DM2: Dziedzictwo Mistrzów

Forum Projektu DM2 => Przygody => Wątek zaczęty przez: Lindi w 2025 03 03, 13:20:54

Tytuł: Kronika Zdobywców
Wiadomość wysłana przez: Lindi w 2025 03 03, 13:20:54
Dzień, gdy gildia rozkwitła potęgą tłumu.

Drzwi do banku w Skara Brea otworzyły się. Do środka wmaszerowała grupka z mocno niezadowolonymi minami. Mamrotali coś do siebie. Widać było od razu, że wracają z polowania i coś poszło mocno nie tak.
-Niech mu złoto w popiół się obróci, a ręce uschną. Złodziejski pomiot! - przeklął pod nosem krasnolud.
-Niech go tylko spotkam, to pokaże mu co to elfia zemsta! - wtórował elf.
Pozostali ludzie, kobieta i mężczyzna, kiwali głowami na słowa rozeźlonych kompanów.
Łuczniczka usiadła na swojej ulubionej ławce i rozprostowała nogi. Tuż obok usiadł dostojny elf.
Dla rozluźnienia po stracie skarbu, mężczyźni zaczęli się stroić i przebierać.. w końcu stanęli niczym bliźnięta ubrani identycznie w szaty z kapturami. Jedyne, czym się różnili to ośmioma centymetrami wzrostu i przedmiotem trzymanym w dłoni.
Po krótkim odpoczynku, gdy emocje ciut opadły, Juko napisała szybką notkę na kartce, którą wysłała gołębiem. Chwilę później wstała z ławki, chwyciła elfa za rękę i kazała za sobą iść. Sul'larth nie opierał się i podążył za kobietą, a w ślad za nimi, ruszył też ich ludzki kompan. Krasnolud ulotnił się wciąż klnąc siarczyście  po krasnoludzku. Wspominał coś o omijaniu tego miasta szerokim łukiem.
- Chodźcie, bez gadania! Przyłączycie się do naszej gildii i już! Nie obchodzi mnie jakieś poczucie zobowiązania wobec Luisa. Gdzie on teraz jest?! No właśnie, nigdzie! Zostawił was! Mówię wam, idziemy od razu.
Trójka ruszyła w stronę okazałej siedziby gildii Zdobywców. Otworzyli lekko skrzypiącą furtkę i weszli na posesję. Wszędzie widać było trofea z licznych wypraw jednak nie czas to był na zwiedzanie. Ciągnąc dalej elfa za rękę otworzyła wrota budynku i wszyscy weszli do środka. Kobieta ustawiła nieco skołowanych mężczyzn koło kamienia gildii i przytaknęła sama do siebie.
Mężczyźni rozeszli się jednak po pomieszczeniu i oglądali portrety członków gildii.. niektórych z nich znali, o innych zaś słyszeli.
Kilka minut później do pomieszczenia wkroczył ubrany cały na biało z głową niedźwiedzia jako czapką – Hideus Tankard Cuttlar. Aktualny przywódca Zdobywców. Omiótł wzrokiem pomieszczenie i zatrzymał się na dwóch mężczyznach.
-Czy to wy chcecie dołączyć do naszej gildii?
-Tak – odparł mężczyzna
Dumnie wyprostowany elf odpowiedział coś we własnym języku
Krasnolud zerknął zdezorientowany. - Ktoś mi to przetłumaczy?
-"Tak"- odparła Juko, biegła w wielu językach ludów Sosarii.
- No dobrze.. to zaczynajmy. -Krasnolud stanął bliżej kamienia gildii i położył na nim dłoń. Za sprawą magii zamkniętej w kamieniu na liście rekrutów pojawiły się dwa nowe imiona – Sul'larth oraz Mischrak.
-A! Teraz najlepsze – wtrąciła się kobieta – musicie wymyślić sobie przydomki!-  klaskała z radości.
-Przydomki? Muszę pierw pomyśleć – rzekł Mischrak.
-ahhh Myśliciel! Cudowny przydomek- rzuciła żartem kobieta.
-Myśliciel? Może być Myśliciel! Albo Wielki Myśliciel- odparł mag.
-Myślę, że póki co, wystarczy samo ,,Myśliciel"- odparł przywódca z delikatnym uśmiechem na ustach . Mag mu przytaknął.
Przyszła pora na elfa jednak ten, nie zwlekał długo.
-"Elfi Książe"- taki chce mieć tytuł.
Juko mogłaby przysiąc, że na twarzy Hideusa mignęło rozbawienie, jednak zachował krasnoludzką powagę. Dodał nowym rekrutom ich wybrane przydomki po czym zaczął przemowę.
(https://i.imgur.com/fKIo5z9.png)

