DM2: Dziedzictwo Mistrzów

Forum Projektu DM2 => Przygody => Wątek zaczęty przez: Gofer w 2006 07 04, 13:20:14

Tytuł: Zabojstwo w Zamtuzie Nujlem - jak w starym dobrym Kriminale
Wiadomość wysłana przez: Gofer w 2006 07 04, 13:20:14
opis prowadzacego:

Ona - tak zawsze jest kobieta. On - sprawca. Oni - swiadkowie. Inni Oni - poszukujacy. Ten On - od niego sie zaczelo. Wiele watkow, wiele spraw...

Zapraszam do szukania, odkrywania. Zabawy w dedektywow. Watek trwa juz miesiac. Czas odkryc zagadke.
Tytuł: Zabojstwo w Zamtuzie Nujlem - jak w starym dobrym Kriminale
Wiadomość wysłana przez: Lofar w 2006 07 05, 13:35:38
,,Wino, kobiety i śpiew" – tej dewizy Reginn nie trzymał się w żadnej materii. Wina nie cierpiał, kobiety go unikały, a śpiewać po prostu nie umiał. Mimo to, ciężko powiedzieć, że krasnolud stronił od rozrywki. Wiadomo, tam gdzie rozrywka jest i alkohol, a ten krążył w jego żyłach już dobrych parę lat.
Podniósł się powoli z podłogi swojej kuźni, rzucił okiem na butelki porozrzucane po podłodze. ,,Przydadzą się dla Kinaumusa" – pomyślał. Dopiero teraz jego ciało i umysł skonfrontowały się w prawie codziennej bitwie z kacem. Zwyciężył, był przecież weteranem. Ciężko wyszedł z chatki, żeby ulżyć pęcherzowi. W trakcie toalety pogwizdywał jakąś nędzną melodyjkę i analizował, czy nikt nie zostawił dla niego jakiegoś zlecenia. Był dobrym kowalem – takim się czuł, a dobry fachowiec zawsze dużo pije. Ale chciał być jeszcze lepszym, godnym miana krasnoludzkiego arcykowala. Upewniwszy się, że dzisiaj ma dzień wolny, zastanowił się, która karczma dawno nie widziała jego brody. ,,Nujel'm!" – myśl padła nagle, jak jastrząb na ofiarę. Podskoczył lekko parę razy, zawiązał spodnie i począł przygotowania do wyprawy.
Kiedy dotarł do Nujel'm był już wieczór. Chcąc uzupełnić zapas gotówki udał się do banku. Na ulicach było jakoś dziwnie cicho. Kiedy wkroczył do budynku od razu poznał kto już tu siedzi.
- Znowu wy?! – krzyknął. Reginn miał dziwny charakter, był tego świadom. Mało porywczy jak na krasnoluda, trochę filozof i myśliciel, ale przemyśleniami rzadko się dzielił z innymi. Z reguły milczek, ale czasem go ponosiło i tracił nad sobą panowanie albo nie mógł powstrzymać się od ironicznych komentarzy.
Mężczyzna w żółtym kubraku obrócił się.
- Ooo, witaj krasnoludzie – twarz starego Alexeja troszkę nabrała kolorku na widok przyjaciela.
- Vemu ai menu – przywitał się Reginn. – Vemu Niv – rzucił do drobnej kobiety zajętej rozmową z jakimś starcem. Jeśli dobrze słyszał, chodziło o Ocllo.
Po chwili Alexej odezwał się do krasnoluda półgłosem:
- Chyba znowu będziemy mieli co robić.
- Hm? – Reginn był znany z wyczerpujących wypowiedzi, szczególnie na kacu.
- Jest jakaś stara sprawa z zabójstwem w burdelu, możemy się temu przyjżeć.
Kowal przybył tutaj co prawda w innym celu, ale z przyjaciółmi z gildii, wiedział z doświadczenia, każde przedsięwzięcie następnego dnia owocowało silnym bólem głowy. I za to ich wszystkich cenił, w końcu o to chodziło w Bractwie Piwnym.
- Więc się przyjrzyjmy – rzucił w stronę Alexeja.
Nivian w trakcie tej krótkiej wymiany słów wybiegła gdzieś na zewnątrz, zostawiając swojego rozmówcę. Krasnolud i czarodziej pożegnali się z nim z czystej grzeczności i skierowali swoje kroki do tutejszego przybytku rozkoszy. Alexej, jak zauważył krasnolud, nieźle pędził przed siebie – alkohol konserwuje. Po chwili Nivian dołączyła do samozwańczych śledczych.
   Kiedy weszli do środka, Reginna uderzyła myśl: ,,Dlaczego na bałagan mówi się 'burdel'? Ten tutaj wyglądał na zadbany i czysty". Za zgodą rajfurki rozejrzeli się po budynku. Nie znaleźli żadnych śladów. Nivian przedstawiła swoją opinię
- Podejrzewam, że ta sprawa ma jakiś związek z żywiołakami.
- Żywiołakami? – krasnolud się skrzywił. – To niedorzeczne.
- Głupie i mało prawdopodone – Alexej poparł zdanie Reginna.
- Czy wyście spali przez ostatni rok? – Nivian lekko się uniosła. – Obwoływacze trąbili o tym bez przerwy! I wspominali o żywiołakach!
