Część I
... Przy brzegu siedziała stara kobieta. Jedna noga podkulona przy piersiach, na której opierała się pomarszczona twarz. Druga noga lekko zanurzona w wodzie, chłodziła całe ciało w ten gorący poranek. Chmury leniwie wędrowały po niebie, zasłaniając promienie słońca. Każdy powiew wiatru poruszał ognistymi włosami kobiety, zasłaniając czarne oczy. Każdy powiew wiatru przynosił zapach młodości, smak, który kobieta już dawno zapomniała. Ten delikatny pasat sprawiał, że kobieta odczuwała chwilową ulgę.
Posępna wieża rzucała cień na drugą stronę brzegu, w którym niewiele starsza Azzela Zielonowłosa skrywała się przed letnim skwarem. Azzela była zbyt przerośnięta, i zbyt umięśniona, nawet jak na kobietę pałającą się wojaczką, żar słońca na pewno jej przeszkadzał, więc dokładnie wykorzystywała każdy kawałek cienia.
Charakterystyczna różowa toga Valentinne poruszyła się wraz ze starym ciałem, kiedy kobieta obróciła się w stronę Azzeli, próbując odnaleźć ją wśród cienia
-
Generał mówiła kiedy się pojawi? – rzuciła kobieta, szeroko ziewając, ukazując szereg, o dziwo białych zębów.
–
Felice?- Zapytała Azzela obracając się na bok
-
Pani Felice, prostaczko, i tak o nią pytam, mówiła kiedy będzie? -
Azzela spojrzała w niebo, zerkając na pozycje słońca
-
Powinna przybyć lada chwila, razem z Arcymagiem –
Valentinne wstała z ziemi, wycierając mokrą stopę w trawę. Otrzepała się z kawałków ziemi i powolnym krokiem, ciągnąc za sobą przydługi płaszcz, ruszyła w stronę drzwi wyjściowych do wieży.
Powietrze zgęstniało. -
Witaj – Powiedział głos.
Azzela zerwała się na równe nogi, hałasując ciężką zbroją płytową, próbując namierzyć właściciela głosu.
-
Nie jestem waszym wrogiem – Głos odezwał się raz jeszcze.
Valentinne spoglądała w pustkę przed sobą, jakby dokładnie wiedziała, skąd pochodzi głos.
-
Wrogiem może nie, ale zjawiasz się pod działaniem czaru, obserwując nas z oddali. Nie ufam ludziom, którzy nie mają odwagi stanąć przede mną twarzą w twarz. – rzuciła kobieta, odwracając się plecami do miejsca, w którym ukryta stała postać
Powietrze zawirowało, a na plecach kobiety zmaterializowała się postać.
Azzela sięgnęła dłonią po broń, jednak dojrzawszy wzrok Valentinne, leniwie spoczywający na piersiach Azzeli, nie wyjęła jej. Jednak dłoń w dalszym ciągu spoczywała na rękojeści, na wszelki wypadek.
-
Mam na imię Auverin i przychodzę jako posłanka. Słyszałam o waszej grupie. O potędze wojsk Apokalipsy szepcą wszyscy na tronie Wilhelma. Nie wolno nam o tym mówić głośno, ale podziwiamy was, nawet jeśli jesteście naszym wrogiem. Jestem posłanką wysoko postawionego Lorda przy tronie Britisha. Ma dla was propozycje, a bardziej ofertę. Nie wszystkim podoba się w jaką stronę zmierza Monarchia. Chciałabym przekazać wam pewną propozycję...(https://i.ibb.co/pdwwtCT/Zrzut-ekranu-16-03-2023-21-42-08.png)
(https://i.ibb.co/cY0xhYT/Zrzut-ekranu-16-03-2023-21-43-32.png)
-
Poczekaj – Valentinne uciszyła kobietę gestem jednej ręki.
Przed oczami zgromadzonych pojawił się czarny portal, z którego wyszedł Arcymag o siwej brodzie, podpierając się na lasce z ostrzami. Skinął lekko głową do Valentinne, która w odpowiedzi puściła mu oko, i stając za jej plecami zmierzył wzrokiem Auverin. Pstryknąl a jedna z chmurek wskoczyła na promień słonca, który odkrywał jego twarz, zasłaniając go niemal natychmiastowo.
