(http://purepng.com/public/uploads/large/purepng.com-snakeanimaldangerwildbitedeadlypoisonouspoisonsnakereptilewildlife-981524666689ha4to.png)
Powrót Szarego Proroka
Zakapturzona postać spacerowała po dziedzińcu starego cmentarza otoczonego wężami snującymi się dyskretnie pomiędzy nagrobkami. Opierając swój chód na pokaźnej Kosie znakomitego kraftu, zaznaczał stukotem każdy krok.
Wjeżdżający powoli na uzbrojonym w korpierz Rumaku mężczyzna, zsiadł zamaszyście naprzeciwko zakapturzonej postaci przyglądając się jej uważnie po czym zaczął poprawiać juki wierzchowca.
- To tutaj? – Spytał pewny siebie rycerz.
Jego spojrzenie spotkało się z zielonymi ślepiami wpatrującymi się w niego od samego początku.
- Hmmm... Możemy zaczynać? – po długim milczeniu ze strony mężczyzny z kosą starał się kontynuować dotychczasowy monolog.
- Udowodnij. – Uciął zaskakująco i surowo ochrypłym głosem zielonooki mężczyzna.
Rycerz przełknął ślinę i po chwili wahania rozpiął skórzaną tunikę ukazując świeży tatuaż na lewej piersi. Tatuaż przedstawiał oko z pionową źrenicą otoczone czterema wężami ułożonymi w kształt rombu.
Zakapturzona postać lekko uniosła kąciki ust.
- Weź fiolki. – ponaglił beznamiętnie rycerza.
Mężczyzna zapinając zbroję obrócił się do wierzchowca i zaczął grzebać w juce.
Nagle usłyszał świst przecinanego powietrza i . . . To jedyne co usłyszał. Jego głowa powoli odpadła od tułowia lądując pod nogami tajemniczego wędrowca, a truchło upadło bezwładnie na plecy.
Zielonooki mężczyzna strzepując krew z kosy kopnął od niechcenia głowę rycerza i podszedł stukając kosą do jego truchła. Rozerwał energicznie zapięcie zbroi, wyciągnął nóż z zakrzywionym końcem w kształcie kła sygnowany ornamentami z węży i zamaszyście wyciął płat skóry z piersi na którym znajdował się tatuaż.
- Oszuści i szpiedzy karani są śmiercią – powiedział cicho do siebie z lekką ironią w głosie.
- Strawa... - Powiedział tym razem głośno i wyraźnie.
Szary prorok schował tatuaż do starego worka który przypiął do pasa. Obrócił się na pięcie i zszedł z dziedzińca mijając się po drodze z węzami wyłaniającymi się zewsząd w ogromnej ilości, zmierzającymi w stronę bezgłowego ciała rycerza.
Postać zniknęła w zielono-szarej mgle spowijającej cmentarz.