DM2: Dziedzictwo Mistrzów

Forum Projektu DM2 => Przygody => Wątek zaczęty przez: Dezzmond w 2025 01 10, 11:45:56

Tytuł: Brunatny Wilk
Wiadomość wysłana przez: Dezzmond w 2025 01 10, 11:45:56
Minęły lata odkąd Riven zaprzysiągł wierność Daywadosowi, który w zamian obiecał obdarzyć go jeszcze większą mocą. Pod wpływem piętna nałożonego przez Pana Chaosu i Destrukcji, jego wilkołacza natura została całkowicie wypaczona. Lata spędzone w murach Delucji sprawiły, że stał się bezwzględny, całkowicie oddając się instynktom i woli swego Pana. Wiele lat temu Daywados powierzył mu rolę wsparcia kultystów swego sprzymierzeńca. Kult Yyloth – Pana Demonów wymagał krwi, cierpienia i bezwzględnego poświęcenia, a Riven, ze swymi umiejętnościami łowcy, był idealnym narzędziem w ich rękach. Pod osłoną nocy przemykał między wioskami, tropiąc i eliminując tych, których wskazano jako wrogów Chaosu.

(https://i.ibb.co/4M1CDhG/Obraz1.png)

Kiedy przychodził czas na polowanie, wilkołak poruszał się wśród gęstych lasów niczym cień. Jego ruchy były ciche, precyzyjne, niemal niewidzialne dla oka zwykłych ludzi. Miękkie poduszki łap niemal nie wydawały dźwięku, gdy dotykały porośniętej mchem ziemi. Mroczna sylwetka przesuwała się między drzewami, śledząc potencjalne ofiary. Migotały mu przed oczami obrazy - człowiek zbierający chrust, karawana kupiecka, nocni wędrowcy szukający schronienia. Każdy z nich był dla niego jedynie kolejnym celem. Pazury rozdzierały ciała, a krew przesiąkała ziemię, pozostawiając za sobą tylko ciszę przerywaną wyciem wilka, dzięki któremu ofiary w ostatnich chwilach swojego życia, uświadamiały sobie co było powodem ich zguby.

(https://i.ibb.co/Dtzbss1/Obraz2.jpg)

Pewnego poranka, gdy słońce wychylało się zza horyzontu Riven obudził się u stóp ogromnego drzewa Yew. Jego ciało było ubrudzone krwią ofiar, a włosy przesiąknięte zapachem śmierci i wilgotne od potu. Skóra, miejscami poraniona od brutalnych walk, nosiła ślady zacięć i drobnych skaleczeń, które nie zdążyły się w pełni zregenerować. Kiedy rozejrzał się wokoło, dostrzegł cmentarz znajdujący się nieopodal. Coś przykuło jego uwagę - nagrobek, który wydał mu się boleśnie znajomy, choć widział go po raz pierwszy w życiu. Z trudem podszedł bliżej, a jego oczy spoczęły na wyrytym imieniu - jego matki. W tym momencie czas stanął w miejscu. Wszystkie wspomnienia, które dotychczas wydawały się zakopane w mroku umysłu, wybuchły z siłą burzy. Riven zrozumiał, że w pogoni za potęgą, oddając się w służbę Bóstw Chaosu, nawet nie zauważył, że stracił to, co najcenniejsze - rodzinę i swoje własne człowiecze serce. Przysiadł na ziemi, a wilgotna łza spłynęła po jego twarzy. Była to pierwsza łza od lat – zwiastun powrotu emocji, które zostały stłumione przez piętno Daywadosa, którym został naznaczony. Nagle ideogram Chaosu na jego przedramieniu rozbłysnął jasnym światłem i zaczął palić żywym ogniem, a po chwili pękł niczym łańcuch, a jego ciągłość została nieznacznie przerwana. Riven odzyskał wolną wolę.

