DM2: Dziedzictwo Mistrzów

Forum Projektu DM2 => Przygody => Wątek zaczęty przez: DragoN w 2025 07 06, 17:19:30

Tytuł: Para i trybiki
Wiadomość wysłana przez: DragoN w 2025 07 06, 17:19:30
Para i trybiki.
W centrum górskiego przesmyku między wysokimi skalistymi górami wznosiła się samotna twierdza z szarego granitu – kuźnia, twierdza i dom Gromdala Zharrad-Grund Aetharna, kowala Run, mistrza starożytnych zaklęć i sztuki inżynieryjnej. Jego broda była tak długa biała i zadbana, a biały irokez sterczał dumnie jak płomień na szczycie głowy. Gromdal był stary, nawet jak na krasnoluda, ale siła nie opuściła jego ramion, a mądrość wypalona w runach świeciła jaśniej niż kiedykolwiek.
Tego dnia odpoczywał przy ogniu, popijając spirytus i zagryzając kiełbasą, gdy niebo rozdarł potężny huk. Wieża zadrżała. Sekundy później przez okno wpadł błysk, a gdzieś w oddali rozległa się eksplozja, aż echo odbiło się od północnych grani.
Bez słowa, z błyskiem w oku, Gromdal zerwał się na nogi. Chwycił swój magiczny drzewiec zakończony ostrzem półksiężyca i zszedł do stajni, gdzie już czekał Bjarn — biały niedźwiedź polarny, większy niż którykolwiek jego krewny z lodowych pustkowi. Po chwili pędzili przez pożółkłe jesienne pola, a zimny wiatr targał brodę krasnoluda.
Im bliżej miejsca eksplozji, tym więcej fragmentów napotykał — blachy, przekładnie, spalone drewno i pęknięte rury. Wszystko to nosiło ślady skomplikowanego mechanizmu, a zarazem szaleńczej katastrofy. Wreszcie, na skraju lasu, pod zwęglonymi gałęziami, leżał nieprzytomny chłopiec. Obok niego dymiły resztki czegoś, co przypominało rozbity latający pojazd — coś, czego krasnolud nigdy wcześniej nie widział na oczy.
— Hmmm... Krasnoludy tak nie budują... — mruknął Gromdal, zsiadając z Bjarniego. Przyłożył rękę do piersi chłopca, wypowiadając słowa starych run leczenia. Ciepłe światło przesunęło się po jego ranach. Potem wyjął manierkę i przelał do ust młodzieńca kilka kropel palącego spirytusu.
Chłopiec zakaszlał, otwierając oczy z przestrachem.
— Spokojnie, młokosie. Niebo cię nie przyjęło. Jak cię zowią?
— Th-Thomas... Thomas Falton... — wychrypiał chłopiec. — Ja... ja to zbudowałem... sam...
— Toś głupi, ale i odważny. Latać chcesz?
— Tak, sam zbudowałem ale ... coś poszło nie tak.
Po krótkiej opowieści, której krasnolud przysłuchiwał się uważnie co chwilę zerkając w stronę wraku powiedział:
—To chodź. Zobaczymy, czy można ten złom uratować.
Gromdal dał mu rękę i razem z pomocą Bjarniego załadowali co tylko się dało i ruszyli w stronę twierdzy.
Budynek był wypełniony cudami. Od łbów smoków zawieszonych przy wejściu przez suto zastawiony stół aż po wspaniale wyposażoną pracownię z prototypami golemów bojowych. Na ścianach błyszczały mapy magicznych linii mocy, a na półkach — trybiki i tomy starożytnych ksiąg.
Thomas patrzył na to wszystko z rozdziawionymi ustami.
— To... pan to wszystko sam zrobił?
— Ja, młodzieńcze. Ale i ty pokazałeś coś więcej niż wielu dorosłych. Masz smykałkę do mechaniki... może coś razem zdziałamy.
Wieczorem usiedli razem przy długim stole. Krasnolud po wysłuchaniu słów chłopca zrozumiał, że faktycznie młokos ma sporą wiedzę z zakresu mechaniki. Postanowili razem odbudować maszynę. Kowal Run przygotował puste księgi dla chłopca by mógł spisywać swe pomysły i poprawić projekt, a sam również wziął się za planowanie co można w urządzeniu poprawić.
— Potrzebujesz nie tylko płomienia, ale i solidnego fundamentu może Mytheril się nada lepiej? Jest solidniejszy niż stal a i przy tym dużo lżejszy.
Thomas słuchał uważnie, notując wszystko, choć ręce mu drżały od emocji i zmęczenia.
Gdy noc zapadła, Gromdal zaprowadził go do stajni, gdzie czekało posłanie z wełny i ciepły koc. Bjarn parsknął cicho i położył się obok, jakby czując, że chłopiec jest już częścią tego miejsca.
— Jutro zaczniemy pracę — powiedział krasnolud, zamykając za sobą drzwi. — A może i coś więcej... może nową erę pary i trybików.

(https://i.imgur.com/3HLSZfs.jpeg)