DM2: Dziedzictwo Mistrzów

Forum Projektu DM2 => Przygody => Wątek zaczęty przez: Aruv w 2006 06 26, 13:04:14

Tytuł: Skrytobójca z Moonglow
Wiadomość wysłana przez: Aruv w 2006 06 26, 13:04:14
Morderca wychodzi z cienia...

Plan był dość prosty. Od dawna wybrana ofiara miała się przechadzać portowymi ścieżkami dokładnie za kwadrans. Tak mówił informator, który nigdy nie zawodzi. Niewysoka postać schowała do buta niezawodny sztylet i okrywając się czarnym płaszczem wyruszyła na miasto...


***

Zapraszam do udziału w Queście oraz do rozwiązywania zagadek. ;)
Tytuł: Skrytobójca z Moonglow
Wiadomość wysłana przez: Aruv w 2006 06 27, 11:22:43
Druga ofiara.

Wielkie było zdziwieni tresera zwierząt, gdy przerzucając snopy siana natrafił na odciętą głowę. Jeszcze bardziej zdziwił się, gdy z mało ciekawego wyrazu twarzy odczytał wygląd swego ucznia. Między posklejanym krwią sianem leżał spokojnie kolejny, tajemniczy list.
Tytuł: Skrytobójca z Moonglow
Wiadomość wysłana przez: Mielu w 2006 06 27, 13:11:08
Neyder stal nad listem mordercy, marszczac brawi. Ludzie przechodzili zdziwieni, niektorzy chcieli pomoc w rozwiazaniu zagadki. Gdy 30 minut wybilo od przeczytania listu, odszedl rycerz jedynie z bolem glowy nabytym od nadmiernego myslenia
Tytuł: Skrytobójca z Moonglow
Wiadomość wysłana przez: maul w 2006 06 27, 13:39:07
Darrand Obstwell od dluzszego czasu krazyl po miescie, zalatwiajac sprawunki dla brata. Nasiona, lopata, bogowie wiedza co jeszcze...

Kierowal sie w strone portalu, gdy tuz obok wyjscia z miasta zauwazyl ogromne poruszenie. Straznicy, nawet sam burmistrz. Pochylali sie nad potwornie zmasakrowanym cialem. Ktos krzyczal, jakas kobieta zemdlala, ktos czytal list...

Oczy mlodej kobiety byly wylupione, nagie cialo poszarpane, jakby bestia jakas ja dopadla. "Jak dla mnie to wilkolak", rzucill. "W dzien? To musial byc wampir", odparl stojacy obok burmistrz. Wstrzasniety tym, co zobaczyl, Darrand zaoferowal sie burmistrzowi, ze poobserwuje z okna budynku miejsce zbrodni. "Moze sie cos wyjasni", zasugerowal.

Siedzial w oknie pracowni garbarza cala niemal noc, wypatrujac w ciemnosciach czegos niezwyklego. Niczego nie zauwazyl. Zrezygnowany przycupnal przy szczatkach impa, ktorego ubili wczesniej straznicy, gdy pojawil sie obok zwlok kobiety. Dostrzegl cos polyskujacego. Podniosl pierscien i uwaznie go obejrzal. "Magiczny", pomyslal. "Moze ma jakis zwiazek ze sprawa". Schowal go do kieszeni i wyszedl za miasto. Nie uszedl moze wiecej, jak 20 krokow, gdy w ciemnosciach dostrzegl przemykajacego sie drowa.

Wrocil do miasta i zostawil sprawozdanie dla burmistrza ze swych nocnych obserwacji. Nie wydawalo mu sie, by cos z tego moglo sie wladzom przydac. Dla niego to wszystko nie mialo sensu. Z ciezkim sercem wrocil do domu. Pierscien ciazyl straszliwie mu w kieszeni. Mial on jakis zwiazek ze sprawa, czy to jedynie przypadek...?
Tytuł: Skrytobójca z Moonglow
Wiadomość wysłana przez: Aruv w 2006 06 28, 18:42:29
Brutalny mord...