(https://i.ibb.co/LQgWWc9/Obraz3.jpg)

Zrozumiawszy, że przez lata był jedynie marionetką w rękach Bóstw Chaosu, postanowił zerwać z przeszłością, opuszczając na dobre mury Delucji. Wiedząc, że sam nie poradzi sobie z wpływem potężnego piętna, postanowił zwrócić się do swego dawnego stada. Byli oni kiedyś jego rodziną i wsparciem, zanim wkroczył na ścieżkę destrukcji. Liczył, że pomogą mu nie tylko odzyskać kontrolę nad wilkołaczą formą, ale także powrócić do łask Bogini Luny. Wiedział, że tylko Bogini, która obdarzyła go swym darem, mogła na nowo przywrócić harmonię jego duszy. Riven postanowił, że za wszelką cenę odzyska utracone człowieczeństwo i zwróci swe życie w ręce Pani Księżycowego Blasku, które od zawsze było jej własnością. Pomocną dłoń po raz kolejny wyciągnął do niego ojciec, który wstawiwszy się za nim u Starszyzny Stada zapewnił mu możliwość powrotu i rozpoczęcia od początku swojego nowego, utraconego przed laty życia.

(https://i.ibb.co/6JSQKGg/Obraz4.png)
Tytuł: Odp: Brunatny Wilk
Wiadomość wysłana przez: Dezzmond w 2025 01 26, 16:54:59
Riven w głębi duszy wiedział, że pierwszy krok ku odzyskaniu dawnego życia prowadzi do świątyni Księżycowej Pani. O świcie, gdy promienie słońca nieśmiało przebijały się przez mglistą zasłonę nocy, dotarł na plac rozciągający się przed majestatyczną świątynią. Była ona stara, wzniesiona przed wiekami, ale doskonale utrzymana, jakby czas nie miał nad nią władzy. Zbudowana z granitu o delikatnym, szarym odcieniu, zdawała się idealnie komponować z otaczającą ją naturą. Na placu stały trzy wysokie obeliski, przy których ustawiono ławki. Sam ołtarz znajdował się na podwyższeniu poprzedzonym szerokimi, wysokimi schodami. Po obu stronach ołtarza wznosiły się dwa mniejsze balkony, które dopełniały symetrię budowli. Plac był pusty – nie było tam nikogo poza Rivenem. Mężczyzna przyodziany w błękitną szatę i płaszcz, mieniące się w świetle poranka niczym księżycowa luna, położył się ostrożnie na zimnej posadzce, twarzą ku dołowi, rozkładając ręce na boki w geście pojednania i oddania. Przez wiele godzin trwał w bezruchu, pogrążony w zadumie, zrzucając z serca ciężar minionych lat. Gdy nastała noc, a promienie księżyca spływały na plac, mężczyzna podniósł się z wolna z ziemi, powoli unosząc głowę ku górze, a w jego ciele zaczęła budzić się bestia. Trzaski pękających kości rozniosły się po okolicy, a jego sylwetka zaczęła zmieniać kształt. Skóra porosła brunatnym futrem, a dłonie i stopy przeobraziły się w potężne wilcze łapy. Gdy przemiana dobiegła końca, uniósł swój wilczy pysk ku górze i zawył przeciągle, kierując żółte ślepia wprost na tarczę księżyca. Echo tego wycia niosło się po okolicy, rozdzierając nocną ciszę na wskroś.

(https://i.ibb.co/pvdK8Dd/Riven-1-13-18-55-1-16-09.png)

Wilkołak, poddając się pierwotnym instynktom, wyruszył na polowanie. Śnieg chrzęścił cicho pod jego łapami, gdy ruszył tropem jelenia. Pochylił się nad białym puchem, wciągając głęboko powietrze. W nozdrzach poczuł zapach zwierzyny – świeży i intensywny. Bezszelestnie podążał za wonią, niknąc między ciemnymi pniami drzew. W końcu dostrzegł swoją ofiarę – wielkiego jelenia, który krocząc dostojnie przez zasypaną śniegiem polanę, nie zdawał sobie sprawy z obecności drapieżnika. Brunatny Wilk zamarł na chwilę w cieniu drzewa, a jego żółte oczy przeszywały mrok, skupione na swoim celu. Nagle ruszył z miejsca, odpychając się potężnymi tylnymi łapami. Skok był szybki i precyzyjny. Jelenie parsknięcie wypełniło okolicę – wilcze pazury rozdzierały ciało zwierzęcia, które szarpało się w rozpaczliwej walce o życie. Krwawy pojedynek trwał chwilę, aż w końcu jeleń opadł na ziemię, pokonany, oddając ostatnie tchnienie. Wilkołak zatopił szpony w ciepłym ciele, rozrywając je na strzępy i zanurzył pysk w gorącej krwi.

