilu, adamantytu oraz tytanium.
Golemy jakie tu opisałem spotykałem losowo w każdej odwiedzonej komnacie.
Nie będą owijał w bawełnę, trzeba być szczególnie uważnym przy tych mocniejszych.
Chwila nieuwagi i można się zdziwić. Tarczę w łapię lepiej trzymać mocno.
Prócz golemów spotkałem też kilka innych stworzeń, je też krótko opiszę.
Mecha osa - Wygląd podobny do pszczoły. Ciało jednak większe dziesięciokrotnie.
Stworzenie zostało okute jakąś magiczną zbroją. Bicie bronią wykuta z rudy raczej nie przyniesie efektu.
Magiczna broń to podstawa by ubić mechanicznego owada.
Opancerzony wojownik - Bryła z twarzą mężczyzny poruszająca się na jakimś kole.
Również należy się uzbroić w magiczną broń. Jego ciosy nie robią wielkiej szkody.
Na tyle słabe że można stać nawet z trzema przeciwnikami.
Mecha kat - Latający mechaniczny przypominający łeb z jednym okiem, którego prawa strona miała
zamocowany wielki topór. Lewa zaś strona przypomina jakieś narzędzie do łapania ofiar.
Kolejna machina którą bijemy magiczną bronią. Należy uważać bo potrafi zaskoczyć.
Kilka ziaren okładania kata i w końcu to My jesteśmy jego katami.
Mecha Niszczyciel - Trzykrotnie większe niż kat. Machina również posiadająca magiczną tarczę.
Obdarzona ciosem potrafiącym rozłupać tarczę w pół. Dlatego ja sobie dałem z nią spokój.
Niżej mały szkic komnat oraz najczęstsze spotkania z opisanymi wyżej istotami.
(http://i.imgur.com/sUgTLN8.png)
-I tak oto książę wyglądało te kilka dni kiedy odwiedziłem krasnoludy.
Dokończenie opisu loszku przez mojego krasnoluda analfabetę.
Mam nadzieję komuś się przyda taki przewodnik ;)
Styl opisu budzi wstręt ale mi to wisi 8)PS. Nie bijcie za mocno ;D
serce mi sie raduje, widzac zwisa wciaz aktywnego, za tydzien ranne zmiany, to moze mnie tez sie zlapie troche klimatu ;)