-W naszej gildii, rekrutów zwykliśmy przyjmować pochylając się nad truchłem jakiego smoka czy innego potwora. Wszystkie te ceregiele tutaj w głównej siedzibie gildii, są tylko formalnością. Teraz, trzeba się wybrać na łowy panowie!
-A, bo pewnie nie wiecie – znów wtrąciła się Juko- Zdobywcy mają kilka siedzib!
-To ja zapraszam, jeśli chcecie, pokaże gdzie mamy drugą siedzibę- rzekł Hideus.
Cała czwórka wsiadła na swoje wierzchowce i ruszyła w stronę większej siedziby. Hideus oprowadził rekrutów po wieży, poopowiadał jak funkcjonuje gildia i zaprosił do partycypacji.
A wyprawa? Wyprawa była i to nie jedna! Najpotężniejsza gildia w Sosarii wyrusza na wyprawy każdego dnia – czasem nawet na kilka.
Tytuł: Odp: Kronika Zdobywców
Wiadomość wysłana przez: Lindi w 2025 03 03, 19:24:46
Fatalna wyprawa
Nie mogąc wysiedzieć w bezruchu Berumanthys bił się z myślami. Iść ubić smoka czy może Abbysala? Postawił na tego drugiego- miał ochotę na spore emocje.  Ponieważ sam jednak nie dał by rady, zaprosił na wyprawę krasnoluda- Gromdala oraz Juko. Przyjaciele prawie nigdy nie odmawiali mu żadnej wyprawy i znali sie na tyle, bu ufać sobie w boju. Ruszyli bezzwłocznie.
(https://i.imgur.com/vHNbtU9.png)
Na pierwszy ogień poszedł smok, z tym jednak nie mieli większych problemów. Każdy znał swoją rolę i wypełniał ją bezbłędnie.
(https://i.imgur.com/lQHJeJp.png)
Po uśmierceniu bestii któryś z mężczyzn (obaj się tego wypierają) polecił Juko zrobienie rekonesansu. Ufając im bezgranicznie, tak też uczyniła.
(https://i.imgur.com/6avSnYk.png)
Próba prześlizgnięcia się pod nogami potężnego Abbysala okazała się fiaskiem niosąc zgubę kobiecie. Mężczyźni podjęli się epickiej próbie uratowania towarzyszki. Walka była zacięta aż wielki Berumanthys oraz nie taki Wielki Gromdal zadali śmiertelny Cios Abbysalowi !
(https://i.imgur.com/r0ZwTfL.png)
Tytuł: Odp: Kronika Zdobywców
Wiadomość wysłana przez: Lindi w 2025 03 06, 08:19:54
(https://i.imgur.com/Pt1Qyg4.png)
Drużyna składająca się z Elfiego księcia, Krasnoludzkiego kowala run, Wielkiego maga i zwykłej łuczniczki chciała się wzbogacić. Aby tak zrobić postanowili wykopać kilka skarbów.
Wszystko szło gładko aż tu nagle Gromdal zaglądając do skrzynki spytał: -Kto zabrał worek?!
Cisza.. po chwili każdy stwierdził, że to nie był on. Drużyna mocno poddenerwowana (bo sytuacja ze znikającym skarbem była im znana) usłyszała chichot. Bliżej nieokreślony kierunek potwierdzał ich najgorsze przypuszczenia. To był znów ZŁODZIEJ. Magowie zaczęli wymawiać pośpiesznie słowa zaklęć - Wis Quas, Wis Quas, Wis Quas... NIC. Łuczniczka już sięgała po mikstury wybuchowe przypięte do paska ale pojawiła się DRIADA. Oddała worek bardzo rozbawiona sytuacją.
Emocje wśród członków drużyny opadły. To jednak nie był "ON". Tym razem, nie stracą zarobionego majątku. Zawinęli się szybko do miasta i umieścili skarby tam, gdzie są bezpieczne - w skrzyni banku.
Tytuł: Odp: Kronika Zdobywców
Wiadomość wysłana przez: Lindi w 2025 03 06, 09:49:09
Aby członkowie gildii byli w stanie podołać wyzwaniom stawianym im przez życie, wszyscy są wcześniej odpowiednio trenowani.

