DM2: Dziedzictwo Mistrzów

Forum Projektu DM2 => Przygody => Wątek zaczęty przez: Sztyvny w 2006 06 23, 09:53:43

Tytuł: Balety Wspolnoty
Wiadomość wysłana przez: Sztyvny w 2006 06 23, 09:53:43
Ruszyli.
Lewo. Prawo. Latarnia. Straznik. Psia kupa. Nooby po lewej. - lekki chaos wkradl sie pomiedzy maszerujacych w defiladzie.
Wreszcie dotarli do celu.
Jadacy na pancerniku reprezentant Vesper zatrzymal sie, przepuszczaja niezliczone tlumy pedzacych na zlamanie karku ludzi.
- Poczekam, az ta cholota przejdzie - pomyslal, patrzac na stojacego nieopodal reprezentanta Nujelm, ktory zapewne doszedl do podobnego wniosku.

Weszli do budynku. Stol i posadzka z bialego marmuru, zdobione wyrytymi inicjalami "Ligi Polnocy" robily wrazenie.
Stanal na wyznaczonym miejscu i czekal.
Przemowa byla krotka i tresciwa. Teraz najwazniejsze.

Zdjal rekawice, powoli zanuzyl pioro w atramencie. Zawachal sie. Ten jeden podpis moze calkowicie zmienic oblicze ksiestwa. Tylko czy na lepsze?
- Czas pokaze... - pomyslal i szybkim, zdecydowanym ruchem podpisal dokument.


Dziekuje prowadzacym za zorganizowanie i prowadzenie czesci oficjalnej.
Defilada troche nam nie wyszla (niektorzy z idacych pod koniec strasznie pchali sie do przodu :) ), ale i tak sadzilem, ze bedzie duzo gorzej.
Calosc zrobiona sprawnie, szybko i ciekawie.
Brawa.
Niestety nie dane mi bylo zostac na festynie. Moze ktos cos jeszcze dopisze :)
Tytuł: Balety Wspolnoty
Wiadomość wysłana przez: Simon w 2006 06 23, 11:08:01
Szkoda, że przedstawiciele Vesper znikli przed najciekawszymi wydarzeniami  :D

(http://img221.imageshack.us/img221/5885/podpisanie4hd.jpg) (http://imageshack.us)

Po podpisaniu dokumentu wszyscy udali się na rynek gdzie na gości czekał burmistrz Minoc Parseval oraz organizatorka festynu Xess Dragonus. Simon przepychał się przez falujący tłum oglądając twarze przybyłych. Był zadowolony z liczby gości i jedynie co go martwiło, to liczba złodziejaszków przemykających między budynkami. Na scenie trwały przemówienia.

"...z okazji powstania Ligi Północnej..."

Po jakiego on się pcha tym koniem na tą scenę?

"...zaraz odbędzie się konkurs bardów..."

Gdzie jest Jorg? Czy już jest gotowy? O jest!

"...każdy będzie mógł wystąpić w konkursie kowalsko - rycerskim..."

No własnie! Gdzie do diaska jest Dayk?! - pomyślał zdenerwowany rozgladając się za postacią z kosą.

"Konkurs wygrywa Jules Mihelet! Brawo! W nagrodę dostanie tę otą Złotą Fujarkę Ligi Północnej!"

Słychać oklaski i gwizdy aprobaty. Konkurs bardów się skończył. Ludzie zaczeli cisnąć się wokół kolorowego ringu. Na środku stał Jorg wraz z pomocnikiem, który donośnym głosem zaczął wyjaśniać zasady pojedynków kowalsko rycerskich. Simon zaczął się pocić; mimo 40 lat po raz pierwszy weźmie udział w konkursie jako zawodnik. Otarł trzęsącymi się z przejęcia rękoma zroszone potem czoło.

"W pierwszym pojedynku wystąpią Simon i Dayk przeciwko Elvardowi i Falameerowi!" - zakrzyknał prowadzący konkurs.