Przechadzająca się uczennica Lyceum w Moonglow nie spodziewała się takiego obrotu spraw. Wychodząc ze sklepu z najlepszymi zwojami, napotkała osobę, która przybyła tu w innym celu, niż reszta. Pod długimi rękawami błysnęło ostrze sztyletu. Szybkie ruchy zmazały skutecznie wyraz zdziwienia z twarzy uczennicy. Bolało.

Chwilę później, morderca ułożył koło zwłok list, jak zawsze, z zagadką.


Tytuł: Skrytobójca z Moonglow
Wiadomość wysłana przez: Aruv w 2006 06 29, 21:08:15
Zakończenie.

Tego dnia wszystko miało wyjść na jaw. Atakujący z ukrycia morderca miał zetrzeć się z ramiem sprawiedliwości miasta magów. Intryga nabiera sensu, na sprawę zaś, zostaje rzucone jasne światło...
Tytuł: Skrytobójca z Moonglow
Wiadomość wysłana przez: Valderin w 2006 06 30, 13:09:47
Valderin De'Valher był poirytowany. W mieście zamordowano już 3 osoby, a on jako burmistrz musiał coś z tym ,,problemem" zrobić. Pierwszą ofiarą była dziewka portowa.. bardzo młoda i piękna dziewczyna. Przecież nie mogła się nikomu narazić aż tak że została zamordowana a jej ciało zmasakrowane. Druga ofiarą był koniuszy. Przybył niedawno do miasta. Treser z Moonglow bardzo go chwalił, chłopak był pracowity i zawsze wesoły. Trzecią ofiara była uczennica Lyceum. Czym te młode osoby zasłużyły sobie na śmierć i to w tak młodym wieku?

Czwartego dnia, gdy dochodziło południe Burmistrz jak często miał w zwyczaju robił obchód na około miasta. Jego humor nie był najlepszy, ponieważ przeczuwał że dzisiaj będzie miało miejsce kolejne morderstwo. Tylko kto tym razem? Ktoś z prostego ludu? Może ktoś uczony? Właśnie dojechał do banku, odstawił ostarda do zagrody i nakarmił go. Postanowił udać się do bankiera  żeby się przebrać, gdy usłyszał jakiś hałas na dachu banku. Nie zastanawiając się długo wskoczył na ostarda i po chwili był już na dachu budynku. Przybył w ostatniej chwili. Tajemniczy morderca właśnie próbował pozbawić  życia swoja następna ofiarę, Złotą rączkę Moonglow, krasnoluda przybyłego do miasta nie tak dawno temu. Burmistrz darzył go wielką sympatią i zaufaniem, w końcu to jemu powierzył remont banku. Tajemniczy osobnik znikł zanim burmistrz zdarzył go złapać. Krasnolud był zły, wręcz wściekły i dodatkowo obrażony
-Wynoszę się z miasta. Mam tego dość – powiedział krasnolud po czym dodał – ja tu haruje jak wół a tu jeszcze próbują mnie zamordować!! Wracam do Twierdzy krasnoludów i nie wrócę dopóki ten morderca nie zostanie złapany – krasnolud już miał odchodzić gdy nagle się odwrócił i powiedział – aha.. zapomniałbym.. zostawiłem list burmistrzu, a morderca zgubił wiadomość.. leżą koło siebie.
Otóż faktycznie oba listy leżały tam gdzie zaatakował morderca. Burmistrz przeczytał list od krasnoluda. Całe szczęście.. Złota rączka ugryzł go tak dotkliwie że morderca musiał uciekać i jakoś zatamować krwotok.. niestety dalej mógł się kamuflować w mieście. Valderin postanowił udać się jak najszybciej do miejskiego uzdrowiciela. Było to najsensowniejsze co można było zrobić. Niestety okazało się ze morderca nie pojawił się u uzdrowiciela.. a może nie zdążył tam dojść? Burmistrz dostrzegł plamy krwi na bruku, były one dość obfite, i uśmiechnął się ponuro. Przynajmniej nie źle go dziabnął ten krasnolud – pomyślał i podążył za skrytobójcą po śladach krwi. Niestety w pobliżu domu rzeźnika zgubił trop. Chwilę później usłyszał trzask drzwi. Teraz trzeba było tylko sprawdzić gdzie uciekł morderca.. no właśnie tylko gdzie.. Valderin udał się do rzeźnika i płatnerza. Niestety tam nie uzyskał żadnych wiadomości. Nikt nic nie widział, nikt nic nie słyszał.
Przypomniał sobie ostatnia zagadkę:
W swej dziedzinie najlepszy
Najbardziej obeznany
Mistrz nad mistrzami
Mag nad magami
Kim jestem?

