DM2: Dziedzictwo Mistrzów

Forum Projektu DM2 => Przygody => Wątek zaczęty przez: Lektor w 2020 01 01, 13:44:52

Tytuł: Nikt nie chciał pomóc…
Wiadomość wysłana przez: Lektor w 2020 01 01, 13:44:52
[Skara Brae 694 roku, czasu lokalnego]
Noc opanowało miasto, a z magicznej bramy wyłoniła się ranna Druidka. Nie przedstawiła się, nic nie mówiła, jedynie wspominała o płynącym zagrożeniu dla Cove.

[Cove 694 roku, czasu lokalnego]
Jedynymi osobami, które zainteresowały się losem Druidki, byli Laina oraz Xargos. Postacie weszły w portal postanowiony przez mężczyznę i znaleźli się w Cove. W mieście, które miało być zagrożone, a ta trójka miała je obronić.

Druidka zaprowadziła towarzyszy do źródła mocy, po czym weszła do niego. Nawiązując więź odmieniła się. Ranę, którą miała, zagoiła natomiast, lecz Druidkę jakby opętały złe Moce: z kobiety chcącej ratować miasto zmieniła się w taką, która nagle chciała je zniszczyć.
Wspomniała jednak o wyrządzonych szkodach naturze i zniszczeniu lasu, które zostało poświęcone na budowę miasta.

W pewnej chwili usłyszeli huk dochodzący z bramy. Ani chwili nie czekając Laina wraz z Xargosem ruszyli w tamtą stronę, pozostawiając Druidkę samą bez opieki. Gdy dwójka towarzyszy dotarła do bramy, usłyszeli od Strażnika stacjonującego na murze o nadchodzących dzikich zwierzętach. Z mroku zaczęły się wyłaniać czarne pantery atakując dwójkę obrońców miasta. Znikąd nie można było oczekiwać pomocy. Jednak dali sobie radę, lecz nie mogli cieszyć się zbyt długo. Straż zaalarmowała o zbliżających się niedźwiedziach. Tym razem potyczka była cięższa i ledwo udało się opanować sytuację, dla pewności zbadali okolicę przy lesie. Gdy wrócili pod mury miasta bramy już nie było i nikt nie wiedział jak wyjaśnić sytuację.

Strażniczka przy bramie podeszła do dwójki obrońców oskarżając ich o te nieszczęścia. Co prawda zaczęli wyjaśniać całą sytuację, lecz widocznie Strażniczka miała ich za debilów. W trójkę udali się w miejsce, gdzie pozostawili wcześniej Druidkę, a ta na nich czekała zanosząc się opętańczym śmiechem. Strażniczka zatrzymała Druidkę, a pozostałej dwójce wyjaśniła, że te świecidełka to są pozostałości po altance i eksplozji kuli magii.

Xargos jednak nie chciał się dać zwieść słowom strażniczki. Mag stanął w miejscu energii, a Druidka zaczęła bardziej opętańczo się śmiać. Na ciele maga zaczynały pojawiać się pęcherze, które zaczynały wybuchać. Strażniczka poleciła Lainie aby przypilnowała Druidkę, a ona zaś poprowadziła Maga do znachora. Tam znachor podjął leczenie fioletowymi kulami gdzie mag zaczął świecić na fioletowo. Znachor szukał również pomocy, lecz nikt nie chciał jej udzielić do czasu, gdy się nie pojawił Aethelred. Na polecenie znachora wykonał chirurgiczne cięcie mieczem w żebro Xargosa, a kamienie dopełniły swojego.

Strażniczka wraz z Xargosem wrócili do Lainy i Druidki. Podczas wymiany zdań osoby się poróżniły Strażniczka postanowiła zamknąć Druidkę w celi, aby ta poczekała na władze miasta, natomiast Xargos chciał ją ratować z opętania, wspominając o Druidce Sinthia.
Strażniczka zabrała Druidkę odchodząc w wiadomym im celu.

Ciąg dalszy być może nastąpi...