Simon zaczał jeszcze szybciej oddychać. Zrzucił zgodnie z regulaminem całą swoją odzież, zostawił swój plecak, wszedł w samej bieliźnie na ring i stanął w niebieskim narożniku.

Zdarzenia potoczyły się błyskawicznie. Najpierw było kucie - 60 sekund. Tętno skoczyło mu bardzo wysoko. Uderzenia młotem próbowały dogonić rytm bicia jego serca.

(http://img217.imageshack.us/img217/5995/walki7al.jpg) (http://imageshack.us)

"5 sekund do końca kucia!" - kolejna komenda prowadzącego.

"Do ataku start!"

Ryki widowni przybrały na sile, aż cały kamienny rynek zaczał drgać od niecodziennego dźwięku. Simon tego nie słyszał. Widział jedynie dwie czerwone postacie, które musiał pokonać, aby przejść dalej. Razem z Daykiem rzucili się na Falmeera. Zaatakowali jednocześnie z dwóch stron...

...kilkanaście sekund później Simon stał sam na ringu z wielką raną wzdłuż klatki piersiowej, ale żywy i to jak zauważył przez czerwoną mgłę, stał tam sam.

"Zwycięzcą zostali Simon i Dayk!"

Dudnienie okrzyków i oklasków powróciło do uszu Simona. Zauważył, że przez moment przestał oddychać z wrażenia.
Tytuł: Balety Wspolnoty
Wiadomość wysłana przez: Kas w 2006 06 24, 10:02:39
Pierwsza uczestniczka bedzie... Kasandra d'More - uslyszala jakby z oddali glos wywolujacy ja na scene. Tyciace mysli, olbrzymia trema... myslala ze juz nie wyjdzie! Jednak glosy skandujace jej imie dodaly sil. Weszla na podest trzesac sie jeszcze nieco, lecz juz z wieksza pewnoscia siebie. Ludzie krzyczeli : KASANDRA! KASANDRA!, gdzies widziala Emilke, z drugiej strony Rolandusa, malował ją Don, w Jury byl Axel!!! Wszyscy krzyczeli!!!

Miss publicznosci zostaje..... Kasandra d'More!!!! Krzyki, wrzaski, oklaski!!!!

Chcialabym podziekowac wszystkim zgromadzonym ktorzy glosowali na mnie :) Dziekuje
Tytuł: Balety Wspolnoty
Wiadomość wysłana przez: Mielu w 2006 06 24, 10:21:57

-Wszyscy chetni do konkursu proszeni do karczmy- Krzyknol na zebranych Nicolas
Coby nie bylo musialem sie jak zwykle przeciskac do drzwi miedzy motlochem. Reka, sasiad, kieszen, i kilka zlotych monet-normalny widok, smutne.
Wszyscy usiedli przy stole. Wolalem bawic sie z szulerem niz sluchac Nicolasa
-...kto list chce- Nicolas pragnol rozpoczac juz turniej wiedzy o Minoc.
Drzaca reka chwycilem piuro.  

-Dokladna nazwa najnowszego budynku w minoc?-Pytanie zadudnilo w mojej glowie.
Rozglądnołem sie po karczmie nagle wybiegło z karczmy z 5 ludzi...ciekawe po co?
Kazdy z uczestnikow trzymal odpowiedzi blisko pazuchy, no nic zgadujemy.
Zle...mozna sie bylo spodziewac.

Wrzawa, odglosy picia rumu, wymioty to wszystko nie ustawało.

-Tak!- Ucieszylem sie, Nicolas wymienil moje imie. No to polfinal...

Tu rowniez padlo pytanie gdy nagle pozbierali sie z karczmy. Pisalo nas juz tylko 4

-Neyder- Zawolal Nicolac. A wiec finaly...czyzby sytuacja miala sie powtorzyc z wczoraj? Wielki przegrany? W szranki stanolem z piekna dama.
Prowadzacy zadal 2 pytania, niespodziewanie kaplan Arkansela rowniez zadal kolejne 2. Poziom trudnosci znacznie wzrusl...
Tak, znowu. Dama wygrala. Rozlegly sie w karczmie wiwaty. Gratulowania, wyszlismy by rozdac nagrode.
-szzz- cisza, juz nikt nie wiwatowal, wszyscy sie rozeszli.


