DM2: Dziedzictwo Mistrzów

Forum Projektu DM2 => Przygody => Wątek zaczęty przez: Aruv w 2006 07 01, 16:39:29

Tytuł: Potwór z lodowej wyspy
Wiadomość wysłana przez: Aruv w 2006 07 01, 16:39:29
Przebudzenie.

Silne wstrząsy nawiedziły lodową wyspę, rozłamując olbrzymie partie rzeźby skalnej. To, co zostało tam niegdyś ukryte powraca do życia ze stanu hibernacji. Jest olbrzymie, głodne i szalenie niebezpieczne.

Cisza...

Żeglarz jak zawsze o tej porze dnia przygotowywał łódź do wypłynięcia na połów ryb. Jakże wielkie było jego zdziwienie, gdy znad horyzontu wyłoniły się olbrzymie języki dzikich fal, niosące w sobie olbrzymie kawałki skały otulone lodową powłoką...
Tego dnia, jedynie szaleńcy wypłyną z portu, by zobaczyć cóż takiego stało się na lodowej wyspie.

Rozpoczyna się polowanie. To, kto będzie myśliwym a kto zwierzyną zależy tylko od was...
Tytuł: Potwór z lodowej wyspy
Wiadomość wysłana przez: Aruv w 2006 07 03, 16:30:22
Głód.

Statek rybacki wraca wieczorem do portu. Ku zdziwieniu, nie ma na niej nawet śladu właściciela, choć towaru jest sporo. Czy to był przypadek? A może coś innego?


***

1 wskazówka została ukryta na lodowej wyspie.
Tytuł: Potwór z lodowej wyspy
Wiadomość wysłana przez: Pluszak w 2006 07 03, 16:52:14
Przepraszam za offtop ale ten opis kojarzy mi się z:

"Nie jest martwe to co czeka w uśpieniu, nawet śmierć może umrzeć wraz z dziwnymi eonami"

"To, co zostało tam niegdyś ukryte powraca do życia ze stanu hibernacji. Jest olbrzymie, głodne i szalenie niebezpieczne."

Fthang Fthang! Cthulhu!

Szkoda ze nie mialem okazji liznąć tej przygody, lubie takie na bazie Zew Cthulhu :)
Tytuł: Potwór z lodowej wyspy
Wiadomość wysłana przez: Aruv w 2006 07 03, 17:37:49
Dalej masz okazję, Plusz. To dopiero początek. 8)
Tytuł: Potwór z lodowej wyspy
Wiadomość wysłana przez: Elf Arturo w 2006 07 03, 17:48:14
Gdy tylko uslyszal o wyspie, Farren Salye wezwal zaloge i wsiadl na statek. "Hans", zawolal na sternika. "Kierunek - lodowa wyspa". "Aye, Kapitanie", odparl sternik, choc zrobil to bez przekonania.

Czysta, mlodziencza ciekawosc i zadza przygod... Oby to nie byla podroz w jedna strone.

Tytuł: Potwór z lodowej wyspy
Wiadomość wysłana przez: Horst w 2006 07 04, 09:23:32
*hic*, *hic*.... mała czarodziejka, jak co dzień, ,,przechadzała się" po Moonglow....


  Gdy była dość blisko portu, usłyszała dziwne poruszenie wśród ludzi zebranych przy łódce załadowanej rybami. W przystani panował gwar i hałas. Nie zwracając na siebie uwagi tłumu, zbliżyła się do nich i nadstawiła swoje gumowe uszko.

-Wypłynął dziś rano - mówił jeden z rybaków.

-Jakim cudem łódka wróciła pusta, co się mogło stać? - zadręczał się żeglarz.

-Aaaaaaa! To na pewno sprawka potwora z lodowej wyspy!- rozpaczała stara kobieta.

