DM2: Dziedzictwo Mistrzów

Forum Projektu DM2 => Przygody => Wątek zaczęty przez: Hagrim w 2024 03 25, 22:25:39

Tytuł: Między piekłem a niebem
Wiadomość wysłana przez: Hagrim w 2024 03 25, 22:25:39
(https://i.imgur.com/fEzmEYL.png)

Mroczne odludzie wypełniało się coraz gęstszymi cieniami, gdy Katreena zatopiona w myślach przemierzała kolejne stronice starożytnych rycin w swojej komnacie. W tle słychać było szum wiatru, a złowieszcze szepty drzew brzmiały niczym zapowiedź nadchodzącej burzy. Gdy minęła północ, zauważyła  w oknie postać stojącą w cieniu, w bezruchu.
Wyraźnie zaintrygowana, nie wiele myśląc odłożyła księgę na półkę, na swoje miejsce i ruszyła schodami na dół.
Nie zdążyła dobrze zamknąć drzwi swojej samotni a ów nieznajomy stał tuż za nią.

Mężyczna na pierwszy rzut oka wyglądał schludnie, odziany był w luksusowe szaty, a na głowie widniał kapelusz, który przy odpowiednim ułożeniu głowy potrafił zakryć całą twarz.
Tajemnicza postać po krótce naszkicowała skąd się znalazła w tak odległych zakątkach i była to przekonująca historia, na tyle by na pytanie mężczyzny "Czy mnie wpuścisz do środka" Katreena przez może zbyt dużą pewność siebie, a może przez brak równie spontanicznych sytuacji w swoim życiu odpowiedziała


Wymiana uprzejmości - tak w dużym skrócie można by określić pierwszy dialog po wejściu do środka.
Z upływem czasu, bezimienny nabierał coraz większej pewności siebie, jakby sprawdzał na ile jest w stanie sobie pozwolić, w jej obecności.
Opowiedział żart, który wyraźnie rozbawił tylko jego, a wiedźma w skupieniu obserwując dostrzegła dzięki temu....


Postanowiła na ten moment, nie przykładać do tego większej uwagi - może zmęczone oczy od czytania postanowiły sprawić jej psikusa.
Mężczyzna z kolejnymi zdaniami, zbliżał się coraz bliżej i bliżej Katreeny, ona wycofując się krok po kroku w pewnym momencie poczuła, że nie została jakakolwiek wolna przestrzeń, a tylko zimny mur wieży.

Nagle w ułamku sekundy jego lico zmieniło się diametralnie - niegdyś ludzka twarz, spokojna, opanowana a nawet lekko uśmiechnięta, zmieniła się w twarz potwora.
Śnieżnobiałe kły zalśniły w blasku księżyca, a ona już wiedziała.
To był on - wampir. Jego spojrzenie, pomimo ciemności, zdawało się przeszywać noc jak ostry sztylet.

Z każdym jego łykiem krwi, jestestwo Katreeny przenikało. Znikała w czeluściach ciemności, cała moc którą posiadała nie była w stanie jej uratować. Wiedziała, że czeka ją marny koniec.

Jednak nieśmiertelny odsunął gwałtownym ruchem głowę od szyi kobiety, zostawiając ją na granicy życia i śmierci. Stał się władcą jej bytu, jednak w jego głowie zrodził się inny plan. O wiele okrutniejszy niż sama śmierć, która niechybnie byłaby jej pisana, gdyby nie otrzymała kilku kropel krwi Immortha.

Wampir nie przykładał do niej zbyt dużej uwagi, gdy powoli wstawała z podłogi.
Zaczął monolog, co kilka chwil tylko rzucając spojrzenie czy aby na pewno rozumie powagę jego słów.

Pomyślała w duchu, jakie ma inne wyjście... Odmówić? Zanim zdążyła wyobrazić sobie konsekwencje tej decyzji, mężczyzna wycedził jakby słyszał o czym myśli.
"Sprawię by Twoje życie było piekłem na ziemi, a śmierć Twoim jedynym ratunkiem"
Po czym, spokojnie przeszedł do pytania

W odpowiedzi zapytała, a jak ja mogę Cię nazywać, na co stanowczo odpowiedział "Póki co... PANIE i tyle Ci powinno wystarczyć"
Przytaknęła i zapytała jak wysoko ma skoczyć. Jak się okazuję nie bez powodu wybrał właśnie ją na swoją służkę.
Miał dla niej zadanie, które mimo upływu wieków było dla niego niczym mała, denerwująca muszka- nieznacząca nic ale bardzo irytująca.

Jednak zanim do tego, musiał upewnić się, że aby na pewno przeczucie go nie myli. Wspomniał Kat o tym jak niegdyś sprawdzano potencjał na sługę krwi, a mianowicie jak sam to określił

I takie też zadanie postawił wiedźmie.
Musiała przynieść trzy serca - wilkołaka przywódcy, samotnego wilka i cerberosa.

Nie było to dla niej żadne wyzwanie, Katreena posiadała duże pokłady energii magicznej. Była biegła i precyzyjna.
Wiedziała, że to będzie tylko formalność.

Tak też się stało. Podała worek ociekający jeszcze świeża krwią, w którym to znajdowały się ów organy.

Nieśmiertelny był bardzo zadowolony - nie była pewna tylko czy to z niej, czy raczej z tego, że jego przeczucie znowu go nie myliło.
W nagrodę poznała jego imię i mogła tytułować go swoim mistrzem.
Szybko jednak wrócili do zadania, tego prawdziwego które postawił przed Kat.

Otrzymała od niego srebrny, zardzewiały nóż.

Wiedziała gdzie ma się udać, dlatego też nie tracąc czasu wyruszyła prosto do wyznaczonego miejsca.
Jakie było jej zdziwienie gdy nie zastała tego kogo szukała, a zastała jego potomkinie. Krew z jego krwi, miała przeczucie, że to jeszcze bardziej uraduje jej mentora.
Kobiety rozmawiały przez dłuższy czas, a z każdym ziarnem karczmarka zdawała się coraz bardziej niedowierzać co słyszy i w jakiej sytuacji została postawiona przez swojego ojca.
Właśnie spełniał się jej najgorszy koszmar. Kobieta była na tyle zdesperowana, że szukała nawet ostatniej nadziei w Katreenie.
Niestety nie tego spodziewała się usłyszeć od niej

Łzy leciały po polikach, lamentom nie było końca. Jednak mimo wszystko, wiedziała co oznacza jego powrót i wizyta wiedźmy.
Otrzymawszy nóż, stało się to co stać się musiało.

Katreena odeszła z dobrymi wiadomościami dla swego Pana. A to co po sobie zostawiła, to jedynie brudną posadzkę.

Mistrzu! - krzyknęła.
Mam dla Ciebie wyjątkowe informację. Opowiedziała każdy szczegół i tak jak sądziła, uśmiech z każdym słowem malował się coraz większy na jego twarzy.
Był z niej zadowolony.

Wykonałaś kawał dobrej roboty powiedział, po czym już z poważną miną położył jej dłoń na ramieniu, spojrzał głęboko w oczy.
Droga Kat, to była przede wszystkim lekcja dla Ciebie...

Katreena wiedziała, że nie może pozwolić sobie na wzbudzenie nawet minimalnej dawki niepewności co do jej intencji u Gueseppa. Mogło to ją kosztować życie i wielu innych istnień.
Nim obydwoje odeszli do swych komnat wampir miał jeszcze ostatnie słowa dla wiedźmy. Potwierdził coś, co czuła już od jakiegoś czasu. Wiedziała, że jej jestestwo ulega zmianie. Ulega zmianie bardzo szybkiej i diametralnej. 
Tytuł: Odp: Między piekłem a niebem
Wiadomość wysłana przez: Hagrim w 2024 03 30, 15:12:16
(https://i.imgur.com/7NfCcmA.png)

Pewnej nocy, wiedźma wróciwszy do swojej samotni zobaczyła Guesepp'a kontemplującego jej niedawny nabytek - obraz zatytułowany Rytuał, spod pędzla Vergil'a Z'ev Vidarr'a.
Nie chciała mu przerywać tej chwili, dlatego spokojnie stanęła w przejściu czekając, aż zostanie zauważona... Nie trwało to zbyt długo.
Wampir odwrócił się w jej kierunku, opowiadając o tym jak ów obraz został przez niego zinterpretowany.

Dobrze widzieć, że jesteś wypoczęta ponieważ mam dla Ciebie nie lada zadanie. Nie raz już udowodniłaś mi swoją wartość dlatego też nie mam cienia wątpliwości, że temu sprostasz. Wszak jesteś moją najlepszą służką 
Kobieta nie wiedziała jak zareagować. Myśl, że zostaje zrównana do statusu służby nadal jej bardzo uwiera. Zdecydowanie nie takie są ambicję w niej drzemiące aczkolwiek wie, że prędzej czy później uzyska zasłużoną sobie pozycję w oczach nieśmiertelnego mistrza, który dzisiaj zdawał się przez większość czasu mówić językiem domysłów i tajemnic.

Mężczyzna spoważniał, tym samym dając do zrozumienia, że czas na pogawędki został wyczerpany.
Nie po to tutaj jesteśmy - wycedził Guesepp'e.
Miał dla wiedźmy kolejne, bardzo ważne  zadanie które będzie milowym krokiem do odbudowy dawnej chwały i mocy.
Wspomniał jej, że wampir nie jest w stanie uzyskać pełnego potencjału jeśli, nie ma ze sobą "kawałka" domu. Tak to ujmijmy na ten moment.
Wskazał jej miejsce, gdzie ów kawałek domu jest. Nie musiał dodawać nic więcej. Wiedział, że Kat jest zdolna do odzyskania go bez jego dalszej ingerencji.

Szybko trafiła w wyznaczone miejsce - byli tam piraci z kuframi wypchanymi po brzegi najróżniejszymi skarbami. Jednak Ona chciała skrzynię, która dla zwykłego zjadacza chleba uznawana będzie za zbędną. Liczyła, że dzięki temu cała "transakcja" pójdzie łatwo i sprawnie.

wyłoniła się z cienia

Katreen'a była wyjątkowo w bojowym nastroju tej nocy. Uśmiechała się aktorsko ale i tak można było wyczuć chłodną i złowrogą aurę.
Jej suknia emanowała nad wyraz wyraźnie antycznymi runami, które nabierały na intensywności jakby dostosowane do aktualnie panujących emocji kobiety.
Pewnym tonem powiedziała.

Oczywistym było, że to nie może się tak prosto skończyć.
Kat nie ustępowała, ze swojego stanowiska jak również Kapitan i nie wiele myśląc wysłał swoją najznamienitszą wojowniczkę, która miała stawić czoła wiedźmie.

Ohh próżne nadzieje i próżna walka.
Paraliż uniemożliwił przeciwniczce szarżę, a czarownica w tym czasie kreśliła znak na ziemi, dodała odpowiednio starte zioła w bardzo precyzyjnych ilościach i coś czego musiała nauczyć się niedawno od swego mistrza - dodała składnik, którego nigdy nie używała.

Ziemia rozeszła się, a oczom szajki ukazał się kościany smok, który ociekał jeszcze świeżą krwią.
"Idź, zabij"
Dało się słyszeć jeszcze słowa Veneficius. Jednak na próżno szukać wytłumaczenia pośród przerażonych piratów.
Najlepszy wojownik padł.

Z cienia wyłoniło się lico równie piękne, co zabójcze
Podeszła pewnym krokiem do łajby i przeszła do meritum.

W ogromnym strachu kapitan wyjawił również jeden, bardzo zaskakujący sekret. Według niego chętny był jeszcze ktoś na kufer którego poszukiwali Kat i Guesepp'e.
Wiedźma nie wiele myśląc, przycisnęła człeka żeby dowiedzieć się wszystkiego co wie.