EDIT:
Sory za bledy a pewnie troche ich jest. I za to ze zapomnialem imienia wygranej :D
EDIT2:i
Szanowni GMi, Jorg obiecal nam zapisujac nas na turniej, ze zapiszecie das do gildi, z ktorych musielismy zrezygnowac. Mam nadzieje ze to sie stanie... bo niektorzy nie maja okazji zaczesto sie zapisac.
Tytuł: Balety Wspolnoty
Wiadomość wysłana przez: Keyta w 2006 06 24, 12:22:25
Do Minoc przybyla niedawno, po latach tulaczki i poszukiwan...
Nie znala tu nikogo, Vesi i Sirrka - jedyne bliskie osoby jakie miala, zostaly gdzies na drugim koncu swiata, lecz ona czula ze wlasnie tu jest jej miejsce.
Wszystko potoczylo sie blyskawicznie..
- Szukam kogos rozgarnietego kto tchnie ducha w to miasto - powiedzial Simon.
- Zrobie co w mojej mocy - odparla Xess.
I robila..
Wiele dni zajely przygotowania, wiele bezsennych nocy, przemyslen, ustalen, spotkan. Im blizej dnia rozpoczecie Festynu, tym wiekszy stres.
Z dnia na dzien, poznawala kolejne fantastyczne osoby, bez ktorych to wszystko nie mialoby szans powodzenia, przygotowania szly  pelna para.
Plakaty juz wisialy w 4 miastach Ligi Polnocy. Odbyly sie spotkania z wladcami Minoc, Moonglow, Vesper i Nujelm, wszytsko zapiete na ostatni guzik.
Wkoncu nastal ten dzien. Niecierpliwe oczekiwaanie na uczestnikow defilady..
Spozniaja sie.. gdzie Vesper? Gdzie Nujelm? Sa ! Odetchnela z ulga..
Defilada ruszyla, pozniej podpisanie paktu, wszystko wg planu.
Tlum zbieral sie pod scena, oczekujac na rozpoczecie konkursu bardow.
Kilku uczestnikow nie dotarlo, jeden sie spoznil..
Trzech wiec stanelo w szranki..
Xess sluchala slow wspanialych piesni Jules.. Drokhan.. Sul ...
Nie pamieta slow.. myslami byla przy nastepnym konkursie, tylko serce mowilo jej ze wygra Niziolek - rzeczywiscie. Sedziowie - wladcy miast Ligi Polnocy potwierdzili jej przeczucia. Malutki wzrostem, acz wielki sercem rozkoszny blondynek z wielka radoscia przyjmowal Zlota Fujarke, oklaski mieszaly sie z radosnym smiechem zwyciezcy.
Uff - odetchnela z ulga - pierwsze koty za ploty. Mogla nieco odetchnac - paleczke przejal Jorg - prowadzacy konkurs Kowalsko-Wojowniczy.
Wygrali Simon z Daykiem - faworyci publicznosci - przeciez sa z Minoc..
Weszla na scene, zapraszajac wszystkich na swietowanie w karczmie.
Vesi, Aladriel, Bors... wino.. piesni i tance.. i wiecej tego wieczora nie pamieta.

Pamieta za to bol glowy dnia nastepnego.. a tyle do zrobienia.
Trzeba przebudowac scene !
Z pomoca dwoch zacnych stolarzy i wielce pomocnego budowlanca, udalo sie bardzo sprawnie i solidnie wykonac wybieg na konkurs pieknosci, oraz trybuny dla widzow.
Zamowiona na ostatnia chwile srebrna szarfa dla Miss Publicznosci dotarla kilka kwadransow przed rozpoczeciem.. uff.. wszystko gotowe.
Alez byla zmeczona.. kilka godzin do rozpoczecia, wlasciwie mozna by sie zdrzemnac..
Ajjj ! - ktora godzina ?? O nie.. zaspalam..
Zerwala sie z lozka, w banku stroja sie kandydatki, ruch coraz wiekszy.. zaczynamy..

