DM2: Dziedzictwo Mistrzów

Forum Projektu DM2 => Przygody => Wątek zaczęty przez: Bianca w 2020 01 07, 22:28:02

Tytuł: Popiół który pozostał
Wiadomość wysłana przez: Bianca w 2020 01 07, 22:28:02
Rozdział 1, Magia.

A czym naprawdę jest dla nas Magia? To przepotężna pierwotna siła, która oddziałuje na nas od zarania dziejów. Już tysiące lat temu pojawiły się obrazy naskalne przedstawiające ryt czystej energii. To swoista czysta energia, formująca się z myśli. Bóg zrodzony z huków i błyskawic, ucieleśnienie całej magicznej mocy w tym świecie.
Magia balansuje. Kieruje się własnymi prawami. Nie poszukuje władzy, złota. Nie zna litości czy nienawiści. Magia nie jest dobra. Magia nie jest zła. Magia nie myśli, nie działa, nie chce i nie pragnie. Magia jest neutralna, harmonijna. Przypomina pierwszy raz. Pierwszy raz kiedy dotknęłam ręką mokrej trawy. Pierwszy raz kiedy poczułam zapach morskiej wody. Magia jest. Magia była, i magia będzie.
Z darem wyczuwania Magi trzeba się urodzić. Kiedyś nie rodziło się wiele dzieci potrafiących wyczuć tą energie. Z czasem zaczęło rodzić się coraz więcej dzieci z tym darem, a w poźniejszych czasach stało się to już tak częste, że niemalże nikt nie uważał tego za coś niezwykłego.
Trzeba było nad tym zapanować. Powstał Zakon Requanisa. Do jego członków należeli magowie, którzy za cel obrali sobie piecze nad światem i pilnowanie by równowaga energii nie zmieniała się drastycznie. Zakon rozwijał się szybko, albowiem jak wspomniałam już wcześniej wiele dzieci rodziło się z darem Magii Lecz nie trwało to długo. Część magów, na czele z potężnym Venheldem, zaczęła zgłębiać tajniki energii śmierci. Wkrótce wielu z nich popadło w coś co, zdaniem współbraci, było szaleństwem. Zwykli ludzie nazwali ich Nekromantami – zaczęto ich ścigać i niszczyć. Na czele Rady Zakonu do tego powołanej, stanął Arcymag Vertos, który był dla nekromantów bezwzględny. To dzięki niemu udało się wyplenić tę zarazę z szeregów Zakonu. Niestety było już za późno, za występki popleczników Venhelda ludzie obarczyli cały Zakon. Powoli topniały jego szeregi, aż w końcu Zakon Requanisa przestał istnieć. Jednym z nielicznych, którzy pozostali na straży równowagi był wielki Vertos. Podobno przeżył swój czas w niełasce, lecz potem stał się jednością z Requanisem, co dało mu nieśmiertelność i jeszcze większą moc lecz stracił swoją powłokę ludzką, zaś czystą energię którą się stał zamknął w Kuli Wieczystej zamkniętej w ostatnim istniejącym miejscu Zakonu Requanisa.
Miejsca spisywania historii w księdze tej zdradzić nie mogę, lecz dowodem na jego istnienie jest kapłanka Boga energii czystej, kapłanka Requanisa - Bianca z rodu Aniołow.



Bianca zamknęła niewielki skoroszyt lżący na jej kolanach, przeciągnęła się zwinnie wyciągając nogi spod dlugiej szaty. Rozjerzała się po horyzoncie z próbą zawieszenia na czymś oka. Widok był cudowny. Pozostałości po Zakonie Requanisa, a aktualnie Kapituła Magów była na niewielkiej wyspie, przy południowo-wschodnich brzegach Sosarii. Klif u którego zboczu siedziała młoda kapłanka, odkrywał całe morze wschodnie, jednocześnie wielkie żywopłoty chroniły od silnych wiatrów, co sprawiało, że czyste i spokojne tafle wody, były wyśmienitym miejscem dla tańczących delfinów. Miejsce emanowało spokojem.
Kobieta spisując swoje myśli, korzystała z każdej tak leniwie płynącej chwili.
  Jej wewnętrzny spokoj zakłócił widok o którym kiedyś gdzies wyczytała. Głos? Nie to nie był głos. Jaskrawa kula, w której zamknięta była wola Requanisa zaczęła świecić się jaskrawym kolorem, prawie płomiennym. Co to za głos? Kobieta zaczęła rozglądać się nerwowo, gdy nagle ją to dotknęła. Przed jej oczami zaczęły stawać różne obrazy. Dziecko. Dziecko się smiało. Dziecko zniknęło. Pies. Pies stanął w płomieniach. Pies z ludzką twarzą. Bród. Liście spadające z drzew. Jesien. Dziecko płakało. Chlopiec. Nagi chlopiec. Chlopiec klęczy i płacze. Chlopiec zniknął. Arcymag. Arcymag w czarnej todze. Ciemność. Śmiech. Ochrypnięty śmiech. Kanały. Ksiązka.