Mężczyźni spojrzeli po sobie. Wspomnienia z ostatniego roku, troszkę już rozwiane, faktycznie wskazywały na to, że spali. Ale tylko w przerwach między piciem.
- Chodźmy pod areszt – Alexej nie proponował. Jego starcza mania wielkości nakazywała mu rozkazywać.
Krasnolud pociągnął się za człowiekiem, Nivian znowu gdzieś zniknęła.
   Kiedy dotarli pod areszt, ich wzrok przykuła gilotyna, dawno nie używana, oraz stary budynek posterunku. Wszedłszy do środka wyczuli woń śmierci i maniakalnej chęci poznania prawdy. Odwiedzając izbę tortur, starzec zakrył nos chusteczką. Krasnolud tylko nastroszył wąsy:
- Ktoś sobie nieźle tutaj tańcował.
   Na podłodze leżały szkielety, takie same były przykute do ścian łańcuchami. Zapewne nikt się nie martwił konającymi kiedy straż zmieniała lokal.
   Wrócili na plac egzekucji. Ich brodami zaszarpał silny wiatr od strony morza. Po chwili zmaterializowała się niedaleko nich zjawa. Umęczona dusza wstąpiła powoli na wzniesienie i położyła głowę na gilotynie.
- Kacie! Czyń swoją powinność! – głos zjawy brzmiał jak szum fal i ryk wiatru przemieszany z echem. Po czym znikła, a w powietrzu dało się słyszeć jeszcze potępieńcze zawodzenie. Krasnolud spojrzał na Alexeja. Jak się okazało, stary zemdlał ale już dochodził do siebie. Reginn zdał mu relację z zajścia po czym udali się do strażnika stacjonującego na placu. Mężczyzna nie wydawał się poruszony.
- Zjawia się tutaj od czasu do czasu – powiedział strażnik w odpowiedzi na pytanie o ducha. – Czasem pojęczy, łańcuchem zazgrzyta, załopocze płaszczem, jak to zjawa. Wspomina też imię Zirael. To ma związek z jakimiś zajściami sprzed dwustu lat. Nie znam tej sprawy dokładnie, straż miejska się tym nie zajmowała, leżało to w gestii legionistów. Zapytajcie sędziego, powinno to wam naświetlić dokładniej tę sprawę. Idźcie do pałacu.
Po tej rozmowie, Nivian znowu dołączyła do kompanów. Skierowali się do pałacu na rozmowę z sędzią.
Reginn spojrzał na niebo.
- Alexej, dopiero świta. Sędzia jeszcze będzie spał, nie ma co go budzić, tylko się wkurzy.
- Skoro my nie śpimy, on też może wstać – rzucił czarodziej.
- Cała ta sprawa śmierdzi. I to bardziej niż twoje stopy, Alexej. – szyderczy uśmiech krasnoluda utonął w zaroście.
Alexej milczał. Widocznie się zgadzał.
Weszli do pałacu. Najpierw odwiedzili lokalną bibliotekę. Alexej rzucił okiem na parę książek.
- O proszę, proszę. Sion Luten, nasz stary znajomy – Alexej wysyczał ostatnie zdanie. W sprawie skrytobójcy z Moonglow, Sion był głównym podejrzanym Alexeja.
Po chwili poszli na spotkanie z sędzią. Dokładniej mówiąc -  z sędziną. Wyjawiła ona historię tego zajścia. I wspomniała o żywiołakach.
- Widzicie, mówiłam! – Nivian uśmiechnęła się zwycięzko.
- Coż, pani sędzino, oferujemy naszą pomoc w tej sprawie – Alexej spojrzał jej w twarz. – Ale chcielibyśmy dowiedzieć się czegoś więcej.
- Udostępnię wam informacje tylko jeśli spełnicie pewne warunki.
- Jakie?
Sędzina przedstawiła je Piwnym Braciom i jednej Siostrze.
- Postaramy się ich odnaleźć.
- Dobrze. Podajcie swe imiona, żebym wiedziała ile osób było i jest zaangażowanych w tę sprawę. Nie jesteście pierwsi, ale też różnicie się od innych, hmm, drużyn – to ostatnie słowo nie pasowało sędzinie
- Jestem Alexej, Piwny Mędrzec.
- Reginn z klanu Darkhum, krasnolud.
- A ta młoda dama – Alexej wskazał na Nivian, która w międzyczasie zdążyła wstawić się już jakimś trunkiem i bez skrępowania czkała na cały korytarz. – To Nivian Thenkfal.
Tytuł: Zabojstwo w Zamtuzie Nujlem - jak w starym dobrym Kriminale
Wiadomość wysłana przez: Mielu w 2006 07 05, 14:24:47
Neyder już kilka godzin  męczył kowadło w Minoc, gdy nagle coś go natchnęło. Bez słowa opuścił przyjaciół.
Stojąc za biurkiem w baku, znaczącym spojrzeniem nakazał bankierowi przynieść jego kufer. Chwyciwszy kilka złotych monet, ubrał w pośpiechu błyszczącą zbroje. Widząc ją pomyślał nieskromnie o swoim talencie do machania młotem. Wyszedł z banku równie tajemniczo co z kuźni.

