Poczatekj rejsu nie zapowiadal tragedi ktora miala wydazyc sie pozniej...
Wszystko przebiegalo pomyslnie, kurs wyznaczony, wiatr nie za mocny, slonce towarzyszylo drakkarowi prze cale dnei jego podrozy, a noca ksiezyc i gwiazdy wskazywaly kierunek...
Lecz stalo sie cos dziwnego...
W samo poludnie 6 dnia rejsu, zerwal sie silny wiatr i burza ktora pojawila sie z nikad choc nic nie zapowiadalo.
Burza byla straszna, porwisty wiatr porwal zagle, fale rzucaly okretem niczym lupina orzecha.
Niebo przecinaly wstegi piorunow, ktorym towarzyszyly potezne grzmoty....
W pewnym momencie wszystko ucichlo, zarowno burza jak i wicher, morze stalo sie spokojne niczym blat stolu, a my bylismy w jakiejs zatoczce....
Nikt z nas nie wiedzial gdzie jestesmy, nikt z nas nie znal tych roslin i zwierzat...
Nikt z nas nie wiedzial czy to przyjazny swiat czy bedizemy sie tu musieli pozegnac z zyciem...
Powoli wznosilismy palisade...
Dziennik wyprawy, dzien 17.
Przezylismy juz w tym dziwnym kraju prawie tydzien, niewiele mozemy powiedziec o tej krainie, lasy sa obfite w swoje dary jednak nie wiemy ktore z nich sa dla nas odpowiednie gdyz nie znamy zadnej z tych roslin, choc czesc troche przypomina nasze IGLANIS . Lasy obfituja w zwierzyne, nie jest ona zbyt grozna, jednak staramy sie nie wychylac zza palisady.
Nasi zwiadowcy doniesli ze w lesie odnalezli slady jakis siedzib, jednak wygladaja na nieodwiedzane choc czesc z nich jest w miare dobrym stanie.
Dzis postaramy sie wyslac kogos na poszukiwanie jakis osad miejscowej ludnosci w celu uzupelnienia zapasow i nawiazania kontaktow, moze otrzymamy jakies wyjasnienia...
Dziennik Wyprawy, dzien 20.
Dzis wyslalismy trzech z nas w trzy kierunki swiata, na polnoc, wschod i poludnie, mamy jeden okret wiec nie chemy nikogo wysylac na morze, przynajmniej jeszcze...
Dziennik Wyprawy, dzien 21.
Pierwszy wrocil do obozu Vrast, ktory mial sprawdzic kierunek poludniowy, odnalazl kilka siedzib nad brzegiem morza ale byly one opuszczone, na poludniu nie mamy czego szukac...
Dziennik Wyprawy, dzien 22.
Kort, ten ktory powedrowal na wschod przyniosl dziwne i zarazem dosc niepokojace wiesci, po calym dniu wedrowki, minal kilka siedzib rownie opuszczonych jak te ktore znalezlismy do tej pory, jednak posuwal sie dalej.
W koncu dotarl do siedzib gdzie stali jacys ludzie uzbrojeni po zeby, poobwieszani roznego rodzaju dobrami, rozgladajacy sie po okolicy metnym nicniewidzacym wzrokiem.
Kort, jak sam powiedzial nie mial odwagi sie do nich zblizyc gdyz nie wzbudzili oni jego zaufania i nawet troche przerazili.
Jednak to nie wszystkie wiadomosci, gdy poszedl dalej spotkal 2 mieszkancow tych krain rozmawiajacych miedzy soba w jakims dziwnym jezyku. Jeden drugiemu pokazal reka las, powiedzial cos po czym zasmial sie ochydnie i zaczal okladac swego kompana swoja bronia, kompan pierwszego smial sie do rozpuku oddawajac cios za cios...
Dziwny to kraj szalencow...
Nie czujemy sie tu bezpiecznie...