  Potwór z Lodowej Wyspy"? To troszeczkę zaciekawiło wścibski nosek Czarodziejki. Dała znać kapitanowi swojej łódeczki, aby przygotował się do wypłynięcia. Po chwili byli już na morzu, fale rozbijały się o stateczek, a w otoczeniu dało się wyczuć chłód Lodowej Wyspy. Po kilkunastu minutach dobili do brzegu.
  Mała wyskoczyła na śnieg w swoich cieplutkich sandałkach. Zmrużyła oczy, wyprostowała się, odchyliła główkę do tylu i już po chwili ogarną ją wir energii. Płaszczyk zafurkotał jak na silnym wietrze, nabrała sił i przestała odczuwać zimno.
  Pobiegła do przejścia w górach, gdzie wcześniej znalazła wieelkie ślady stóp. Z lekkim rozczarowaniem stwierdziła, że nic się tam nie zmieniło. Zbiegła z gór i *paff* zamknęła się w swoim świecie, nikt nie był w stanie jej dostrzec, a ona poczuła się wolna jak ptak, nieuchwytna dla innych. Z daleka zauważyła grupę stłoczonych zwierząt, zbliżyła się w kilku leciutkich podskokach i zobaczyła miedzy nimi człowieka, opiekował się stworkami i karmił je. Gdy chciała się ujawnić i przywitać, człowiek odbiegł w stronę morza i zajął się innymi zwierzętami. Czarodziejka została wśród garbaczy i wilków.
  Nagle usłyszała straszne sapanie *sapu* *sapu*. Obróciła się i zobaczyła ogrooomnego, rogateeego potwora! Nie dość, że był olbrzymi i miał rogi wielkości człowieka, to był cały biały, niemal niezauważalny w śniegu. Bulgotał głośno, a pod jego stąpnięciami drżała ziemia. Olbrzym zbliżył się do przestraszonych zwierząt i *pac!* jednym uderzeniem powalił połowę z nich. Nie miały nawet jak stawić opór. Potwor niemalże zjadł lodowego wilka w całości. Tak straszny widok zaszokował Czarodziejkę, widziała wiele potworów, ale nigdy nie przytrafiło się jej uczestniczyć w posiłku takiego monstrum.
  Gdy do Małej dotarło, co się dzieje, szybko pobiegła w stronę człowieka, który zajmował się zwierzętami. Krzyknęła tylko "potwor!". Zaskoczony mężczyzna spojrzał w stronę swoich zwierząt, ujrzał ogromny pogrom, jaki potwor siał w szeregach jego podopiecznych. Czarodziejka razem z napotkanym człowiekiem pognali w kierunku konających zwierząt, przeżył tylko jeden garbacz, reszta była rozszarpana, ponadgryzana. Potwor natomiast wycofał się, zniknął w oddali, momentalnie rozpłynął się na tle białego puchu.


:roll:
Tytuł: Potwór z lodowej wyspy
Wiadomość wysłana przez: Aruv w 2006 07 04, 19:09:29
Wiem, że takich próśb jeszcze nie było, ale starajcie się wpleść w opowiadanie imiona postaci. Ułatwi mi to odnalezienie was. 8)

Good job. Świetne opisy. :P
Tytuł: Potwór z lodowej wyspy
Wiadomość wysłana przez: Aruv w 2006 07 04, 19:39:59
Utalentowany pomiot.

Dziwny los spotkał uwielbiającego naścienne malowidła orka. W końcu kto spodziewałby się, że malując swoją nową inspirację zastaniesz ją za swoimi plecami? Różnica była tylko jedna, wszak ork naprawdę miał talent. To, co stało za nim było szalenie głodne.


Druga wskazówka została schowana gdzieś na wyspie.
Tytuł: Potwór z lodowej wyspy
Wiadomość wysłana przez: Elf Arturo w 2006 07 04, 20:09:40
Wial lodowaty wicher. Farren szczelniej otulil sie plaszczem  i rozejrzal w okolo. "Lodowa Wyspa", pomyslal. Zimno i pusto. Czy aby na pewno...? Znalazl mnostwo sladow, wszystkie wygladaly na swieze. Nie znal sie na tym. Pokrecil glowa i roztarl zmarzniety nos.

Siegnal jeszcze raz po ksiege, ktora znalazl i przekartkowal. Nic, co mogloby mu jakos pomoc w poszukiwaniach tajemniczej bestii. W zasadzie nie odnalazlby tej ksiegi, ktora lezala na wpol zagrzebana w sniegu, gdyby nie plama krwi wyraznie odcinajaca sie na jego bialym tle.
Makabrycznie wygladajaca glowa wlasciciela zapiskow zrobila swoje. Zaczynal miec watpliwosci, czy jest wlasciwa osoba na wlasciwym miejscu.

Nie bylo tak, jak oczekiwal. Nic sie nie ukladalo. Co prawda, zapasy jedzenia starcza na kilka dni jeszcze. Ogrzac tez jest czym, zebral mnostwo drewna z wraku swego statku. Pokrecil glowa. "Przeklete rafy". Dobrze, ze chociaz fale wyniosly wrak na brzeg. Hans, sternik, powiedzial, ze nie da sie tego naprawic inaczej niz w suchym doku. "A zatem rownie dobrze mozna go spalic", powiedzial i rozpalil ognisko z desek pokladowych.

Wyslal sternika na poszukiwanie dogodnej jaskini na nocleg, lecz ten dlugo nie wracal. "Bedzie ze dwie klepsydry, jak go nie ma".

Stanowczo wyprawa po skarb potwora nie szla tak, jak powinna.
Tytuł: Potwór z lodowej wyspy
Wiadomość wysłana przez: Jaskolka w 2006 07 04, 20:50:07
Magini jak zwykle kazdego dnia o tej samej porze udala sie do miasta w interesach. Przypadkiem uslyszala o dziwnym potworze z lodowej wyspy. Wiele widziala- exodusa, demony, przedziwaczne smoki, lecz nigdy jeszcze czegos takiego!
Glod przygody byl wiekszy niz zdrowy rozsadek...