Treser przyprowadził jego konia
-Jak zwykle w doskonałej formie, masz u mnie kufel piwa.- zagadnął wojownik, kładąc koniuszemu złotą monetę na dłoni. Ruszył galopem do pustynnego miasta przylegając do szyi wierzcha. Wytresowany koń ni razu nie zwolnił tępa galopując w stronę Nujelm, już przy bramie miasta Neyder usłyszał krzyk, dochodził z okolic teatru.
Zajście które przeczuł miało miejsce w budynku obok. Już przed drzwiami słychać było nerwowe kroki. Okazało się że tak niespokojny był skryba, wojownik wszedł do budynku pytając się jego cóż się wydarzyło.
Skryba opowiedział o tym jak go napadnięto, jednak nie wyjawił żadnego szczegółu na temat przedmiotu którą chcieli mu ukraść rozbójnicy. Wyjawił jednak że sprawa jest okryta wielką tajemnicą, gość wyszedł nie naruszając spokoju który zapanował w pomieszczeniu. Wsiadł z powrotem na konia i kłusem przemierzał szerokie uliczki miasta. A może bandyci jeszcze nie zbiegli, myśl tą powtarzał sobie jakby chciał ją urzeczywistnić.
Po paru minutach, gdy już zrezygnowany chciał wracać do banku napotkał rabusia. Furia napadła rycerza, mieczem miotał tak że bandyta szybko pokładł się u jego stóp.
Gdy uświadomił sobie o wygranej, przeszukał szaty pokonanego, znalazł tylko list.
Imię  Zirael znów się w nim powtórzyło a wiadomość ta przez herszta była podpisana.
Tytuł: Zabojstwo w Zamtuzie Nujlem - jak w starym dobrym Kriminale
Wiadomość wysłana przez: Gofer w 2006 07 05, 14:33:13
Skryba bał się... dwie godziny przed napadem oddał odnowione księgi sądowe swemu pomocnikowi. On jeszce nie wrócił! Oby tylko spił się jak zwykle, a nie aby mu odebrali te księgi... Muszą dotrzeć tam gdzie były. Muszą dotrzeć bezpiecznie.
Tytuł: Zabojstwo w Zamtuzie Nujlem - jak w starym dobrym Kriminale
Wiadomość wysłana przez: SolTell w 2006 07 05, 19:17:14
zaiste to kryminał do rzeczy...

