Dziewczyna z o ciemnych włosach ozdobionych koralikami, rzemieniami i piórami szła spokojnie przez las. Choć tropiła niezwykle dobrze, tym razem nie musiała - wiódł ją zwierzęcy instynkt? Kobieta intuicja? Wiara? To nie miało znaczenia, gdyż zbliżyła się na tyle, że między pniami ujrzała omszone kamiennych bloków ustawionych w kształt piramidy. Różnie ją nazywali - jedni mawiali, że to Luna, bogini księżyca. Inni, nazywali ją Księżycową Panią - dla niej, to poprostu Xil Maur, Pani Noc, siostra tej, która włada słońcem i daje życie. Za dnia jednak gorzej polować...
Z kocią gracją stawiała kroki na kolejnych stopniach, a przed samym wejściem zdjęła z pleców skórzane zawiniątko. Pośpiesznie spakowała opakowanie do torby, a w jej dłoniach spoczywał topór, który zdawać by się mogło mienił się lekko czerwonym blaskiem.
Dziewczyna skłoniła głowę i powoli kroczyła naprzód do ołtarza, tuż przed nim, obiema rękoma
(https://zapodaj.net/images/9695ee9f1f79b.png)
Pochyliła głowę jeszcze niżej i rzekła:
(https://zapodaj.net/images/22fecba16debf.png)
A gdy zimne ostrze topora dotknęło równie zimnego kamienia ołtarza, dziewczyna klęcząc skupiła się i pogrążyła w modlitwie...
Gdy opuszczała świątynie, nawet najlepszy tropiciel nie odnalazłby ludzkich śladów...
[/i]