No tak przecież to takie proste.. po czym udał się do Głównego sklepu magicznego Moonglow. Mag na dzień dobry zaczął coś głupkowato uśmiechać i bredzić o zwojach. Wydało to się burmistrzowi podejrzane więc zaczął przepytywać maga. Zarówno skryba jak i alchemik potwierdzili, że ich kolega nie ruszał się stad na krok podczas morderstw. Zaczęli się zastanawiać nad rozwiązaniem zagadek..
- Jak brzmiała pierwsza zagadka burmistrzu? – zapytał mag
- yy..hm.. tam coś z zapomnieniem było – odpowiedział
-Tych zagadek nie powinniśmy traktować dosłownie.. jaki jest synonim od słowa zapomnienie? –zapytał
Burmistrz zaczął się zastanawiać po czym po chwili odparł:
- wydaje mi się ze to będzie amnezja
- No to mamy rozwiązanie pierwszej zagadki – powiedział mag poczym uśmiechnął się – a jak brzmi druga zagadka?
Tego burmistrz nie mógł sobie przypomnieć, dlatego postanowił się udać do stajni, może udałoby mu się rozwiązać zagadkę drugą. Gdy tylko zajechał podszedł do niego treser  i powiedział:
- Długo się zastanawiałem nad tą zagadką. W końcu został zamordowany mój uczeń.
Obaj podeszli do odciętej głowy koniuszego. Valderin zaczął czytać list zastanawiając się.
- Przez pewnych uwielbiana
Przez innych znienawidzona
Przez wielu niedoceniana
Ta pani w nocnym całunie..
Kim jestem?
- Kim jest PANI nocy-
zapytał treser. Valderin pomyślał chwile poczym odparł:
- Wydaje mi się, że to Luna
Druga zagadka została rozwiązana. Czas na trzecią. Burmistrz udał się z powrotem do Głównego sklepu magicznego Moonglow. Ledwo wszedł mag zapytał go o druga zagadkę. Bitewny Mag opowiedział mu zagadkę wraz z rozwiązaniem. Zaczęli zastanawiać się nad odpowiedzią do trzeciego listu.
- Ten zwierz skrzydlami nocy niesiony
Za dnia slepy
W nocy niepokonany
Krwi łaknący, jak spragnione dziecię..
Czym jestem? –
zacytował burmistrz.
- Jakie mamy dzieci nocy?- spytał mag
- No.. Wilkołaki i wampiry
- Wampiry.. hm.. blisko ale nie to.. a związane z wampirami?

No tak to było oczywiste, że chodziło o nietoperze. Niestety prości magowie nie umieli pomóc z ostatnia zagadka, przez co burmistrz musiał udać się do Świątyni Requanisa. Kapłanka oczekiwała go. Wiedziała dlaczego do niej przychodzi.. poprosiła żeby Valderin powiedział jej ostatnia zagadkę, co też uczynił:
- W swej dziedzinie najlepszy
Najbardziej obeznany
Mistrz nad mistrzami
Mag nad magami
Kim jestem?