Gestem dłoni wskazała swego wierzchowca i dwa kufry po które przybyła. Nie wiedziała, że te z pozoru proste zadanie, otworzy kolejne drzwi, za którymi skrywa się tajemniczy jegomość.

Widząc pełne juka wiszące na żuku, wycedziła bez pardonu "pozwolę Wam życ, jednak za zabranie mi tak drogocennego czasu oczekuję zadośćuczynienia, ale nie byle jakiego"
Gładząc się po uszach, wyrzekła

Po dłuższej chwili Kat zakładała na siebie wyjątkowo piękne i egzotyczne kolczyki.

Piraci czym prędzej widząc wiedźmę zbierającą się w swoją stronę zaczęli się pakować i podnosić żagle. Natomiast kobieta całą sytuację podsumowała odchodząc.

Weszła stanowczym krokiem do samotni, do komnaty w której znajdował się nieśmiertelny.
Mistrzu!
wyciągnęła skrzynie i położyła je na podłodze.
Zaczęła opowiadać co ją spotkało i jak nieoczekiwany okazał się dla nich los.

Wampir był wyraźnie zdziwiony takim obrotem spraw. Nie miał pomysłu któż to mógł być dlatego też bardzo zadowolony(ponownie Kat uważa, że to nie z jej zasług a z faktu, iż wybrał sobie odpowiednią służkę) wysłuchał, że jest trop którym można podążyć.

Jak już wcześniej dało się odczuć, Kat miała dzisiaj istnie wybuchowy temperament, dlatego też jedno niestosowne stwierdzenie w jej kierunku potrafiło wywołać lawinę nieprzyjemnych konsekwencji. Całe szczęście, że Hugo był jej nadal potrzebny, dlatego też szybko przeszli do sedna sprawy, zostawiając nieporozumienie za sobą.
Wyjaśniła mu z jakiego powodu znalazła się właśnie Ona w tym miejscu, zamiast przemytników.
Mężczyzna został postawiony między młotem, a kowadłem - nie mógł odmówić Kat, bo skończyłoby się to w najlepszym razie wielogodzinnymi torturami, lecz z drugiej strony był tajemniczy jegomość i jeśli wierzyć reakcji jak i słowom Hugo, był on wyjątkowo paskudnym, okrutnym człowiekiem.

Wiedźma zaproponowała mu, że w zamian za imię otrzyma on jej osobistą protekcję jak tylko podąży za nią. Proponowała mu azyl, gdzie będzie mógł na jakiś czas zaszyć się poza jurysdykcją bezimiennego brutala.
Koniec, końców Hugo przekazał potrzebne informacje, a sam prosił o kilka godzin do namysłu - kobieta obiecała mu, że gdy skończy wszystkie pilne sprawy, wróci do niego po odpowiedź.

Miała imię, teraz tylko potrzebowała dowiedzieć się gdzie kapłan przebywa aktualnie.

W międzyczasie zdobywania informacji o położeniu kapłana Yerhona, postanowiła wstąpić do muzeum aby odzyskać artefakt swojego mistrza.

Nie będzie to proste zadnie - wszystkie przedmioty są pod ścisłą ochroną najznamienitszych rycerzy. Kat próbowała wywabić podstępem jednego ze strażników i przy pierwszej dogodnej sytuacji zabrać ów przedmiot - niestety jednak wzbudziła tylko więcej podejrzeń. Każdy jej krok był obserwowany.
Było już wiadomo, że sama nie jest w stanie nic zrobić bez rozlewu krwi - na który nie mogła sobie aktualnie pozwolić z racji, że czeka ją jeszcze spotkanie ze zleceniodawcą Hugo i na pewno usłyszałby o niej przy tak krwawym rozwiązaniu.
Wyszła z muzeum, wodziła wzrokiem po posadzce próbując wymyślić najmniej inwazyjne rozwiązanie - jakie było jej zdziwienie słysząc śpiew kobiety, ubranej w czarne szaty.

Czarownica wiedziała z kim ma do czynienia, obecność złodziejki nie mogła być przypadkowa. Wszystko wskazywało na to, że sama musiała mieć niecne plany względem tego miejsca, a to bardzo dobrze się składało.
Bez zbędnych uprzejmości obie kobiety udały się w ustronne miejsce, Kat nie tracąc czasu powiedziała skowronkowi (tak przedstawiła się złodziejka) czego potrzebuję i jak bardzo ważne jest to dla niej.
Odpowiedź bardzo ją satysfakcjonowała, niemal od razu kobietom udało się porozumieć. Skowronek przekazał swoje warunki, które szybko zostały zaakceptowane.
Pozostało czekać, plan który miał pozwolić wiedźmie otrzymać artefakt mistrza wymagał czasu, a dokładniej wymagał 3 nocy aby nastał odpowiedni moment.

Nie pozostało nic innego jak czekać. A teraz mogła zająć się kapłanem Yerhonem - kobieta była wyjątkowo pewna siebie.
Przez chwilę pomyślała, że może to jest ten moment gdzie powinna wrócić do mistrza i przekazać mu, co udało jej się. Jednak czuła niedopartą chęć doprowadzić temat kapłana do końca tu i teraz.
Żywy lub martwy dzisiaj zjawi się u stóp Guesepp'a - pomyślała czarowinca.

Pewnym krokiem przemierzyła świątynie w poszukiwaniu ów kapłana, niestety już go tam nie było. Ruszyła na zamek.

Szukam kapłana Yerhon'a. Mam sprawę nie cierpiącą zwłoki  wycedziła bezpardonowo

przeszli do komnaty obok
Wiedziała jednak, że nadal każdy jej ruch będzie dokładnie obserwowany dlatego też obmyśliła plan jak wywabić kapłana ze strzeżonych murów.
Opowiedziała mu historyjkę jak udało jej się zdobyć od przemytników skrzynie wraz z informacją, kto był zainteresowany jej kupnem.
Nie chciała ryzykować przynoszenia ich ze sobą, dlatego wskazała mu miejsce ich składowania - "jest jeden warunek kapłanie" powiedziała Kat.

Kufry znajdują się w kanałach, a kanały jak sam wiesz są tak rozległe, ze miesiącami będziecie szukać gdzie mogłam je ukryć o ile teraz powiedziałam Ci prawdę.
uśmiechnęła się wyraźnie zadowolona z siebie kobieta

Jak mówił Hugo - Yerhon jest sprytnym i bezwzględnym człowiekiem o czym mogła się przekonać już podczas tej rozmowy.
Myślisz, że ja wczoraj się urodziłem? Że nie potrafię wyczuć pułapki? - powiedział, pewny siebie kapłan.

Nie miał zamiaru podążać planem wiedźmy, natomiast miał swój własny który jej zaproponował - chociaż słowo to nie oddaje przekazu jakiego użył człowiek. Dało się odczuć wręcz, że jest to rozwiązanie albo loch.
Musiała się zgodzić, nie miała wyjścia jeśli chciała opuścić zamek.

Wiedźma była sprytna, wybrała miejsce w kanał gdzie łatwo mogła zwieźć posłańca.
Rycerz światłości wszedł do sali, odziany był w szarfę świątynną.
Długo kazałeś na siebie czekać - powiedziała.

Skrzynia leżała na ziemi nieopodal, jednak po mimice i zachowaniu wojownika było wiadomo, że miał inne intencje i fortel który obmyśliła nie będzie mógł dojść do skutku.
"wiem kim jesteś! wiem, że służysz potworowi!" wykrzyczał rycerz po czym ruszył do szaleńczej szarży.
Walka nie trwała długo. Kat zabiła w mgnieniu oka człowieka i zerwała z niego szarfę, jako potwierdzenie jej słów dla mistrza Guessep'a .

Przed powrotem do samotni czekało ją ostatnie spotkanie. Kat chciała zrekrutować Hugo jako szpiega w swoje szeregi. Chciała wiedzieć wszystko o kapłanie i uważała, że on będzie idealnym kandydatem.

Wolnym krokiem weszła do portu i nagle jej oczom ukazała się pozostałość po rzezi na Hugo. Widać było po ranach jakie były na ciele, że musiał być torturowany przez wiele godzin. Oczodoły puste, liczne rany, nacięcia na skórze.
Plany wiedźmy zostały pokrzyżowane i doskonale zdawała sobie sprawę przez kogo.

Katreen'a wiedziała, że nie wraca z najlepszymi informacjami do swego mistrza. Weszła do sali gdzie się znajdował i zaczęła opowiadać co się wydarzyło w stolicy.
Przekazała Guesepp'e, że musi poczekać trzy dni na artefakt, który zlecił jej przynieść jeszcze TEJ nocy.
Wyraźnie poirytowany syknął.

Opowiedziała również o kapłanie, że to właśnie on stał za zleceniem dla przemytników i o tym jak próbowała skonfrontować się na własną rękę z Yerhonem.
Gdy wampir to usłyszał, wpadł w furię.

Jego lico zmieniło się, pokazał swe prawdziwe oblicze. Rzucił się na Kat. Był wściekły, jak śmiała nie przyjść do niego z tymi informacjami tylko działać tak pochopnie.

Powstrzymał się przed skręceniem jej karu, cisnął nią o ścianę i wysyczał tylko
MASZ TO NAPRAWIĆ
Ani słowa więcej.

Kat wiedziała, że musi działać. Stawką jest jej życie.
Tytuł: Odp: Między piekłem a niebem
Wiadomość wysłana przez: Hagrim w 2024 04 07, 20:28:07
(https://i.imgur.com/bqeDcJU.png)

Słońce powoli chyliło się ku zachodowi
Wiedźma postanowiła wyjść z samotni by podziwiać w spokoju zachód słońca. Wzięła sobie do serca słowa mistrza, że nadchodzące są również jej ostatnimi.
Już nigdy nie będzie w stanie czuć tego co czuje teraz.
Czerpała całym jestestwem jakże ulotną chwilę, gdy niespodziewanie na jej ramieniu wylądował gołąb pocztowy, który podał jej kawałek pergaminu.

A więc już czas pomyślała po czym bezzwłocznie ruszyła we wskazane miejsce.

Karczma Vesper jak co wieczór tętniła życiem 
Bard na środku sali, w specjalnie przygotowanym dla niego miejscu grał na harfie i wyśpiewywał swoje ballady. Ludzie do okoła tańczyli, rozmawiali i śmiali się. Ciesząc się swoim towarzystwem.
Kat rozejrzała się, po czym poszła na drugie piętro. Było tam o wiele spokojniej. Atmosfera sprzyjała powodom dla których zjawiła się w izbie, w centrum miasta.
Nie zdążyła nawet złożyć zamówienia, a Skowronek już machnął dłonią w jej kierunku. Kobieta nie ukrywała dobrego humoru i uśmiechała się do czarownicy.
Czy zadanie wykonane? spojrzała wymownie na złodziejkę.
...ale może napijmy się czegoś mocniejszego najpierw? W momencie gdy skończyła formować pytanie, już znała odpowiedź.
Wiedźma nie była w nastroju na zabawę i zbędną rozmowę. Chciała jak najszybciej dowiedzieć się, czy wszystko poszło według planu i ma dla niej artefakt. Wszak od tego zależało jej życie - nieśmiertelny wyraźnie to zaznaczył przy ich ostatnim spotkaniu.

skowronek wyciągnął tarczę i przekazał Kat
Tak jak mówiłam. Ja nigdy nie zawodzę.
Wiedźma zapłaciła umówioną kwotę i chciała już kończyć to spotkanie jednak złodziejka nalegała aby ta zadbała o coś do picia. Użyła nawet stwierdzenia, że czarownica nie pożałuje tych dodatkowych chwil i dowie się czegoś związanego z posiadanym już artefaktem.
Zważywszy na okoliczności w jakich była i fakt, że potrzebowała każdej karty przetargowej przy kolejnym spotkaniu z Guessepp'e zgodziła się.
Skoro już mnie przekonałaś moja droga to nie będziemy pić byle czego. - oddaliła się do swej winnicy.