Milo mi powitac Was na drugim, ostatnim
dniu Festynu !!
Mam nadzieje ze po wczorajszej zabawie
juz nieco wytrzezwieliscie.
Zazartowala.. wlasciwie glownie sama z siebie..
Poprosila widownie o chwile cierpliwosci i pobiegla do kandydatek omawiac sczegoly, losowac wspaniale kreacje uszyte przez Aladriel.
Nie zwykla oceniac kobiet, ale te z pewnoscia wygladaly niesamowicie.
Kasandra d'More - nie znala jej wczesniej, pewnie nie jest stad, a mimo to juz od poczatku spora czesc widowni byla wyraznie za nia.
Elia Dragonus - dojrzale piekno i wiele energi, Xess byla przekonana ze zjedna tym sobie serca oceniajacych.
Matylda nod Gabrieltaph - faworytka miejscowych, zawsze gustownie i przebojowo ubierajaca sie, wielu od poacztku widzialo ja na zlotym tronie.
I wreszcie Serwalia Aldaron - elfka. Xess widziala juz Elfki, ich urode ciezko porownywac z ludzka, sa niesamowite.. gracja, wdziek, mistyczne piekno, oj ciezko bedzie z nia wygrac.
Konkurs sie rozpoczal, kazda kandydatka zaprezentowala sie najpierw w kreacjach wieczorowych, by pozniej przedstawic sie wszystkim i odpowiedziec na dwa wylosowane pytania.
- Piekno jest w twarzy bawiacego sie dziecka .. w gesie zebraka - te slowa poruszyly serce Xess, to Matylda definiowala pojecie piekna.
Wydaje jej sie ze te slowa mogly tez przekonac sedziow.
W gore powedrowaly wysokie noty. Niewielu chyba spodziewalo sie takiej dojrzalosci plynacej z ust uroczej blondynki.
I wygrala !
Miss Ligi Polnocnej zasiadla na tronie, Xess udekorowala ja zlota szarfa, zwyciezyla zaledwie dwoma punktami z Elia, lecz wygrala zasluzenie.
Wczesniej bezsprzecznie tytul Miss Publicznosci zdobyla Kasandra, mury pobliskiego banku drzaly od glosnych okrzykow i skandowania jej imienia przez zgromadzonych - watpliwosci byc nie moglo.
Czas na drugi - ostatni konkurs festynu.
Nicolas - Mistrz Myslicieli - zaprosil do karczmy chetych na zdobycie Zlotej Ksiegi Ligi Polnocy - nagrody dla tego, kto wykatzr sie najwieksza wiedza o Minoc.
Xess opadla z sil, wiedziala ze Nicolas swietnie da sobie rade, szepnela mu na ucho, ze ona juz pojdzie, sily byly na wyczerpaniu - to jej pierwszy Festyn, pierwsze tak wielkie wyzwanie.. w wieku 21 lat to naprawde duzo...
Zasnela szybko .. Zapewne snila o defiladzie, pakcie, piesniach bardow i odglosach walki na turnieju. Snila o najpiekniejszych kobietach ligi prezentujacych sie na wybiegu, o tlumach przybylych na festyn, snila z usmiechem na ustach..     udalo sie !