Następna do portalu weszła Generał Wojsk Apokalipsy Felice Schafer, na wierzchowcu, którego poświatę widać było tylko przy pełnym słońcu. Jej długie włosy opadały na wyczyszczoną z krwi wrogów czerwoną zbroję. Broń była przywiązana do widmowego konia. Spodziewała się, że nie będzie musiała jej używać w najbliższym czasie.
-
Val – rzuciła
-
Felice – odpowiedziała Valentinne
Felice ustawiła się z prawej strony Valentinne stając w lekkim rozkroku, pozwalając niebieskiemu ciału oddychać w skwarze słońca. Zmierzyła wzrokiem kobietę z naprzeciwka, próbując zrozumieć, czemu jeszcze żyje. Spojrzała w lewo na odzianą w róż czarodziejkę, potem za siebie, na chwile zatrzymując wzrok na Azzeli. Skinęła głową, po czym jej wzrok wrócił na nieznajomą. W kącikach ust pojawił się zarys uśmiechu, kiedy na czole Auverin zobaczyła krople potu. Zmrużyła oczy spoglądając w niebo, pozwalając strugom słońca delikatnie muskać swoją twarz.
Z portalu wyszedł ciężko zdyszany wojownik.
-
Nie mogłem go wyciągnąć z kopalni, ale udało się – Powiedział Van Shevan, przeciągając przez portal Amartisa.
Van Shevan był najstarszym członkiem Apokalipsy. Od lat zażywa specjalne eliksiry, aby jego ciało zachowało należytą sprawność. Odziany w ciężką zbroję płytową, trzymał dłoń na ramieniu Amartisa, spanikowanego, chuderlawego jak na krasnoluda osobnika, który był wyraźnie niezadowolony, że został zaciągnięty na poranny wiec.
Portal zniknął. Nastała cisza, którą od czasu do czasu przerywał silniejszy podmuch wiatru.
-
Val kim jest tak osoba? – Rzuciła od niechcenia Felice, z zamkniętymi oczami skierowanymi ku słońcu.
-
Też chciałabym to... Wiedzieć – zaśmiała się zachrypnięta kobieta, wypluwając przy tym kawałek płuca.
Wszystkie oczy były skierowane na Auverin. Kobieta zrobila krok wstecz, jednak zbierając się na resztki odwagi, powiedziała
-
Moglibyśmy wejść do wieży? Będę się bardziej komfortowo czuła przekazując te cenne informacje. -
Do wieży po kolei weszli członkowie Apkokjalipsy. Ciężkie drzwi wejściowe przytzymywał górnik Amartis. Valentinne, Felice Schafer, Flavin, Van Shevan, Azzela Zielonowłosa, zasiedli przy dużym stole. Auverin stanęła obok, podpierając ściane, zaś wejście zastawił Amartis patrząc tęsknym wzrokiem za Van Shevanem.
-
Jak już mówiłam księżnej... - zaczęła Auverin
-
Księżnej bez księstwa – przerwał Flavin, a cała sala wybuchła śmiechem
(https://i.ibb.co/ZKjpXRZ/Zrzut-ekranu-16-03-2023-21-51-37.png)
-
Taak... Jak już mówiłam księżnej.. Słuchajcie.. Możemy temu zaradzić, wysłuchajcie mnie, jak już mówiłam księżnej, jestem tu na polecenie wysoko postawionego lorda na dworze Monarchy Wilhelma Britisha. Przychodzę z pewną propozycją, którą mój lord, którego imienia na razie nie będę zdradzała, chciałby, abyście przemyśleli, a istnieje duża szansa, że mój lord pomoże w waszej sytuacji ,,bez księstwa". Nie wszystkim podoba się ciągłośc monarchy. Nie wszystkim podoba się, jak zarządzane są księstwa. Sytuacja geopolityczna i koneksje pomiędzy Brittanią – Skara Brea i Cove, dla wielu z dworu Britisha są nieakceptowalne. Chcemy to przerwać. Pomóżcie nam, a wasza przyszłość nabierze innych kolorów...(https://i.ibb.co/HCSvqSx/Zrzut-ekranu-16-03-2023-21-56-05.png)
-
Wróg naszego wroga, staje się przyjacielem – rzuciła Felice, zaś w komnacie pojawiły się głosy aprobaty.