Jak na czarownice przystało mimo dzielącego dystansu te dwie lokalizacje, nie trwało to długo.
Wchodząc ponownie do karczmy, drogę zaszła jej strażniczka.
Twarz cała zapłakana, ledwo powstrzymywała się żeby nie ryknąć ponownie i nie zalać się łzami.
Mój najdroższy Hugo... To wszystko twoja wina! WIEM TO!!! - wycedziła strażniczka w twarz Katreen'y.
Kobieta nie była zadowolona z takiego obrotu sprawy. Wszak to mogło znaczyć tylko jedno będąc tak daleko od stolicy - plotki szybko się rozeszły i podobizna jej twarzy musiała zostać rozesłana w Sosarii.
Chcąc jak najszybciej zakończyć ten spektakl w którym grała jedną z głównych ról - stanowczo i z pełnym złowrogiej energii spojrzeniem utemperowała byłą strażniczkę stoczni.
Nie było innego wyjścia, a na pewno nie teraz.

Wiedźma postawiła flaszkę wyśmienitego wina na stole przed Skowronkiem.
Zaufaj mi, takiego wina jeszcze nie piłaś w swoim życiu
Nim przeszły do sedna sprawy, złodziejka poradziła Katreenie żeby spróbowała zaszyć się na jakiś czas. Jej twarz stała się zbyt rozpoznawalna i jak tak dalej pójdzie będzie ciężko jej działać nadal w cieniu, z dala od nieprzychylnych oczu.
Jednak nie dowiedziała się niczego nowego. Wiedźma wiedziała, że jest to pokłosie jej błędu w stolicy i już poczyniła odpowiednie kroki, żeby cała sytuacja ucichła.
W każdym razie, dlaczego mnie zatrzymałaś? spojrzała na kobietę w czerni
Jak już mówiłam wcześniej lubię dowiedzieć się kilku rzeczy o przedmiotach które chce wykraść, a zwłaszcza z tak dobrze strzeżonych miejsc jakim jest muzeum Brytani.
Wiele osób odradzało mi tego zlecenia, ze względu na ród do którego należy ów artefakt. Nie będę wdawać się w szczegóły bo na pewno wiesz o czym mówię. - spojrzała na kobietę odzianą w tajemnicze runa.
Oczywiście, że wiedźma wiedziała o czym mówi jak mogłoby być inaczej. Jednak kolejna informacja zaintrygowała ją. Okazało się, że tarcza z rodu węża był niekompletny, brakowało do niej miecza.
Przewrotny los chciał, że Skowronek prócz tej jakże ważnej informacji dowiedział się również kto jest w jego posiadaniu.
Mogłoby się wydawać, że księżyc świeci wprost na wiedźmę.

Na pożegnanie Katreen'a ofiarowała złodziejce jeszcze jedną butelkę wina w prezencie. Wykonane zadanie samo w sobie było wielką ulgą, a jeszcze tak istotne informację.
Nie mogła przejść obok tego obojętnie.

Miasto na wodzie - tak złodziejka opisała miejsce gdzie znajduje się ów przedmiot, a raczej gdzie znajduję się aktualny właściciel artefaktu.
Katreen'a znała mapę świata, przez te wszystkie lata lubi myśleć, że zwiedziła każdy, nawet najmniejszy zakamarek. Udała się do portu i wynajęła najszybszy statek wraz z załogą, która to zabierze ją w wyznaczone miejsce bez niepotrzebnych pytań.

Rejs nie trwał długo i całe szczęście. Wiedźma nigdy nie lubiła tej formy przemieszczania się. Słona woda bardzo źle wpływała na jej włosy i cerę.
Piracie! Czy powiesz mi gdzie znajdę tutejszego bankiera? - wykrzyknęła do pierwszego napotkanego człowieka potrząsając przy tym sakiewką.
Jak mawiał jej mistrz - krew i złoto potrafią otworzyć niemal wszystkie drzwi.

Bankier aktualnie przeprowadzał inwentaryzację dlatego też jak tylko dostrzegł stojącą przed nim czarownicę podpowiedział, że aktualnie jego asystentka zajmuje się bieżącymi sprawami klientów.
Przybywam w sprawie, z którą tylko Ty możesz mi pomóc
Zaciekawiony oderwał się od swoich obowiązków i wsłuchał się w słowa Katreen'y.
jesteś już drugą osobą, która zjawia się w tej samej sprawie - pobudzony przerwał kobiecie.
Miecz rodu węża zdaje się jest bardziej rozchwytywany niż mogłoby się wydawać. Relikt przeszłości, a jak się okazuje z dnia na dzień coraz więcej chętnych. Ta świadomość daje kolekcjonerowi duże pole to popisu.
Wiedźma liczyła jednak na to, że kolekcjoner nie dostrzeże tego faktu lecz to, że jest to przedmiot bardzo stary i wysłużony, a w aktualnym stanie nadający się jedynie jako ozdoba nad kominkiem.
Wyciągnęła z plecaka kilka podrzędnych statuetek, które zaproponowała na początek mając z tyłu głowy, że to na pewno dopiero początek negocjacji.
Zgoda! Co prawda mam już kilka w swojej kolekcji ale co mi tam! Biorę! - Katreena, nie kryła zdziwienia. Według opowiadań Słowika miał być stanowczym i twardym człowiekiem w interesach.
Cóż za niespodzianka. Bardzo podejrzana niespodzianka- pomyślała.
Posiadając już przedmiot w dłoni zaczęła wypytywać o tą drugą osobę. Z pytania na pytanie dowiadywała się coraz więcej faktów, które wyraźnie zaniepokoiły wiedźmę. W pewnym momencie do rozmowy włączyła się asystentka bankiera, która widząc całą sytuacje opowiedziała dotąd nieznane nawet kolekcjonerowi szczegóły.
Dowiedziała się już wszystkiego.
radziłabym Wam się skryć na jakiś czas - dodała odchodząc.

Nie tracąc czasu podała nieśmiertelnemu tarczę rodową.
Jak to miał w zwyczaju mówił tajemniczo, nie zawsze jednoznacznie.
Widzisz Kat, tarcza ta wszak znamienita i od pokoleń w moim posiadaniu. To jednak nadal tylko przedmiot

Wiedźma była zszokowana widząc co skrywał ów artefakt. Jednak wiedziała, że ma jeszcze znacznie więcej do przekazania.
Zaczęła od kolejnej, dobrej według niej wiadomości i podała mu miecz. Łatwo dostrzegła, że nie miał on dla niego większej wartości.

To nie wszystko.
Tajemnicza wampirzyca popełniła błąd i okazało się, że jest kolejnym graczem przy stole.

Nieśmiertelny został zaskoczony i wyraźnie się zmartwił takim obrotem spraw.

Guesepp'e wręczył kobiecie klucz i nakazał udać się po depozyt, który miał znacznie przyśpieszyć realizacji ich planów.
Katreen'a dostała jedną, konkretną informację od wampira. Musi utkać pajęczynę niczym czarna wdowa, na tyle rozległą, że każdy nawet najmniejszy szept jaki będzie miał miejsce w stolicy nie umknie jej uwadze. Przy tym wszystkim nadal pociągając za sznurki z ukrycia.

Wiedźma jest znakomitą intrygantką, dlatego też wiedziała jakie będą jej kolejne kroki.
Wiedziała bardzo dobrze co będzie się działo dalej.
Tytuł: Odp: Między piekłem a niebem
Wiadomość wysłana przez: Hagrim w 2024 04 21, 21:56:33
(https://i.imgur.com/6UZRdlO.png)

Obydwoje byli pochłonięci rozmową. Nie zwracali uwagi na otaczającą ich rzeczywistość, na ten moment nie było nic ważniejszego.
Ustalali nawet najdrobniejszy szczegół misternie utkanego planu. Nie było już miejsca na więcej pomyłek.
Guesepp'e wpadł na genialny pomysł jak kupić wiedźmie dość czasu, aby mogła postawić pierwsze kroki w stolicy.
Magia śmierci którą władała nie była dość silna żeby stworzyć armię, na tyle liczną żeby zająć kapłana na długie dni. Jednak z pomocą rytuału o którym myślał, jej moc wzrośnie co najmniej dwukrotnie.
Sposób o którym myślał został spisany przez jedną z najstarszych wampirzyc. Dzięki tej księdze i jego wiedzy będą wstanie dopiąć swego.

Zamczysko od stuleci stało opuszczone. Czasy w których nie było na tyle odważnych śmiałków żeby zapuszczać się zbyt głęboko w tamte strony zniknęły bezpowrotnie.
Przeczucie? Przeznaczenie?  Jaka by nie była to tajemnicza energia - Katreena wiedziała doskonale gdzie iść.
Trafiła do olbrzymiej sali, niemal w pełni wypełnionej pełnymi półkami i księgami luzem rozrzuconymi po posadzce.
Ledwo mogła przecisnąć się między nimi. Wiele godzin minęło nim dotarła do własciwej.
W końcu! Mam! - wykrzyknęła.
Jedno z zadań wykonane.

Immortha miał dla niej jeszcze jedno związane z tajemniczym kryształem. Stworzonym jeszcze przez prekursorkę kasty Vynth.
Potężna wampirzyca odkryła sposób na radzenie sobie z odwiecznym i najgroźniejszym wrogiem każdego wampira.
Guesepp'e kazał wiedźmie zdobyć choćby odłamki kruszywa, z których będzie wstanie odtworzyć kroki założycielki kasty.
Nie dostała jakichkolwiek dodatkowych wskazówek, lecz nie było to dla niej większym problemem. Jest sprytna, pomysłowa i posiada pełny wachlarz magicznych sztuczek.
Dzięki temu w mgnieniu oka uwinęła się z tym wyzwaniem.

otrzepała płaszcz ze śniegu po czym zaczeła inkantację
Kal Ort Por

Wróciła do samotni, wróciła do Guesepp'a
Nieumarły był wyraźnie zadowolony.
Odebrał księgę i odłamki kryształu
Dobrze się spisałaś, niemal zawsze to robisz.
Zaraz po tych słowach zrobił kilka kroków do tyłu, oparł się o ścianę wieży wbijając spojrzenie w kobietę.
Moja droga Kat. To jedne z ostatnich wschodów słońca, które będą na Ciebie tak mocno oddziaływać.
Opisz mi to, co widzisz. To co czujesz


Wiedźma zrobiła dokładnie to o co prosił ją Immortha, szczegół po szczególe.
Wampir z każdym słowem wiedźmy zbliżał się do niej bezszelestnie - coraz bliżej i bliżej.


Guesepp'e zdecydował, że nadszedł już czas.
Czas by Kat stanęła obok niego, równa jemu samemu.

Jej oczy, wcześniej hebanowe nabrały głębokiej czerwieni, a skóra stała się blada jak marmur.
Wampirza krew zaczęła płynąć w jej żyłach, nadając jej nieśmiertelność oraz nadludzką siłę.

Guesepp'e spojrzał na swoją uczennicę.
Jeszcze kilka dni upłynie nim Twoja przemiana dobiegnie do końca.
Śmiertelne i kruche, zostanie zastąpione nieśmiertelnością i potęgą wykraczającą ponad wyobrażenie.


Czas na mnie, moja droga Kat. Mam jeszcze wiele bardzo ważnych spraw do zamknięcia przed Naszą przeprowadzką.
A Ty pamiętaj, przygotuj Nas odpowiednio. Nic nie może zawieść.