Kapłanka zadała proste pytanie- Kto mieszka w Wind? – było to pytanie, na które nie trzeba było trzeba odpowiadać głośno, odpowiedź, przyszła Valderinowi do głowy jako pierwsza rzecz po przeczytaniu zagadki.. był to.. Arcymag.. W momencie gdy rozmawiali przez okno Świątyni wpadł kamień uderzając burmistrza w głowę. Znajdował się na nim kolejny list. Morderca oświadczył ze koniec z zabójstwami.. przynajmniej w takim stylu. Znajdowała się również kolejna zagadka, której odpowiedzią była : radość. Tajemniczy Morderca zamieścił również klucz do zagadki: pierwsze litery każdej z zagadek tworzyły imię zabójcy.. amnezja.. Luna.. nietoperz.. Arcymag.. radość.. Kapłanka zamarła.. po czym krzyknęła:
- Przecież to nasz skryba!!!!!!! Alnar!!!!
Valderin wybiegł ile sił w nogach z Świątyni i popędził do miejsca, w którym rozwiązywał zagadki.. Jednak nie zdążył.. przybył za późno.. Skryba rzucił czar na alchemika i maga po czym uciekł. Obaj nie mogli uwierzyć, że to ich kolega mordował biednych mieszkańców Moonglow. Burmistrz przypomniał sobie ostatnie słowa listu.. – Szukaj mnie w porcie-
Tak też zrobił udał się do portu.. długo nie musiał czekać.. skryba nadszedł z końca mola
- Długo kazałeś na siebie czekać – po czym oparł się o słup – i jak burmistrzu podobało ci się, jak cię wodziłem za nos? – zapytał
-Nie bardzo – odpowiedział Valderin
- Teraz.. – kontynuował skryba – myślałem, że mnie prawie złapałeś.. ale byłeś przekonany, że to ten nieudacznik mag Moonglow.. TO JA POWINIENEM NIM BYĆ!!! A KIM JESTEM?! PRZEPISUJE DURNE ZWOJE ! Ktoś docenił mój talent..
- Racja jesteś dzięki tym morderstwom NIKIM
– przerwał mu burmistrz.
- Pewnej nocy – kontynuował skryba – przybyło tu poselstwo z Delucji. Lord Blackthorne pragnie mnie! Musiałem się tylko wykazać! I o to jestem!
- Pragnie cię? –
wpadł mu w słowo Bitewny Mag – wykorzysta cię jak wszystkie swoje sługi..
- W swojej armii!!! –
krzyknął skryba
- A potem porzuci cię..
- Łżesz!!! –
wrzasnął morderca, a burmistrz spokojnie kontynuował:
- Będziesz ścierwem błagającym o kawałek chleba...
- Nie interesuje mnie to!!
- Jak możesz komuś ufać, kto nie ma kszty HONORU!!!!
- Wielki moment!! O to skryba.. niedoceniany przez lata pokona burmistrza w epickiej bitwie!!

Bitwa była ciężka.. Skryba był z pewnością wspomagany przez mrocznych Bogów, jednak Valderin był świetnie wyszkolony, a Bogowie mu sprzyjali, bo po długiej i ciężkiej walce pokonał przeciwnika. Zsiadł z ostarda i szybkim ruchem odciął głowę zdrajcy.
- A ta głowa.. będzie przestrogą dla innych, którzy pragnęliby służyć Blackthone'owi i mrocznym, plugawym Bogom.
Bitewny Mag wsiadł na swojego osta i odjechał w stronę banku, gdzie spotkał radujących się mieszkańców wdzięcznych za rozwiązanie tego.. problemu...



Aruvin dzieki za eventa 8) mimo ze zagadek nie cierpie swietnie sie bawilem.

aha..bozia mi talent dala inny niz pisarski wiec jest to takie jak jest.. 8) [/i]
Tytuł: Skrytobójca z Moonglow
Wiadomość wysłana przez: Aruv w 2006 07 01, 16:43:40
Dowód jest to kolejny, że wysokie ambicje zamiast na szczyt, na samo dno Cię zawieść mogą. ;)

***

Dzięki, Valdku, ładny opis i gratuluję rozwiązania zagadki. Szkoda, że tak mało osób się tym interesowało. ;)
Tytuł: Skrytobójca z Moonglow
Wiadomość wysłana przez: szaman w 2006 07 01, 19:47:48
Co się dziwisz Aru. Niektórzy wolą koxać niż rozwiązywać jakieś durne zagadki. Potem tylko jest marudzenie ze nikt im questów nie robi i że na serwie wieje nudą :wink: .

Brutalna prawda co :?: :? .