więzień
do banku wpadła elfka, rozejrzała sie i podbiegła do niziołka. Podała mu zwój o czym uciekła równie szybko co się pojawiła..

Miał jechać do Nujel'm i to szybko.

Tak też zrobił, dzięki Bogom że nadal bramy działają...

Wbiegł do banku.
- Niezłe te elfickie posłanki - rzucił do elfki w todze niziołek.
- Witaj Henley... - odpowiedziała elfka
- Tak tak czołem Serwalio..
- Musimy ruszać sie z tym poszukiwaniem inni też zaczęli poszukiwać.
Niziołek uśmiechnął sie...
- To gdzie ruszamy?

Byli wszędzie... wszędzie gdzie były ślady jakiekolwiek. Na audiencji u Pani Lasu, w świątyni żywiołów w Moonglow... wrócili do Nujel'm postanowili odwiedzić Sędzine.

Sędziny jednak nie było.. no tak Noc... ale ktoś chodził po pałacu, jakaś czarownica którą Henley dobrze znał.

- Aaa.. cześć..
- Cześć cześć - czarownica była zbyt zajęta oglądaniem obrazów.
- no to cześć - rzucił niziołek i ruszył wgłąb pałacu.


Tu wstawcie skradanine w stylu James'a Bonda no i halfo fianle...

In scant ylem - wyrecytowała czarownica zagradzając murem droge niziołkowi.
- no dobra teraz mów co tu robisz Hen bo nie wydaje mi sie że przybyłeś do Nujel'm aby pozwiedzać.
- Moja droga spokojnie
czarownica przyszpiliła niziołka do ściany.
- Mów albo cie podpale - w dłoni czarownicy unosił sie płomyczek.
Nagle huk, do pomieszczenia wpadła Serwalia która była zajęta przesłuchiwaniem służek.
- Zostaw mojego niziołka - rzuciła groźnie elfka - albo marnie z toba!
Czarownica niemal podskoczyła i rozpłynęła sie w powietrzu.
- No tak iluzja cienia... jak sie miewasz Hen?
- bywało lepiej - niziołek masował punkt na plecach - lepiej sie wynośmy stąd.

Noc nadal trwała... późna noc i bezowocna. Oboje rozeszli sie, Henley postanowił odziwedzić tutejszą karczme aby... ...
- "Hej legiony ruszajmy na giganty!" - wołał niziołek całkowicie pijany, lecz wciąż świadom co robi. Ma sie tą głowe. Miał nadzieje że zwabi czarownice.
I miał racje, zjawiła sie z dzbanami pełnymi rumu.
- No witaj Hen napijemy sie?
- No baaa
Pili i pili, trzeba było zacząć szopke. Niziołek walnął głową w stół, pozorował sen. Czarownica dała sie, myślała że pijaczyna będzie teraz podatny
- Znienawidzisz elfy o tak.. tak..
Henley podniósł sie nagle, chwycił za butelke i łupnął czarownice w głowe.
- No no mocne te butelki.
Czarownica zatoczyła sie i szybko umknęła do drzwi. Nizioł pogonił za nią.
Pokonała mały dystans po czym przystała Henley podszedł i ogłuszył..
- Dobranoc złotko - wyszeptał do ogłuszonej po czym delikatnie pocałował w czoło i zostawił pod palmą wciskając jej w dłoń butelke aby upozorować pijaństwo.