Wampir transmutował swoje ciało, po czym zniknął w mroku
Tytuł: Odp: Między piekłem a niebem
Wiadomość wysłana przez: Hagrim w 2024 05 30, 20:37:00
(https://i.imgur.com/fPSF1xY.png)

wampirzyca przechadzała się pustymi ulicami miasta, gdy nagle jej oczom ukazał się nadlatujący nietoperz. W pysku miał zawinięty kawałek pergaminu
Doskonale zdawała sobie sprawę od kogo będzie to wiadomość. Wiedziała, że zbyt wiele czasu upłynęło od jej ostatniego spotkania z Mistrzem. Ich plan zakładał wdrążenie wszystkich kroków jak najprędzej i dlatego też dało się wyczuć coraz to gęstszą atmosferę, za każdym razem gdy rozmawiali. Myśli Guesepp'a były już w następnym etapie, a jakiekolwiek opóźnienie ukazywało najgorszą jego twarz.
Spotkali się w karczmie o wątpliwej renomie, aczkolwiek takie właśnie miejsca pozwalają im spokojnie zaplanować kolejne kroki.
Immortha nie przebierał w słowach i nie miał zamiaru bawić się w uprzejmości - od razu przeszedł do sedna, czyli zadań.
Jednym z nich miało być spotkanie się z samotnikiem, o którym nie powiedział zbyt wiele. Wiedziała tylko, że ma otrzymać od niego bukiet, który to musiał znaleźć się na cmentarzysku tuż nieopodal miasta. Nie przekazał jej powodu, jedynie rzucił nonszalancko
- zrozumiesz moja droga Kat
Kobieta nie zdziwiła się. Poznała swojego Mistrza bardzo dobrze i wiedziała, że to nie będzie zwyczajny bukiet pięknych kwiatów. A ów tajemnicza persona nie bez kozery jest przedstawiona w bardzo zdawkowy sposób. 
Kolejnym było zdobycie planów *kropla atramentu*. Było to dla niej zrozumiałe - jak już wcześniej ustalili będą zmuszeni poruszać się w cieniu, z dala od ciekawskich oczu. Oczywistym więc jest, że muszą wiedzieć dokładnie które drzwi, do jakiego miejsca są w stanie ich zaprowadzić.

poprawiła suknie, zarzuciła kaptur płaszcza na głowę
Gotowa była już wyruszyć, nie tracąc ani chwili. Jednak delikatnie poirytowany głos Wampira przypomniał jej o ich kryjówce, która nie była jeszcze gotowa. Wyraźny grymas na jego twarzy wskazywał, że jest z tego faktu bardzo niepocieszony.
- chcę dzisiaj usłyszeć z Twoich ust konkretne daty Naszej przeprowadzki

Ciekawość sprawiła, iż wyruszyła najpierw w kierunku samotnika. Musiała dowiedzieć się czym ów bukiet jest.
Nie zajęło jej długo odnalezienie wspomnianego przez Guesepp'a miejsca. W opuszczonym zamczysku, próżno było szukać ogrodzenia lub zaryglowanych bram. Dało to kobiecie do myślenia, że mieszkaniec tego miejsca nie obawia się nieproszonych gości.
A kto wie, może nawet liczy na ich pojawienie się?

Oczy rozbiegane, śmiech szaleńca i wyjątkowo zużyta szata okrywała jego lico.
- przybyłam odebrać bukiet, który zamówił mój mistrz
Nieznajomy oczekiwał tego spotkania i był na nie gotowy. Jednak nie miał zamiaru oddać go tak po prostu - zażądał w zamian złotego kielicha, z którego będzie mógł pić swe tajemnicze mikstury.
Katreena nie kryła irytacji, miało to być proste zadanie, które pozwoli jej zyskać czas na zajęcie się zaległym zadanie jeszcze tej nocy. Tym razem jednak musiała uzbroić się w odrobinę cierpliwości. Znała znamienitego majstra, który zamieszkiwał Piracką przystań stąd też wyszeptała słowa Kal Ort Por, które w ułamku sekundy przeniosły ją do miasta.
Dla tak wprawionego rzemieślnika było to wyjątkowo łatwe zadanie, dzięki czemu wampirzyca mogła szybko wrócić do dziwaka z piękny, złotym kielichem.

o to Twój kielich nieznajomy
Wycedziła bez pardonu. Po czym odebrała zamówienie Mistrza. Jakie było jej zdziwienie, gdy oczom ukazał się bukiet z ludzkich kończyn.

Wiedziała, że ma do czynienia z magią śmierci - wprawdzie sama ów magią władała, natomiast poziom zaawansowania wykraczał poza jej wyobrażenie.
Zacisnęła wargę w złości. Była bardzo ambitną wiedźmą a fakt, że jest ktoś na tym świecie, który przewyższa ją umiejętnościami wprawiał niemal w stan szaleństwa.
Jednak nie był to odpowiedni moment na to. Wiedziała, że ma przed sobą stulecia i jest w stanie dorównać, a może nawet przewyższyć nekromantę.

schowała "bukiet" do juki wierzchowca po czym ruszyła w dalszą drogę
Księżyc niedługo ustąpi miejsca, a świat na nowo powita poranek. Dlatego też musiała odłożyć zdobycie planów *kropla atramentu*, kosztem sfinalizowania zakupu nowej kryjówki. Zleciła wybór odpowiedniego miejsca, swojej wspólniczce co do której miała wysokie oczekiwania i która miała odegrać znaczącą rolę w jej planie. Świadomie lub też nie - czas pokaże. Jednak wiedziała, że o tą znajomość musi zadbać.
- Witaj mój Słowiku!
Oczekiwałabym abyś pomogła mi dostać się do zamkniętej części tutejszego cmentarza. Chciałabym złożyć bukiet na jednym, z tamtejszych grobów. Złodziejka nie kryła zdziwienia tą nietypową prośbą, jednak wystarczająco długo znała Katreene i jej prośby coraz mniej robiły na niej wrażenie.
Kobieta otworzyła zamknięte drzwi.
-poczekaj na mniej na zewnątrz, to nie zajmie długo zapewniła wampirzyca.
Niejako błądziła po omacku, była niemal wodzona za nos przez Guesepp'a. Jednak w chwili, w które zobaczyła napis na jednym z nagrobków... zrozumiała. Dokładnie tak jak ją zapewniał.
Wiedziała, gdzie ma złożyć bukiet. Nie trzeba było długo czekać, gdy nagle spod ziemi zaczęły wygrzebywać się nieumarłe istoty. Począwszy od wygłodniałych guli, a skończywszy na kościanych smokach.
Wampirzyca odchodząc widziała jak niezliczone legiony nieumarłych wygrzebywały się z coraz większą zaciekłością. Istoty przepełnione nienawiścią i chęcią mordu zdawały się ignorować kobietę, traktowali ją jak swoją stworzycielkę.

Uśmiechnięta ponownie powitała Słowika, przechodząc już do konkretów -wskaż mi moja droga co udało Ci się dla Nas znaleźć
Udały się do portowej części miasta, opuszczony od lat budynek już na pierwszy rzut oka lata swojej świetności miał za sobą, jednak nie był to najmniejszy problem dla nieśmiertelnej.
Spełniał niemal wszystkie wymagania.
Nakazała Słowikowi sfinalizować zakup, jak również czym prędzej zwerbować odpowiednią ilość pracowników, którzy sprawią, że dodatkowe plany rozbudowy zostaną wdrążone w jak najszybszym terminie.
Kobiety miały dosłownie kilkanaście minut na omówienie wszystkiego, nim wampirzyca będzie musiała ją opuścić. Niebo zaczynało robić się coraz jaśniejsze, a Katreena nie chciała jeszcze w pełni wprowadzić Słowika we wszystkie szczegóły dotyczące ich znajomości. Zapewniła tylko złodziejkę, że w odpowiednim czasie dowie się wszystkiego co będzie ją ciekawiło ale ten czas jeszcze nie nastał. Miała przed sobą pracowite kilkanaście dni, żeby wszystko było gotowe na przybycie jej Mistrza.
Katreena, nie chciała nawet słyszeć, że coś może być nie gotowe. Wypchane po brzegi skrzynie złota były gwarancją powodzenia.

opuściła siedzibę, po czym spojrzała ku niebu
Nie była w stanie sprostać wszystkim zadaniom od Mistrza, nie miała wystarczająco czasu - a niespodziewane czynniki, o których postanowiła nie wspominać, nie sprzyjały zdobyciu mapy.
Musiała wrócić do karczmy i zdać relację z tego co udało jej się zrobić. Wiedziała, że Guesepp'e stał się coraz bardziej wymagający i coraz mniej tolerował jakiekolwiek niepowodzenia dlatego też była pewna, że to spotkanie mimo wszystko nie będzie należeć do najmilszych.

siedział w tym samym miejscu, niczym skamieniały

Opowiedziała wszystko to co chciała aby usłyszał jej Mistrz. Przekazała, że już za 7 dni siedziba będzie gotowa, a przeprowadzka gotowa. Bukiet, który spoczął na grobowcy, rozstąpił ziemię z której armia nieumarłych zaczęła się formować. Uśmiech na jego twarzy był wyraźny, jednak nim zdołał pogratulować Katreenie, wspomniała o planach *plama atramentu*.
Nie udało się, zawiodła jego oczekiwania.
Twarz w ułamku chwili zmieniła się, oczy zaszły krwią.
podaj mi swoją dłoń moja kochana Kat niemal sycząc wypowiedział te słowa.
Bez wahania zrobiła jak została poinstruowana. Przez chwilę gładził jej dłoń, muskał opuszkami palców by po chwili wbić pełne pogardy i złości ślepia w nią, złapał za nóż i przeszył na wylot dłoń przytwierdzając nóż do stołu.

NIE ZAWIEDŹ MNIE NASTĘPNYM RAZEM. O WIELE BARDZIEJ WOLĘ NAGRADZAĆ CIĘ, ANIŻEL KARAĆ MOJA KOCHANA
Bardzo powoli zaczął wyciągać nóż z jej dłoni.
Dopilnuj aby siedziba była w pełni gotowa na moje przybycie. To czego nieudało Ci się załatwić, lepiej żeby czekało również już na miejscu.

Wampirzyca odeszła bez słowa, tak było lepiej.
Tytuł: Odp: Między piekłem a niebem
Wiadomość wysłana przez: Hagrim w 2024 06 01, 15:02:40
(https://i.imgur.com/qbSOOlq.png)

Nadszedł długo wyczekiwany przez wampiry moment. Dzięki wysiłkom wiedźmy Guessepp'e miał dzisiejszej nocy wprowadzić się do siedziby, która przerosła jego najśmielsze oczekiwania.
Uzyskał nie tylko miejsce z którego będzie mógł pociągać za sznurki pozostając w cieniu, a do tego miejsce które będzie mogło mu służyć za dom przez kolejne stulecia. 
Oficjalne, szumne otwarcie sprawi, iż nikt nie będzie w stanie domyśleć się prawdziwego celu jaki się za tym miejscem kryje.

oblizała mimowolnie usta na myśl o niczego nieświadomych życiach

Już niedługo, plan zostanie zrealizowany. Z wroga Guessepp'a zostanie wyssana ostatnia kropla krwi... po długim i makabrycznym spotkaniu z wampirami.