(https://i.ibb.co/wWpkkBL/UO0017.png)

  Kobieta opadła na ziemie, trzymając sie za głowę głośno dyszała. Widziała obraz w głowie zupełnie jakby tam była. Wizja. Spojrzała na kule z dołu. Kula dalej się jarzyła, lecz teraz zmieniała kolory na różne odcienie pomarańczy.

Obślizgła podłoga. Mech na ziemi. Smród kanalizacji. Kanały Britanni nie były miejscem w którym Bianca chciała się aktualnie znajdować, ale wizja była klarowna. Widziała starą biblioteke, pośrodku której stała zakapturzona postać, a w ręku trzymała ksiegę. Mroczny i zły tom niewiadomego pochodzenia zdawał się emanować śmiercią.
Kanały były długie i kręte, lecz woda płynęła w jednym kierunku. Kobieta szła w kierunku ujścia wody. Nie był to miły spacer, bo co i rusz stawała na czymś miękkim i obślizgłym, więc ucieszyla sie w duchu, jak jej oczom ukazała sie mała komnata z uchylonymi metalowymi kratami. Niewielki pokój, wielkości mniej więcej banku miasta Cove, pośrodku którego stał kamienny stół zastawiony zepsutym jedzeniem. Po prawicy Bianci ustawione byly krzesła jakoby miało być przeznaczone dla obserwatorów (dziwne - pomyślała), natomiast z lewej strony schowana byla niewielka biblioteczka.

(https://i.ibb.co/DMBF1yX/UO0019.png)

Bianca dokładnie badała zakurzone półki, kiedy jej uwage przykuła tajna skrytka w skrajnie lewej biblioteczce. Skrytka tak maleńka, że ledwo mieściła się tam kobieca dłoń. Z początku włożyła rękę tam ostrożnie, obmacując środek. Znajdowała się tam dźwignia. Bianca stanowczym ruchem pociągnęła dźwignię, a następnie usłyszała coś między półkami.

(https://ibb.co/wRnsQg2)

Chrupnięcie, stuknięcie, i jej oczom ukazała się półka która wczesniej zdawała się nie istnieć, pośrodku której leżała księga z jej wizji. Wielka, czarna księga, obita w grubą skórę. Nie chcecie wiedzieć, z kogo była ta skóra, ale kobieta z obrzydzeniem sięgneła w jej strone. W momencie zetknięcia okładki z ręką kobiety, przeszył ją niesamowity ból. Gałki oczne wywróciły się na drugą strone, a przez kobiete zaczęła płynąć moc nieczysta. Bianca wypuściła księge z ręki powoli wracając do przytomności. Raz jeszcze sięgnęła po czarną księge, wiedząc co ją czeka po zetknięciu z jej dłoni z oprawą. Opanowując ból ktory nastąpił ponownie wraz z zetknięciem z księgą, otworzyła ją. Jej oczom ukazało się starożytne pismo nekromantów, słowa tak mroczne, że nie potrafiła ich nawet przeczytać.
  Zerwał się wiatr. Niewiadomo skąd, potężna wichura, niosąca za sobą smród kanalizacji, tak silna, że kobieta zaczęła być wpychana w bibliotekę. Usłyszała śmiech.

(https://ibb.co/L1pFXNP)

Ten sam śmiech co w swojej wizji. Potem głos, najpierw niewyraźny, potem troche bardziej, w pewnym momencie jasno powtarzający na przemian ze śmiechem, że księga nie należy do niej. Nagle wszystko ucichło, A arcykapłanka opadła bezwładnie na ziemie. Druga wizja. Księga. Płomień. Śmiech. Natura. Dobro. Jasność. Słońce. Śmiech.


Zakon Requanisa. Kula dalej się jarzyła. Bianca ostrożnie wyjęła księgę z plecaka.

(https://i.ibb.co/DzFk79d/UO0042.png)

Było jasne co musi się wydarzyć. Ta księga nie powinna już istnieć. Już dawno po sosaryjskim świecie nie chodzi osoba zdolna odczytać tak mroczne słowa. Księga znajdowała się na ziemi, naprzeciwko kuli nieskończenia. Młoda Kapłanka przyklęknęła przy mrocznym przedmiocie, mówiąc kilka słów w starożytnej mowie. Księga zaczęła sie palic, a z jej stron buchnęły płomienie. Po czym zgasły. Musiałą wykonać tę czynność trzy razy. Po każdym razie jej ciało opuszczała część energii. Po wymówieniu słów po raz trzeci, księga stanęła w ogniu, a kobieta omdlała na trawę.

(https://i.ibb.co/3Fc45gW/UO0049.png)

Dochodząc do siebie, pamiętała co się stało. Pamiętała wszystko. Spojrzała na miejsce w którym paliła się księga. Było puste, a na jej miejscu lśniły się kryształki - pozostałość po księdze. Kula nieskończoności wróciła do swojego naturalnego koloru. Jeden artefakt z czasów Venhelda zniknął z tego świata. To kolejna udana walka z energią nieczystą.

Kapituła Magów nie wystarczała. Czas na zmiany, czas aby Magia powstała na nowo.