(https://i.ibb.co/thWWX39/f5571f5a-1773-4f94-bb77-1620db68110f.webp) (https://ibb.co/Qc11dX4)
Zmęczona i obryzgana krwią wróciła dopiero do miasta ze swymi kompanami, gdy na ławce jej kamrat przyuważył ,,grzybowego dziada" (pseudonim ten, trzeba nadmienić, nadała mu sama, gdyż imieniem się nigdy nie przedstawił).
Podeszła bliżej do kłócących się mężczyzn i przyjrzała po raz pierwszy z bliska ,,dziadowi". Nie wyglądał jakoś szczególnie odmiennie, poza jego togą która zdawała się być żywa. Jej same koniuszki dotykające ziemi starały się jakby jej dosięgnąć i zapuścić korzenie. Pomyślała od razu, że to może być przyczyną grzybowej apokalipsy. Stanowczym tonem kazała zrzucić szatę w celu jej spalenia. To, w jej głowie powinno pomóc. Dziadyga jednak ani myślał postępować tak, jak mu zaleciła. Nie chciał też się za nic zamienić, nie interesował go alkohol ani jedzenie. Czego taki dziad może chcieć? Tego nie wie chyba nikt. Gdy ich towarzystwo się rozeszło kobieta ponowiła prośbę o togę.. Dziadyga ani myślał jej ustąpić. Chyłkiem rzucił za siebie małego grzyba, który wylądował w krzakach... Oczywiście wypierał się, że coś takiego uczynił. Łuczniczka oko ma jednak dobre i od razu to zauważyła. Wycelowała strzałę w grzyba i nabiła go jak szaszłyka. Podała grzyba starcowi trzymając daleko za promień. Dziadu był nieco zmieszany, ale uznał, że to dobry moment na konsumpcję owego grzyba. Chwilę później szybko oddalił się w nieznane miejsce.
Kobieta odetchnęła z ulgą rada, że problem jest zażegnany i obędzie się bez strzelających pyłkiem grzybni. Sprawdziła jeszcze okolicę, czy mężczyzna na pewno sobie poszedł i wtedy znalazła jego notatki. W notesie, między innymi, były opisane metody usuwania grzybni. Spokój, nie trwał jednak długo... wkrótce wychodząc z banku wyczuła w powietrzu delikatny zapach grzybów.. nosa nie ma tak dobrego jak oczu, jednak po krótkich poszukiwaniach odnalazła niewielkiego grzyba obok banku. Popędziła prędko po spirytus (zalecany w notatkach dziadygi) i postąpiła według wytycznych- podpaliła alkohol. Grzyb szybko się uprażył, jednak razem z grzybem ogniem zajęło się też pobliskie drzewo!
-Ratunku! Pali się- wołała przerażona. Ponieważ pomoc nie nadchodziła, pobiegła do banku prosząc swojego kompana o ugaszenie. Ten czym prędzej wybiegł i wylał na ogień cały wodospad wody prosto z chmur. Ogień był ugaszony a wykończona kobieta popędziła na zasłużony odpoczynek.
Jak się potem okazało, zaraziła się krążącą ostatnio chorobą, jednak i na to znalazła się szybka rada. Teraz, czeka na odpowiedź osób znających się na sprawie, aby wspólnie zakończyć ten rozdział w historii Sosarii.
Post grzecznościowy
Łuczniczka po krótkiej rozmowie z nowo poznaną kobieta wyszła przed bank. Była z kimś umówiona i chciała wyjść mu naprzeciw. Gdy się rozejrzała zobaczyła dobrze znaną jej postać. Nie traciła czasu tylko ścisnęła mocniej łuk i wyjęła strzałę. Wycelowała i puściła cięciwę.. strzała trafiła, a sam cel zaczął uciekać... Udała się w pogoń. Biegła i strzelała, stawała i szukała ukrytego mężczyzny.. znów podejmowała tropu i biegła. Cała zabawa w kotka i myszkę chwilę trwała aż udało jej się strzelić mu w kolano. Padł na ziemię. Ciało przeszukała znajdując kompromitujące notatki, a następnie wrzuciła truchło do rzeki.... On w tym czasie przedrzeźniał ją zza pleców.
Piep**ony dziadyga... niech jego krew zamieni się w błoto, a oczy wyschną jak rodzynki- pomyślała, jednak nic nie powiedziała na głos.
(https://i.ibb.co/845Jx0wy/obraz.png) (https://imgbb.com/)
Żył, miał czelność żyć! Coś tam krzyczał.. żeby niby nie strzelać, ale nie słuchała. Życie nauczyło ją aby pierw działać, potem gadać.
Kolejna pogoń, kolejne strzały. Dziadydze mocno zależało na odzyskaniu notesu, więc odłożyła go w najbezpieczniejsze miejsce – do banku.
Belmus znów podszedł i próbował tym razem grozić.. chciał odzyskać zapiski.
Chwilę poawanturowali się przed bankiem a mężczyzna zostawił ją ze słowami groźby – jeśli komuś powie o notatkach to zostanie zabita.
Ważna informacja jaka padła z jego ust była taka, że nie działa sam. Jest ich cała, zorganizowana grupa, są silni i gotowi by zabijać.
Kobieta wróciła do banku, wyjęła notes i przeczytała go jeszcze kilka razy. Zdenerwowana całą sytuacją wrzuciła notes do bezpiecznej skrzyni a wieko zamknęła z głośnym trzaśnięciem.
Zdradzić sekret, czy może przemilczeć i zobaczyć co będzie dalej? Rozmyślała tak siedząc na niewysokim płotku przed bankiem... wtedy ujrzała tego, na którego czekała.