(https://i.ibb.co/SXD94s4/Riven-1-13-18-55-1-16-29.png)

Po zakończonym polowaniu Brunatny Wilk ruszył dalej, zatapiając się w głębi lasu. Jego ruchy były płynne, niemal hipnotyzujące, gdy poruszał się między pniami drzew. Las zdawał się żyć własnym rytmem. Ptaki, spłoszone obecnością drapieżnika, milkły, a drobne gryzonie czmychały w popłochu do swoich kryjówek. Wilkołak zauważył w oddali sarnę, która zamarła w bezruchu, zanim rzuciła się do desperackiej ucieczki. Natura, choć dzika, instynktownie wyczuwała zagrożenie. Brunatny Wilk kontynuował wędrówkę, aż w pewnym momencie zatrzymał się, czując znajomy, metaliczny zapach ludzkiej krwi. Oczy zapłonęły mu czerwonym, nienaturalnym blaskiem, znamię na przedramieniu zaczęło palić żywym ogniem, a furia zawładnęła jego umysłem. Ruszył w stronę obozowiska amazonek, które, nieświadome nadchodzącego niebezpieczeństwa, przygotowywały się do nocnego odpoczynku. Wilkołak zaatakował z brutalną siłą – pazury i kły stały się narzędziem destrukcji. Z każdym ciosem rozrywał ciała, czerpiąc niepokojącą przyjemność z brutalnego aktu. Gdy ostatnia z amazonek padła martwa, wdrapał się na stertę ciał, kąpiąc się w krwi swoich ofiar. Jego triumfalne wycie przetoczyło się przez las, a czerwone oczy błyszczały w mroku niczym dwa rozżarzone węgle.

(https://i.ibb.co/jWY2Hc7/Riven-1-13-18-55-1-16-42.png)

Riven ocknął się w ciemnej, wilgotnej jaskini. Chłód przenikał jego ciało, a szron pokrywał skalne ściany. Otworzył z trudem oczy, które z wolna przyzwyczajały się do panującego półmroku. Odór śmierci wypełniał jego nozdrza. Czuł na sobie zaschniętą krew, która przylegała do jego skóry. Wilgotne, śliskie podłoże jaskini potęgowało poczucie osamotnienia i bezradności. Każdy mięsień jego ciała pulsował bólem, jakby resztki wilczej formy próbowały rozrywać jego ludzkie wnętrze. Gdy uniósł się na drżących rękach, spojrzał na swoje odbicie w kałuży wody, ściekającej ze sklepienia. Był zmęczony, wycieńczony, a w jego oczach czaił się strach. Ciemność jaskini zdawała się pochłaniać jego duszę, przypominając mu o tym, co utracił i co jeszcze może odzyskać. Wiedział jednak, że jego więź z Boginią była osłabiona. Nie czuł jej obecności, co przeszywało jego serce goryczą. Był świadomy, że to oddanie się furii i dopuszczenie się okrucieństw pozbawiło go jej łaski. Jednak teraz, bardziej niż kiedykolwiek, wiedział, że droga ku odkupieniu będzie długa i pełna bólu. Mimo to, iskra nadziei wciąż tli się w jego sercu – maleńki płomień, który może w każdej chwili zapłonąć na nowo, jeśli tylko znajdzie w sobie siłę, by walczyć o to, co pozostało z jego człowieczeństwa.

(https://i.ibb.co/qmjQQdh/Riven-1-13-18-55-1-18-55-1.png)