Rozmowa między wiedźmą a jej Mistrzem odbywa się po raz ostatni w pijackiej spelunie. Tam również dowiedział się, że Katreena będzie miała dla niego, w kulminacyjnym momencie jeszcze jedną niespodziankę.
Co prawda wiedziała, że jej pomysł wiązać się będzie z początkową jego dezaprobatą - lecz postanowiła działać w imię słów cel uświęca środki. Liczył się TYLKO efekt końcowy, w którym to wampiry staną nad poległym człowiekiem, w którego oczach zauważą iż właśnie zdał sobie sprawę o swojej porażce i dalszych tragicznych dniach, które go czekają nim skona na posadce w ich krypcie.

Mieli niemal wszystko gotowe. Znali doskonale plany miasta i kanałów, które znajdują się praktycznie pod nim całym. Z każdego zakamarka są wstanie wydostać się na powierzchnię i uderzyć z zaskoczenia.
Lecz mimo wszystko muszą być ostrożni - przeciwnik jest wyrafinowany, sprytny i inteligentny. Zdawać by się mogło, że nadszedł ten czas, jednak muszą być pewni. Mieć gwarancję powodzenia, że uda im się przebić szyki i zjawić wprost przed jego obliczem.
Obliczem człowieka złamanego.

Zacisnął jej dłoń w niemal w zabójczym uścisku. Jej kości były na skraju roztrzaskania
Guessepp'e nie miał zamiary kryć dumy z Kat. Wręcz przeciwnie, właśnie w tym momencie zdecydował się ją w pełni uznać jako swoją, a ponad to usadowić po swojej prawicy.

Po chwili Immortha zwolnił uścisk i pozwolił zabrać dłoń. Na jej palcu znajdował się pierścień przynależności do Rodu Węża.

Sieć utkana przez Katreene i jej sojuszników zawisła nad całym miastem.
Zgodnie z jej planem, nic nie miało prawa wydarzyć się bez jej wiedzy. Widziała każdy krok, każdego mieszkańca.

Czas odpocząć. Czas zebrać siły.
Jeszcze tylko odrobina wysiłku i cierpliwości by nieuniknione stało się TU I TERAZ.
Tytuł: Odp: Między piekłem a niebem
Wiadomość wysłana przez: Hagrim w 2024 06 22, 14:29:36
(https://i.imgur.com/ZsjvmRT.png)

Niemal każdej nocy wampirzyca starała się opanować wszystkie tajniki magii krwi, które przekazywał jej w swych naukach Guesepp'e.
Niegdyś była jego najbardziej utalentowanym sługą, potrafiła zrealizować niemożliwe. Z upływem czasu zaczął traktować ją jak własną córkę, wszak przemienił ją. Jego krew sprawiła, że martwe ciało nabrało energii i siły.
(https://i.imgur.com/iMuNQpB.png)
Postawił przed sobą cel aby przekazać jej wszystko co wie. Jej talent i chora ambicja sprawia, że wiedza jaką ją raczy wsiąka niczym woda na suchej ziemi.

Medytacja tej nocy jednak została przerwana przez Słowika.
Armia którą stworzyła Kat, nabierała na sile. Nie była już dłużej niezauważona.
Według informatorów ów tematem zaczyna interesować się Inkwizycja.
Armia musiała co najmniej 10 krotnie powiększyć swoją liczebność w takim razie - zwróciła się z poważną miną wampirzyca, nie kryjąc przy tym zadowolenia ze swoich poczynań.
Słowik ostrzegł ją co prawda aby unikała aktualnie tego miejsca, lecz to było zbędne... Katreena oczyma wyobraźni już tam była.

Nad cmentarzem latały kościane smoki, budynki zasiedliły prastare lichy. Każdy wolny centymetr został wypełniony przez potężne, nieumarłe istoty.

Przez jej kark przeszła iskra. Wiedziała co to znaczy.
(https://i.imgur.com/M7HDcOF.png)
Niezwłocznie wróciła do Siedziby aby zobaczyć Guesepp'a. Ostatnimi czasy nie mieli okazji zbyt wiele razy spotkać się twarzą w twarz. Jej całym światem były księgi dlatego też myśl, że chęć spotkania nie jest pozbawiona powodu wywołało uśmiech na jej twarzy. Będzie mogła wykorzystać nowo nabyte moce w praktyce.

Rozmawiali przez wiele godzin. Omawiali ostatnie wydarzenia, to jakie jest ich stanowisko i jakie kolejne kroki w przygotowaniach powinny zostać postawione.
Mistrz przekazał swej uczennicy dwa, istotne zadania.
Jednym z nich było rozwiązanie aktualnego problemu z nieumarłymi. Plany kanałów, które udało jej się zdobyć jakiś czas temu, mogą stworzyć ujście dzięki któremu uda się ich ukryć pod ziemią. Pozwolić im się nadal formować ale z dala od wścibskich spojrzeń Inkwizycji.
Było to bardzo proste i inwazyjne zadanie. Wejść w posiadanie odpowiedniego materiału, który pozwoli stworzyć krater.
Znała pewnego szaleńca, który został zesłany na banicję za specjalizację właśnie w tej dziedzinie - dlatego też nie mogło być inaczej, w przeciągu kilkudziesięciu ziaren weszła w posiadanie ów materiału jak również bardzo potężnego bo szalonego sojusznika posiadającego ogrom wiedzy który będzie mogła wykorzystać w odpowiednim momencie.

Udała się do kanałów w poszukiwaniu wskazanego przez sługę miejsca, które zapoczątkuję całą operację "ukrycia".
Postępując według instrukcji szaleńca już za chwilę ziemia miała się zatrząść.
(https://i.imgur.com/uAj0lL4.png)

Niech chaos i strach zapanują nad waszymi sercami! wykrzyczała wampirzyca.
(https://i.imgur.com/3gI5gmv.png)

Drugie zadanie - poselstwo do Zamku Immortha.
Otrzymała od Guesepp'a tajemniczy pergamin, na którym widniała pieczęć z Insygniami Węża.
Ów list miał znaleźć się w rękach władcy, niestety w tych czasach nie było to tak proste jak mogłoby się wydawać - Zamkowe wampiry były niemal legendą opowiadaną przed snem niegrzecznym dzieciom.
Odnalazła w zamku istotę której zleciła dalsze doręczenie listu do rąk własnych władcy. Nie było innego wyjścia.

Wróciła do domu.
W oczekiwaniu na efekty oddała się w pełni medytacji w swojej komnacie.
Tytuł: Odp: Między piekłem a niebem
Wiadomość wysłana przez: Hagrim w 2024 09 01, 17:57:30
(https://i.imgur.com/8Bmx0Ft.png)

Minęło wiele długich nocy od ostatniego spotkania córki ze swym Ojcem. Mimo powszechnej stagnacji Katreen'a nie próżnowała.
Oślepiona chęcią zdobycia potęgi przewyższającej najśmielsze jej wyobrażenie przemierzała najbardziej oddalone i zapomniane miejsca Sosarii. Podczas jednej z wypraw spotkała na swej drodze Radną Nekromantów, a zarazem jedną z najstarszych Wampirzyc, które kroczą jeszcze po tym padole...


dźwięk otwieranego wieka trumny
Katreen'a nie wiele myśląc odłożyła zwoje na półkę i udała się na spotkanie ze swym Ojcem
Witaj Córko, dawno Cię nie widziałem.
Nie upłynęło nawet kilka ziaren nim Immortha zwrócił się do Kat z konkretnym pytaniem.
Nie uszedł jego uwadze fakt, iż w ich domostwie przebywał jeszcze ktoś, inny Wampir. Wiedźma nie tracąc czasu wyjaśniła całą sytuacje i przedstawiła sylwetkę ich gościa.
Guesepp'e zganił ją za zbyt swobodne działanie na własną rękę, jednak nie odmówił azylu sojusznice swej córki - dodał jeno...
(https://i.imgur.com/zObDIgg.png)

Gdy już wszystko zostało wyjaśnione, ich rozmowa wróciła na odpowiedni tor.
Ich działania miały aż nadto czasu aby wyklarować sytuację, która pozwoli nieśmiertelnym obrać odpowiedni plan.
Co teraz moja droga Kat? Co dzieje się na powierzchni?
Katreen'a wiedziała doskonale jakie powinny być ich kolejne kroki. Jednak zanim do tego dojdzie, postanowiła dokładnie wdrążyć Mistrza w aktualnie panującą sytuację, w Stolicy.
Na Brytanie padł blady strach, dźwięki nieumarłych da się słyszeć w każdym zakamarku. Tereny cmentarne i okolice, jak również dzięki udanej egzekucji wybuchu, który połączył te dwa miejsca kreatury opanowały również podziemia. Pod stopami mieszkańców czuć wibracje, złowroga energia niemal przeszywa każdego z nich na wskroś.
Kapłan zaczyna tracić zmysły i dlatego też postanowił potroić straże, tym samym zostawiając swobodę w reszcie miasta. Dzięki temu nie ma już konieczności, aż tak zwracać uwagi na Inkwizycję, jak i Strażników miejskich - jednak przez to Zamek stał się twierdzą, wydawać by się mogło nie do zdobycia.
Prawa ręka Katreen'y zadbała aby jednak zostawić miejsce do uderzenia. Czujność kapłana jest uśpiona, czuje się nader bezpieczny mijając na każdym kroku białe płaszcze. Nie ma co prawda pojęcia jak wyjść z tej sytuacji, wszak nie może wiecznie tak żyć. Długie dni spędza nad kontemplacją i próbą znalezienie rozwiązania - chwilowy relaks i oddech od doczesnych problemów znajduję w coraz to większej ilości spożytego wina. Dostawy są na tyle częste, że zmuszony był do znalezienia nowej winnicy...

Ojcze i tu właśnie jest Nasza szansa zerkała kątem oka, dostrzegając wyraz zadowolenia malujący się na jego twarzy
Kapłan nadal całkowicie nie zatracił się w tym wszystkim i posiada swojego kipera, który na bieżąco smakuje wszystkie posiłki i trunki. Lecz i na to jest sposób, znam takiego jednego, znamienitego alchemika...

Guesepp'e nie krył dumy, jego córka faktycznie przedstawiła mu gotowy plan. Na wszystkie niepewności, które mogłyby mu się nasunąć na myśl Ona już znalazła rozwiązanie.
Nie pozostało mu więc nic innego jak wysłać swe dziecie do działania, jednak zanim do tego dojdzie tradycji musi stać się zadość i przekazał jej jedno, banalne zadanie:
(https://i.imgur.com/HcvYa5s.png)

Katreen'a ruszyła na spotkanie z niziołkiem, który jako jedyny byłby skłonny i zdolny do uwarzenia tak skomplikowanej mikstury. Jednak gdy zjawiła się na miejscu, zobaczyła tylko podróżniczkę, która ze świętobliwymi słowami na ustach przemierzała okolicę. Wydawało się to dość podejrzane z racji, że są to rejony nieodwiedzane przez reputację jaką owiana jest pracownia i jej gospodarz.
Krótka rozmowa pozwoliła jej potwierdzić swoje przypuszczenia i przebranie uzdrowicielki miało na celu zgubienie czujności wampirzycy. Udając, że oddala się w swoim kierunku Kat z oddali obserwowała dalsze poczynania pozorantki.
Bardzo zawzięcie przeszukiwała każdy zakamarek pracowni. Jej uwaga skupiła się w rogu pomieszczenia lecz nim miała szansę tam zajrzeć Kat znana ze swojej niecierpliwości postanowiła przerwać przeszukanie.