Pierwsze chwile na lodowej wyspie
"Czego szukam?- zasmiala sie sama do siebie- Nie wiem... lecz wiem, ze to moze byc przygoda mojego zycia.
Strach? A coz to takiego?  Widzialam juz wszystko... No prawie wszystko."


Po dluzszym rozpoznaniu terenu...
"Slady- sa"- zaznaczyla haczykiem
"Farby- sa.
Cialo orka prawdopodobnie malarza- jest.
Potwor- brak." - postawila przy tym punkcie wielki minus

Podazajac sladami trafila na lad... Czy to koniec przygody? Czas sie przekonac.
Tytuł: Potwór z lodowej wyspy
Wiadomość wysłana przez: Aruv w 2006 07 05, 11:53:51
Nowe ubranie.

Te coraz bardziej skrępowane ruchy były prawie nie do wytrzymania. Jasne stało się to, że nadszedł czas by zmienić nieco siebie. Chłodna i mało przyjemna jaskinia...tak, to dobre miejsce na zmianę skóry...


***

3 wskazówka ukryta na lodowej wyspie.
Tytuł: Potwór z lodowej wyspy
Wiadomość wysłana przez: Sztyvny w 2006 07 05, 12:41:38
Statek Toriana powoli doplywal do lodowej wyspy. Oparty o burte mezczyzna spogladal na zasniezone skaly. Ostatnio ciagle slyszal o jakims potworze z lodowej wyspy. Ciekawosc wziela w koncu gore. Postanowil sprawdzic to osobiscie.
Pozatym dawno nie byl w poblizu swych wilczych braci. Ta podroz byla mu potrzebna.

Powoli ruszyl w glab wyspy zostawiajac przycumowana lodz. Nie spieszyl sie. Lubli te okolice. Jako naznaczony przez Fenrira nie czul zimna, w przeciwienstwie do wiekszosci istot. Pozatym lubil samotnosc i spokoj. Tutaj bylo tego az w nadmiarze.
Cos jednak bylo nie do konca tak jak zawsze. Czul to.

W oddali dostrzegl dwa lodowe wilki. Ruszyl w kierunku tych szlachetnych istot. W kierunku swych braci.
Nie rozpoznaly go. Ruszyly z obnazonymi zebami. Dostrzegl w ich oczach strach. Powoli, w hipnotycznym tepie, poruszyl trzymana w dloniach halabarda i rozpoczal formule. Przywolal moc i skierowal ja ku istotom. Poskromil je tak jak czynil to wielokrotnie z innymi zwierzetami. Poswiecil jeszcze chwile aby uspokoic swych braci, po czym ruszyl dalej pozostawiajac je poza soba.
To bylo dziwne, owszem lodowe wilki czesto atakowaly aby sie bronic lub polujac, ale nigdy nie napadly na istoty naznaczone istotą Fenrira.

Wedrowal juz ponad godzine. W oddali zamajaczyla jaskinia orkow. Wjechal do srodka. Uderzyl go odor stechlisny pomieszany z zapachem farb.
Pod sciana lezalo rozerwane na strzepy cialo orka a dookola rozlane farby.
Szybko opuscil jaskinie.
Ruszyl dalej.

Po pewnym czasie dostrzegl koleje zaglebienie w skalach.
Ponownie wszedl do srodka. Jaskinia rozgaleziala sie. Ruszyl w prawo.
Korytarz byl plytki. Na jego koncu dostrzegl cos dziwnego. Zapalil pochodnie i przyjrzal sie dokladniej.
Wprawne oko znawcy zwierzat natychmiast rozpoznalo z czym ma do czynienia. Stal przed ogromnymi platami skory oraz rozrzuconymi dokola luskami.
Wygladalo to jak smocza lub wezowa skora. Wiedzial, ze weze czasem zrzucaja skora. Tego jednak bylo zdecydowanie za duzo jan na weza.

Wycofal sie do rozwidlenia i ruszyl w lewa strone jaskini.
Nie uszedl daleko.
Do jego uszu dolecial przeciagly ryk. Oczy dostrzegly wielki ksztalt pedzacy przez jaskinie w jgo kierunku.
POTWOR!!!
Zacisnal dlonie na stylisku halabardy. Na nic wiecej nei mial czasu...

Opuscil trzymane w dloniach drzewce. Spojrzal na napiersnik poznaczony licznymi sladami pazurow a miejscami zczernialy od ognistych zaklec.
Bylo ciezko.
Popatrzyl na cialo snieznego smoka lezace u jego stop. Skora zwierzecia, obecnie mocno pokrwawiona, w zaden sposob nie pasowala do znaleziska w poprzedniej czesci jaskini. Nie mial watpliwosci, ze smok ktorego pokonal nie byl w zaden sposob powiazany z tym, co owa skore zrzucilo.
Mial jednak dosc. Skierowal wierzchowca ku wyjsciu z jaskini a potem ku zacumowanej lodzi.
Chcial juz odplynac z tego miejsca.

Wiedzial jednak, ze wroci. Opowiesc ktora z poczatku uznal za stek bzdur stawala sie coraz bardziej intrygujaca...