-
Doskonale – Twarz Auverin nabrała kolorów. –
Mój Pan oczekuje, abyście spełnili dwa zadania. Jedno będzie, jeśli plotki mówią prawdę, banalnie proste, macie zrobić dywersje. Napadniecie na Skara Brea, zabijcie wieśniaków, zrobicie zamieszanie, zaś ja ukradnę temu głupcowi Athelanowi Aldarenowi różdżkę, którą zostawił na targowisku. Różdżka dominacji, pozwoli nam przejść do drugiego etapu planu, który polega na porwaniu dziedzica Britisha Edwarda Alberta. Spełnijcie żądania mego Pana, a przy następnym spotkaniu wyjdzie on z cienia...(https://i.ibb.co/m5sfRvG/Zrzut-ekranu-16-03-2023-22-10-14.png)
Armie Apokalipsy zaczęły się szykować do boju....
Część II
... Na niebie w okolicach Skara Brea pojawiło się jaskrawe światło, a za nim potężny huk. Mogło to oznaczać tylko jedno – Auverin pod nieobecność strażników miasta, ukradła różdżkę dominacji. Misja zakończona sukcesem
– Athelanowi pójdzie w pięty, na pewno nie będzie zadowolony, z jaką łatwością go okradliśmy – Pomyślała księżna ze złośliwym uśmiechem na twarzy.
Cykady dopiero rozpoczynały swoje koncerty. Noc młodziutka, jednak nic nie wskazywało na to, aby tej nocy którakolwiek głowa spoczęła leniwie na miękkiej poduszce, wybierając się do krainy snów. Wojska Apokalipsy, po długo godzinnych zagranicach dywersyfikacyjnych, mogły taktycznie wycofać się z ziem piratów skrywając się w mrocznej wieży na obrzeżach niegdyś pięknego miasta Trinsic.
Portal zamknął się za Valentinne.
W nocy, kiedy dookoła słychać tylko szum morza, mroczna wieża Apokalipsy, wydawała się jeszcze bardziej przerażająca. Ząb czasu naruszył ją prawie z każdej strony. Popękane schodki wejściowe, wypadające, przeraźliwie skrzypiące z każdym podmuchem wiatru okiennice, i pajęczyny w każdym rogu, rysowały obraz nieszczęścia. Księżna zeskoczyła ze swojego rumaka, przywiązując go do pobliskiego drzewa, i dając upust emocjom, z głośnym jękiem usiadła na ziemi.
- Pieprzona magia coraz bardziej pozbawia mnie sił – zaklęła księżna, zerkając na uśmiechniętą Felice.
- Udało się, co? – Młoda generał wojsk Apokalipsy, uśmiechała się od ucha do ucha, wycierając krew ze swojej halabardy.
Felice była młodą pół-wilczycą. Jej futro dopiero nabierało niebieskawej poświaty, co mogła wskazywać na młody wiek, jednak jeśli ktoś ją oceniał przez pryzmat wieku, najczęściej popełniał śmiertelny błąd. Wiek Felice to bardzo mylne pozory. Zdolności taktyczne, rozwinięte na nad wyraz zaawansowanym poziomie, pozwalały jej przewidywać najmniejsze ruchy wrogów. Charakteryzowała się wyjątkowo ciętym językiem. Głównie przez swoje unikatowe umiejętności bojowe, bardzo szybko awansowała na jedną z najważniejszych pozycji w hierarchii gildii.
- Wydaje mi się, że wszystko idzie zgodnie z planem – Odpowiedziała Valentinne, przymykając oczy. Często tak robiła, chcąc oczyścić głowę. Tym razem, zwyczajnie pozwalając pieśniom nocy przynieść komfort uszom, delektując się spokojem.
