Podkute buty strażnika wydawały miarowy dźwięk kiedy spacerował przed gmachem banku w Delucji. W odróżnieniu do bosych stóp Korgina który poruszał się cicho i miekko jak kot. Słońce rzucało długie cienie, w tym i tak ukrytym w cianiach góry mieście - dla Korgina to niesamowicie sprzyjające warunki. Nieroztropność, nieuwaga, a może zbyt duża pewność siebie? Nieważne, warunki bowiem były dobre by zakraść się do banku. Urzędnicy, być może widząc kolejnego, biednie ubranego mężczyzne nie zwrócili nawet uwagi pochyleni nad zaciąganymi na straż kredytami przez władze Delucji.
Meżczyzna nie potrzebował wiele czasu by zdjąc ze ściany obraz, nie potrzebował też wiele by podpalić płótno w śmietniku. Płomień kuźni olbrzymów od iskry rozpali się nawet w deszczu.
(https://zapodaj.net/images/f40abca05ee52.png)
Kiedy do nozdrzy urzędników bankowych doszedł nieprzyjemny zapach - dym płonącej tkaniny oraz odór wczorajszej śmietany zagryzionej ogórkiem - było już za późno.
Śmietnik w banku twierdzy żarzył się zgliszczami obrazu które unosiły w góre, ciągnąc za sobą nieprzyjemną woń parcia, którego nabawił się przechadzając się po Ziemii Piratów.
(https://zapodaj.net/images/759fe04684828.png)
Było już za późno, a trzaśnięcie okutych stalą wrót dało wyraźny znak, że ten kto to zrobił był już poza budynkiem - i był pewnie daleko.
Dopiero podczas oględzin okazało się, że ów niesmaczny żart zmajstrował Korgin Nerr - zostawił spalony obraz, kartkę ze swym podpisem oraz zawartość jelit.
(https://zapodaj.net/images/de061fb8d59e2.png)
To nie Koniec Wystepkow złodziejaszka Korgina Nerra