Wielkie podziekowania dla wszystkich, bez ktorych nie bylabym w stanie doprowadzic tego projektu do konca. Szczegolne uklony dla Simona i Aeternusa, oraz Arkusa - ktory wraz z Zakonem dbal o porzadek na festynie. Dziekuje wszystkim uczestnikom i licznie przybyly gosciom - bez  Was nie bylo by tej zabawy :)
Tytuł: Balety Wspolnoty
Wiadomość wysłana przez: SolTell w 2006 06 24, 13:05:12
Bors pobiegł szybko do płatnerza. Miał odebrać swoją kolczuge, piękną i wypolerowaną specjalnie na tą okazje. Tarcze też zamówił z Szafirowym wężem oplatającego czerwony krzyż na białym tle - Znak zakonu Hospitalierów. Wdział zamówiony rynsztunek poprawił miecz dekoracyjny w pochwie i ruszył na poszukiwanie panienki Xess której miał obowiązek strzec.
Tłum był dość rządny rozrywki. Trudno było zachować odległość między sceną a tłumem. Wszystko jednak dla Xess, wkońcu miał jej strzec. Festyn przebiegał spokojnie. Mimo słońca i dość wysokiej temperatury nikt nie mdlał. Ludzie pili i wymiotowali. Normalny bieg wydarzeń. Sam Bors jednak pocił sie okropnie w kolczudze.
Niestety kilka razy zdarzyły się wyładowania energii magicznej, dzikie wiry magiczne. Jeden taki zaczął haratać panne odzianą w białą toge - nie jaką Aladriel. Zakonnik natychmiast rzucił sie z pomocą i opatrzył jej rany. Reszta zabawy upłynęła spokojnie. A potem wino, tańce i hulanki... jednak w umiarze. Wciąż musiał strzec panienki Xess.
Tytuł: Balety Wspolnoty
Wiadomość wysłana przez: Kruk w 2006 06 26, 11:39:25
***
W ferwor hulających po rynku dźwięków gwizdania, braw, okrzyków i nawoływań wdarła się nutka zapachu mocznika podszyta formalinim zapachem. Jakiś jegomość w granatowej todze, śmierdzący niemiłosiernie wdarł się na ring i zaczął coś bełkotać.

- Z racji.... kontrola.... mocz do kaczek! - ledie słyszalny, gdaczący głoś przebijał się fragmentami przez ogólny rejwach.

"Usuńcie to cuchnidło z maty" stęknąłem w myśli.

Kiedy ostatni z zawodników strzepnął finalną kropelkę słomkowego "nektaru", śmierdziomość zrobił w tył zwrot i wytoczył się, rozchlapując zawartość naczyń po zebranych.

- Esgarodzie, odejdź! Ten śmierdziel zaraz ci zrobi z szaty paradnej, paradną szmatę. - westchnąłem zatykając nos.

W chwil później kilka powróciło cuchnidło i oznajmiło, że "mocz słomkowy na zdrowie tężne i sytość zawodników wskazuje". Swoja drogą wypowiedział to z jakąś satysfakcją na twarzy... urykofil?

***
Portrety! Portrety pięknych pań! ...Kasandra naocznie i na malowidle! Komu portret Pięknej Kasandry! Jedyne trzy tysiące! ... Obrazy z konkursu! Pamiątkowe obrazy konkursowe! ... Kto ma pamięć krótką, temu obraz na pamiątkę! Zabierzcie piękność pań do domu! Malowidła pamiątkowe!...

Krzyki Dona Montique niosły się po uszach zebranych.

"Cztery już utargowałem" - szepnął zadowolony po wyjściu Matyldy na scenę.

***

Mistrz ceremonii wychylił się za węgieł Domu Cechowego, by zerknąć ileto kroków defiladzie pozostało. Kapelusz Wielebnego Parsevala łagodnie falował w rytm końskiego stępa.
"Oho! Zbliżają się!" szepnął do siebie. "Przygotuj się". Stanął w głównym wejściu. Odchrząknął:
- Władcy i przedstawiciele za mną proszę! Gości poprowadzi Xyss Dragonus!"

- Konie zostawmy na dzeidzińcu" rzucił ktoś z miejscowych.

"Co jest? Psia mać!" ledwo uciekł przed stratowaniem. "Gdzie oni lezą?!" westchnął widząc, że część poszła szukać sali, inni weszli, gdzie nie powinni, cześćnawoływała "gdzie ma w końcu iść", a jeszcze inni postanowili zwiedzić nowy budynek - "tak przy okazji". Jednak kwadrans nie minął a wszyscy zebrali się w Sali Wielkiej po właściwych "stronach barierki"


Troszkę spóźnione, ale szczere.
Miło, naprawdę miło było ;)
Dawno się tak nie ubawiłem.