(https://i.imgur.com/FMoylaI.png)
Młody poszukiwacz przygód aspirujący do zostania Zdobywcą, udał się do siedziby, gdzie pod okiem Tajemniczego, Myśliciela i Bezdusznego, oraz zaprzyjaźnionych: Melltrena i Psychonastolatki odbyło się rytualne Bu 8) 8) ake Ort Sanct Party. Humory dopisywały, pomimo dzika który pod murami warowni podjadał arbuzy.
Opisane przez jednego z uczestników.
Tytuł: Odp: Kronika Zdobywców
Wiadomość wysłana przez: Lindi w 2025 03 23, 17:33:47
Pewnego słonecznego dnia, Juko wyruszyła na wyprawę wraz z potężnym Roxonem Brethillem. Na cel wyprawy obrali sobie piramidę, której tajemnic oboje jeszcze nie zgłębili. Łuczniczka w towarzystwie tak zacnego wojownika czuła się nadzwyczaj pewnie. Brnęli w głąb piramidy i zdawało by się, że nic nie może ich powstrzymać. Każdy z nich wykorzystywał swoje umiejętności. Wojownik walczył a łuczniczka go wspierała i zapewniała rekonesans kolejnych poziomów piramidy.
(https://i.imgur.com/xBRdVOX.png)
W pewnym momencie natrafili na trudnego przeciwnika - imały się jej strzały a sama walka choć owocna, szła bardzo mozolnie.
Wtedy Juko za pomocą swojego szczura wysłała wiadomość do swoich kompanów z gildii i nie tylko. Zwierze szybko prześlizgnęło się na powierzchnie i odnalazło przyjaciół. Oni migiem zjawili się z pomocą.
(https://i.imgur.com/LHmbXTh.png)

Wzbogacona ekipa zeszła migiem aż na ostatni poziom piramidy. Po drodze znajdując wiele pamiątek po poległych poprzednikach.
(https://i.imgur.com/3igtjRk.png)
Tytuł: Odp: Kronika Zdobywców
Wiadomość wysłana przez: Sularth w 2025 04 08, 22:50:34
---- Samotna Wyprawa Elfiego Księcia ----

W blasku poranka, gdy mgły jeszcze nie opadły nad szmaragdowymi lasami Delucji, Elfi Książę Sul'larth ruszył samotnie ku przygodzie. Zostawił za sobą bezpieczne granice swego królestwa, by wypełnić prastare przeznaczenie, o którym szeptały tylko najstarsze pieśni. Pierwszym wyzwaniem były Duchy Magów – eteryczne istoty, które próbowały omamić jego umysł iluzjami i wspomnieniami. Ale Sul'larth, niezłomny w sercu, przeszedł przez tę próbę nieugięty.

Dalej, na bezkresnych klifach czekał Wieczny Meer. Walka z nim trwała całą noc, aż w końcu elficki miecz przeszył serce wynaturzenia, a odgłosy walki ucichły, i zapanowałą grobowa cisza, jakby ktoś oddał cześć Elfiemu Księciu.

Wreszcie Sul'larth dotarł do dżungli Papua, gdzie zastępy jaszczuroludzi broniły starożytnej ścieżki. Tam, wśród tropikalnych mgieł i dźwięków tam-tamów, Sul'larth przebił się przez wrogie szeregi niczym błyskawica, niosąc światło nadziei.

Jednak to pustynie były jego przeznaczeniem. W sercu rozpalonego piasku, pośród ruin zagubionych w czasie, czekał Sfinks! Bestia ta miała spojrzenie starożytnych bogów.

(https://i.imgur.com/061RncY.png)

W walce, która wstrzymała oddech świata, Sul'larth tańczył z mieczem jak wiatr, aż wreszcie jednym, błyskawicznym ciosem obalił monstrum.

(https://i.imgur.com/i4vQrw3.png)

Z piasków, niczym duchy starożytnych cywilizacji, wyłonili się ludzie pustyni – odziani w szaty w kolorze zachodzącego słońca, z oczami pełnymi niedowierzania i czci. Otoczyli Sul'lartha, a ich aplauz narastał jak burza piaskowa, rozbrzmiewając echem po bezkresnych wydmach aż po horyzont. Z każdym okrzykiem jego imię – Sul'larth, Miecz Świtu, Zguba Bestii – wznosiło się ku niebu niczym modlitwa do samych gwiazd.

Wieść o triumfie Elfiego Księcia rozprzestrzeniła się lotem błyskawicy, przelatując przez morza, góry i mroczne knieje aż do najodleglejszych krańców Sosarii. W kamiennych salach Zdobywców, przy blasku ognia i wśród zapachu starego wina, wzniesiono kielichy – nie z obowiązku, lecz z podziwu. "Za Elfiego Księcia!" – zagrzmiały głosy wojowników, magów i poszukiwaczy przygód, świętując czyny, które zrodzą legendy.