Ruszył szukać Serwalii. Świtało już a on wciąż - nie zasnął. Przeszukali całe miasto... zero śladów, nawet rozdzieleni nic nie wskórali.
Jedynie niziołkowi dostało sie w skóre... W bocznej uliczce spotkał Czarownice, cóż niziołcze szczęście tym razem go zawiodło. Czarownica związała go i wyniosła z miasta mówiąc strażnikom iż pracuje dla sędziny. Wyjechali z Nujel'm, przemknęli obok Skara Brea... Więcej niziołek... nie pamięta.


Fajno fajno no ale niziołek teraz uwięziony przez czarownice! oh noes! Co sie z nim stanie dowiemy sie w następnym odcinku agenta 007.
"Jestem Barleymill... Henley Barleymill"

ps:
wybaczcie - troche lamieriada - pierwszy raz tu pisze ;).
Tytuł: Zabojstwo w Zamtuzie Nujlem - jak w starym dobrym Kriminale
Wiadomość wysłana przez: Kruk w 2006 07 05, 21:24:18
Młody naukowiec w błekitnej todze nachylił się nad uchem Sardasa.
- Psssst... Jak tam sprawy z Zamtuzem - wyszeptał konfidencjonalnie.
- Dobrze. Powoli kończymy śledztwo - szlachcic rzucił uważne spojrzenie uczonemu. - Czemu pytasz?
- Widzisz... - lekko zmieszany spłonął rumieńcem - jestem tu sam. Tutejsze kobiety jakieś oschłe, chłopki rzekłbyś, takie babochłopy, a własną zostawiłem za morzem... potrzeby nie maleją... - błysk ognia rozpalił spojrzenie. - ... Ot, czasem bywałem tam...
- Mhm - porozumiewawczy uśmiech przytaknął Nicolasowi.