Musimy porozmawiać podróżniczko.
trzasnęła drzwiami i zaryglowała je
Kobieta była bardzo zawzięta - nic nie było wstanie jej przekonać aby zdradziła chociaż rąbek tajemnicy dlatego też wiedziała jaki los czeka świętoszkę, która z Ahn'bysem na ustach była gotowa i rada oddać swe życie.
Pozwól, że pokaże Ci czym jest piekło na ziemi.
wyszeptała inkantację, a przed nimi otworzył się niebieski portal, który prowadził wprost do lochu Immortha

Ojcze. Tak jak sobie życzyłeś, posiłek - zadbałam aby był wyjątkowo smaczny.
uśmiechnęła się w kierunku Guesepp'a po czym wrzuciła kobietę do lochu
(https://i.imgur.com/jzVDUK5.png)

Nie tracąc czasu udała się z powrotem na wyspę aby odnaleźć alchemika. Wiedziała, że nie będzie to proste ponieważ jest w zamknięciu a pilnują go białe płaszcze, więc przeciwnik którego nie można zbagatelizować.
(https://i.imgur.com/8yDkhXz.png)

Walka wywiązała się niemal natychmiastowo - byli gotowi, wiedzieli o tym, iż wampirzyca najpewniej zjawi się odbić swojego sojusznika.
Była to wyjątkowo krwawa walka, zacięcia nie brakowało z obydwu stron jednak mimo wszystko wynik tej potyczki był Kat doskonale znany, jeszcze nim strażnicy rzucili się na nią.

Alchemik nie był w najlepszym stanie, lecz nie było czasu na zbędne dywagację.
Ponownie chcę użyczyć Twych umiejętności, sprawdziłeś się w kluczowym momencie dlatego wiem, iż jesteś jedynym, który jest w stanie sprostać moim oczekiwaniom. Potrzebuję mikstury, która będzie odroczonym o dokładnie 48 godzin wyrokiem śmierci. Nie mniej, nie więcej.
Katreen'a czekała tylko na potwierdzenie ze strony Jomego, a kiedy je uzyskała zabrała go w bezpieczne miejsce. W którym będzie mógł wrócić do pełni sił, a może nawet odnaleźć tam swoją, nową pracownię.

Nie jest to prosta receptura i zważywszy na mój stan, będę potrzebował kilku dni na realizację zlecenia wykrztusił z siebie niziołek
Wiedźma skinęła głową na znak aprobaty po czym zamknęła drzwi od pomieszczenia, zostawiając rzemieślnika samego.

Katreen'a jeszcze przez kilka ziaren spoglądała na powoli wschodzące słońce. Wpadła w głęboką zadumę nad słowami Ojca...
(https://i.imgur.com/h6YEDlZ.png)

gdy słońce przejęło niemal pełną władzę nad nieboskłonem zaczęła szeptać inkantację
Kal Ort Por
lico wampirzycy rozmyło się w powietrzu
Tytuł: Odp: Między piekłem a niebem
Wiadomość wysłana przez: Hagrim w 2024 09 29, 21:36:44
(https://i.imgur.com/qWvD854.png)

Alchemik Jome wreszcie odzyskał pełnie sił i mógł zająć się warzeniem specjalnej mikstury. Nie było możliwym jednak odtworzyć recepturę z dostępnych składników, dlatego też musiał zwrócić się o pomoc do Wampirzycy.
(https://i.imgur.com/UrL9qb1.png)
Opowiedział jej dokładnie czego potrzebuję aby stworzyć miksturę - kwiat, który rośnie wyłącznie w minusowych temperaturach, jednakowoż na tyle delikatny, że każdy podmuch wiatru zabijał go. Wiele, wiele lat temu Jome wraz ze swoimi współpracownikami odnaleźli go. Stąd wiedział, że jego specyficzne działanie bardziej niż cokolwiek innego wpasowuje się w diaboliczny plan Immortha.

Nie tracąc czasu Kat udała się do najzimniejszego miejsca jakie znała. Śnieżną wyspę.
Uzdrowicielka ogrzewała skostniałe dłonie przy ognisku, w ustach miała fajkę, w którą to wpychała poszukiwaną roślinę. Jak okazało się właściwości "Inlorem Aseenpore" było wiele.
Na szczęście wampirzyca potrafi być przekonująca i dzięki temu, kobieta chętnie oddała jej resztę swojego zapasu.

Gdy wreszcie brakujący składnik wpadł w dłonie rzemieślnika, nie trzeba było długo czekać na efekty. Tak dumnego Jomego Katreen'a nie widziała od czasu stworzenia kega wybuchowych mikstur.
(https://i.imgur.com/QZXJndo.png)
Końcowy produkt miał przerosnąć najśmielsze oczekiwania Nieśmiertelnej, jednak jak długie opóźnienie wprowadzi roślina do mikstury tego musiała dowiedzieć się sama, stąd też dodatkowa fiolka. Całe szczęście ochotniczki nie trzeba było długo szukać, świętobliwa uzdrowicielka, która od miesięcy wegetuje w lochu zdążyła już zakwestionować wszystkie świętości którymi tak chętnie rzucała niegdyś w twarz Katreen'y. Tamtego dnia kobieta otrzymała obietnicę, że jej życie stanie się piekłem na ziemi i zostanie z niego "wybawiona" jeszcze gorszą śmiercią.

Dziedziczka Rodu Węża spokojnym krokiem zbliżała się do niewolnicy.
Stanęła z Nią twarzą w twarz.
złapała kobietę za włosy, przechyliła jej głowę odsłaniając szyję
wbiła śnieżnobiałe kły w delikatną skórę, każdy łyk niewinnej krwi wprowadzał wampirzycę w stan ekstazy
w końcu przestała się pożywiać aby kobieta nadal była świadoma wszystkiego co się jej dalej przytrafi
Będę za tym tęsknić ale czas by Twoja kurtyna opadła
wyszeptała wampirzyca

Śmiertelniczka zmuszona do spożycia mikstury do ostatniej chwili nie wiedziała co się z Nią stanie, czym jest ów eksperyment.
Zdała sobie sprawę tuż przed końcem. Nie była gotowa...
(https://i.imgur.com/L18VW0N.png)

Nie pozostało więc nic innego jak udać się do winnicy i dolać trucizny do wina.
Okolica niemal opustoszała, jednak w dniu odbioru zaopatrzenia można było spotkać strażników, którzy pilnowali by beczki zostały odebrane zgodnie z procedurą. Tym razem jednak Katreen'a osobiście chciała się tym zająć. W takim też wypadku musiała skrzyżować broń z wojownikami kapłana.
Walka jak się spodziewała nie była przechadzką po lesie. Lecz krwawe pociski, przeplatające się z wynaturzeniami wygrzebującymi się z ziemi, gotowymi zrobić wszystko dla swej Pani - pod tak silnym i zaciekłym naporem nie mieli żadnych szans.
Polegli, a wampirzyca wypiła każdą krople krwi z ich umierających ciał, dzięki temu też między innymi poznała protokół odbioru asortymentu.

Reszta była formalnością.
Beczki z odpowiednio przygotowanym winem dla "tajemniczego szlachcica" w końcu mogły zostać przetransportowane do Stolicy.

Dobre wieści oczekiwały Guesepp'a - jednak i tym razem nie udało jej się go zastać.
Jego komnata zdaje się opustoszała od wielu dni.
Katreen'a postanowiła nie czekać na jego powrót i odnaleźć go.

Finałowy akt niedługo się rozpocznie, Ojciec nie może tego przegapić.
(https://i.imgur.com/tomXT8N.png)
Tytuł: Odp: Między piekłem a niebem
Wiadomość wysłana przez: Hagrim w 2024 10 06, 17:50:00
(https://i.imgur.com/DkiiAW2.png)

Armia nieumarłych zaczęła wylewać się z kanałów na ulice. Za każdym rogiem czaił się lich, kościany golem czy inne wynaturzenie. Tak napiętej atmosfery w Brytanii nie było od czasów pamiętnych wojen między Lordem Biritishem, a Lordem Blackthornem.
Wszystkie wolne jednostki zostały zesłane bronić najbardziej strategicznych miejsc w mieście, niestety żołnierze nie mieli w porównaniu do nieumarłych niekończących się zasobów staminy i potrzebowali zmieniać wartę z każdym dniem coraz częściej.
To dopiero początek inwazji... Jeśli przyłożysz ucho do posadzki da się usłyszeć jęki i drgania wywołane krokami armii liczonej w setkach.
Generał skupił siłę wojsk na obronie Zamku i budowli przynależnych, nie patrząc na mieszkańców. To spowodowało, że Stolica praktycznie opustoszała. Karawana, za karawaną opuszczała miasto jeszcze bezpiecznymi traktami. Dziesiątki ludzi zmierzało do najbliższego, bezpiecznego miasta Skara Brae - droga nie była łatwa, lecz patrząc na niechybny kres dawnego domu to wydawała się jednak jedyną słuszną.

Mijały kolejne noce, Katreen'a wraz z Słowikiem i swoimi wspólnikami tkała starannie nici, które zaciskały się wokół szyi Arcykapłana niczym gruby sznur
Nieobecność Ojca była coraz bardziej odczuwalna. Znaczące decyzje spadły w pełni na barki wampirzycy, nie brakowało jej pewności siebie dlatego też nie zwątpiła i prężnie działała dalej. Doszły ją słuchy, że dostawa zatrutego wina została dostarczona na Zamek, stąd najdalej za kilka dni ofiara posmakuje trunku, który raz na zawsze zamknie jego oczy dla świata.
Córka Rodu Węża postanowiła zwołać Słowika, Melanie jak i Pietra. Najbardziej zaangażowanych jak i oddanych sprawie wspólników, nie było czasu do stracenia. Ostatnie szlify musiały zostać uzgodnione jak również, równie szybko wprowadzone w życie.
Całkowicie pogrążeni w rozmowie, nie zwrócili uwagi na postać, która to zbliżała się do ich Azylu
Bezpardonowe otwarcie drzwi przez szlachciankę przerwało dalsze narady

Ani kroku dalej! To nie miejsce dla Ciebie! Petro niemal od razu stanął na drodze tajemniczej szlachciance.
Katreen'a przyglądając się kobiecie zauważyła znaki, które świadczyły o tym, że to nie byle śmiertelniczka z którą Petro mógł sobie tym razem sam poradzić. Kazała mu wycofać się, samej robiąc kilka kroków w jej kierunku, które pozwoliły stanąć twarzą w twarz z gościem.
Szukam Guesepp'a... Wiem o Was dużo, dlatego też nie jest to bezzasadne pytanie Niewiasta była pewna siebie, wiedziała czego szuka.
Immortha ostentacyjnie spojrzała na pierścień z insygniami Węża Nie ma potrzeby urządzać maskarady, wszak postanowiłaś stanąć w samym środku rozgrywanej partii
Zanim przejdziemy dalej chce chociaż poznać Twe imię. Skoro Ty znasz moje i jak sama mówisz tak wiele o Nas wiesz, to raczej nie powinno stanowić problemu, prawda?
Niewiasta zaśmiała się Przez wieki nazywano mnie wieloma imionami, lecz jeśli nalegasz możesz zwracać się do mnie Kriesta.

Oczywistym było, że Katreen'a chciała dowiedzieć się z jakiego powodu właśnie teraz Kriesta postanowiła ujawnić się skoro jak sama mówi wiedziała o Nich od tak dawna. Czy nie jest to w pewnym stopniu powiązane ze zniknięciem jej Ojca. Jak pierścień rodowy znalazł się na jej palcu.
Jednak mimo wszystko to musiało poczekać, nie jest sama w pomieszczeniu i nie może pozwolić aby ich spotkanie eskalowało.
(https://i.imgur.com/i1ISnHW.png)
Katreen'a stanowczo odmówiła spotkania między Nią a Ojcem. Jedyne co mogła dla Niej zrobić to przekazać informację - gdy w końcu go spotka. Na pewno będzie przed nimi długa rozmowa, a Kriesta będzie znaczącym jej powodem.