Nadal nie mamy zadnych informacji od Pethora, ktory mial spenetrowac krainy znajdujace sie na polnoc od naszej malej osady...
Dziennik Wyprawy, dzien 25.
Wygladamy co chwile zza palisady w kierunku polnocnym lecz powoli tracimy nadzieje. Nasz drogi brat chyba juz nie wroci. Zal ogarnia nas wielki.
Co jakis czas kolo naszej palisady kreci sie jakis przejezdny. Czasem cos krzyknie, lecz nie jestesmy w stanie go zrozumiec.
Boimy sie odpowiadac bo sa uzbrojeni po zeby i wygladaja bardzo groznie...
Dziennik Wyprawy, wpis ostatni...
Bogowie nas jednak opuscili. Spalem jeszcze gdy zbudzil mnie krzyk i odglosy walki... nie bylismy uzbrojeni... nigdy przecierz nikomu nie zrobilismy nic zlego, jednak to co sie dzialo na zewnatrz bylo porazajace...
Oto wiec pisze te ostatnie slowa, swiadom tego ze smierc stanie i w dzwiach mojej chaty...
Zegnaj moja zono, zegnajcie mi bracia, zegnaj moje cudowne Malas, kraino mej mlodosci, juz nie dane nam bedzie odkryc drogi powrotnej na twe lono...
*reszta zapisu zabryzgana jest krwia*
==========================================================
I tak to kim byli przybysze, skad przybyli, co mogli wam ofiarowac i dokad mogli was zaprowadzic zostalo pogrzebane wraz z ostatnim umierajacym przybyszem...
Dziekuje wszytskim za wspaiala zabawe.
Dla geniuszow, ktorzy wybili w pien egzotycznych wedrowcow, nie dajac tym samym szansy tym, ktorzy przed wyciagnieciem miecza maja cos do powiedzenia, przygotowalbym specjalnego questa w ramach "podziekowania".
Cytat: "Xynd"przygotowalbym specjalnego questa w ramach "podziekowania".
Bardzo proszę - nowej mapy, Malas, nie będzie. Oni mieli wskazać drogę...
8)
Szkoda słów... naprawdę.
Co prawda nie gram już za dużo ale jak czytam coś takiego to aż ręce opadają. I nie dziwię się ekipantom że ich też ogarnia zniechęcenie.
pogratulowac :/
na dresiarstwo nie ma rady :\
no cóż pozostało tylko "porgatulować" niektórym osobom.
naprawdę kochamy klimatyczne PK :?
Ja sie tylko zastanawiam kto normalny mógł to zrobić :/ Nikt o zdrowych zmysłach i normalnemu pojmowaniu swiata nie zrobiłby czegoś takiego...
Gratulacje dla tych "mądrych" ;o
Upublicznic dane personalne i zdjecia. Wydrukowac w gazetach regionalnych i opublikowac w internecie. :twisted: :twisted: :evil:
"A to nie był nowy spawn dzikusów do wybicia?..."
ehh...topik najlepiej przykleić w Świecie DM, ku przestrodze patofilom.
A i pewnie bym nie płakał jakby podziękować owym panom za współpracę z DM ;)
Co tu wiele pisać :shock: ..... :) :D :lol: :wink:
quest zakonczowny.
gracze wybrali zakonczenie opcjonalne, zeby nie bylo ze questy na DM maja liniowa fabule i wszystko musi sie konczyc tak jak GM chce.
Radzil bym teraz baczniej sprawdzac co mozna znalezc w ubitych mobkach, wylowic z morza czy odkopac w skarbie...
moze niedlugo zachce nam sie klimatycznie wprowadzic Ilshenar i zeby znow potem nie bylo serii dziwnych komentarzy.
Pozdrawiam.
oftop:
kilka ciekawych questow pzepadlo - osoby walczace z mobkami - koksajace na nich nie sprawdzaja zawartosci - quest nie musi zaczynac sie od specjalnych znakow od gm-a