Azzela Zielonowłosa stała niewzruszona. Była przyzwyczajona do wykonywania poleceń. Najczęściej ograniczyły się one do egzekucji wroga, jednak tym razem postanowiła zając się czymś innym. Podeszła do konia generał Felice, i zaczęła go rozsiodływać. Położyła ciężki uprzęż na ziemi, sięgnęła do pojemnika po szczotkę z twardym włosiem, po czym leniwymi, spokojnymi ruchami, zaczęła czesać konia.
Powietrze zawirowało.(https://i.ibb.co/3B9VLHb/Zrzut-ekranu-23-03-2023-21-10-19.png)
Zdyszana Auverin, zgięła się w pół, opierając ręce na udach. Pot spływał jej z czoła, kapiąc na niewidoczną w mroku trawę. Próbowała złapać oddech. Spode łba spoglądała, na scenę której tego wieczoru się nie spodziewała.
- Długo kazałaś na siebie czekać – rzuciła Valentinne wypluwając kawałek przeżutego źdźbła trawy.
Felice natychmiast podeszła do Auverin, wyrywając jej różdżkę zagłady. Mały przedmiot, czerwonawego koloru, bardziej przypominał pokolorowany kawałek gałązki, niż potężny przedmiot mający zmienić sytuację polityczną na świecie. Obejrzała różdżkę z każdej strony. Kilka razy machnęła nią próbując coś wyczarować. Z różdżki wystrzeliło kilak iskier, jednak nic niezwykłego się nie wydarzyło. Oddała przedmiot Auverin.
- Dla czegoś takiego, ryzykowaliśmy życia? – Rzuciła zdziwiona.
- Jest to wyjątkowo potężny przedmiot, jednak trzeba go umieć używać. Czas nas nagli i nie ma mowy abyśmy go tracili teraz na wyjaśnienia. Mój Pan ma dla was jeszcze jedno zadanie. Czas gra tutaj najwyższą role. – Auverin wyglądała na wyjątkowo zaniepokojoną.
Wyprostowała się. W świetle pochodni wiszącej na domu drużyna dostrzegła zdenerwowanie na twarzy posłanki.
- Nie taka była umowa – warknęła Felice – Po wykonaniu pierwszego zadania mieliśmy poznać Twojego mocodawcę.
Zapadła cisza. Felice mierzyła wzrokiem posłankę. Chwila przeciągała się w nieskończoność. Myszołów w oddali zanurkował, przecinając powietrze.
- Nie musimy ze sobą współpracować. To są nasze warunki, albo na nie przystaniecie, albo kończymy. - Powiedziała powoli Auverin, a w jej głosie usłyszeli desperacje.
- Niech będzie... - Felice uśmiechnęła się z pogardą.
Auverin przykucnęła przed pustym placem, sięgając po kawałek gałązki. Zaczęła rysować plan miasta w ziemi. W jednym miejscu wbiła patyczek, zaś granice całego miasta wyznaczyła palcem. Stuknęła w jakiś punkt, i mała wizualizacja miasta zmaterializowała się przed zgormadzonymi. Przed twarzami wszystkich pojawiło się miasto elfów Dolennost. Posłanka pstryknęła dwa razy, a jakiś większy budynek zaczął się jaśniej świecić.
(https://i.ibb.co/YkXbpFp/Zrzut-ekranu-23-03-2023-21-15-11.png)
- To jest miasto elfów Dolennost. Z bardzo wiarygodnego źródła wiemy, że Edward Albert British, odwiedza to miasto w delegacji. Zadanie jest bardzo proste. Macie go pojmać. Nie interesuje mnie czy jego straż, mieszkańcy, kobiety czy dzieci ucierpią. Możecie wybić wszystkich w pień, lecz jego chce zdrowego, żywcem. Pojmiecie go, i sprowadzicie tutaj, a mój mocodawca osobiście się przed Wami stawi, wyjaśniając trzeci etap. -(https://i.ibb.co/dPx5fRY/Zrzut-ekranu-23-03-2023-21-16-41.png)
Zadanie było zrozumiałe. Porwanie członka rodziny królewskiej, sprowadzenie go przed oblicze tajemniczego mocodawcy, a przy tym nie oszczędzając nikogo? Idealne zadanie.