P.S.
Fajna intryga, zawsze mi ich jakoś brakowało:)
Tytuł: Skrytobójca z Moonglow
Wiadomość wysłana przez: Alexej w 2006 07 01, 23:28:53
Cytat: "Aruvin"Szkoda, że tak mało osób się tym interesowało. ;)

Jaszka slyszales to? Co za krzywdzaca informacja :/
EDIT: Lofar, ty tez :)
Tytuł: Skrytobójca z Moonglow
Wiadomość wysłana przez: Lofar w 2006 07 02, 08:50:38
Jakby tylko Jaszka się tym zainteresował do cholery :P Przeciez też tam byłem, Alex :P
Tytuł: Skrytobójca z Moonglow
Wiadomość wysłana przez: Aruv w 2006 07 02, 13:17:44
W takim razie, na otarcie łez, zapraszam do http://www.dm-uo.pl/forum/viewtopic.php?t=3503 8)
Tytuł: Skrytobójca z Moonglow
Wiadomość wysłana przez: liuk w 2006 07 02, 21:53:32
Bez sensu i do bani.
Myslalem ze zagadkowy morderca ma swoj licznik ofiar i po dojsciu do ostatniej quest sie skonczy.
Lecz nie, kazdy quest musi wygladac:
"znajdz, zabij"
"wez przedmiot, zanies gdzies tam"

Myslalem ze quest z zagadkami jest ambitniejszy i dostepny rowniez dla postaci niewalczacych. Zawiodlem sie.
Byla masa osob ktore spotkalem podczas wlasnych poszukiwan.
A szukali w miejscach przeroznych:
- wskazowek w ksiegach bibliotecznych w poszukiwaniu wiedzy
- zwyklych plotkarzy

I wielu innych.
I co z tego, wielkie nic..

Moim skromnym aczkolwiek zdaniem nie powinno byc eventu dla jednej osoby na dachu banku po czym mega rozwiazanie calej akcji.

Zagadki powinny isc az do konca i w przypadku gdyby zadnemu z graczy nie udalo sie ich rozwiazac - notka pozegnalna od owego skryby i tyle.

Czy wszystkie questy musza miec standardowe zakonczenie !?
Czy wszystkie musza odbywac sie wg jedynej slusznej ustalonej drogi ??

Myslalem ze akurat ten taki nie bedzie.
Szkoda..

Ps. Na sesjach RPG "zwyklych" MG / QM i jego praca oceniana jest glownie ze wzgledu na elastycznosc i dostosowanie osoby prowadzacej. Wg mnie ten quest, sugerujacy taki a nie inny przebieg (rozwiaz sens pozostawianych sladow/listow a zlapiesz morderce) skonczyl sie totalna porazka. Sory ale takie a nie inne moje odczucia.

Pps. I nie nie zazdroszcze - specjalnie sledzilem ten topik w watku przygod z nadzieja ze znajdzie sie jakas madra glowa ktora uchwyci przekaz i wykombinuje w koncu o kogo chodzi - a nie podpowiedzi dla jednego gracza od QM poprzez wprowadzonego krasnoluda/nagle odzywajacego sie maga/kaplanke ze swiatyni.

Amen.
Tytuł: Skrytobójca z Moonglow
Wiadomość wysłana przez: Valderin w 2006 07 02, 22:11:40
liuk jak mi cie zal.. akurat tak sie sklada ze Aruvin napisal na poczatku ze zaprasza ludzi do rozwiazywania zagadek a jako ze ja sie zabralem za to i skonczylem to trudno sie mowi wiec zrobil sie event.. i.. NIE, NIE DOSTALEM ARTA.
Tytuł: Skrytobójca z Moonglow
Wiadomość wysłana przez: Alexej w 2006 07 02, 22:11:55
Coz, ja, jaszka i lofar mielismy baaardzo podobne odczucia jak liuk. Jak robi sie questa dla jednego, z gory ustalonego gracza to po co reszte o tym informowac? Zeby czas tracili? Strasznie sie zawiedlismy na tym quescie.
mialem nadzieje, ze bedzie potrzebny poprostu bystry umysl i osoba ktora pierwsza skojarzy fakty i odnajdzie morderce rozwiaza sprawe. A tu poprostu jedna osoba dostaje cale rozwiazanie zagadki od npcow i jest prowadzona za raczke, podczas gdy inni traca czas. Tak, traca czas bo jestem przekonany, ze nikt inni nie mial tego questa rozwiazac.

Z Jaszka trafilismy jako jedni z pierwszych na miejsce zbrodni, pierwsi znalezlismy zwloki w porcie. probowalem gadac z magami, alchemikami i zielarzami w moonglow (koledzy po fachu), wyciagnac jakies informacje. Wszystko tuz po zbrodni. Potem z Jaszka przeszukalismy cala wyspe szukac poszlak. Tak samo z druga ofiara.