Nie wiadomo dlaczego tajemnicza szlachcianka przed odejściem postanowiła podzielić się wiedzą o jak to sama określiła "skarbie" który przez deszcz został odsłoniony i nie powinien wpaść w niepowołane ręce - jakkolwiek to rozumieć.
Kriesta obiecała Katreenie, że ich ścieżki się jeszcze wiele razy przetną i nie jest to ich ostatnie spotkanie. Nie zależenie od tego co udało jej się ustalić, jej główny cel, czyli spotkanie wampirzycy zostało spełnione. Oczywistym było, że Kat nie zdradzi Swego Ojca, nie ważne co by zostało powiedziane.

Ponownie zostali w swoim zaufanym gronie. Melania co do niej nie podobne zwróciła się bezpośrednio do wampirzycy.
Ja ją znam, często bywa na dworze. Można śmiało powiedzieć, że jest osobistym doradcą samego Arcykapłana
Ta informacja wstrząsnęła zebranymi jednak według Kat nie mogli sobie pozwolić na ryzyko. Z jednej strony jak słusznie zauważył Słowik, skoro rozpoznała ją Melania bardziej niż pewnym jest, że zadziałało to w drugą stronę. Lecz mimo wszystko, nagłe zniknięcie Melani na dworze może wywołać niepotrzebne zamieszanie i w najgorszym wypadku wzbudzić podejrzenia, które przekreślą cały ich wysiłek.
Melanio musisz wrócić na Zamek, jeśli tylko poczujesz, że robi się zbyt niebezpiecznie - wracaj natychmiast. Kat pożegnała kobietę

Wampirzyca i Słowik zostały same.
Wszystko zaczęło się od jednego, małego zlecenia na wykradnięcie miecza i tarczy z muzeum a teraz spójrz gdzie jesteśmy? Podejmujemy wspólnie decyzje tak wielkiej wagi Zaśmiała się serdecznie śmiertelniczka przyglądając się Katreenie
Mam coś dla Ciebie. Za wszystko co razem przeżyłyśmy chciałabym Ci wręczyć mały podarek...
Podała małe zawiniątko Dzięki temu nie będziesz musiała martwić się o to, że zostaniesz wykryta przez dźwięk kroków. Wyczujesz każde drganie podłoża, skąd dochodzi, jak licznie.
Wampirzyca przyjęła prezent jednak miała jeszcze wiele do zrobienia dzisiejszej nocy.
Nieśmiertelna złożyła Słowikowi obietnicę Gdy tylko plan dobiegnie końca, spotkamy się jak niegdyś przy butelce dobrego wina, wspominając dawne czasy. Świętując również niechybny koniec dotychczas znanej wszystkim Brytanii.

Katreen'a nie oglądając się za siebie ruszyła odnaleźć skarb, który podobno jest tak cenny. Nie wiedząc tym samym, że do ponownego spotkania między Nią i Słowikiem może nigdy nie dojść...

Odległe Zaginione krainy kryją wiele tajemnic. Są one widoczne gołym okiem, lub są zakryte przez piętno czasu i tylko wytrwali śmiałkowie znajdują tu to czego szukają. Tym razem miał wydarzyć się precedens.
Katreen'a prowadzona przez słowa Kriesty, gotowa na zasadzkę zjawiła się w wyznaczonym miejscu. Jej oczom ukazała się srebrna skrzynia - tak jak mówiła. Nie było tutaj żadnego haczyka.
Po wstępnych oględzinach wampirzyca zrozumiała, że kluczem do otwarcia skrzyni nie jest typowy dla wszelakich zamków klucz, lecz musi być to jeden ze zdobytych przez nią artefaktów. Wzór jest niemal identyczny do rękojeści miecza, który zdobyła wiele miesięcy temu.
Nie myliła się, po powrocie do leża udała się do komnaty swego Ojca bo tam były składowane rodowe artefakty. Zamknięcie było zardzewiałe dlatego tez otwarcie nie było tak proste jednak mimo wszystko udało się. W środku znajdowała się runa, nie wiele potrafiła z niej odczytać poza pojedynczymi słowami, które celowo bądź też nie na ten moment postanowiła odłożyć.

(https://i.imgur.com/a5vizql.png)
Pogrążona w transie, próbując rozczytać znaki na runie była niemal nieobecna na to co dzieje się dookoła niej. Zamknięta w komnacie.
Nagle, hałas dobiegający z góry przykuł jej uwagę. Dźwięki wzbudził niepokój.
Niezwłocznie udała się na powierzchnie. Widok, który tam zastała można było określić jednym słowem "rzeź". Wszędzie była krew, na ścianie, na suficie, na stołach. Kończyny były porozrzucane po całym pokoju. W jednej części można było dostrzec rękę, w drugiej tors, a głowa, która bez żadnych wątpliwości należała do Petru znajdowała się na blacie.
Katreen'a zrobiła kilka kroków do przodu i dostrzegła list obok którego znajdowała się kobieca dłoń.

(https://i.imgur.com/ybFWCCq.png)
wampirzyca uderzyła dłonią w stół po przeczytaniu listu

Dziedziczka Rodu Węża była gotowa na spokojny przebieg finałowego aktu. Pewna siebie i decyzji które podjęła siedziała na krześle w końcu sali.
Jednak jak się okazuję, przed Nią kolejne pytania. Zdawać by się mogło, że karty zostaną przetasowane przy samym końcu rozgrywki ale czy na pewno Katreen'a gotowa jest pozwolić na to stojąc obojętnie?

Stanęła przed główną bramą, po czym wyszeptała słowa inkantacji
Amirath
Tytuł: Odp: Między piekłem a niebem
Wiadomość wysłana przez: Hagrim w 2024 11 30, 18:33:24
(https://i.imgur.com/dPeHCuX.jpeg)

Minęło wiele długich nocy Nim wampirzyca postanowiła ponownie wrócić do Swego Azylu. Zaklęcie pieczętujące to miejsce jak się okazało nie było wystarczająco silne, ktoś znalazł sposób by je obejść i przywitała ją zgraja najemników odzianych w czerwone kołnierze. W głębi wiedziała kto stoi za gośćmi w jej domu. Czas miał tylko potwierdzić jej przypuszczenia.
Niedopowiedzeniem będzie stwierdzenie, iż była w podłym humorze. Widząc ściany, gdzie nie tak dawno były wymazane krwią i ludzkimi wnętrznościami.
Nie zamierzała tracić czasu i udała się do lidera ów szajki. Za zamkniętymi drzwiami, siedział przy stole krasnolud, po swojej lewicy jak i prawicy stali jego przyboczni, a na ich twarzach malowała się sztuczna odwaga.
Kat wiedziała, że jest w stanie stawić im czoła i wyjść zwycięsko. Nie czuła zagrożenia, czuła się swobodnie i pewnie.
Miała wiele pytań, nie była tylko pewna na jak dużo jest w stanie odpowiedzieć krasnolud.

spojrzenie skierowała na poduszkę, która znajdowała się na stole
Język, oko i ucho... Powiedziała cicho lecz wystarczająco głośno aby usłyszał jej głos.
Cramnog Harkness odwzajemnił spojrzenie i rzekł, że jego obecność tutaj nie wynika z jego woli. Znalazł się tutaj bo nie miał innego wyjścia, kartą przetargową był jego syn.
Lecz Ona już to wiedziała, prawda? Wiedziała, nawet kto wydał rozkaz tej wydawać by się mogło misji samobójczej.
Kriesta- za nic sobie miała innych. Istoty stąpające po tym padole były jej marionetkami, które stawiały zaplanowane przez Nią skrzętnie kroki na szachownicy. Nieświadomie wpadały w jej sidła.
Katreen'a medytując przez czas swojej nieobecności zrozumiała, że w większości Prastara Wampirzyca, jest bardzo podobna do Niej samej. Ona również spogląda na świat jak na swoją planszę. Dlatego, też z czasem zadała sobie pytanie za co tak naprawdę znienawidziła Krieste - za zabójstwo słowika i jej sojuszników, czy za to, że jako pierwsza przejrzała jej plan i w szyderczym śmiechu ukazała dziury utkanej pajęczyny.

uderzyła kosturem o podłogę, rozgniewana Wrócimy jeszcze do tej rozmowy krasnoludzie...

Otworzyła księgę run i w mgnieniu oka zniknęła z sali, pojawiając się w oddalonym o setki mil miejscu. Pojedynczy brzdęk kufli dał jasno do zrozumienia, że nieśmiertelna przebywa tutaj już dłuższy czas. Biesiadnicy pod wpływem jej uroku, nie zwracali uwagi na ciała osuszone z krwi, które walały się pod ich nogami, gdy tańczyli na parkiecie do dźwięku lutni.

Witaj Aniołku Immortha spojrzała na wchodzącą do środka kobietę.
Telepatyczne umiejętności Kriesty nie były nawet potrzebne aby wiedzieć, co planuję Kat. Jej pełne furii spojrzenie mówiło wszystko. Dlatego, też sprawiła aby ujrzała następstwa planowanego ataku.
Wiedźma nie jest głupia. Wie, że mimo całego jej oddania w nauke i treningi, dzielą je stulecia. Obraz, który ujrzała był ostrzeżeniem ale i gestem "dobrej woli".
Tak jak wspominała stojąc u progu azylu - wiąże z Nią wspólną przyszłość.

Kriesta skinęła na barmankę, po czym uśmiechnęła się spoglądając na Kat To będzie długa rozmowa, napijmy się.
Śmiertelniczka przyniosła na tacy dwa puste kielichy. Położyła je na stole, po czym podcięła sobie nadgarstki w jednej jak i drugiej dłoni - wypełniając je po same brzegi świeżą, słodką krwią czystej istoty.
O to Wasze zamówienie oddaliła się z powrotem za ladę, zostawiając po sobie ślady krwi.

Wampirzyce zaczęły rozmawiać jak gdyby nigdy nic. Wiedźma zaczęła zadawać pytania. Część z nich była bardzo prosta, natomiast były też pytania, które bez pardonu zahaczały o tematy trudne, o których Kriesta mogła nie chcieć mówić. Ku olbrzymiemu zdziwieniu, Immortha nie unikała odpowiedzi, nie kryła się za zagadkami.
Na każde zadane pytanie, odpowiadała szczerze i zdecydowanie.
Kat w końcu nie wytrzymała i zapytała dlaczego ona jej to wszystko mówi, jakie ma ku temu powody. Przecież mogłaby łatwo obrócić całą tą wiedze przeciw Niej samej.
(https://i.imgur.com/twec8O1.png)

Nie mogła temu zaprzeczyć, czuła, że to co mówi Kriesta jest szczere. Że chce aby poznała całą prawdę o Rodzie Węża. Po wcześniejszych doświadczeniach z Guesepp'em była to bardzo upragniona odmiana. Tak bardzo zawsze chciała zagłębić się w genezę ich Rodu, zdobyć całą skrywaną moc.

Blond włosa wampirzyca spoważniała
Nie spotkała się wszak z Katreen'ą tylko po to aby uraczyć jej ciekawość. Miała ku temu inny, bardzo ważny powód.
Opowiedziała historię jej brata - Guesepp'a. Powtarzający się schemat, który następuje co każde 100 lat. Wampir budzi się z niepohamowaną rządzą siania chaosu, o ile to nie jest aż taką drzazgą w oku, to fakt, że wybiera jako swoich popleczników przypadkowych śmiertelników, których rekrutuje i wprowadza w kuluary Rodu jest już jak najbardziej i to właśnie przemiana, która nastąpiła poprzedniego razu przelała czarę goryczy.
Guesepp'e jest potężnym i bardzo sprytnym Immortha, dlatego też aby wprowadzić w życie plan Rodu Węża potrzebna będzie Katreen'a. 
Okazało się, że w całym tym szaleństwie to Ona właśnie będzie zakończeniem powtarzającego się cyklu. Na to liczy i tego oczekuje kasta wampirów.
Staniesz przed wyborem - albo zginie On, a Ty zasiądziesz na Jego miejscu, zdobędziesz Jego potęgę... albo zginiesz Ty.
Kasta wampirów Rodu Węża od stuleci stała w cieniu. Mówimy, choć Nas nie słyszycie. Patrzymy, choć Nas nie widzicie. Taka dewiza przewodziła im od zarania dziejów. Czas bluźnierstw wobec ich credu musi dobiec końca.

