Dzień jaki nie zdarza się zbyt często, chociaż zaczął się spokojnie. Wybudziwszy się jak zwykle z dala od domu gdzieś w publicznej scenerii bankowej, tuż pod tablicą aukcyjną, która już nałogowo przeglądał w poszukiwaniu czegoś niespotykanego. Podniósł się z ławki i leniwym krokiem ruszył do bankierki żeby poszperać w odmętach swojego artystycznego nieładu. Tu wory z ziołami, tam jakieś płótna zmieszane z paletami i młotami kowalskimi, ale znalazł i ten z suszonymi płatami mięsa, nie dla niego lecz jego przyjaciela wilka, który długi już czas towarzyszył mu w wędrówkach. W drodze do swojego celu zarobkowego natknął się na dawno niewidzianego przyjaciela, krasnoluda Ghassilliura który również jego obecność skwitował małym zdziwieniem. Cóż to za abstrakcja gdy elf i krasnolud cieszą się na swój widok ktoś mógłby rzec, ale ich łączyły więzi przyjacielskie.
Po dłuższej rozmowie udał się ze swoim przyjacielem czteronogim na małe polowanie i gdy już zdobył upragnione kamyki szlachetne na sprzedaż ruszył dzikim pędem w stronę żeglarza. Zawracając w stronę pirackiej przystani zajrzał z ciekawości do małej kopalni która czasem skrywała górników chętnych na sprzedaż sztab drogocennych metali. Ku jego zdziwieniu wpadł w sidła urodziwej elfki, która była pochłonięta pracą słynnym już w Minoc szałem kopalnianym. Nie uległ jednakże jej wdziękom w pełni, postanowił dotrzymać jej towarzystwa. Próbował raz po raz nawiązać rozmowę, jednakże jej ambicja i pracowitość nie zezwalała na to. Postanowił zatem, że zrobi jej mały psikus. Po cichu wyszedł i rozłożył przypięte do siedziska wilka kijki tworząc rusztowanie na płótno, które spoczęło na niezbyt równej posadzce. Kurz, brud, hałas kilofa i buchające ognie z paleniska, które tutejsi strażnicy dość często traktowali jako źródło ciepła w chłodnych odmętach jaskini.
(https://i.ibb.co/BG62xr6/p-dzel.png) (https://imgbb.com/)
Rozpoczął swoją ulubioną rozrywkę, płótno nabierało szarych barw niczym po spotkaniu z Apokalipsa, jednakże odcienie szarości rozświetlała jasna postać z wymalowanym uśmiechem karmazynowych ust, jej dłonie zaciskały swoje malutkie paluszki na rękojeści kilofa. Jego myśli znikały raz po raz w czeluści piekielne, nasycone erotyzmem i pożądaniem, poczuł się ponownie jak wtedy gdy z księżniczka elfów przesiadywał wpatrzony w gwieździste pierzyny. Serce biło coraz mocniej, nie wiedział czy wytrzyma do koniec tego spotkania, w zasadzie to wolał jej milczenie jako blokade dla kołatającego z emocji serca.
(https://i.ibb.co/LPtpjqm/dokladnosc.png) (https://imgbb.com/)
W jego głowie pojawiły się słowa jego przyjaciela Taraka, tak pewnie miał po trochu racji w tym co mówił, jednakże treningi odporności na magie nijak się mają do oczarowywania przez kobiety równie piękne co elfka. Skwitował to kolejnymi konturami okalającej ich kopalni, celowo zapominając o uwiecznieniu na płótnie strażników. To ona była jego głębia, jego muzą, jego epicentrum kopalnianym, cichym stukotem kilofa w marmurem obite okowy serca elfa. Czuł w tym momencie, że gdyby tylko się odezwała, jego praca sczezła by zapewne w palenisku, jej głos byłby zakłóceniem harmonii, wybiciem z transu artystycznego, a tak... obydwoje mogli tkwić w swoim własnym szaleństwie. On z pędzlem w dłoni, chlapiąc farbą na lewo i prawo... i ona tak skupiona na udanym wbiciu iglicy kilofa w szkarłatyną pokrytą rude.
(https://i.ibb.co/F7sb9yF/ukrywanko.png) (https://imgbb.com/)
Niebo zaczynało się ściemniać, mrok stawał się coraz bardziej nachalny, jedynie płomienie pochodni ledwo rozjaśniały wnętrze. Luisowi to już jednak nie przeszkadzało, odłożył swoje farby razem z pędzlem, zaczął składać ramę obrazu dobijając gwoździe swoim kowalskim młotkiem, przystanął przy elfce i zapukał delikatnie w jej ramie próbując podarować swoje dzieło jako pamiątkę tego spotkania w bezmowym mroku. Dojrzał tylko jej oczy na wpół zmęczone, na wpół nieobecne, jej oddech był spokojny i stabilny mimo ciężkiej pracy. Zrozumiał, że w tym stanie nie będzie niczego uzyskać, zapakował swoje toboły i obracając się ostatni raz napawał się urokiem elfki. Z tego roztargnienia wyciągnął go jego przyjaciel, który jęzorem mokrym wybudził go z pięknego snu, tylko czy na pewno to był sen? Czasem tak ciężko odróżnić stan snu od jawy...