W wypadku trzeciej ofiary tez bylismy jako jedni z pierwszych w liceum. Rozmawialismy ze swiadkami, pobliskimi vendorami. Przestudiowalismy cala biblioteke bedaca tuz obok miejsca zbrodni. Szukalismy poszlak wszedzie. Zagadki rozwiazalismy, teraz jak patzre przy wszystkich bylismy blisko, jedna czy dwie odgadlismy idealnie. I bysmy pewnie rozwiazali cala sprawe. ALE OCZYWISCIE KTO INNY mial ja rozwiazac i dostal rozwiazanie z gory, od npcow, vendorow od wszystkich. Psia mac.
Jak sie robi questa dla konkretnej osoby to niech sie tego nie rozglasza w calej sosarii, bo naprawde, szkoda czasu osob, ktore maja byc tylko tlem, ktore i tak nie maja zadnych szans na rozwiazanie sprawy, bo nie oni zostali do tego przewidzeni.

I tak troche offtopowo - naprawde nie da sie zrobic questa, gdzie nie tzreba bedzie byc dobrym w pvp/pve aby go przejsc? Nawet zwyklego questa z zagadkami, do ktorego TEORETYCZNIE byl wymagany jakis intelekt? Mowie teoretycznie, bo wcale to nie bylo potrzebne.

EDIT : Zeby nie bylo, sam quest byl ciekawy i chetnie sie w niego zaangazowalem bo mialem nadzieje ze to bedzie wreszcie cos innego. I naprawde, ciekawie bylo, nawet milo sie bawilismy. Gdyby nie ta koncowka.
Tytuł: Skrytobójca z Moonglow
Wiadomość wysłana przez: Aruv w 2006 07 02, 22:12:25
Po pierwsze mi tu nie płacz, bo nie od tego jest ten topic.
Po drugie, to, że akurat Cię nie było kiedy ciągnąłem dalej fabułę, to Twoja strata, nie moja czy innych.
No i na koniec, jeśli moje questy nie są wystarczająco "ambitne" dla Ciebie, to jest mi niezmiernie przykro i czuję się ugodzony Twoim poziomem jaki przedstawiasz a jednocześnie wymagasz od graczy jak i GM.
Tytuł: Skrytobójca z Moonglow
Wiadomość wysłana przez: Mielu w 2006 07 02, 22:34:36
Aruvin ale dlaczego ty placzesz ze gracze placza. Nikt cie nie obrazil a ty z ta ironia na nich napadasz :(
Rowniez pragnolbym qesta gdzie trza ruszyc troche glowa.
Wyobraz sobie ze skryba zabija dziewke. Kolega z pokoju skryby dowiedzial sie o tym ale zostal zastraszony by o niczym nie mowic. ten jednak daje list z poszlaka do najglebszego miejsca w miescie. I ktos go znajduje nawet nie za tydzien a za miesiac. I wtedy qest sie zaczyna toczyc dalej.
Oczywiscie to tylko nudny szkic ktory by zniechecil do szukania, lecz chodzi o idee i wieksza ambicjie.

EDIT: Zeby nie bylo to postaram sie cos takiego w przyszlym tygodniu napisac
Tytuł: Skrytobójca z Moonglow
Wiadomość wysłana przez: Aruv w 2006 07 02, 22:41:41
Ah, w moich słowach nie ma płaczu. Jest..."a nie mówiłem?". :)

Tym samym zamykam topic. Przygoda dobiegła końca, laury zostały odebrane, przyjemne słowa usłyszane.
Tytuł: Skrytobójca z Moonglow
Wiadomość wysłana przez: Coen w 2006 07 03, 07:44:48
Teraz Aruvin poznales co to znaczy naprawde byc QMem. Od teraz nastapi Twoje bycie Evil i coraz wiecej osob zacznie Ci mowic, ze "zmieniles sie" ;)

Przepraszam za dygresje, chcialem tylko napisac "nie martw sie", a do reszty "nie wiecie jak to z 2 strony wyglada, wiec nie badzcie tacy surowi"...