Wojownicy Apokalipsy zaczęli szykować się do boju.
Valentinne spojrzała w oczy Felice. Obie zrozumiały się bez słów. Nie oszczędzać nikogo.
Powrót do wieży z Albertem synem Biritsha, miał okazać się tylko formalnością...
(https://i.ibb.co/smMZ2hW/Zrzut-ekranu-23-03-2023-21-18-51.png)
Część III
... Dolennost wznosiło się na wysokość kilkunastu metrów ponad równiną. Leżało na kilku poziomach, każdy z nich otoczony był murem. Mur, zbudowany w czasach świetności elfów, z ciężkiego kamienia. Za Wielką Bramą leżał dziedziniec, a za nim aż do wysokości grodu, skalna ostroga, dzieląca mur na pół. Wielkie Wrota wychodziły na wschód, druga brama na południowy wschód.
Za bramą miasta ustawili się wojownicy Apokalipsy. Księżna rzuciła okiem na dziedziniec, po czym zwróciła się do towarzyszy.
(https://i.ibb.co/9s7Tmk6/Zrzut-ekranu-23-03-2023-21-21-22.png)
Walka z obrońcami elfiego królestwa trwała długo. Liczne armie księcia elfów napływały z każdej strony, napierając na wojska Apokalipsy. Błękitna krew popłynęła ulicami białego miasta...
(https://i.ibb.co/kMDyD6F/Zrzut-ekranu-23-03-2023-21-23-26.png)
(https://i.ibb.co/zWdGx0q/Zrzut-ekranu-23-03-2023-21-24-05.png)
Przed pięknym budynkiem, który później okazał się elfią kaplicą ceremonialną, sytuowaną na wzgórzu, zebrali się wojownicy odziani w złote zbroje. Na opancerzone płytową zbroją ramiona elfów opadały ogniste włosy, w dłoniach dzierżyli bronie z tytanium. Vilae Shalgar, młoda czarownica, przybiegła zdyszana do generał wojsk
- Pani, znalazłam go!! O tam, na wzgórzu — Wskazała palcem miejsce, w którym przebywał dziedzic Britisha.
(https://i.ibb.co/PgJtM8y/Zrzut-ekranu-23-03-2023-21-29-54.png)
Armie Apokalipsy, z Azzelą Zielonowłosą na czele, przedarli się przez straż Edwarda, nie zostawiając żywego świadka. Kiedy odgłosy walki ucichły, wszystkie oczy skierowały się pytająco na księżną. Valentinne uśmiechnęła się, i jednym gestem z cichym odgłosem pstryknięcia, zamurowała wszystkie drogi ucieczki dla młodego księcia.
Na dziedzińcu pojawił się Książę Edward Albert Biritish.
- Dosyć tego! - Krzyknął młody książę, a na ustach wszystkich wojowników pojawił się gromki śmiech. - Przestańcie mordować! Poddaje się! - Książę Edward padł na kolana.
Felice Schafer, zbliżyła się pewnym krokiem, zakładając księciu magiczną bransoletę na nadgarstki.
- Jesteś nasz — syknęła, po czym założyła mu wór na głowę.
(https://i.ibb.co/hx6R5RJ/Zrzut-ekranu-23-03-2023-21-29-05.png)
Azzela popchnęła młodego księcia w stronę zakapturzonej postaci.
- Książę należy do Ciebie. Zgodnie z umową. Teraz pora, abyś to Ty wywiązała się z umowy... Auverin. - Valentinne patrzyła w posłankę pustym wzorkiem, po czym skierowała go na dziedzica.
(https://i.ibb.co/6P54Rqk/Zrzut-ekranu-23-03-2023-21-32-55.png)
Auverin uniosła różdżkę dominacji i skierowała ją na Edwarda Alberta Britisha...
Koniec Pierwszego Etapu.