Kolejny zwykły nudny dzień w Minoc, nie zapowiadał tego co nastąpiło wkrótce...
Siedziałem w karczmie popijając trunki , wylewając żale niczym największy "żul Sosarii".
Delucjańskich wojaków nie widziałem dawno , strażników z stolicy również co innego więc zostało.
Minęło jakieś kilka flaszek i w łbie już lekko szumiało gdy nagle do karczmy wlazł Satsuma.
-Pakuj ten swój zapijaczony zad wyruszamy na wojnę ! Wrzasnął tak głośno że kufel wypadł mi z łap.
Nie pytałem gdzie i z kim bitka , pozbierałem się zabrałem ekwipunek i byłem gotowy do drogi.
W głowie miałem niezłe "bajlando" , ale jakoś wskoczyłem na lamę i ruszyliśmy.
Celem naszej podróży Twierdza Krasnoludów, którą ostatnio opuściłem.
Czyżbym narozrabiał i bitka z brodaczami ?! Pomyślałem , po czym z pyska wyleciały mi wymiociny.
-Więcej było pić ! Wrzasnął po raz kolejny Satsuma i wbiegł na rumaku do Twierdzy.
Od razu poczułem się lepiej , otarłem pysk i wbiegłem za nim.
-Czego tu szukamy ? Zapytałem , odpowiedzi jednak nie usłyszałem.
Satsuma udał się na pogawędkę z krasnoludem Morrim starym majsterkowiczem, który pracował przy dziwnych machinach.
Pozwoliłem sobie w tym czasie udać się do starej siedziby klanu Gor-Drung, lecz nikogo nie zastałem.
Kurz , brud zalegał na wszystkim, co do licha pomyślałem i wróciłem do Twierdzy.
Tam czekał już na mnie Satsuma. Udaliśmy się do żeglarza i wypłynęliśmy.
Obraliśmy kierunek na Aurin. Nie zadawałem pytań, to też szybko zasnąłem w jednej z kajut.
-Wstawaj ! Dopłynęliśmy ! Te słowa obudziły mnie i wylazłem na pokład.
Spojrzałem w stronę portu i to co tam zobaczyłem zaparło mi dech w piersiach.
Armia jakiej dawno nie widziało moje oko. Na jej czele Ana La Fayette-Torhen, która trzymała chorągiew Minoc.
-Ana jesteśmy pora wyruszać ! Satsuma wydał rozkaz i nagle otworzył się portal.
Weszli w niego wszyscy bez wyjątku, taka horda wystraszyła by każdego.
-Więcej Was nie było ?! Z uśmiechem zapytała przybyłych władczyni Buccaneer's Den Divianna Cabrini.
Wtedy zrozumiałem dlaczego tu jesteśmy, Satsuma chciał ubić niezwyciężoną jak dotąd Legendarną Machinę oblężniczą.
-Zanim tam wejdziemy chce żebyście wiedzieli że ten dzień przejdzie do historii !
-Wojownicy załóżcie pawęże i osłaniajcie wszystkich ile macie sił w rękach !
-Magowie leczcie wszystkich wszelakimi zaklęciami jakie znacie !
-Łucznicy strzelajcie tyloma strzałami ile tylko dacię radę wystrzelić !
-Bardowie zagrzewajcie do walki pieśniami miłymi dla uszu !
Te słowa zapamiętałem zanim zeszliśmy schodami w dół gdzie czekało przeznaczenie.
Pękały kolejne pawęże , kolejne ciała zostały znoszone z pola bitwy , ale nie poddawaliśmy się.
Natarcie nie ustawało, każdy z Nas miał jeden cel przetrwać te walkę.
-Strzelać pokraki ! z tłumy było słychać seplenię orczego łucznika Elmara Nerrmack.
-Nie przestawać leczyć ! Co chwilę wołały Ana wraz z Divianna.
Walka trwała , a jej koniec nie chciał nadejść. Taktyka się sprawdzała i Machina męczyła się z każdym atakiem.
Jej ataki odbijały się od naszych pawęży nie raniąc nikogo. Co raz Nasi łucznicy i bojowi magowie na czele z Esse zadawali obrażenia.
Nagle Machina zmieniła taktykę i przestała zadawać potężne ciosy i skupiła się na potężnych zaklęciach.
Nasz szyk został poważnie naruszony gdy nagle spod ziemi nikt nie wie jak wyłonił się ogień.
Wszyscy musieliśmy się ruszyć czym rozbiliśmy szyk i zostaliśmy pokarani. Rannych było za wielu.