A tak na dokładkę, do pieprznego kawałka. ;)
Tytuł: Zabojstwo w Zamtuzie Nujlem - jak w starym dobrym Kriminale
Wiadomość wysłana przez: Gofer w 2006 07 07, 06:43:06
Sedzina zaniepokojona nieobecnoscia pomocnika skryby juz od dwoch dni, wydala rozkaz poszukiwania go.
Tytuł: Zabojstwo w Zamtuzie Nujlem - jak w starym dobrym Kriminale
Wiadomość wysłana przez: Lofar w 2006 07 07, 10:54:57
- Zjawo! – Reginn ryknął na cały plac. Nawet lama, na której siedział zadrobiła niespokojnie nogami. – Ukaż się! Przyzywam cię, zjawo! – ryczał dalej, nie do końca jednak przekonany. Zmora nie pojawiła się.
   Sam się zastanawiał dlaczego przywoływał tego ducha. Chyba tylko po to, żeby samego siebie przekonać, że coś robi z tą sprawą. Jego dotychczasowe poszukiwania zlecone przez sędzinę spełzły na niczym.
   - Reginn, posłuchaj uważnie! – rozległo się w jego głowie. – Za chwile bądź pod bankiem Nujel'm, wbiegnij w portal, który się pojawi! Zaraz po tym, jak ja z niego wyjdę! – rozpoznał głos. Alexej korzystał z telepatii. ,,Cholerny magik, demoniczne sztuczki. Niby gada w mojej głowie, ale jego oddech śmierdzi jak zwykle." – pomyślał krasnolud.
- Słyszałem! – milczał chwilę. - Biegnij pod bank! – w jego głosie brzmiało zniecierpliwienie.
   Reginn szarpnął lamę i skierował się pod budynek banku. Całe szczęście, nie było to daleko.
- Gotowy? No to już!
   Przed drzwiami banku pojawił się niebieski wir energii. Krasnolud obserwował wszystko zza rogu banku. Nagle z portalu wynurzyła się jakaś elfka, za nią jakiś rycerz, a potem Alexej. Reginn spiał lamę i szaleńczo popędził w stronę portalu. Lama przyhamowała na chwilę, przerażona portalem. Krasnolud jeszcze bardziej ją popędził, rzucając w jej stronę soczystą wiązankę.
   - Taka twoja maaaa... – wpadł w portal. - ...aaać! – dokończył już w jakimś innym miejscu na świecie.
   Pamiętał tylko zdziwione spojrzenie elfki, tuż przed tym jak dziko wbiegł w ten cholerny portal. Splunął. Obrócił się. Pani Lasu patrzyła na krasnoluda z wyrzutem w oczach, nie był tu mile widziany. Krasnolud spełzł ze swojego wierzchowca, pokłonił się grzecznie:
- Wybacz Pani to najście, ale to sprawa wysokiej wagi.
Pani Lasu nie wypowiedziała ani słowa, odwróciła się tylko. Dała mu tym samym do zrozumienia, że będzie tu tolerowany. Przez krótki czas. Krasnolud rozejrzał się wokół. Odnosił wrażenie, jakby był w jakieś kotlinie, ale gdzie? Pojęcia nie miał. Pewno jakieś święte szyszko... . Poczuł palące spojrzenie Pani. Elfów, poprawił się w myślach. Opuścił wzrok niżej i zobaczył to. Księga leżała na czymś. Nawet się nie zastanawiał na czym. Podszedł i zaczął czytać. Historia Zirael. Nerwowo oblizał wargi. Wierszem! Reginn jęknął cicho, obrócił się i uśmiechnął się przymilnie do Pani Lasu. Jej oczy rzucały błyskawice. Czoło krasnoluda zrosił pot, powrócił do czytania. Chwilę później za nim, zmaterializował się Alexej.
- Jestem geniuszem, nie zaprzeczysz! – krzyknął. Skromność była tą cechą maga, którą już dawno pochował.
- Masz łeb, nie powiem – Reginn zgodził się z tym, że pomysł z portalem był wcale trafiony. Wolał jednak mile połechtać ego starca. Jeszcze gotów się rozzłościć, pęknie mu żyłka i co wtedy? Stary to dziad, zapity, śmierdzący nie wiadomo czym,  ma jakieś swoje dziwactwa, ale jego umysł jest ostry jak dobra klinga.
- Daj mi chwilę, przeczytam to, co jest tu napisane – krasnolud brnął przez rymowane linijki.
- Czytaj, czytaj koniecznie, ja się rozejrzę po okolicy.
Zirael, jak się dowiedział Reginn, miała burzliwy żywot.  Potężny wróg, miłość do człowieka. I na dodatek jesz coś pisze o jakichś stołach, żywiołach. Szaleństwo. Alexej wrócił ze zwiadu.
- Za dużo tego wszystkiego, ciężko to ogarnąć. – powiedział kowal.
- I na dodatek wszystko co wiemy, w żaden sposób się ze sobą nie łączy – czarodziej pokiwał smutno głową. – Ciężko o tym myśleć ogarniając całość.
- Dlatego ja, nawet nie próbuję – krasnolud zamknął tomiszcze. - Ta książka została napisana przed śmiercią tej Zirael, jak sądzę.
- Być może – Alexej patrzył w niebo.
- O ile Zirael nie żyje.
- Właśnie... Dowiedziałem się, że jest zaklęta w posążek. Tamta elfka, Serwalia, mówiła, że owa statuetka znajduje się w miejscu, do którego wstęp mają tylko elfy.
Reginn skrzywił się. Elfie czar-mary, na siłę subtelne i wzniosłe, coraz bardziej stawało się upierdliwe.
- Wiem jeszcze coś – Alexej uśmiechnął się zwycięsko. – Znam nazwisko jednego z naszych poszukiwanych. Jednak metody, które preferuje Nivian są szalenie skuteczne, też z nich korzystam. I teraz wolałby skoncentrować się na tym, o co prosiła nas sędzina.
Kowal był świadomy, że on musi zbierać informacje w inny sposób. Czuł się bezużyteczny, niczego sam się nie dowiedział. I miał cholerną ochotę się napić.
- Alexej, wiesz gdzie my w ogóle jesteśmy?
- Podejrzewam, że gdzieś w Zagubionych Krainach. Chodź, zbadajmy okolicę.
Rekonesans niewiele wniósł w położenie, w jakim znaleźli się teraz. Wrócili korzystając z magicznego tunelu i wylądowali na wyspie, o której krasnolud nie wiedział, że w ogóle istnieje. Alexej miał doskonałe pojęcie gdzie jesteśmy.
- Płyniemy do Jhelom czy na Ocllo? – przywołał swoją łódkę. – W oba miejsca jest równie daleko, ale bliżej niż gdzie indziej.
- Na Ocllo, dawno tam nie byłem. A poza tym, Bractwo dzisiaj miało się zebrać i uzgodnić parę spraw – Reginn był zadowolony na myśl o pijaństwie. Trochę mniej, kiedy pomyślał, że zwoływał je Aenthar, największa gaduła w BP.
Krasnolud pogrzebał w plecaku. Jest! Wyciągnął gąsiorek z miodem piwnym.
- Łyczka? – zaproponował dla maga.
- Nie, dziękuję. Niebezpiecznie jest pić podczas rejsu – powiedział Alexej i pociągnął solidny łyk ciemnego piwa.
Tytuł: Zabojstwo w Zamtuzie Nujlem - jak w starym dobrym Kriminale
Wiadomość wysłana przez: Gofer w 2006 07 17, 08:03:58
Sedzina z niedowierzaniem sluchala relacji wyslannikow.
- Wiec odnalezliscie te Ksiegi? Co? To niemozliwe, dlaczego tam?
- Pani wizielismy Zeznania Kata...
- Wiele juz wiecie, dziekuje za pomoc. Moze uda wam sie odgadnac co i dlaczego sie dzieje. Straz - krzyknela - znalezc pomocnika skryby...

