Za górami, za lasami, za siedmioma górami znajduję się małe, przesiąknięte słodkością miasto Skara Bare, które rządzone jest przez piękne małżeństwo, a czy dobre to ludzie czy złe to zostawiam Wam do oceny (ja tam ich lubię, choć oni mnie nie). Zadomowiłem się w tej mieścinie, tylko dlatego, że moje chytre, błyskawiczne rączki bardzo szybko znajdowały tam czyjąś kieszeń.
Dla zainteresowanej płci pięknej - zazwyczaj przebywam w stajni. Jest tam ciepło, pachnie świeżym sianem i jest gdzie się położyć w razie czego. Po prostu wejdź i powiedz na głos:
,,Kar, Kar, Kar, Ty mój złoczyńco." Obiecuję, że nie pożałujesz.
Pewnego dnia moje błogie lenistwo przerwał pewien nielubiany przeze mnie krzykacz, babiarz, muzykant, niejaki Lujis.
- WYNURZ KOTWICE ! - wydarł tym swoim paskudnym, udawanym, połelfickim akcentem. - CAŁA NAPRZÓD !
Znowu popłynął na ryby... znowu. Nic innego nie robi tylko łapie te swoje ryby... nic dziwnego, że w jego życiu nigdy nie było żadnej płci żeńskiej. Pomyślałem, że muszę mu pomóc, muszę wprowadzić w jego życiu zmiany. Postanowiłem, że zacznę mu uprzykrzać życie, żeby odpuścił już te połowy i zaczął się rozglądać za małżonką.
Ruszyłem na brzeg z lunetą. Dosłownie chwile zajęło mi namierzenie jego łodzi. Zawsze łowi w tym samym miejscu, raz wędką, raz sieciami, ale zawsze tam. Krzyczeć w Skara to mi nie można, bo zaraz zbiegną się strażnicy, ale mam sposób na przywołanie swojej Sterniczki Ake, siostry niegdysiejszej władczyni Cove. Piękna to była kobieta, hen, hen dawno temu... Teraz to już nieprawda, ale wciąż służy mi i mojemu dalekiemu kuzynowi o inicjałach D.G.
Po prostu mówię tak:
Szefowo Ake, szefowo Ake na czym stoisz?
Na beczce.
Co w tej beczce?
Kapusta.
Po kilku krótkich chwilach przypływa.
- Szefowo ! - krzyknąłem uradowany - Co u mojego Kuzyna? Dobrze Wam razem?
- Oj Kar, oczywiście, że tak. Cudowny z niego mężczyzna. - uśmiechnęła się słodko jak zawsze. - a teraz powiedz mi, dokąd płyniemy?
- Tam! - wskazałem palcem – Tam do tamtej łodzi, zrobimy ABORDAŻ!
No i ruszyliśmy...
Sterniczka Ake jest najlepsza w swoim fachu. Wiatr w żagle łapie tak szybko jak jej siostra Aqe złych ludzi łamiących regulamin. W ciągu 10 sekund byliśmy już przy jego małej łajbie.
- Lujis! - krzyknąłem – Lujis! Widzisz mnie? Halo, halo!
Już tak bardzo kocha te wędkowanie, że nie reaguje na nic... nic... nawet aligator czy mors nie jest mu straszny. Pomyślałem, nie no, tak być nie może. Muszę mu pomóc, muszę go wyleczyć, ale co będzie najlepszym lekarstwem? BRAK RYB I PEREŁ! Nawet nie musiałem się ukrywać, po prostu przeskoczyłem ze swojej łodzi na jego pokład i wziąłem się do roboty.
(https://i.imgur.com/mgwWgaJh.jpg)
Okradłem go prawie ze wszystkiego co miał w plecaku, została mu tylko butelka starego rumu, za którą też się wziąłem. Wsadziłem ostatni raz rękę do pojemnika... aż tu nagle...
OBUDZIŁ SIĘ Z TRANSU!
- Wynurz kotwice! Cała naprzód w lewo! Zanurz kotwice! - znowu darł się tym swoimi dziwnym głosem w stronę sternika, ale takim głosem... automatycznym, bez życia. Bardzo mnie to wystraszyło, to nie była żywa istota, to był jakiś mech. Musiałem stamtąd uciec. Dzięki Bogom naszym Dmowskim, że akurat zacumowaliśmy z lewej strony i nie mógł ruszyć dalej... nie wiem co by było jakbym z nim odpłynął, nawet nie chcę o tym myśleć...
(https://i.imgur.com/rMirlWoh.jpg)
Wskoczyłem czym prędzej do Ake, wprost pod jej stery. Byłem przerażony... kierowniczka widziała strach w moich oczach.
- Zamienił się Mecha? - zapytała Ake
- Tak! Czym prędzej na ląd! Wysyłaj gołębia do siostry Aqe niech go sprawdzi!
xD
Za gorami, za lasami i siedmioma rzekami zyl sobie dzik, niezwykly to ssak byl, niemal ludzki.
Mimo wygladu i faktu ze chodzi na dwoch konczynach niewiele sie roznil od swini.
Ale przeciez nie wyglad swiadczy o czlowieku a jego czyny.
Pewnego dnia siedzial w stajni, miedzy konskim gownem zauwazony przez straznika, wierzchem brudnej dloni ocierajac lzy pisal, na podartym kawalku pergaminu zweglonym kwalkiem drewna.
A coz tam napisal ? pozostaje w wiekszosci sie domyslac bo pisac ledwo co potrafil, bledow tyle robil a jeszcze to pismo...
Zapewne o tym co zawsze czyli obral na cel i przelal zazdrosc, byc moze o miasto w ktorym wiecznie okrada, albo o elfa ktory arcydziela tworzy czy jak zazwyczaj marzyl o lodzi i kobietach.
I za kazdym razem tyle w tym prawdy co ryb na pustyni, nic to wiecej niz niespelnione marzenia.
Moglo tez tak byc ze na Bogow znow wyklinal, oby byl poza stajnia gdy bo piorun jasny trzasnie bo znow dach do remontu bedzie.
I na powaznie: ostrzezenie.