Wycofaliśmy się, wyprowadzając rannych w bezpieczne miejsce. Na polu bitwy została garstka.
-Pamiętajcie po co tu jesteśmy ! Walczymy dalej ! Zagrzewał do walki Satsuma robiąc nadzieję wszystkim.
Wróciliśmy w mniejszym szyku ale skupieni na zadawaniu obrażeń. Wojownicy, łucznicy co chwilę trafili.
Machina słabła lecz jej ciosy nadal robiły wrażenie.
-Szybko wycofać się ! krzyknęła znikąd Ana i nagle zapaliła się po raz kolejny ziemia.
Całe szczęście udało się i atak Machiny się nie udał. Ruszyliśmy do natarcia.
Atakowaliśmy niczym szaleńcy, którym wszystko było jedno. Nie zapominając o obronie jeden drugiego.
Zaklęcia Machiny słabły, a te wyczarowane potrafiliśmy już przewidzieć.
Niestety po raz kolejny pewność siebie prawie doprowadziła do Naszej śmierci.
Machina wyczarowała ogniste węże, które zlekceważyliśmy. Nagle uderzyły w szyk i prawie.
-Cofiemy się !Wyprowadzić rannych ! krzyczała zrozpaczona Divianna.
Węże okazały się zgubne dla większości, wpełzły między Nas i nagle wybuchły palącym ogniem.
Nie zostało nic innego tylko się przegrupować. Nasza armia była coraz mniejsza.
Wiedzieliśmy że oszukać przeznaczenia może się nie udać i Machina zwycięży.
-Pamiętajcie na imię mi "Legion", bo nas jest wielu ! Zmotywował Nas Satsuma i zeszliśmy.
Słowa Satsumy zabrzmiały jakby się żegnał, lecz on miał plan.
Wówczas zrozumiałem że wizyta w Twierdzy nie poszła na daremno.
-Przegrupować się ! Wyskoczył nagle z szyku Satsuma rzucając czymś w Machinę.
Ja , Esse, Divianna , Ana oraz Satsuma zostaliśmy w jednym szyku reszta w drugim.
Machina nie widziała co się dzieje. Nagle stanęła w bezruchu. Wykorzystaliśmy to.
Ruszyliśmy do natarcia, które Machina odczuła bardzo mocno.
Nagle niestety po raz kolejny trzeba było się wycofać , drugi szyk poległ.
Zmasakrowane ciała nie budziły optymizmu. Nie poddaliśmy się jednak.
Pamiętam tylko wtedy że złapałem jeszcze mocniej tarczę i zastanawiałem się jak to się skończy.
Ciało ogarnął szał, który pamiętam jak przez mgłę.
Ocknąłem się nad ciałem poległej Legendarnej Machiny Oblężniczej.
(http://i.imgur.com/79EUlle.png)
W ciele Machiny znaleźliśmy bardzo wiele błyskotek. Najważniejszym chyba znaleziskiem był list.
Napisany przez Agrivala świstek papieru zawierał te słowa:
(http://i.imgur.com/kLyaKxP.png)
Spakowaliśmy wszystkie łupy i wyruszyliśmy do Minoc.
Mimo takiej armii poległo Nas za wielu, lecz udało się i dokonaliśmy niemożliwego.
Marzenia się spełniły , a w mieście zaczęło się świętowanie !
(http://i.imgur.com/V3GOZWs.png)
I właśnie dlatego mój drogi tu siedzę i chleję do oporu dzień w dzień.
Oblewam te pamiętne zwycięstwo, którego końca nie pamiętam.
Pamiętaj na imię Nam "Legion", bo nas jest wielu !!!
Takie napisane standardowo po piwku 8) AVE DM !! ONLINE WRÓĆ !!
za to się z Tobą napije.
Gratuluje :) Przy okazji posprzatalam, za kolejny spam beda nagrody.
Cytat: Aqe w 2016 05 19, 20:35:27
Gratuluje :) Przy okazji posprzatalam, za kolejny spam beda nagrody.
Wrzuc na luz.
p.s. gratulujesz ? a widzialas walke ? 4 postacie vs machina to ja tez gratuluje. Teraz tibilisi im daj. Tylko zamien ja w różową świnie.
Nic nie boli bardziej niż czyjś sukces.
Wydaje mi się ze największym problemem w zabiciu tego była groźba ze wpadnie inna frakcja i nie dokończysz. Ale w sytuacji kiedy nikt nie gra robi się to przecież tak proste.