- - - - - - - - - - - -
Nie spodziewalem sie ze ta czesc zagadki przysporzy tylu trudnosci.
Tytuł: Zabojstwo w Zamtuzie Nujlem - jak w starym dobrym Kriminale
Wiadomość wysłana przez: Gofer w 2006 08 01, 20:59:55
Pomocnik odnazl sie... na Ocllo gdzie byl sadzony za zniszczenia dokonane w winiarni... jednakze nie wszystko bylo tak oczywiste...
Tytuł: Zabojstwo w Zamtuzie Nujlem - jak w starym dobrym Kriminale
Wiadomość wysłana przez: liuk w 2006 08 01, 22:03:41
Nagie ciało pomocnika sędziego zwisało bezwładnie na stole sali rozpraw. Prócz całego bałaganu wywołanego przez panoszące się tam sobowtórniaki było coś jeszcze..

Resztki miecza strażnika jak i truposz pijanego skrybki wprowadzały tylko w błąd. Truposzczak okazał się jedynie kolejnym sobowtórniakiem..

Skrzynia Pana Żywiołów ? Wyspa ? Posążek w kamień zmienionej wróżki ? Zirael !?
Panował zamęt, nie wiedzieli nic.
Czas wypocząć i pozbierać myśli.


:razz:
Tytuł: Zabojstwo w Zamtuzie Nujlem - jak w starym dobrym Kriminale
Wiadomość wysłana przez: Gofer w 2006 10 07, 10:29:50
Baltiria uciekla, lecz wiezy jakimi ten potwor ja splatal byly Silne... na poustyni na szczescie postkala mezna kobiete... moze ona jej pomoze, a takze Zirael...