Wskażę Ci miejsce, w którym to będziesz mogła spojrzeć własnymi oczami na powtarzające i niemal identyczne wydarzenia o których Ci opowiedziałam. Sama zadecydujesz kim właściwie jest Twój ojciec i liczę, że pozwoli Ci to podjąć decyzję.
Zapomniana komnata pośród wężoustych istot. Częściowo rzeźbiony kryształ był oknem dla wielu z rodziny, teraz miał również rozjaśnić umysł Katreen'y.
(https://i.imgur.com/WxWDeN9.png) (https://i.imgur.com/jkwHNy4.png)
Spojrzała na siebie i stolicę pod innymi imionami, w innych miejscach. Zdaje się, że gdyby nie Kriesta jej los mógł być kolejnym, napisanym już scenariuszem. Może to jej jedyna szansa aby historia nie zatoczyła kolejnego koła?

(https://i.imgur.com/rjV4HNP.png)

W jej głowie panował mętlik. Gniew przeplatał się z niedowierzaniem. Wiedziała natomiast jedno, jest kowalem własnego losu i ma własny plan, który planuje dopiąć do końca. Czas pokaże czy  decyzje, które podejmie pozwolą jej zakończyć co rozpoczęła i ujrzeć kolejny zachód słońca.
Tytuł: Odp: Między piekłem a niebem
Wiadomość wysłana przez: Hagrim w 2024 12 08, 12:01:21
(https://i.imgur.com/b9jpIgI.png)
Co się stało już się nie odstanie, nie ma powrotu. Czas to zakończyć.

Wampirzyca Katreena wpatrywała się w gęste chmury na nocnym niebie. Jej zmysły odczuwały każdy szelest, każdy krok w azylu, który do niedawna należał do jej ojca, Guessepp'a. To on ją przemienił, zabrał śmiertelność, czyniąc z niej tym samym swoją kolejną marionetkę. Od samego początku podporządkowana jego woli, tańczyła jak jej zagrał, aż do momentu gdy w progu drzwi stanęła Kriesta. Wszystko się zmieniło - wojna między rodzeństwem trwała od niepamiętnych czasów, a Katreena była tylko pionkiem na ich planszy - zrozumiała to, była wściekła.

Nie była jednak już tą samą dziewczyną, która przyjęła jego dar. Po latach manipulacji, rozumiejąc zasady tej mrocznej gry, zaczęła snuć własne plany.
Katreena spojrzała w lustro – wpatrywała się w swoje oczy, w których iskrzyła się determinacja. Nie zamierzała dłużej czekać. Cokolwiek spotka ją na końcu tego traktu zamierza go zdradzić. To ona stanie na piedestale rodu, przebudzi resztę gdy śmiertelny cios zostanie zadany Ojcu i jego siostrze.

Jej plan był prosty, a zarazem śmiały: pod woalem wiernej córki wraz z Guessepp'em skończą z Kriestą, gdy według niego już nic nie stanie między Nim a zniszczeniem księgi skrywające zapomnianą magię i wszystko to czym był ród Węża... zaatakuje, spojrzy mu prosto w oczy, gdy będzie konać i pożegna czule Swego ukochanego Ojca, który ofiarował jej dar nieśmiertelności i niekończącego się potencjału.
Stanie przed resztą członków Rodu i przedstawi historię w której to Ona zostaje bohaterką i ich zbawieniem.
Tytuł: Odp: Między piekłem a niebem
Wiadomość wysłana przez: Hagrim w 2024 12 29, 18:32:47
(https://i.imgur.com/7gwAaJb.png)

W tych czasach nawet problemy doczesne spotykają nieśmiertelnych. Katreen'a chcąc wejść do swego elizjum natknęła się na urzędnika, który to jak gdyby nigdy nic wręczył jej "nakaz eksmisji" - w początkowej fazie tego spotkania miała ochotę wyrwać mu gardło po czym zatopić usta w jego świeżej krwi. Jednak byłoby to rozwiązanie doraźne, które nie sprawiłoby, że ów problem zostanie rozwiązany całkowicie.
Nie czas i miejsce na to. Miała przed sobą spotkanie, w którym musiała odegrać rolę życia "zaślepionej, w pełni oddanej córki". Nie mogła pozwolić sobie na nawet najmniejszy błąd, dlatego też sprawy, które mogłyby ją rozkojarzyć nawet z żalem, musiała odłożyć na półkę.

Gueseppe jak gdyby poprzednie ich spotkanie nigdy się nie odbyło, próbował uspokoić Kat. Pogładził ją po policzku, powiedział to co według niego powinna chcieć usłyszeć.
Niczego się nie domyśla pomyślała i odgrywała dalej swą rolę. Przytakiwała tak jak przytakiwać powinna wierna córka, gotowa skoczyć w ogień na jedno skinienie Ojca.
Nowy plan miał się rozpocząć. Głowy węży miały spadać jedna po drugiej. Wampirzyca z dbałością wykonywała rozkazy seniora, które miały ich przybliżyć do celu jakim było kompletne zniszczenie rodu.
Gueseppe stawał się nieostrożny, dlatego też była w stanie rozwiązać parę razy jego język zdobywając przy tym istotne dla siebie informacje, które pozwoliły jej dostosować się do nagle zmienionego scenariusza.

(https://i.imgur.com/0l3lRbk.png)
rozwinęli obraz, który na odwrocie posiadał mapę ze wskazanymi dokładnie kryjówkami węży
Kolejnej nocy przygotowania się zakończą. Nastąpi nieunikniona rzeź. Wycedził przez zaciśnięte zęby Guesepp'e.
Ktoś sczeźnie w kałuży własnej krwi, by ktoś sprytniejszy zatryumfował.

Immortha wróciła do swego azylu. Wzięła głęboki wdech, po czym uśmiechnęła się spoglądając w niebo
To moje przeznaczenie.czule rzekła do krwistoczerwonej róży
Po raz pierwszy od lat poczuła wolność i pełną kontrolę nad otaczającą ją rzeczywistością. Choć wiedziała, że ostatni zakręt do niej będzie wyjątkowo krwawy.
Tytuł: Odp: Między piekłem a niebem
Wiadomość wysłana przez: Hagrim w 2025 02 01, 05:40:58
(https://i.imgur.com/dsxGQpH.png)

Katreen'a to postać pełna sprzecznych emocji. Relacja z Ojcem - Guesseppe'em, wydaje się być pełna skrajności, z jednej strony nieskończona miłość, a z drugiej strony poczucie bycia wykorzystywaną i traktowaną jak marionetka. To wywołało w niej ogromne poczucie zdrady, zwłaszcza wiedza iż jej Ojciec za którego była gotowa skoczyć w ogień postrzega ją tylko i wyłącznie jako instrument do realizacji własnych, samolubnych celów.

Mimo tak wielkiego gniewu i pragnienia zemsty, Katreen'a zmuszona jest to ukrywać. Posiadanie tego typu emocji przez tak długi czas wymaga olbrzymiej kontroli, a jednocześnie stwarza dla niej jeszcze większą, wewnętrzną walkę. To, jak w końcu zdecyduje się wymierzyć cios, może być jednym z najważniejszych momentów w jej dotychczasowym nieżyciu – zaplanowany każdy krok. Stała się pełnoprawnym członkiem Rodu. Jest Wężem jeszcze bardziej wyrafinowanym i sprytnym niż jej Stwórca.

Oczekiwanie dobiegło końca...

Katreen'a i Guessepp'e stanęli w piaskowym budynku na cmentarzysku Nujelm. To tam skrywa się przed światem ich pierwszy cel - Amarella. To ona będzie rozpoczynać te krwawe żniwa. Wybudzona wampirzyca spojrzała wzrokiem pełnym gniewu, lecz niezdolna do obrony. Nie wiedziała co się dookoła niej dzieje, dwie sylwetki a tylko jedna z nich znajoma. Wiedziała, że to spotkanie nie zakończy się dobrze. Obydwoje nie zamierzali okazać litości, Guessepp'e nie mówił nic. Zadał śmiertelny cios.
Katreen'a patrzyła na upadającą wampirzyce chłodnym spojrzeniem. Ojciec, cichy i przebiegły, podszedł do niej, kiedy ta padała martwa. Potajemnie, zerwał z nadgarstka wampirzycy bransoletę. Nie chciał aby Katreen'a dostrzegła cokolwiek. Sądził, że jego tajemnica zostanie bezpieczna z Nim.

Noc była jeszcze długa, nie było przestrzeni na zwłokę. Córka została natychmiast wysłana w kolejne miejsce aby stawić czoła Wężowi

W opuszczonych ruinach zamku wampirzyca dostrzegła sarkofag. Widziała jak Ojciec wykonuje rytuał krwi stąd też wiedziała co powinna uczynić aby spotkać się twarzą w twarz z Septusem. Spojrzała na bezbronnego wampira, który choć nieśmiertelny, był wyczerpany i bezsilny po tak długim śnie. Jego ciało było wysuszone, a oczy pozbawione pewności, jednak nie chciał zdradzić ani słowa. Mimo wysiłku jakiego się dopuściła, żeby dowiedzieć się od Niego czegokolwiek, on wciąż milczał.
Zbliżyła się do niego, pewna swojej mocy, i brutalnie przyparła go do kamiennego muru. Oparła go o zimną posadzkę, nie dając mu możliwości wykonać jakiegokolwiek ruchu. Jego milczenie było jak wyzwanie, które musiała podjąć.
Katreen'a, pozbawiona skrupułów, wyciągnęła kły, a jej dłonie zaczęły drżeć z krwistej żądzy. Bez wahania wbiła je w jego szyję, racząc się jego krwią. Każdy łyk nie był tylko pożywieniem – to była transfuzja jestestwa. Rytuał przejęcia potęgi i wspomnień innego Immortha był zakazany przez duże ryzyko jakie się z nim wiąże dla niedoświadczonego nieśmiertelnego, lecz w tym momencie zmuszona była wykorzystać wszystko czego nauczyła się dotychczas.

Krew płynęła wolno, a z każdą chwilą Katreen'a czuła, jak wzrasta jej siła, a obraz wampira w jej oczach zaczyna się zmieniać. Jej ciało drżało coraz mocniej, lecz nie przerywała rytuału, wiedząc, że w tej chwili jego tajemnice były jej. Przez chwilę wydawało się, że wampir zdoła się wyrwać, lecz jego opór stawał się coraz słabszy. Katreen'a zdobyła to, czego pragnęła – władza nad tym, co niegdyś ukryte.
Zerwała mu z szyi naszyjnik, który był nacechowany emblematami Rodu węża. Podobną biżuterię zerwał z nadgarstka jej Ojciec podczas spotkania z Amarellą.
Była bardziej niż pewna, że będzie jej to potrzebne w niedługim czasie.

Każdy z sarkofagów, który dotychczas nawiedziła skrywał jeszcze jedną, bardzo ważną tajemnicę. Informacje które zdobyła zaczynają się układać, brakuje jeszcze tylko kilka elementów aby ułożyć całość układanki i stanąć na piedestale... ściąć głowę najważniejszego Węża.
lecz do tego jeszcze wrócimy